mamade
30.01.05, 21:14
Witam,
jesteśmy małżeństwem 12 lat, pobraliśmy się z wielkiej miłosci zaraz po
maturze, gdyz w drodze było nasze 1 dziecko. małżeństwo było udane,raz lepiej
raz gorzej, wspólne zainteresowania, dużo zabawy, szalone studia. A potem
praca. I własnie gdzieś 2 lata temu, gdy juz zaczynaliśmy być "ustawieni" ,
mążzdobył wysoką zawodową pozycję zaczęło coś się psuć.Z człowieka , który
lubił dom, syna i przebywanie znami przeistoczył sie w pracoholika, który
trylko poswięca sie pracy. Jednocześnie zapewniał,ze kocha, że to dla nas
robiize chce jeszcze mieć 2 dziecko. i teraz mamy 8 miesięczną córkę , a ja
widzę ,że to ja mam to dziecko( ukochane, przeslodkie i wyczekane). Mąż
asystował przy porodzie, widział przyjście na świat naszej córeczki, ale z
drugiej strony widział mnie podczas aktu porodu i mysle sobie ,że stałam się
dla niego w tym momencie matką jego dzieci. Przestał zauważać mnie jako
kobietę, kochaliśmy się 3 razy od porodu i to jakos tak beznamietnie. Mąż
wraca z pracy o 22-23 w weekendy tez pracuje ,a dom traktuje jak spalnię,
pralnię i kuchnię. ciagle robię mu awantury,chcę porozmawiać , ale on nie
widzi problemu. powiedziałmi tylko,żebym nieliczyła ,że będzie jak podczas m-
ca miodowego.
Czuje ,że nie jestem dla niego już atrakcyjna, wie,ze z 2 dzieci nie odejdę
i generalnie w tym momencie wie,ze jestem od niego uzależniona finansowo. Po
powrocie z macierzyńskiego dostał m-c później wypowiedzenie i w chwili
obecnej nie pracuję . Szukam pracy, ale dobrej.
Może dlatego ,że jestem zestresowana cała tą sytuacja , poza tym przestałm
czuć się kochan- on nie lubi wracać do domu o wczesnej porze. A dla mnie
trudno pogodzic sie z tym,ze jestem sama, że czuję sie samotna. Zaczynam go
nieznosić. Czuję z sobie złość i żal. Mam dopiero 31 lat , a czuję ,że dla
niego jestem jak stary mebel- jest bo jest, przywykł do krajobrazu. A ja chcę
byc kochaną , przytuloną,szczęśliwą kobietą.A najgorsze jest to ,że nie wiem
jak z tego wybrnać, a walczyc o niego juz mi się nie chce. Jestem zbyt dumna
by prosić go by mnie kochał.
Juz mi troche lepiej, gdyż mogłam sie wyżalić. Przy dzieciach trzymam formę,
by niczego nie zauważyły.
miło mi będziedostać jakies rady, komentarze.
pozdrawiam