mule_dose 31.12.04, 01:50 Ja mam 19 lat, on 30. Patrzymy na siebie tak, że kiedyś któreś z nas na pewno nie wytrzyma. Co robić?? Bawić się w to, czy sobie odpuścić?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lena_zienkiewicz Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? 31.12.04, 01:51 jak żonaty to sobie odpuść Odpowiedz Link Zgłoś
slowianka2 Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? 31.12.04, 07:37 Z żonatym - nigdy! Jeśli zaś czujesz że to poważne... ja jestem w podobnym związku, nie żałuję. Czasem napadają mnie wątpliwości... ale się kochamy i jest cudownie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: google Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 09:03 weź się do nauki rybko!!!to masz zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
mule_dose NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 31.12.04, 12:09 Dlatego myślę o tym poważnie... Dzięki za tego posta:)) Odpowiedz Link Zgłoś
nadal-jestem Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 31.12.04, 15:54 Jesli jest wolny to nic zlego , i lepiej by nie byl twoim nauczycielem :) no moze jedynie nauczycielem sexu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asx Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... IP: *.upc-j.chello.nl 31.12.04, 18:49 Skoro masz 19 lat to juz chyba konczysz szkole? czy jest to moze nauczyciel akademicki? 30 lat to jeszcze nie tak duzo. Odpowiedz Link Zgłoś
mule_dose JESZCZE LICEUM... 31.12.04, 18:56 Uczy mnie w liceum... to prawda, w tym roku matura. Wszystko nie miałoby dla mnie takiego wymiaru, gdyby nie to, że wiem - widzę (bo chyba można to zobaczyć), że z jego strony nie jest to tylko jakieś pożądanie, wiadomo, młode ciało itp... Z mojej strony nie ma mowy o wyłącznie fizycznym pożądaniu. Jest. Ale liczy się przecież coś ważniejszego, ja to czuję, a on... czasem widzę, że on też... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asx Re: JESZCZE LICEUM... IP: *.upc-j.chello.nl 01.01.05, 18:10 Wiesz, moi rodzice mieli dokladnie taki start. Mama w klasie maturalnej, ojciec nauczyciel po 30-tce. Pobrali sie po maturze, a wczesniej trzymali swoj zwiazek w tajemnicy, bo wiadomo, po co wzbudzac niezdrowe sensacje przed matura i narazic sie na rozne nieprzyjemnosci, wredne uwagi i pomowienia. Zaczekaj troche, bo mozesz miec przechlapane. Jak ma cos byc to bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 31.12.04, 18:54 daruj sobie, co lepsi 30. latkowie są już pozajmowani, a jak któryś jest bez pary, to często do niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 12:19 Co to za logika? Za zonatego nie, bo zajesty, za wolnego tez nie, bo jak se babki nie znalazl to pewnie do dupy... Nie przejmuj sie takimi opiniami. Jak uwazasz ze facet jest wporzo, to sie za niego zabierz. Jestes dorosla, zadnego przestepstwa on nie popelni, ale jezeli Ci na nim zalezy to lepiej chyba przeczekac az skonczysz skole, bo moze byc niezla draka. Trudno obiektywnie traktowac uczennice, ktora jest jednoczesnie partnerka... Jest tez niebezpieczxesntwo, ze zazdrosne kolezanki ci beda dopiekac za kazde 4+ i tworrzic, ze nalezlao co sie 2-, ale ze jestecie para.. POwodzenia zycze w milosci, pozdrawiam, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 12:28 Logika? To wyłącznie oparte na autopsji i obserwacjach, niczym więcej. Po co ma dziewczyna brać się za starego trzydziestolatka, jak może się za studentami rozejrzeć? Pamiętam, jak miałam tak z siedemnaście lat, to moje koleżanki chyba wszystkie śniły o trzydziestolatkach i starszych, ale ile można być dzieckiem? Kocia mamao pożyjesz, poznasz więcej facetów 30+ niezajętych, tak lepiej poznasz i zobaczysz, że są dziwni. Tak na coś wiecej niż seks. Ale do kogo ja to piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 12:56 Droga Alpepe, sadzisz wylacznie po sobie. Ale kazdy ma swoje upodobania. Ja np. tez nie interesuje sie starszymi facetami, ale sa dziewczyny, ktorych dojrzalsi kreca. A w tym przypdaku rada: Poszukaj se studenta, jest na nic. W milosci chyba nie