Gość: kasia
IP: *.tarman.pl / *.tarman.pl
20.12.04, 15:22
Rzuciłam ten wątek u "mężczyzn"ale pytem kobiet.
W maju poznałam mężczyznę. Spotkaliśmy się dosłownie 3 razy. Podobał mi się,
fajnie się rozmawiało, ostro iskrzyło między nami, ja jemu chyba też się
podobałam. No więc, na drugim spotkaniu poszliśmy do łóżka, było fajnie choc
bez fajerwerków( ja to tak odbieram), kolejne spotkanie znowu min. seks. Miło
było, myslałam ze cos z tego będzie na dłużej. Potem z jego strony parę
smsow, 2 telefony, że zajęty, praca go pochłania, zaoczne studia. A potem
cisza.
Nie płakałam, bo nie powód, chociaz trochę przykro mi się zrobiło, wiecie jak
to jest. Nie szukałam kontaktu, uznając ze nie jest zainteresowany.
Spotykam się z innymi, to na kawkę,to na piwko, mam paru kolegów, dobrze się
bawię. I teraz w niedzielę rano znajduję za wycieraczką samochodu karteczkę,
od tego chłopaka, prosi żebym się z nim skontaktowała, bo zgubił mój nr
telefonu. Mój odzew narazie jest zerowy, nie wiem co zrobię. W sumie: wie
gdzie pracuję-jakos by mnie znalazł, wie mniej więcej gdzie mieszkam-to samo.
A tak- katreczka za wycieraczką, bo zna moj samochód. I ta ściema ze zgubil
nr?
On gdy się poznaliśmy był po rozstaniu, kolejny raz , z kobietą z którą był z
dluzszymi przerwami okolo 7-8 lat. Kobieta z 2 dzieci- nie jego, po
rozwodzie, starsza jakies 8 lat. Myślę,że przez ten czas kiedy mnie"olał"
znowu byli razem, pewnie coś nie wyszło i przypomniał sobie o mnie. Nie mam
ochoty byż rezerwą.
Nie wiem co zrobić, w sumie to drobna sprawa, nie jakiś zyciowy dylemat.
Chlopak dość mi się podoba, ale w sumie to on zakonczył wtedy znajomowśc. Czy
mialyscie podobne doswiadczenia? Uniesc się honorem, czy odezwac się?