matrek
10.05.02, 13:08
Mój znajomy, ma taką oto córkę:
- lat 28
- skonczyła jakies technikum ekonomiczne, ale do matury nie przystapila, bo i
po co
- angielskiego uczyla sie 2 lata - oczywiscie za pieniądze tatusia - i
zostawila w cholere
- od zostania abiturientką tego technikum w wieku tych 18, czy 19 lat,
pracowala może z pól roku
- pomimo, że mieszka z matką, matka zaiwania w domu, ta sie nawet nie ruszy z
przed telewizora aby matce pomóc, że nie wspomnę juz nawet o wyręczeniu matki w
czymkolwiek (chocby w zrobieniu żarcia)
- zero zainteresowań (no, oprócz TV i psa)
- 2 lata temu wyszla za mąż, wciąż jednak mieszka ze swoją matka, a mąż ze
swoją. Widzą się średnio 2 godziny tygodniowo, choc mieszkaja w jednej
warszawskiej kamienicy. Kochali sie może z raz - ten, w którym zmotowali
rodzicom wnuczke na utrzymanie
- rodzicw, pomimo że ojciec utrzymuje ją, matke i jej córkę, ledwo toleruje.
Tzn. owszem toleruje - kiedy czegos od nich chce, szczególnie kasy od ojca, bo
choc "mąż" ma jakąś tam pożal sie boże spólkę, wlasnej kasy nie ma
- to moja subiektywna ocena, wiec mogę sie mylić, ale wygląda na to, że wyszla
za mąż w wieku 27 lat, tylko po to, aby nie zostać "stara panną" i mieć
dzieciaka. Kiedy ojciec się wsieka, że co to niby za małżenstwo - zięć
podrzucil mu jak kukułka wnuczkę i mieszka osobno -które widzi się przez kilka
minut w tygodniu, kochana córeczka mowi mu że jej jest dobrze.
- o przyszłości nie myśli w jakimkolwiek stopniu - jak wyżej napisalem przez te
10 lat od skoie w ogóle nie pracowała i bynajmniej nie garnie sie do tego.
nawet nie szuka pracy, a co kiedy znajdzie sie w wieku emerytalnym ?