Dodaj do ulubionych

Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż......

IP: *.datalink.cn 24.12.04, 12:21
Właśnie dowiedziałem się ,że kobieta którą kochałem i kocham za 4- mce
wychodzi za mąż. Chce mi sie wyć z tęsknoty za nią.Od czasu gdy bylismy razem
mineło już prawie 5 lat,a moja Mirella dalej w mym sercu mieszka.To ja w 80%
jestem winny rozpadu naszego związku. To ja pomimo że dostałem od niej
jeszcze z dwie lub może trzy szanse powrotu - nie skorzystałem z dawanej mi
szansy. Nie skorzystałem z dawanej mi szansy,bo czułem się straszliwie winny
tego w jaki sposób ją potraktowałem. Czułem się winny tego, że odrzuciłem
zaoferowaną mi miłość. Otoczyłem swe serce pancerzem - bo BAŁEM się pokochać.

Pisze na tym forum wiele mądrych kobiet. Dlatego pytam Was, czy jest jakiś
sposób aby zapomnieć o niej? Co zrobić? Jak zapomnieć? Z drugiej strony wiem
od jej rodzonej siostry,że ona dalej mnie kocha,dalej tęskni za mną,ale
zabrakło jej juz cierpliwości aby czekać na jakiś ruch z mojej strony.

Ja się już z tym pogodziłem,że widać tak być musiało,i JUŻ NIGDY NIE OŚMIELĘ
się do niej w jaki kolwiek sposób przyblizyć - bo nie mam do tego moralnego
prawa. Ale tak bym chciał aby,ona już opuściła moje serce. Tak bardzo
chciałbym przestac oniej mysleć. Bo wiem że takie mysli niczemu juz nie
służą. Zmarnowałem swoja szansę,i czas sie z tym już pogodzić.

Podobno czas leczy rany, tylko w moim przypadku ich nie zaleczył a minęło juz
prawie 5 lat.... Drogie kobiety. Czy znacie jakiś skuteczny sposób, aby
zapomnieć??? Czy macie sposób aby wyzwolic sie od poczucia winy, winy która
jest moja,i prze zemnie zawiniona w całych conajmniej
80% ....Pomocy.Poradzcie coś.
Obserwuj wątek
    • pralkafrania Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. 24.12.04, 12:30
      Jesteś tchórzem! Jeżeli nadal ją kochasz, a wiesz, że ona Ciebie
      również . . . . . Na co czekasz? Lepiej teraz, na cztery miesiące przed, niż w
      dniu ślubu. Jeżeli tego nie zrobisz, być może oboje będziecie nieszczęśliwi do
      końca swoich dni. Brzmi to poważnie, ale taka może być prawda. Walcz, nie
      poddawaj się! Naturalnie tylko pod warunkiem, że naprawdę ją kochasz. Niech
      marsz Mendelsona zagra na Waszym ślubie. Wesołych Świąt i głowa do góry!
      • Gość: Jacek Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. IP: *.datalink.cn 24.12.04, 12:45
        Tak masz 100% RACJI. Ja jestem tchórzem, i przyznałem sie do tego tchórzostwa
        przed jej mama ,siostrą i jej przyjaciółmi. I to własnie to tchórzostwo i WSTYD
        nie pozwalały mi podjąc dawanej mi drugiej i szansy.
        • Gość: To tylko ja.. Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 14:09
          Niepotrzebnie...
          Osoba która sie kocha duzo rozumie i to jej trzeba było powiedziec o tym
          wszytskim co mowiłes do osob ktore nie powinny tego usłyszec tylko ONA.

          Ja bym nie wyszła za maz bez miłosci, czyli na miejscutwojej dziewczyny byłabym
          sama. Nie wyszłabym za maz tak jak ona.
        • anahella Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. 25.12.04, 23:09
          Gość portalu: Jacek napisał(a):

          > Tak masz 100% RACJI. Ja jestem tchórzem, i przyznałem sie do tego tchórzostwa
          > przed jej mama ,siostrą i jej przyjaciółmi. I to własnie to tchórzostwo
          > i WSTYD
          > nie pozwalały mi podjąc dawanej mi drugiej i szansy.

