Gość: :(
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.12.04, 19:33
Tydzień temu mój maz sie wyprowadził, zauroczony koleżanką z oddziału swojej
firmy z miasta odległego o ponad 400km od nas...tak sie zauroczył ze zostawił
mnie po roku i 2 miesiącach po ślubie...odszedł bo jak mi powiedział nie
wierzy ze mogłoby sie dać to naprawić, ze ja bym mu nie wybaczyła tego nigdy
co zrobił, ze nigdy bym mu nie zaufała, nie dal nam szansy spróbować, sam
zdecydował...a mnie jest tak zle i tak mi go brakuje i mimo ze wiem ze
starałam sie ratować ten związek po tym jak go przyłapałam i w końcu sie
przyznał po 2 miesiącach ukrywania i kłamania...nie liczyły sie nasze plany,
nasze wspólne zycie, my bo pojawila sie ONA, pani, z którą spotkał sie na
kilku wyjazdach służbowych a przez ostatnie dwa miesiące smsował mailował i
telefonował...jak to wszystko boli i nie wiem jak sobie z tym poradzić,
dopóki o tym nie myślę to sie jakoś trzymam, ale nie da sie o tym nie myśleć
wcale, nie dociera do mnie że to już koniec, że nie ma go w moim życiu :(