Gość: triss_merigold6
IP: *.168. / *.internetdsl.tpnet.pl
16.12.04, 19:21
Nie dość, że wczoraj mój ślubny doprowadził mnie do furii żądaniem wykonania
badań genetycznych w celu potwierdzenia ojcostwa, to jeszcze dzisiaj ten
cholerny Mateusz dostał jakiejś dziwnej wysypki. Nie wiem, co o tym myśleć.
Może to od tych cytrusów i czekolady, których się wczoraj nażarłam. No
nic...I tak nie zamierzam wprowadzać żadnych modyfikacji w mojej diecie. Nie
będzie mnie gó..arz terroryzował!!! Jestem dorosłą doświadczoną kobietą i
się nie dam! Nie wierzę w te wszystkie uczulenia - wg mnie to zwykłe
fanaberie i histeria. Ciekawe, że kiedyś ludzie nie mieli alergii... To tak
samo jak z depresja, dysleksją i tymi wszystkimi wymysłami współczesnego
świata!!!
Teściowa mówi, że to niekoniecznie od cytrusów i że może to być reakcja na
sierść Bari'ego. Ale i tak nie zamierzam się tym przejmować. Jak mały
spuchnie albo zacznie się dusić, to wtedy pomyślę o odczulaniu (pozbycie sie
pieska nie wchodzi w grę), bo na razie szkoda mi kasy. Muszę się przecież
obkupić w nowe kosmetyki przeciwko rozstępom.
Aha a mój małżonek twierdzi, że obrzydza go widok karmiącej cycem kobiety i
gdy młody wisi mi przy cycu, on demonstracyjnie opuszcza pokój. Myślałby kto,
że taki wrażliwy biedaczek... Gdybym wiedziała, że jest metroseksualny, nie
wychodziłabym za niego za mąż. Zawsze powtarzam, że chłop musi mieć jaja! O!