Dodaj do ulubionych

Zerwanie- tak, walka- nie

IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 25.11.04, 01:02
Wszyscy jakos latwo na tym forum doradzja zerwanie w razie klopotow..zadko
kiedy widzialam wypowiedz, w ktorej ktos doradzal walke o zwiazek. To dosc
smutne mi sie wydaje. Jasne ,ze latwiej jest zawsez zerwac cos, niz probowac
to zmienic, ale moze jednak czasmi warto sprobowac?
Obserwuj wątek
    • Gość: Mona Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.chello.pl 25.11.04, 01:26
      Walka jak najbardziej, ale tylko wtedy kiedy zwiazek ma szanse przetrwac!
      Ja walczylam rok o dwuletni zwiazek; pierscionek zareczynowy na palcu,
      rozstania i powroty, ale... mialo sie rozpasc i sie rozpadlo mimo wszystko.
      Dopiero teraz widze, ze wlasnie rozstanie bylo najlepszym wyjsciem, ale na
      zrozumienie tego tez potrzebowalam duuuuuuuuuuzo czasu.
      Ale jezeli Ci zalezy WALCZ!!!
      • Gość: .................. Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.dialup.sprint-canada.net 25.11.04, 01:42
        Uwazam ze kazdy zwiazek ma szanse przetrwac. Trzeba tylko chciec dac
        mu te szanse przetrwania kryzysu z nadzieja na wszystko najlepsze w
        przyszlosci. Wychodzac z zalozenia, ze to nie ma sensu, ze nie ma
        szans.........oczywiscie ze w takich przypadkach fiaskiem sie konczy.
        Czasem sie przychodzi w zyciu potknac i upasc, ale, gdyby czlowiek
        wiedzial ze upadnie, z pewnoscia by usiadl i uniknal tego upadku.
        Podobnie jest tez z relacja dwojga ludzi. Skoro sie chcialo zwiazac,
        niech sie chce tez walczyc o te wiez. Mam na mysli walczyc wspolnie
        i ze skutkiem, z owocem.
    • Gość: .................. Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.dialup.sprint-canada.net 25.11.04, 01:36
      Ja tez wlasnie to zauwazylem. Kobiety zazwyczaj doradzaja w takich
      przypadkach porzucenie faceta. Rozumiem ze takie opinie moga wyjsc ze
      strony niektorych kobiet (lesbijek czy zajadlych feministek), dla
      ktorych facet dosc czesto jest przeszkoda w zyciu, bo............... tu
      juz duzo pisac trzeba by bylo -jednym slowem stoi na przeszkodzie
      ich postepu czy perspektywy ich sukcesu. Ale przeciez wiekszosc kobiet
      tutaj stanowia te normalne kobiety, ktore widza inaczej plec odmienna.
      Dlaczego wlasnie takie odgorne, mimolotne jakoby (tak na moj wzglad)
      porady sa w sprawach tak waznych dla ludzi obu plci na codzien ze
      strony kobiet? Facet ktory np. nabluzgal kobiecie, ublizyl jej (byc
      moze nawet nieswiadomie, dajecie dosc czesto kategoryczna odpowiedz
      "rzuc go" czy cos w tym sensie. Czyzby tylko po to by pozniej
      takiego "chama" przygarnac dla siebie? Facet jest tylko facetem, ma
      tez swoje nerwy, swoje ja, swoja godnosc, ktora czasem chwilowo lub
      na zawsze zatraca, podobnie jak kobieta zreszta. Czasem tez mysle, bo
      takie wlasnie wnioski wyciagam z takich doradzen kobiecych, ze kobieta
      kobiecie nie jest przyjacielem. Byc moze mylne wnioski......... Innym zas
      razem mysle, ze nie jestescie w stanie cos konkretnego doradzic w
      wielu sytuacjach, stad tez wybieracie te latwizne -rzuc go!
      • Gość: me Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.chello.pl 25.11.04, 01:52
        Bo prawda jest taka! Kobiety czesto swiadomo cierpia w swoich zwiazkach.
        Mezczyzni je rania, a one ich kochaja. Wtedy jednym z kol ratunkowych jest
        takie forum jak to albo rada kolezanki. No i zazwyczaj slyszymy 'rzuc go'.
        Dlaczego takie odpowiedzi padaja...? Przewaznie dlatego bo sa sluszne. Niestety
        osobie slepo zakochanej taka rada nie pomoze. Jesli sie poslucha i zerwie, tez
        bedzie cierpiec! Sadze ze czas zrobi swoje. Po pewnym czasie sama dojdzie do
        wniosku ze nie warto bylo i wtedy zerwie. Samo sie to powoli rozmyje, uczucie
        wygasnie. Oby nie za pozno!
        • Gość: .................. Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.dialup.sprint-canada.net 25.11.04, 02:29