          Musze przyznac, ze ten post otworzyl mi wspomnienia: kilka razy uslyszalam od
          mezczyzny "jestem tchorzem". Niestety, owi panowie nic nie zrobili zeby
          odkrecic to, co namotali. Czyzby mezczyzni uwazali ze sama deklaracja zalatwi
          wszystko? I co my, kobiety, mamy z nia zrobic?
    • Gość: smutny Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. IP: 213.25.84.* 24.12.04, 12:50
      Wiem co czujesz chlopie,ja stracilem swoja milosc przez wlasna glupote,jak
      bylismy razem chyba nie docenialem ja na tyle,na ile zaslugiwala.Dopiero jak ja
      stracilem zrozumialem jak bardzo ja kocham.Na zawsze pozostanie w moim sercu.
    • Gość: Edi Re Jacusiu zastanów się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 13:05
      O co tak dokładnie chodzi?Czy twoja była wychodzi za mąz robiąc ci na złość.Bo
      przeciez skoro cie jeszcze tak kocha i tęskni to po co ona krzywdzi tego
      drugiego faceta.Nie potrafie zrozumiec takiej sytuacji.A ty zastanow sie tez nad
      soba co chcesz miec w zyciu,kochana żone i byc kochanym czy tak jak twoja
      dziewczyna ślub bo brakło juz cierpliwości.
      • Gość: To tylko ja....... Re: Re Jacusiu zastanów się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 14:10
        Madrze powiedziane
        Ludzi powinno łaczyc uczucie.
        • Gość: dziubek Re: Re Jacusiu zastanów się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 18:59
          z Twojej wypowiedzi wynika, że Ty wcale nie chciałbyś być z nią znowu razem -
          tylko chcesz o niej zapomnieć, a więc tak naprawdę to nie wiem czy Ty ja
          kochasz czy poprostu miło wspominasz. Bo wiesz co, gdybyś ja kochał szczerze,
          to zrobiłbyś cos w tym kierunku aby ją odzyskać, a Ty chyba nie zrobiłeś nic,
          tylko przeżywasz, że ją straciłeś, a wydaje mi się - że masz jeszcze troszke
          czasu.
          Powodzenia. WALCZ WALCZ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: Jacek Re: Re Jacusiu zastanów się IP: *.datalink.cn 24.12.04, 19:57
            Dziubku. Tak,chciałbym abysmy byli znowu razem. Chciałbym zdecydowanie. Ale -
            prosze wypowiedz się - czy miałbym TERAZ prawo,aby unieszczęśliwić jej obecnego
            partnera??? Przecierz ten chłopak może ją bardzo kochać,moze równie mocno jak
            ja kocham ją. Może on nawet niewie,ze ja istnieję,że kiedys byłem z jego obecna
            dziewczyną. Ja myslę że nie mam prawa rozwalać tego. To ja nabroiłem i teraz
            męznie musze ponieść konsekwencję tego. Ja sie juz prawie pogodziłem że
            utraciłem moja Mirelle prawdopodobnie na zawsze, ale jak w zwiazku z tym
            zapomnieć oniej??? Jak ?? Poradz coś.
            • Gość: EDi Re: Oj Jaco,Jaco IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 22:14
              Tamten może i kocha ?Ale czy on jest kochany.? Tego najstarsi chińczycy nawet
              nie wiedzą.Ta dyskusja to absurd.TY pewnie tez i chciałbyś i boisz się.Jak
              nabroiłeś i chcesz ponieść konsekwencje to zachowuj się jak przystoi na
              prawdziwego faceta.Zacznij żyć swoim życiem i nie zawracaj nikomu głowy bo na to
              nie ma żadnej rady .CZy chcesz aby ci ktos doradził walke o dziewczynę?.A czy
              tak naprawdę historia się nie powtórzy?Pewnie sam sobie nie wierzysz!
            • Gość: marta Re: Re Jacusiu zastanów się IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.12.04, 00:48
              Nie masz prawa wchodzic ponownie w jej zycie nieproszony. wychodzi za maz- jej
              decyzja, nie ingeroj w nia. jesli naprawde ja kochasz chcesz jej szczescia a
              jesli ona chce byc z tamtym to badz mezczyzna i uszanuj to.
      • Gość: Mania koniecznie jej to powiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.04, 20:06
        koniecznie jej to powiedz, co opisałeś nam!!!!
        do końca zycia mozesz załować, ze tego nie zrobiłeś...masz tylko jedno życie-
        pamiętaj. trzymam kciuki
        Mania
    • Gość: też Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 19:07
      jesteś po prostu dupkiem niewartym porządnej kobiety. Przestań zawracać tamtej
      dziewczynie głowę, czy to bezpośrednio czy poprzez jej rodzinę ty głupku.
      Niedorosłeś by być mężczyzną i zawsze będziesz znajdował tysiące powodów by dla
      JEJ dobra uciec od związku który wymaga odpowiedzialności. Tak będzie nawet
      wtedy gdy zdasz sobie sprawę kim jesteś i dlaczego. Skąd to wszystko wiem? Bo
      zrobiłem tak samo. Mam siebie dość tylko k.. pistolet zardzewiał a inaczej się
      boję.
    • Gość: kaska Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.04, 19:56
      Ale z Ciebie dupek.
    • Gość: Rene Jacek nie truj, nikt ci i tak nie wierzy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.12.04, 04:55
      Jakos nie wyles przez 5 dlugich lat . Teraz wyjesz bo widzisz ze podchody sie
      skonczyly, nieprawdaz? Co robiles przez 5 lat? Zadnych zwiazkow, zadnych
      dziewczyn??? Boisz sie "skrzywdzic " faceta za ktorego Mirella wychodzi za maz
      a nie zal ci bylo jej , ze ja krzywdzisz? Wybacz ale nadal trujesz i nie masz
      zamiaru nic dziewczynie zaoferowac. Chcialbys ja tak trzymac na dystans do
      konca jej dni. Nic nie musialbys dawac a glupia Mirella nadal czeka. W to ze
      ona nadal cie kocha nie wierze ani przez ulamek sekundy. To tylko twoje pobozne
      zyczenia. Dziewczyna w koncu zmadrzala i znalazla sobie mezczyzne a nie
      nieodpowiedzialnego dupka. Ty nawet tu na forum ludziom probujesz macic w
      glowach. Jestem cierpiacy , ale sie z tym pogodzilem. W takim razie nie truj
      juz.
    • Gość: a Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.04, 11:40
      zacznij pić i ćpać
    • Gość: Alina Hmm.. IP: 195.136.246.* 25.12.04, 16:09
      Czytam te wszystkie wypowiedzi, ktore coraz bardziej sa agresywne. Jacku,
      niezaleznie od tego czy Twoja historia jest prawdziwa, w pewien sposob Cie
      rozumiem. Rozumiem, bo moja sytuacja jest nieco podobna do Twojej. Pozwole
      sobie ja opisac.
      On, mezczyzna tkwiacy w nieudanym malzenstwie, poznajac mnie nie powiedzial mi
      o tym. Nie powiedzial mi wiele innych rzeczy ze swojego zycia. Bal sie,ze mnie
      straci, ze sie oprzestrasze, ze odejde. Odeszlam, bo dowiedzialam sie od osob
      trzecich, to, co ukrywal. Niewazne, ze jest w seperacji, niewazne male
      dziecko, bardzo bolesne okazal sie fakt klamania.
      Mocno kochalam,czulam, ze i on kochal rownie mocno. Moja reakcja, pelna zlosci,
      wrecz furii na to, ze mnie oklamal sprawila, ze wyjechal, zniknal. Bylo mi
      okropnie wstyd, ze bylam tak naiwna, ze wierzylam mu bezkrytycznie. Ale
      przeciez zaufanie to podstwa, prawda? Doszlam do wniosku, ze gleboko sie
      pomnylilam co do jego uczuc. Okazalam sie zabawka, odskocznia od problemow w
      malzenstwie. Wyszlam na kochanke na boku.
      Poznalam kogos i zaryzykowalam kolejny zwiazek, ktory nadal trwa. A o nim
      zapomnialam..zdusilam go w srodku. Do czasu,kiedy on po roku sie odezwal. Widze
      jak cierpi,jak sie wije, ze jestem z kims, ze mnie oklamal, ze jest swiadomy,
      ze juz mnie nie odzyska,ze juz nigy nie bedzie jak dawniej. Jednak kochal i
      nadal kocha. A ja? Kocham osobe, z ktora jestem, ale miloscia inna nic jego.
      Trudno to ujac w slowa. Byc moze jest to tesknota za tym, co bylo, za tym co
      mogloby byc. Gdybym byla sama pewnie dalabym mu szanse. Ale teraz, kiedy jest
      obok mnie ktos, kto mnie nie oklamuje, kto jest tak dobry i czuly, jest
      hamulcem na ponowne ryzyko zwiazku,ktory po wczesniejszych przejsciach moze sie
      nie udac. Nie ufam mu wystarczajaco.
      Wiem,ze on jest tchorzem, odzywajac sie dopiero po roku zalamany i pograzony.
      Powinnam go nienawidzic za to, ze sa momenty, kiedy wyc mi sie chce za utracona
      przeszloscia.
      Historia sie ciagnie. Ale im dluzej tym bardziej jestem przekonana, ze do niego
      nie wroce. Za pozno.
      Jacku, wspolczuje szczerze.
      • Gość: Jacek Re: Hmm.. IP: *.datalink.cn 25.12.04, 20:01
        Do Aliny. Dzięki za słowa otuchy.Moja historia jest w 100% prawdziwa.Wiesz
        Alino tu na forum itak jestesmy anonimowi więc można sobie pozwolic poprostu na
        szczerość,na bycie sobą. Jak sytuacja wygladała,wtedy i jak wyglada dzisiaj.
        Wtedy ja miałem 28 lat( kawaler) moja Mirella 21 lat (panna). Zakochałem się w
        niej na zabuj,zaproponowałem zeby się domnie wprowadziła,bo wtedy juz miałem
        własne M. Ja pracowałem zawodowo,ona sie uczyła. Alino,przysięgam, Bóg mi
        swiadkiem, że wziąłem ja do siebie z przeznaczeniem na żonę.

        Muszę uczciwie przyznać,ze Mirella naprawdę się starała,bo zawsze gdy wracałem
        z pracy na stole czekał goracy obiadek.Tylko że....moja Mirella była i jest
        dziewczyną niezwykle rozrywkową.Lubi nocne zycie.Wyjścia do klubów nocnych
        powroty nad ranem. Potrafiła mieszkając zemną wyjśc sobie ot tak z domu, i
        przyjśc jak gdyby nigdy nic o 2 lub 3 w nocy. Gdzie była? Niepytałem,było mi
        strasznie przykro,płakałem. Po którymś z koleii takich wypadów,poprosiłem ją
        aby sie wyprowadziła z mojego mieszkania.Przeżyłem to strasznie,ale co miałem
        zrobić ? Zapytasz dlaczego na imprezy nie chodziliśmy razem ? Dlatego,że ja
        zarabiałem wtedy jakieś 1000zł miesiecznie i za te pieniadze uczymywałem
        siebie ,mieszkanie i ją częsciowo. I na częste imprezy poprostu nie było mnie
        stać.

        A jak sytuacja wyglada teraz? Ja dalej jestem kawalerem,mam 32 lata. Kochałem i
        kocham ja bardzo. Jak bardzo ? .Tak że od czasu naszego rozstania ( na wiosnę
        bedzie 5 lat ) ja NIE SPAŁEM z zadną kobietą.Od prawie 5 lat żyję w celibacie.
        Na rozstanie powiedziałem jej,ze bedę na nia czekał, i jak juz wyszaleje,
        wyimprezuje sie do bólu,to moze wrucić.

        Stawiam tylko 1 warunek. Jaki? Ucieczki i samowolne opuszczanie domu NIE
        WCHODZI W GRĘ. Jeżeli ona to zaakceptuje,to droga powrotu jest wolna.

        Tylko że teraz dowiedziałem się że za 4 miechy ona wychodzi za mąż. Ja dlatego
        myślę,że NIE MAM PRAWA jej niczego od siebie proponować,bo mógłbym niechcący
        skrzywdzić tamtego jej obecnego partnera. Co innego gdyby to ona zaproponowała.