ma takich wytycznych, szczegolnie nie jesli ma sie jakies swoje idealistyczne wyobrazenia na jej temat. W sumie niezaleznie od wieku, ale chyba w szczegolnosci, jak sie ma lat nascie nie ocenia sie partnera po stanie jego konta, statusu, wieku itd. Pozdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 13:02 widzisz, zbliżam się do trzydziestki a że mój maż jest starszy, to siłą rzeczy mamy znajomych w tym wieku. Poza tym wiem, jacy są nauczyciele, jakiego pokroju faceci idą uczyć. Pewnie, ze jak dziewczyna chce sobie pociupciać, to ma moje błogosławieństwo, ale potem, jak jest mądra, pójdzie na studia, dojrzeje, pozna trochę ludzi i zrozumie, że była głupiutka, że ten facet to popapraniec i jej romans się skończy. Naturalna kolej rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 14:07 alpepe napisał: Poza tym wiem, jacy są nauczyciele, jakiego pokroju > > faceci idą uczyć. No jakiego pokroju? Ja mysle, ze uczyc ida faceci, ktorzy naprawde lubia uczyc i nie boja sie stereotypu, ze to "kobiecy" zawód. Oprocz tego mysle, ze to faceci, co cenia sobie bardziej wolny czas i relaks niz ciagle ponmnazanie pieniedzy. Pewnie, ze jak dziewczyna chce sobie pociupciać, to ma moje > błogosławieństwo, ale potem, jak jest mądra, pójdzie na studia, dojrzeje, pozna > > trochę ludzi i zrozumie, że była głupiutka, że ten facet to popapraniec i jej > romans się skończy. Naturalna kolej rzeczy. NIe rozumiem dlaczego niby ewentualny romans z nauczycielem ma wykluczac pojscie na studia, ma automatycznie oznaczac glupote, i to, ze facet jest popaprancem. Wiesz, Alpepe, wiele osob łączy jakos studia, faceta i/lub romanse i prace. I powiem Ci szczerze, ze zdziwilo mnie ze nie masz 30... Nie odbierz tego jako zlosliwosc, ale myslalam ze masz kolo 40-50. Nie wiem, czemu takie odnioslam wrazenie, tak jakos... POzdrawiam serdecznie, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 14:26 nie będę się powtarzała co do tego, co sądzę o nauczycielach en gros i nauczycielach mężczyznach w szczególności, masz prawo do własnego zdania. Sma jestem nauczycielką z wyksztalcenia i znam to srodowisko, choć nie pracuję w zawodzie. Co do studiów i braku korelacji między nimi a romansem z nauczycielem, to nie miałam na myśli tego, że studiów nie można połączyć z romansami czy głupotą. Rzecz w tym, że studia poszerzają bardZo horyzonty, rozwijają a nie tylko kształcą, wtedy się dopiero rozwija dojrzałość społeczna. Te obiegowe gadki o tym, że dziewczyny dojrzewają wczesniej, a potem obserwujesz na studiach tragedie dwudziestokilkulatek, które kończą swoje ośmioletnie związki i nie rozumieją nawet czemu. Czemu? Bo właśnie dojrzały, dopiero na studiach a często i po studiach wiedzą, czego chcą, czego im brak. Widziałam to u dziewczyn z roku, jak wyżalały się, że ich facet jest taki czy taki. Sęk w tym, że one poznawały swoich facetów będąc w ogólniaku, czasem to byli starsi, nawet o 10 lat faceci, faceci, którzy już dojrzeli. One najpierw się do nich dostosowywały ale nagle na studiach były tragedie i bolesne rozstania, bo okazywało się, ze nie mozna wychować sobie żony z młodej dziewczyny, tak jak to tamcy goście kalkulowali... To miałam na mysli. Szkoda, ze nie wynaleziono wehikułu czasu i nie dowiemy się, która z nas ma w tym konkretnym przypadku rację... Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 19:16 Prosze, powiedz co myslisz o facetach nauczycielach, i dlaczego tak myslisz. Co do zwiazkow z liceum. Tak sobie zyje i patrze, ze wiekszosc zwiazkow z liceum po prostu sie rozpada, choc wsrod moich znajomych nie ma chyba pary, gdzie jest jakas duza roznica wieku, najwieksza to chyba 5 lat. Jak dotad wlasnie wiele par bylo ze soba po kilka lat i nagle brutalne bum, gdzies w polowie studiow. Mysle, ze nie tylko wiek tu cos znaczy, ale po prpstu ludzie ida wchodza w nowe sordowiska, poznaja nowych ludzi, nowe idee, zaczynaja inaczej patrzec na ten swoj dluuugi zwiazek. Nie znam bezbolesnych rozstan, zawsze boli, i zazwyczaj jedna strone bardziej. Ale dla mnie akurat takie rozstanie po kilku latach jest czyms pozytywnym. Zanczy sie ze ktos mial odwage zeby sie wyzwolic od czegos toksycznego, czegos, co wydaje sie czesto jednyna droga uslana cierpieniem, jedynie ze strachu przed byciem samym. (bo samotnym sie czesto jest i w zwiazku). pozdrawiam, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 19:47 kociamama napisała: > Prosze, powiedz co myslisz o facetach nauczycielach, i dlaczego tak myslisz. Nie chce mi się o nich pisać, zbyt wielu znam, mój mąż zresztą też jest nauczycielem z wykształcenia, na szczęście nie wykonuje tego zawodu, no znam nawet wielu facetów nauczycieli, tak naprawdę, nie ma się kim zachwycać. Nie drążmy tego tematu. > > Co do zwiazkow z liceum. Tak sobie zyje i patrze, ze wiekszosc zwiazkow z > liceum po prostu sie rozpada, choc wsrod moich znajomych nie ma chyba pary, > gdzie jest jakas duza roznica wieku, najwieksza to chyba 5 lat. Jak dotad > wlasnie wiele par bylo ze soba po kilka lat i nagle brutalne bum, gdzies w > polowie studiow. !Mysle, ze nie tylko wiek tu cos znaczy, ale po prpstu ludzie > ida wchodza w nowe sordowiska, poznaja nowych ludzi, nowe idee, zaczynaja > inaczej patrzec na ten swoj dluuugi zwiazek. ! to akurat ja też napisałam, tylko w przypadku większej różnicy wieku jest to bardziej jaskrawe, ten dysonans pomiędzy związkiem a stawaniem się dorosłym. To nowe definiowanie związku. > > Nie znam bezbolesnych rozstan, zawsze boli, i zazwyczaj jedna strone bardziej. > Ale dla mnie akurat takie rozstanie po kilku latach jest czyms pozytywnym. > Zanczy sie ze ktos mial odwage zeby sie wyzwolic od czegos toksycznego, czegos, > > co wydaje sie czesto jednyna droga uslana cierpieniem, jedynie ze strachu przed > > byciem samym. (bo samotnym sie czesto jest i w związku). Zgadzam się jak najbardziej, tyle tylko, że nos mi mówi, że dziewczyna nie jest tak dojrzała, jak się to tobie wydaje i ten związek (o jakim związku my tu mówimy, skoro go jeszcze nie ma!)być może wyrządzi jej więcej krzywdy niż pożytku. Pewnie, jak będzie chciała się w to bawić, to niech się bawi, nawet czasem się zdarzają happy endy, kiedy to ludzie się poznają i są ze sobą do końca życia. Ja mam takie wujostwo. Poznali się w 1. klasie podstawówki i od tamtej pory są parą, teraz mają pięćdziesiątparę lat. Ale wiem też, że takie młode panny często przeżywają tragedię życiową, bo na skraju prawdziwej młodości czyli na studiach są już zaklepane przez facetów, którzy tylko czekają, albo i nie aż taka skończy studia i zaraz ślub i prawdziwe życie, czytaj życie jako żona. Nie wiem, czy podzielasz moje zdanie, ale jesli facet ma być do życia a ma już trzydzieści lat, to on niezbyt chętnie poczeka te pięć lat aż dziewczyna skończy studia i zacznie karierę. Nie, on się już wyszumiał i wyszalał a teraz potrzebuje żony. No chyba, że facet jest nie do życia,to będzie szalał razem z nią a po pięciu latach zdecyduje sie na rozstanie, bo będzie chciał być wiecznie młody. Ale czy ta dziewczyna tego by chciała? No i tak chaotycznie: moim zdaniem na prawdziwy związek na całe życie jest w tym wieku (19) za wcześnie, trzeba poznać życie, a miałam kupę koleżanek, którym przez to bycie w związku "od maleńkości" rozstanie wydawało się tragedią życiową, bo nie zaznały ani samodzielnego mieszkania ani różnych związków ani rozstań, które by im pomogły się poznać. Pewnie, są osoby, które poznały swoją druga połowę w piaskownicy i do konca życia będą z sobą, ale ile z nich tak na prawdę wie, co tracą a co zyskują? > > pozdrawiam, > KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 20:26 Ok Alpepe, ale czy tu jest mowa o slubie? Czy dziewczyna pisze ze chce spedzic reszte zycia z tym facetem? Kazdy potencjalny zwiazek mozna by tak analizowac, idokladnie przedyskutowac wszelkie za i przeciw i dojsc do wniosku, ze zaden nie ma sensu. Bo najpierw matura, potem studia, potem doktorat, potem kariera, potem czas na szukanie meza, potem maz, starannie dobrany, troche starszy, tak 2-4 lat, co juz jest ustawiony i sie wyszumial, a potem dziecko. tylko problem, ze nie kazdy powiela ten wlasnie schemat. NIektorzy popleniaja bldey, albo zyja szczesliwie zaczynajac od przygodnego seksu w wieku lat 14, potem maja trzech starszych kochankow, apotem mlodsza dziewczyne. Byc moze nawet nie robia matury w terminie, bo wagaruja i cpaja, ale potem np. wychodza na "prostą" i robia błyskotliwa kariere. I nie ma co tu gdybac. Ja mysle, ze jak dziewczynie sie facet podoba, niech sie za niego zabieze, i juz. Pozdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 20:41 Droga Kocia Mamo! A co mi tam, już jestem dryknięta dobrym burgundem, to mogę, więc jeszcze raz: Najdroższa Kocia Mamo! Masz rację z tym ślubem, ale jesteś już starsza niż skorupka omułka, więc wiesz, że życie oferuje wiele. Natomiast nie mamy pewności, czy Ona to wie. słusznie napisałaś, że jak się jej chłop podoba, to Ona się za niego zabierze i już. The point is: dobrze by było, żeby Ona wiedziała to wszystko, co my wiemy teraz, ze nie ma recepty ale jej historia wcale nie jest taka niezwykła i że my swoimi, nawet głupimi czasem radami pozwalamy jej rozpoznać, czy ona tego chce, czy tylko chce tego, bo nie wie nic o innych możliwościach. Amen i Pozdrawiam Kocia Mamo! I wielki lesbijski całus od wstawionej alpepe również nazywanej w rodzinie kocią mamą! Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 21:20 Odpowiadasz na : alpepe napisał: > Droga Kocia Mamo! A co mi tam, już jestem dryknięta dobrym burgundem, to mogę, Wiesz co, zdecydowanie lepiej wychodzi ci picie, niż myślenie i pisanie. A jak zbraknie picia, to osobiście sfinansuję ci następną butelczynę - choć ty tego "burgunda" to tylko z nazwy, nie ze smaku pijesz. I jeszcze raz proszę, tylko nie pisz...pij... A jeśli jeszcze faktycznie możesz cokolwiek, to pij..... z życzeniami miłego katzenjammera. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 21:30 Danke, aber beim guten Burgunder ist das ja völlig ausgeschlossen. Na przyjaciół nie zawsze mogę liczyć, na glonika zawsze, a wiesz, że czasem sensownie piszesz, tylko, że nie rozumiesz, co piszą inni, taka wada, dość powszechna. Chyba o tek całusa jesteś zazdrosna. Niech ci będzie :* Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 21:55 alpepe napisał: > Danke, aber beim guten Burgunder ist das ja völlig ausgeschlossen. > Na przyjaciół nie zawsze mogę liczyć, na glonika zawsze, a wiesz, że czasem > sensownie piszesz, tylko, że nie rozumiesz, co piszą inni, taka wada, dość > powszechna Przykro mi, acz nie do końca, bo o tę wadę właśnie ciebie posądzałam. I udało mi się, na zasadzie nożyc w stół. Dziękuję jednak, bo źdźbło w oku bliźniego...itd. jeśli jestem twoim źdźbłem, to ... moje gratulacje. PS Na przyjaciół licz (jeśli jeszce ich masz) na mnie też. BĘDĘ. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 22:05 o tę wadę mnie posądzałaś, tak mi sie właśnie wydawało w naszym dawnym sporze. Powiem Ci, że myślałam, że masz większe poczucie humoru, to mnie najbardziej rozczarowało, nawet nie ta wada, którą u siebie wzajemnie dostrzegamy. Nawet juz nie czytałam Twoich odpowiedzi skierowanych do mnie, bo były tak strasznie bez polotu. Ale cóż, nie mozna mieć adwersarza doskonałego, musiałaś się uczepić burgunda. Przyjmę i to mit Fassung. Wszystkiego dobrego w nowym! P.S. Liczę na Ciebie, bo z przyjaciółmi bywa różnie, choć paru jeszcze mam, (selekcja negatywna). P.S. Masz kłopoty z pamięcią,to Ty pełnisz rolę nożyc... Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 22:46 Dzieki za calusa, przymuje chetnie;) Obawiam sie tylko, ze teraz to juz nas za te nazifeministki zdecydowanie wezma, przez ten calus. Bo jak wiadomo, feministki to lesbijki, bo brzydkie sa i zaden chlop ich (nas) nie chce;) Pozdrawiam Cie kocia mamo Alpepe, Kociamama;) Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: NIE JEST ŻONATY... JEST SAM... 01.01.05, 22:53 no, z tymi lesbijkami to jest problem, bo wielu facetów ponoc lubi sobie tak patrzeć i się ewentualnie dołączyć, zeby je przekonać, że są hetero... Ale przynajmniej nazifeministkami jesteśmyu, choć ja chyba jestem zbyt mało ortodoksyjna, jak to tak nie mieć skrobanki buuuuuu@! :( Odpowiedz Link Zgłoś
mule_dose CZAS NA SPROSTOWANIE 01.01.05, 20:44 Kociamamo, pozwól, że zacytuję Twoje słowa: "Czy tu jest mowa o slubie? Czy dziewczyna pisze ze chce spedzic reszte zycia z tym facetem?". No właśnie! Nie deklaruję wiecznej miłości, nie mówię, że zrobię wszystko, by z nim być, i że nie będę mogła życ bez niego, gdy wyjadę na studia. Jest uczucie, czy wielkie - nie wiem, tego chyba nie można stwierdzić na tym etapie, ale zdaję sobie sprawę z trudności, które by zaistniały. Ale tak naprawdę uważam, że jedyne bariery tkwią w naszych umysłach, opinii publicznej nigdy nie traktowałam za najważniejsze kryterium postępowania... I jeszcze jedno. Nie uważam się za bezmyślną małolatą, znam się naprawdę dobrze, wiem czego i chcę i naprawdę nie jestem na tyle naiwna, żeby "wkręcić" sobie coś takiego. Ktoś wypowiedział się, że może on śmieje się w duchu z moich spojrzeń. Cóż... szkoda nie widzieliście jak ON patrzy. I co do tego, że jest nauczycielem. Chyba jednym z głównym powodów, dla których naprawdę mnie zaintrygował było to, że wydał mi się jakby "poza" tym wszystkim, całą tą szkolną otoczką. Nie jest najlepszym nauczycielem, ale ma znakomity kontakt z młodzieżą. Że ma 30 lat i jest wolny? Że niby nieciekawa partia? Myślę, że on czeka. Bo o takim facecie marzy na pewno niejedna kobieta. Tak czy inaczej - dzięki za Wasze opinie, doceniam to. Pozdrawiam Dose Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: CZAS NA SPROSTOWANIE 01.01.05, 20:49 No, jak tak twardo stąpasz po ziemi, to do faceta marsz! I know, what I want and I want it now! No, dziewczę nie zginiesz, choć, może czasem weźmiesz tombak za złoto, pryzwilej młodości... Odpowiedz Link Zgłoś
ana-dea Re: CZAS NA SPROSTOWANIE 01.01.05, 21:13 W pełni popieram!! Skoro dziewczyna jest zakochana i facet też coś czuje, to dlaczego nie mieliby być razem?? przecież takie sytuacje zdarzały sie OD ZAWSZE i zawsze będą się zdarzać, widocznie oni są kolejnymi, których to dotknęło. Myślę, że to ma szansę, naprawdę. Tylko... bo mówimy Dose, żeby się za niego wzięła, ale chyba trzeba by udzielić jej jakiejś konkretnej rady, bo mi nie przychodzi do głowy żaden sposób, który można by zastosować w szkole... a w każdym razie żaden dyskretny... Nie wiem... może jakiś tekst na sprawdzianie, jakaś aluzja w rozmowie?? jak myślicie?? Odpowiedz Link Zgłoś
tomasdyg alpepe - autopsja i ekstrapolacja 01.01.05, 20:15 alpepe napisała: '"widzisz, zbliżam się do trzydziestki a że mój maż jest starszy, to siłą rzeczy mamy znajomych w tym wieku. Poza tym wiem, jacy są nauczyciele, jakiego pokroju faceci idą uczyć."....... -Czyżby to zgorzknienie wynikało też z autopsji? -Czy rzeczywiście uważasz, że aż taka ekstrapolacjia jest uprawniona w stosunku do wszystkich? alpepe napisała: ''Po co ma dziewczyna brać się za starego trzydziestolatka, jak może się za studentami rozejrzeć?" -no właśnie, po co się brałaś za "starca" ?, żeby teraz komuś dowalać ??? alpepe napisała: Pamiętam, jak miałam tak z siedemnaście lat, to moje koleżanki chyba wszystkie śniły o trzydziestolatkach i starszych, ale ile można być dzieckiem? -hmmmm............., one śniły, marzyły a ty co zrobiłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja 01.01.05, 20:19 wiesz, co mnie boli? Jak to nazwać? Może też przeniesieniem? Nauczyciel się poczuł dotknięty? I jeszcze jedno. Masz coś do mnie, czy bezinteresownie czujesz się w obowiązku dowalić i wesprzeć niejako kocią mamę, która tegoż wsparcia nie potrzebuje, bo jako kocia mama dysponuje inteligencją wystarczającą do godnej mnie odpowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
tomasdyg Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja -2 01.01.05, 20:57 alpepe napisała: Nauczyciel się poczuł dotknięty? -co do profesji to trafiłaś jak kulą w płot.... mimo twej niewątpliwej inteligencji. alpepe napisała: Masz coś do mnie, czy bezinteresownie czujesz się w obowiązku dowalić... -dowalić???, a cóż Ty robisz innym...... wylewasz swoją żółć, a w dodatku posiłkujesz się w argumentacji swoją niewiedzą alpepe napisała: " Sma jestem nauczycielką z wyksztalcenia i znam to srodowisko, choć nie pracuję w zawodzie." -Jak z tego widać, o środowisku nauczycielskim też masz pojęcie "zaoczne", za to sądy wydajesz niczym wyrocznia "Alpepe locuta, causa finita". Odpowiedz Link Zgłoś
abel0ne Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja -2 01.01.05, 21:15 no tomasdyg, czy jak ci tam to z tym alpepe locuta, casus finita, to ci się udało. Sorry, że będzie nieskładnie, ale in vino veritas, to teraz zgłębiam tę prawdę. Dziękuję za niewątpliwą inteligencję. Co ja robię innym? Gdzie dowaliłama omułkowi albo kociejmamie? No gdzie? Cytaty proszę, bo mam słabą pamięć. Środowisko znam..., bo świat jest mały. Poza tym, żeby się przekonać, czy tylko jestem uprzedzona do szkoły, czy faktycznie z polską oświatą jest tak źle, jak mnie i mojemu mężowi się wydawało, poszłam na zastępstwo do szkoły na parę miesięcy. Dobrze, że nasze dziecko ma dwa lata, bo mamy jeszcze cztery na ewakuowanie się stąd i zapewnienie jej edukacji na jakim takim poziomie. Mam koleżanki nauczycieli i kolegów nauczycieli, a to, że nie cenię tychże kolegów jako potencjalnych partnerów, no cóż, nie ja jedna, jak widać. Nie piszę przecież, że to nie są wartościowi ludzie, tylko, że nie bardzo się nadają na bycie partnerami. Ale mi szumi w glowie. Sorry, wczoraj nieświętowałam,bo dizecko obudziły fajerwerki,więc musisz mi wybaczyć brak logiki w tym pości. Zabawny byłeś z tą łaciną, hahaha!No ijeszcze z tą wyrocznią, trafiłeś jak kulą w płot, bo o ile sobie przypominam, to takie pytie np. się nawdychały gazów i potem gadały nieskładnie, ups! Ja też napisałam nieskładnie? Ale za to jednoznacznie! Nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja -2 01.01.05, 21:17 qrde, znów sie dekonspiruję, na innym forum robię za wyrocznię merytoryczną a tutaj pierdoły pociskam, koniec świata! Nigdy więcej dobrych alkoholi! Odpowiedz Link Zgłoś
tomasdyg Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja -3 01.01.05, 21:42 abel0ne vel alpepe czy jak Wam tam jeszcze, które z was pije, a które pisze?, bo się gubię. Mnie burgund nastawia optymistycznie, Was pewnie nie, ale ponieważ uwielbiacie łacińskie sentencje, to wyciągnijcie wnioski z cytowanej przez abel0ne, bo wino jak najbardziej veritas, tylko czy naprawdę musisz to pokazywać??? Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja -3 01.01.05, 21:49 no jak to nieoptymistycznie? :)?, cytata podaj pan panie tomasdyg. Śmieszy mnie ta trumiennopoważna atmosfera na forum, to piszę niepoważnie. Bo wyuczyny pedorpedro chyba już każdemu obrzydły. Przynajmiej ostrzegam, że mogę być w stanie wskazującym, aczkolwiek już mi przeszło. Inni zaś na trzeźwo produkują, co produkują. I ich nie bierze się bynajmniej w cudzysłów. Ale trzeźwy nie zrozumie wstawionego, więc spodziewam się polemiki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja -3 01.01.05, 22:19 Odpowiadasz na : alpepe napisał: > no jak to nieoptymistycznie? :)?, cytata podaj pan panie tomasdyg. Śmieszy mnie > ta trumiennopoważna atmosfera na forum, to piszę niepoważnie Wiesz co, w jednym się tak koszmarnie s.......ś tekście, że twoje poburgundzkie bóle głowy, kompletnie mnie interesują. Jeśli jesteś kobietą, będącą w stanie powiedzieć, czy zapytać z niedowierzaniem w anielskim głosiku: "DLACZEGO ONA SIĘ NA TO GODZIŁA, PRZECIEŻ NIKT PISTOLETU DO GŁOWY NIE PRZYSTAWIAŁ" (zobacz, przeczytaj tekst, o gwałconej kobiecie), alpepe, ty pewnie tam, stałaś, krzycząc: nie damy naszych mężów...Tak? Nie było cię tam???? Niedopatrzyłaś. Nie została jednak ukamienowana ta kobieta, szkoda, co????? A może stosik malutki? A trumiennie poważnie to mają być ci, którzy mnie będą chować. Jeśli coś ze mnie zostanie, bo reszta pójdzie na części. Jasne??????? Czy się tym swoim burgundem na tyle Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: alpepe - autopsja i ekstrapolacja -3 01.01.05, 22:33 glonik napisała: > Odpowiadasz na : > alpepe napisał: > > > no jak to nieoptymistycznie? :)?, cytata podaj pan panie tomasdyg. Śmiesz > y > mnie > > ta trumiennopoważna atmosfera na forum, to piszę niepoważnie > > Wiesz co, w jednym się tak koszmarnie s.......ś tekście, że twoje poburgundzkie > > bóle głowy, kompletnie mnie interesują. Niestety, nie rozumiem, jak coś może kompletnie interesować, bo jeśli Twoją intencją było, ze Cię coś kompletnie nie interesuje, to pytam, z jakiego więzienia mamy Cię uwolnić, bo nie wyobrażam sobie, zeby gdziekolwiek zmuszali do czytania wypocin alpepe. PIsz, a ja i jak sądzę Amnesty International pospieszymy Ci z odsieczą. Odbijemy Cię, przyrzekam. No i jak już pisałam już mi przeszły rozkoszne szmerki, po kieliszku? Ile to by mogło trwać? > Jeśli jesteś kobietą, będącą w stanie powiedzieć, czy zapytać z niedowierzaniem > > w anielskim głosiku: "DLACZEGO ONA SIĘ NA TO GODZIŁA, PRZECIEŻ NIKT PISTOLETU > DO GŁOWY NIE PRZYSTAWIAŁ" (zobacz, przeczytaj tekst, o gwałconej kobiecie), > alpepe, ty pewnie tam, stałaś, krzycząc: nie damy naszych mężów...Tak? W życiu bym się nie zachowycała dwulicowo. Brzydzę się obłudą, tak samo jak brzydzę się przemocą seksualną wobec kobiet. Przemocą. I nie pisz mi, że to też była przemoc, bo to nie wydarzyło się wjakimś łagrze w Związku Sowieckim. Było tak? BYłaś tam w Białym stoku glonik, czy gdzie to było? Rozumiem, że można kogoś szantażem zmusić do czegoś, ale nie szantażem typu: jak mi nie dasz d..., to Cię zwolnię. Tego nie rozumiem, bo ja za swój nonkomformizm w życiu zapłaciłam JUŻ b. wysoką cenę, ale nadal nonkomformistką jestem, więc nie pouczaj mnie, że pisałam niewłaściwie. Nie było > > cię tam???? Niedopatrzyłaś. Nie została jednak ukamienowana ta kobieta, szkoda, > > co????? A może stosik malutki? JEdno nie ulega wątpliwości, jesteś jedną z tych kobiet, które nie mówią przy sporze w związku o co im chodzi w tym właśnie sporze, tylko wyciągają sprawy sprzed dwudziestu lat i krzyczą: A bo mojej mamusi się nie ukłoniłeś, jak miałeś mi sie oswiadczyć.... i tego typu. > > A trumiennie poważnie to mają być ci, którzy mnie będą chować. Jeśli coś ze > mnie zostanie, bo reszta pójdzie na części. Jasne??????? Czy się tym swoim > burgundem na tyle Oj, chyba pijesz coś lepszego niż ja, bo jesteś jeszcze bardziej chwilowo niepoczytalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Musli Re:do alpepe-czy ktos widział normalną nauczycielk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:18 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Musli Re: alpepe -za dużo procentów lulu lulu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:30 Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe no, wreszcie wiem, czego chcesz ode mnie 01.01.05, 21:31 Ty mi po prostu zazdrościsz! :) Pozdrawiam BTW nie lepiej jakiś smaczniejszy nick, np. muesli z bananami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Musli Re: alpepe chyba tych 30 lat i starego męża IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:33 Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: alpepe chyba tych 30 lat i starego męża 01.01.05, 21:35 nie mam jeszcze trzydziestki, a nie prościej by było napisać, alpepe, nie lubię cię, a nie pisać pod nieznanym nickiem? Ale czego się spodziewać po muesli... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Musli Re: alpepe chyba tych 30 lat i starego męża hahah IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:37 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: musli2 Re: alpepe chyba tych 30 lat i starego męża haha IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:40 wiem kim jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
fonzy LUDZIE!!!!!!!!!!!!!!! 01.01.05, 22:03 O CO WAM WŁAŚCIWIE CHODZI???? ZNAJDŹCIE SOBIE JAKIEŚ FORUM POD HASŁEM "POJEŻDŻANIE SOBIE" ALBO "KŁÓTNIA"! CHYBA ZAPOMNIAŁYŚCIE O CZYM TU ROZMAWIAMY!! PROPONEUJĘ PRZECZYTAĆ KILKA PIERWSZYCH POSTÓW, MOŻE WAM SIĘ PRZYPOMNI!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kameleonia Jesli jest sam w wieku lat 30 to niedobrze 02.01.05, 15:14 święte słowa,alpepe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczycielka Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 19:34 Uwierz, naprawdę, w tym wieku wiele rzeczy sobie człowiek wyobraża. Może on się w duchu śmieje z tych twoich "spojrzeń". Odpuść sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mira Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 21:55 Taki 30-latek to moze mięc każda młoda dziewczyne.Gorzej z kobieta 30-letnią.Uważaj bo jak sie toba znudzi to znowu znajdzie młoda a ty w jego wieku bedziesz miec szanse u 50-latka. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? 01.01.05, 12:26 Gość portalu: nauczycielka napisał(a): > Uwierz, naprawdę, w tym wieku wiele rzeczy sobie człowiek wyobraża. Może on się > > w duchu śmieje z tych twoich "spojrzeń". Odpuść sobie. Czlowiek sobie duzo wyobraza niezaleznie od wieku, podczas gdy inny czlowiek jest kompletnie wyobrazni pozbawiony. Ja tam optuje ZA wyobraznia, bo marzenia sie spelniaja;) Pozdrawiam, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta i stefan Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? IP: 82.160.104.* 31.12.04, 22:22 Ja jestem Marta mam teraz 17 lat a Stefan to mój facet, który jeszcze pół roku temu był moim nauczycielem... ryzykowałam wiele dla tego związku: dobre więzy rodzinne, "reputacje" w szkole a przede wszystkim mój obraz w oczach mężczyzny mojego życia-może to brzmieć banalnie ale mimo to TAK jest:"D ryzykuj,bo ja właśnie tak znalazłam sens .... Czesc ja jestem Stefan, na Marte czekałem do 26 roku życia i wiem że było warto zaryzykować i nie patrzeć na NAS przez pryzmat: nauczyciel-uczennica, w twoim przypadku myślę że możesz też zaryzykować pod warunkiem że: nie jesteś głupia i naiwna i to co do niego czujesz jest z wzajemnością z jego strony. pozdrawiaMY Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczycielka Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 13:11 Z tą wyobraźnią to nie jest tak, jak pisze kociamama. Wystarczy znać podstawy poedagogiki rozwoju i psychologii, aby wiedzieć, że takie zachowania są częste dla młodych dziewcząt i ... na tym się kończy. Za parę m-cy będziesz na studiach i znajdziesz sobie odpowiedniego chłopaka. Charakterystyczne jest, że idealizujemy obiekt a w młodym wieku przypisujemy mu, że "patrzy na nas" podczas gdy wcale tak nie jest... Poza tym nauczyciele są pod takim obstrzałem, że nie sądzę, że facet ryzykowałby wszystko, pracę i reputację... To jest zawód tzw. publiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? 01.01.05, 14:10 Ale zdarzaja sie takie "skandale", ktore koncza sie wielka miloscia i trwalym zwiazkiem. NIe twierdze naturalnie, ze to norma, zdaje sobie sprawe, ze moze sie komus cos za duzo wydawac, ale to jest niezalezne od wieku. Doradzilam tez, jak moze pamietasz, zeby odczekac do skonczenia szkoly, albo zmienic szkole, zeby nie stawiac nauczyciela w niezrecnzej sytuacji, jezeli uczucie jest obustronne. POzdrawiam, KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
agneskrak Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? 01.01.05, 23:28 Dziewczyno, skoro coś do niego czujesz i nie masz wątpliwości, że on też Ciebie chce, to nie ma na co czekać! Myślę, że nie możesz czekać na przejęcie inicjatywy przez niego, bo facet jest w takiej sytuacji, że raczej nic nie zrobi, bo mogłabyś go tak udupić, że koniec... wiesz, nie mówię, że tak myśli, ale to jest taki głupi strach i on na pewno to czuje. Musisz wziąć sprawy w swoje ręce. dawaj mu do zrozumienia, że Ci się podoba,patrz na niego ile wlezie i uśmiechaj się! jak już będzię miał 100 proc. pewność, to jeśli tylko jest prawdziwym facetem, a z tego co piszesz jest tego typu kolesiem - to już on zajmie się resztą:) POWODZENIA! Odpowiedz Link Zgłoś
agneskrak Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? 01.01.05, 23:37 a w ogóle to co to za beznadziejna kłótnia sie tu toczy?? traagedia Odpowiedz Link Zgłoś
coma0on Re: ROMANS Z NAUCZYCIELEM??? 02.01.05, 14:28 Jeśli facet jest tego wart, to się nie wahaj. W końcu miłość to miłość, nieważne ile macie lat... Go on... try... Odpowiedz Link Zgłoś