          Zaczynam, a raczej probuje ciebie zrozumiec. Jednak mam swoje zdanie
          o tym, troche inne niz ty. Gdyby zaczac tak rzucac swoich partnerow
          za byle co, to wszyscy (no prawie wszyscy) byliby samotni. I jak to
          sie dzieje, ze ten nie tak dawno mocno kochany, zrobil sie nagle taki
          niedobry? Czyzby sam z siebie takim sie zrobil? Uwazam, ze jestesmy
          dla siebie w roznych plciach nie po to by cierpiec i bol sobie
          przysparzac, lecz pomagac sobie, i trzeba zrobic mozliwie wszystko w
          naszych ludzkich mozliwosciach by te pomoc wzajemnie sobie okazywac na
          codzien. Czyniac tak, zdobywamy, wzbogacamy swoj wlasny szacunek, jak
          tez i osoby nam najblizszej (meza, zony, partnera). Sami sobie
          rozjasniamy dzien. Sloneczko to tylko drogowskaz ku radosci, ktore tez
          zachodzi by wczesnie z rana zyciem swym zablysnac.
          • Gość: me Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.chello.pl 25.11.04, 02:38
            To piekne co napisalas/les...Tez tak uwazam i tez chcialabym aby tak bylo i
            daze do tego! Jednak cos jest 'nie tak' ale co?????.....pewnie gdybysmy
            wiedzieli nie byloby tak wiele nieszczesliwych par i zwiazkow :(
            • Gość: .................. Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.dialup.sprint-canada.net 25.11.04, 03:19
              Jest czasem, moze zazwyczaj, tak jak napisalas, ze ludzie zyjacy ze
              soba wiedza ze jest cos nie tak pomiedzy nimi, ale nie wiedza co
              dokladnie. Bywa i tak, ze w wielu przypadkach nie chca wiedziec o
              tym co jest nie tak w ich zwiazku. Wola sobie (poczatkowo z doskoku)
              zastapic sobie partnera z ktorym sie czuja dobrze, z ktorym jest
              wszystko "tak", olewajac jednoczesnie calosc spraw (zycia) ktore ich laczy
              w malzenstwie. Nikt sie nie spieszy z checia poprawienia sobie
              nastroju,ze szczera rozmowa, nikomu sie nie chce zalatac dziure, ktora
              sie powieksza w zaniedbaniu z dnia na dzien.............. Konczy sie
              taki obojetny zwiazek wiadomo rozpadem. Moze ludzie maja zaduze
              wymagania i oczekiwania co do siebie, moze brak wlasciwej komunikacji
              i jej checi oddala partnerow od siebie w teren nieznany, w ktorym
              sie pozniej zagubia, moze, i z pewnoscia sa inne
              powody............glownie z dobrem i zlem tkwiace w nas zwiazane.
              Niestety, ale mamy za duzo zla w sobie i to ono nas zludnie zagubia,
              a czasem niszczy nawet. Uwazam, ze trzeba mocno zadbac o "pielegnacje"
              samego siebie, a pozniej wymagac tego od partnera. Czlowiek mocno
              "zadbany" nikogo nie powinien odstraszyc (zadnego partnera). Jesli dwoje
              sie dobiora podobnie, nikt nikomu nie bedzie mial nic do wytkniecia
              palcem. Ba, nawet nie bedzie chcial/chciala tego robic, bo wartosc
              ktora sie posiada w sobie nie pozwoli im na to. Ta wartosc
              glownie z miloscia jest zwiazana, ktora jest ich korona wspolna. W
              szerszym wydaniu czuja sie ze soba jak krolewna z krolem, dla ktorych
              cala reszta i prawie wszystko w niej jest poniekad maluczka.
              • sagis Walka często odbyła się wcześniej.Nie na forum:-) 25.11.04, 08:09
                A, tutaj jest desperacja.
                Widzisz wielokropku, Ty jesteś mężczyzną, który zastanawia się, co jest dobre
                dla związku i kobiety. A, większość mężczyzn nie chce pracować nad związkiem.
                Dobrze im jest, jak jest. Kobiety często nic nie mówią i trzymają wszystko w
                sobie. Albo, jak też tutaj czytasz mogą wałkować swoim facet, ale oni i tak nie
                wykazują chęci poprawy tego. I właśnie, jak już jest bardzo źle, to takie
                kobiety zaczynają już o tym mówić i pytać się na takim forum.
                Takiej kobiety naturą jest bierność i one nic wcześniej więcej nie działają.
                Męczą się po cichu, udając, że wszystko jest o'k. Boją się być same.
                Czasami takie głosy przeciw i zmuszające do działania są potrzebne. Jak ona nie
                będzie chciała, to i tak nic nie zrobi. A, jeśli coś zrobi, to tak, aby nie
                utracić jego za szybko:-)A, jak już zacznie coś robić, to jeśli jemu zależy na
                niej i ich związkowi, to on też coś zrobi, aby uratować to:-)
                U Ciebie przemawia jedynie solidarność plemników. Zawsze mawiam, że kobiety
                powinny uczyć się od mężczyzn tej solidarności płci.
                Jeśli kocha się, to głosy przeciw niemu, nie mają znaczenia.
                A, jeśli już tak, to znaczy, że jest bardzo źle i on też musi coś zrobić lepiej.
                • Gość: .................. Re: Walka często odbyła się wcześniej.Nie na foru IP: *.dialup.sprint-canada.net 26.11.04, 04:59
                  Oczywiscie ze sie zastanawiam i to ciagle bedac w zwiazku z kobieta,
                  co jest dla nas dobre, majac przede wszystkim zone na uwadze i jej
                  szczescie ze mna. Tak prawde powiedziawszy to moze sie nie
                  zastanawiam nad tym, a raczej wiem o tym, bo jak sie z osoba
                  ktora kocha zyje sie dluzej, to sie o tym poprostu wie -ta wiedza
                  przychodzi jakoby z powietrza, sama od siebie. Ptaki spiewajace nad
                  ranem ja nawet przynosza........ Mowisz cos o ukrywaniu przez kobiety
                  ich zalow, o niemowieniu o tym swoim facetom itp. Wydaje mi sie, ze
                  tu, w tym wlasnie lezy jedna z glownych, bo raczej nie
                  najglowniejszych przyczyn ich nieporozumienia. Nie sadze, ze facet
                  ktory sie ozenil z kobieta zaczyna ja z czasem ignorowac bez
                  podstawnie, jak ty to sugerujesz, czy celowo (dla wlasnej wygody) nic
                  nie wkladac do malzenstwa, przestajac o nie dbac. Mysle, ze mylisz
                  sie tutaj. Facet moze, i postepuje tak, ale tylko wtedy, kiedy uzna
                  ze dana kobieta (zona) komplikuje mu plany zyciowe, ktorych z nia
                  (ktorych byc moze przez nia wlasnie) nie bedzie mogl w stanie
                  osiagnac. Zaznaczam, facet zazwyczaj ma te plany zwiazane z kochana
                  kobieta i to wlasnie dla niej przede wszystkim chce je zrealizowac
                  (nie dla siebie samego jak wiele kobiet mysli), co mu oczywiscie
                  nadaje duzo satysfakcji, czy spelnienia sie w zyciu. Niestety, ale
                  nieporozumienie, brak kompromisu prowadzi do niezadowolenia obu stron.
                  Sytuacja sie wtedy pogarsza i sami wiemy czym sie zazwyczaj
                  konczy. Byc moze wina jest faceta, ze nie byl w stanie zrozumiec
                  zony, jej potrzeb itp, ale rownie dobrze mozna tez winic kobiete,
                  ze doprowadzila go do takiej obojetnosci, ze ja zaczal zaniedbywac na
                  kazdym froncie -byc moze poprzez swoja pazernosc nadmierna, poprzez
                  to, zeby wszystko bylo po jej stronie czy mysli itd. itp. Czasem
                  facet kiedy ma zaduzo "dyktanda" potrafi oddac cugle kobiecie,
                  ale.............wtedy ona zazwyczaj mowi -on juz zupelnie przestal dbac
                  o mnie i nasze malzenstwo. Znowu on biedak winien, a ona ma dobre
                  usprawiedliwienie by mu wytknac jego "braki". W moim np. przypadku
                  cugle zawsze trzymam ja (to juz czesc charakteru) ale dokad mamy
                  jechac, o tzw. droge pytam zawsze zone, pomimo iz sam droge znam.
                  Czasami zrobie cos na skroty, kiedy wybierze dluga droge, ale nie o
                  czas tu glownie chodzi lecz o mete.
                  • sagis Re: Walka często odbyła się wcześniej.Nie na foru 26.11.04, 18:01
                    Gość portalu: .................. napisał(a):

                    W moim np. przypadku
                    cugle zawsze trzymam ja (to juz czesc charakteru) ale dokad mamy
                    jechac, o tzw. droge pytam zawsze zone, pomimo iz sam droge znam.
                    Czasami zrobie cos na skroty, kiedy wybierze dluga droge, ale nie o
                    czas tu glownie chodzi lecz o mete.

                    Tak powinien wyglądać dobry związek. A, do tego potrzeba wzajemnego zaufania i
                    mądrości mężczyzny.
                    To mężczyzna prowadzi kobietę w związku, jak w tańcu:-)

                    Dużo szczęścia Wam życzę.
                    • Gość: .................. Re: Walka często odbyła się wcześniej.Nie na foru IP: *.dialup.sprint-canada.net 27.11.04, 01:26
                      Dziekuje. Powiem tylko ze prowadzenie w tancu kobiete ktora sie do
                      niego zaprosilo jest wielka przyjemnoscia i zaszczytem zarazem. Jednak
                      -tanczy sie razem, i trzeba zawsze o tym pamietac dla obojga
                      "tancerzy".
                      • sagis Re: Walka często odbyła się wcześniej.Nie na foru 27.11.04, 11:26
                        Oczywiście:-)To wymaga zgrania obojga.
      • tomasdyg Re: Zerwanie- tak, walka- nie -płytkość rad,zawiść 27.11.04, 12:42
        Gość portalu: .................. napisał(a):

        > Ja tez wlasnie to zauwazylem. Kobiety zazwyczaj doradzaja w takich
        > przypadkach porzucenie faceta.

        Masz rację, a większość rad jest typu "tego kwiatu to pół światu".
        Zastanawiam się, co jest przyczyną, płytkość uczuć czy płytkość kobiet
        udzielających takich rad. A może rzeczywiście pod uwagę wchodzą względy, które
        sugerujesz, albo zwykła zawiść, o to, że ktoś jest w związku. Sam
        odpowiedziałem wczoraj (poniosła mnie taka bezinteresowna, czyjaś zawiść o
        cudzą radość, szczęście) na taki zawistny post adresowany do jednej z
        forumowiczek, która mówiła o swojej radości, szczęściu.
        O szczęście w związku zawsze należy zabiegać, dbać, pielęgnować, a jak trzeba
        to walczyć.

        Pozdrawiam


    • Gość: agata.z3 Re: Zerwanie- tak, walka- nie IP: *.swk.med.pl 25.11.04, 21:25
      ja jestem tą, która spróbowała - mojemałżeństwo trwa, dużo się w nim zmieniło z
      obu stron.
      tylko, że... jakoś często zdarza mi sie myśleć, że ja w tej całej sutuacji
      wszystko przegrałam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka