Gość: lila IP: 213.241.35.* 20.12.04, 15:56 bardzo fajny tekst. Uśmiałam sie do łez. dosłownie jakby ktos podsłuchwał mnie i mojego męża. On zawsze ma rację i wszystko lepiej wie. Ale miał kwasną minę, jak dałam mu do przeczytania. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: amadeusz Re: Jechała pani z panem... IP: 213.241.35.* 20.12.04, 16:07 Nareszcie dowiedziałem się, dlaczego kobiety zawsze w samochodzie wytaczają ciężką artylerię. a w ogóle baba za kierownicą to zgroza!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pietrek666 Pod tym względem jestem ideałem !!! 20.12.04, 16:24 Nie mam prawka, bo nie mogę mieć i wcale mnie do niego nie ciągnie ;-P Za to nie mam kłopotów z mapami. No może czasami mylą mi się strony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwona Re: Jechała pani z panem... IP: 213.241.35.* 21.12.04, 10:39 Ja jestm bardzo dobrym kierowcą. |Prowadzę samochód wiele lat i nigdy nie miałam najmniejszej stłuczki. Mój mąż stuknął parę razy, ale i tak uważa się za lepszego kierowcę i ciekawe dlaczego. Teraz już wiem, nadał sobie ten tytuł!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mik Re: Jechała pani z panem... IP: *.aster.pl 22.12.04, 21:28 A ja jestem średnim kierowcą, bynamniej nie uważam się za mistrza ale sobie radzę. Kiedy, jednak mój męzczyzna zaczyna komentować moją jazdę, to robię się rzeczywiscie przysłowiową "babą za kierownicą". Zaczynam się denerwować i popełniać drobne błędy. Nie tyle niebezpieczne, co głupie. Rzeczy których nie robię gdy nie jestem w stresie. Dziwne tylko, że inne kobiety, nawet te wytrawne "kierowczynie" nie mają większych zastrzeżeń do mojej jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buba Re: Jechała pani z panem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 18:02 Właśnie przeczytałam ten tekst w internecie i bardzo mi się spodobał, a przede wszystkim rozbawił. Rzeczywicie, najlepiej dyskutuje mi sie w samochodzie, bo nareszcie mąż musi mnie słuchać !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emenka Re: Jechała pani z panem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 20:43 Nie mam prawa jazdy, ale jestem żoną aktywnie wspomagającą męża prowadzącego samochód.I nic na to nie poradzę.Generalnie mężczyźni jeżdżą beznadziejnie.Dwóch najlepszych kierowców z którymi kiedykolwiek jechałam to oczywiście kobiety.Mąż na jakąkolwiek uwagę na temat prowadzenia przez niego samochodu furii dostaje, za to jeśli widzi na jezdni dziwne manewry, to jest w 100% pewien,że kierowca jest kobietą.I chociaż zawsze to był mężczyzna, to negatywne zdanie na temat prowadzenia pojazdu przez kobiety jest w nim ugruntowane, i chyba go nie zmieni.No bo jak to:żeby baba lepiej prowadziła?!! Wykluczone! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zona Re: Jechała pani z panem... IP: *.ncl.ac.uk / *.ncl.ac.uk 10.01.05, 14:52 A ja milcze! I moj maz tego nie znosi, ze nie gadam! Za to on jest dokladnie taki jak w artkule! Ale my jezdzimy w Anglii i troche nas to kosztowalo zeby sie przystosowac. Lewa stona samochodu po prostu dla nas nie istniala. Zamykam oczy kiedy maz przejezdza 10 cm od zaparkowanych aut, on chyba tez. Dzieciaki sa odporne. Odpowiedz Link Zgłoś
mycha70 Re: Jechała pani z panem... 10.01.05, 23:18 Ja prawo jazdy mam od wielu lat i prawie ciągle aktywnie wykorzystywane. Gdy poznałam mojego obecnego męża, on prawa nie miał i minęło naprawdę sporo czasu zanim zdecydował się je zrobić (nie mógł dopuścić do tego, żebym do porodu sama się zawiozła). Woziłam go cztery lata, ale przez cały tem czas zastanawiałam się, kto mnie uczył jeździć, jak go nie znałam. Przebijał nawet moją mamę marudzącą tacie. Teraz on mnie wozi, ja staram się niewiele mówić. Najwyżej wtedy, kiedy rzeczywiście widzę, że on tego nie zauważył. I zawyczaj mi za to dziękuje. Odpowiedz Link Zgłoś
diabel.tasmanski Re: Jechała pani z panem... 10.01.05, 23:44 zabawny artykuł. Każdy kto jeżdzi wie jak różnie ocenia się sytuacje z fotela kierowcy i pasażera. Pasażer zazwyczaj panikuje bo nie może kontrolować sytuacji. Dlatego czasami komentuje i stara sie wspomagać kierowce swoimi uwagami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chicarica Re: Jechała pani z panem... IP: *.softlab.gda.pl / *.softlab.gda.pl 10.03.05, 11:11 Święta racja, od czasu kiedy sama zaczęłam jeździć, NIENAWIDZĘ siedzieć jako pasażer. Mam wrażenie że nad niczym nie mam kontroli. Ysz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buła Re: Jechała pani z panem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 11:01 ten teks to jaskby nas ktos nagrywal, on dokladnie tak sie zachowywal jeszcze rok temu... znalazlam na to wspanialy sposob!!! uwaga sprzedaje: jak tylko on zaczynal swoje, to ja: masz race kochanie, tak, tak...tak, tak... i podsmiewywalam sie i drwilan sobie z jego uwag lub dla odmiany ma kazda uwage gwaltownie hamowalam.Przestal sie wtacac, ale jeszcze z jednym sobie nie poradzilam. jak on jedzie, to nie można mu nic powiedzieć, jest tak potwornie przewrażliwiony na swoim punkcie, że muszę uważać na każde słowo. Ostatnio powiedzialam, ze jest slisko, to wpadl w szal, przeciez slisko nie znaczy, ze zle jezdzi!!! moze ktos wie jak odstresowac faceta??? Odpowiedz Link Zgłoś
inw.nn Re: Jechała pani z panem... 10.03.05, 09:23 Odstresować faceta? Hmm... a może lepiej go w ten stres nie wpędzać? Trzymać cierpliwie język za zębami przez całą drogę, a jak już dowiezie was po tym lodzie szczęsliwie na miejsce, podziękować mu za bezpieczną jazdę. To trudne, ale działa :) Odpowiedz Link Zgłoś