        A ponieważ ona nie proponuje bo duma jej nie pozwoli, i za 4 miesiace
        prawdopodobnie wyjdzie za mąż, to mi pozostaje tylko jedno:ZAPOMNIEĆ O NIEJ.
        Ale jak? I dlatego własnie podzieliłem się moim smutkiem. Alino jeszcze raz
        dziekuję za wsparcie.
        • Gość: Alina Re: Hmm.. IP: 195.136.246.* 25.12.04, 22:37
          Mowienie na forum,gdziekolwiek,komukolwiek, pozwala nazwac, poukladac mysli w
          glowie..
          Zauwaz,ze w pierwszym poscie sam siebie obwiniasz za rozpad zwiazku. Z
          ostatniego postu wylania sie historia osob niedopasowanych, jakby to ujac,
          doswiadczeniem. Przypuszczam, ze ona nie byla wystarczajaco dojrzala na
          powazny, ustabilizowany zwiazek. Starala sie pogodzic Twoje i jej potrzeby. Jak
          widac, obydwie osoby na tym ucierpialy.Gorzki los sprawil, ze spotkaliscie sie
          o kilka lat za wczesnie.
          Moze tez przerastal ja charakter zwiazku i tego, co po nim oczekujesz...gdybac
          mozna do woli.
          Teraz pozostaly duchy przeszlosci, ktore Cie dusza. A terazniejszosc Cie
          zabija, bo odcina mozliwosc powrotu do tego, co bylo. Ona pewnie dojrzala do
          zwiazku, ale nie wroci do Ciebie. Wiesz o tym,bo to byloby rozgrzebywanie ran i
          dawnych nieporozumien. Odcina sie od przeszlosci, ktora Ty masz za
          rzeczywistosc.
          Jacku, daj sobie szanse, daj szanse innej kobiecie.Pozwol, aby ktos zatarl po
          niej slady. Odetchnij w koncu i zamknij ten rozdzial. Kochasz nie osobe, ale
          jej wyobrazenie. Wybierz sie do psychologa.Osoba zdystansowana naprawde pomaga
          zrozumiec samego siebie. Mnie to bardzo pomoglo.
          Wlasciwie powinnam Ci podziekowac za Twoja historie, dzieki ktorej i ja moglam
          opowiedziec swoja. Moza czas sie z nimi pozegnac?
          Serdecznie Cie pozdrawiam.





          • Gość: Jacek Re: Do Aliny od Jacka IP: *.datalink.cn 26.12.04, 05:36
            Dzięki za odpowiedż. Boże,jestem wręcz zszokowany Alino twoją madrośćią i
            celnością diagnozy. Na samym dnie duszy myślę że masz rację w 90%. Niemal to
            samo powiedziała mi jej 32 letna wykształcona siostra. Jakbym ją słyszał!

            Bo powiedziała wręcz to samo,otym ze gorzki los sprawił, że spotkaliśmy sie o 4-
            5 lat za wcześnie.Ja wtedy byłem juz dorosłym człowiekiem,który na dodatek
            dostał nieżle w tyłek od życia, a przez to stał sie dojrzalszy. A jej siostra
            (Mirella) była młodą panienką,która,cytuję dosłownie: ,,miała w głowie fiu
            bżdziu, i musiała się jeszcze wyszumieć na dyskotekach ,,-koniec cytatu.

            Alino,muszę Ci przyznać, że do tego stopnia masz rację,że za to ze kazałem się
            jej wtedy wyprowadzić z domu,nawet nie obwinia mnie jej siostra ani matka!
            A jej wykształcona 32 letnia siostra powiedziała mi wprost: ,, że gdyby jej
            męszczyzna zaczął sobie wychodzić SAM na nocne imprezki, i wracać nad ranem,to
            kazała by mu sie wyprowadzić z domu !!!,,. Tylko że dodała: ,,że związek
            zobowiązuje to wiedzą ludzie dojrzali, atego nie mozna oczekiwać od 21 letniej
            panienki,która na dodatek była wychowywana pod kloszem, i nic oprócz imprez ją
            nie interesowało,, .

            Alino,wiem ze masz rację,i powinienem sobie dać spokuj z nią,wyrzucić ją ze
            swej głowy. Wiem także, na dnie duszy, ze ona juz do mnie nie wróci. Tak
            logicznie - rozumowo, to ja to wiem,ale emocjonalnie jeszcze sie łódzę.

            Więc tak sobie myslę,że skoro tak powiedziała jej rodzona siostra i matka,to
            może ja nie jestem takim złym człowiekiem ? A z jej siostrą,która jest
            stomatologiem,to nadal mam dobre układy,nadal dobrze robi mi ząbki,pomimo że
            wylałem jej siostre z domu! :)

            To było by na tyle. jeszcze raz dziekuję za radę. Jesteś bardzo madrą kobietą!
            I jeszcze coś. Ja na internetowym forum zauwazyłem to samo co i Ty. Czyli
            WIELKĄ EKSPLOZJĘ AGRESJI.Bardzo dużo jest postów czysto złosliwych, niczemu nie
            służacych.

            A szkoda że ludzie nie doceniają co mają,a maja anonimowe internetowe forum.
            Forum gdzie kazdy może sie podzielic swoimi troskami i radościami. Forum na
            którym mozna pomóc,albo samemu taką pomoc i rade uzyskać. Bo zycie sie kołem
            toczy. Dzisiaj ja uzyskałem radę Alino od ciebie i innych, a jutro mogę ja
            komus pomóc,zaproponować jakieś rozwiązanie...

            Poprostu samo zycie :)
            • Gość: Alina Do Jacka od Aliny IP: 195.136.246.* 26.12.04, 14:20
              Jacku,
              ..noc mialam przez Ciebie bezsenna:)Ech, nagromadzilo sie wspomnien.
              Jak sam piszesz, Mirella musiala miec czas na przezycie swojej mlodosci bez
              obciazen, ktora Ty miales w tym czasie za soba. Za wczesnie, nie ten czas, nie
              ta chwila na taki zwiazek.
              Tylko co teraz? Wiesz, moze i dobrze, ze za kilka miesiecy wezmie slub. Takie
              uderzenie moze Cie wyrwac z emocjonalnego zagubienia. Zycie toczy sie dalej,
              czas za nim podazyc, zbuntowac sie przeciwko temu, co Cie dusi. Wspomnienia
              niekiedy sa toksyczne, rania, kiedy sie pamieta tylko te dobre chwile. Wyglada
              na to, ze byly tez i gorsze..
              Martwi mnie to, ze masz pewnie czesty kontakt z rodzina Mirelli. Nie sadzisz,
              ze taka jej namiastka moze Cie pograzac?

              A co do forum i agresji: anonimowosc sprzyja nie tylko zwierzeniom, ale tez
              wyolbrzymionym reakcjom. Trudno tez o pelny obraz problemu czy sytuacji, latwo
              o nieporozumienia, szczegolnie kiedy opisuje sie historie ciagnaca sie latami.

              Moj przyjaciel powiedzial mi, kiedy bylam zalamana sytuacja przeze mnie
              opisana, ze kiedys bede szczesliwa, tylko jeszcze o tym nie wiem..
              Pozdrawiam cieplo.
        • daimona ???? ucieczki i SAMOWOLNE opuszczanie domu? 25.12.04, 23:32
          Że co? Wyjście na imprezę było wg Ciebie ucieczką? Czy Ty chciałeś byc jej ojcem
          czy co? Jak miała naście lat, to mogła się pytać o pozwolenie RODZICÓW czy może
          iść na imprezę, a nie Ciebie, kiedy miała lat 21.
          Jedyne, co mogła robić, to zostawiac informację, że jest na imprezie. A nie
          pytać Cię o pozwolenie o wyjście. Tak przynajmniej brzmi Twoja pretensja o
          samowolne opuszczanie domu...
          W życiu bym się z kimś takim nie związała! Zaczęłoby się od pretensji, że gdzieś
          wychodze, a skończyłoby się na biciu.
    • Gość: revenge Re: Chce mi się wyć,moja miłość wychodzi za mąż.. IP: *.acn.waw.pl 25.12.04, 20:23
      4 miechy to naprawdę dużo czasu. Wystarczająco dużo, żeby Im nabruździć. Jak
      się weźmiesz w garść, dasz radę rozpieprzyć Ich związek w drobny mak. Jeszcze
      się zdziwisz, jak panna wróci do Ciebie na kolanach. A tym, że mógłbyś
      ewentualnie skrzywdzić jakiegoś dupka, w ogóle się nie przejmuj. On by się na
      pewno nie przejmował.
      Po lekturze Twoich postów mam mieszane uczucia. Z jednej strony mogłeś z nią
      chodzić przynajmniej na część imprez, a z drugiej to najgorsze są takie
      panienki, co to nie mają żadnych zmartwień, tylko im balowanie w głowie i nie
      potrafią zrozumieć, że zapracowany facet, muszący wstawać codziennie z rańca,
      nie może sobie pozwolić na ciągłe imprezowanie. A ona skąd miała na te
      całonocne imprezki? Rodzice dawali?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka