Dodaj do ulubionych

Różności na gorsze dni

02.02.05, 14:50
Pomyslalabym ze przyda nam sie taki wątek (to dzieki as2008:))
Jak znajdziecie cos przy czym placzecie ze smiechu, to zostawcie linka
bedzie do czego wracac:).
Na poczatek, cos co byc moze juz czytalyscie. A jesli nie...
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=18436357&a=18436357
Pozdrawiam Was serdecznie marynarzowe kochane:)
Obserwuj wątek
    • lukaa Re: Różności na gorsze dni 02.02.05, 15:03

      Drogi serwisie techniczny!

      W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam znaczny
      spadek wydajności działania, w szczególności aplikacjach KWIATY i
      BIŻUTERIA, które działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU.
      Dodatkowo MĄŻ - widocznie samoistnie - odinstalował kilka
      bardzo wartościowych programów takich jak ROMANS i
      ZAINTERESOWANIE, a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie
      niechciane aplikacje PIŁKA NOŻNA i BOKS.
      ROZMOWA nie działa zupełnie, a aplikacja SPRZĄTANIE DOMU po
      prostu zawiesza system.
      Uruchamiałam aplikacje wsparcia KŁÓTNIA aby naprawić
      problem, ale bezskutecznie.
      /-/Desperatka.

      Droga Desperatko!

      Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHŁOPAK jest

      pakietem rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemem>> operacyjnym.
      Spróbuj wprowadzić komendę: C:\\\\MYŚLAŁAM_ŻE_MNIE_KOCHASZ,
      ściągnąć ŁZY oraz zainstalować WINĘ. Jeśli wszystko zadziała jak
      powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć aplikacje BIŻUTERIA i
      KWIATY. Pamiętaj

      jednak, iż nadużywanie tych aplikacji może doprowadzić MĘŻA do
      wystąpienia błędu GROBOWA_CISZA lub PIWO. PIWO jest bardzo
      nieprzyjemnym programem, który w pewnych sytuacjach może włączać
      plik GŁOŚNE_CHRAPANIE.MP3
      Cokolwiek byś robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować
      TESCIOWEJ.
      Nie próbuj też instalować nowego programu CHLOPAK. To nie
      są współpracujące aplikacje i zniszczą MĘŻA.
      Sumując: MAŻ jest wspaniałym programem, ale ma ograniczoną
      pamięć i nie może szybko włączać nowych funkcji. Musisz
      przemyśleć możliwość zakupu dodatkowego oprogramowania dla
      popra! wienia pamięci i wydajności.. Ja osobiście polecam
      GORĄCE_ JEDZENIE lub SEX_BIELIZNĘ .
      Powodzenia,
      /-/ Serwis techniczny.
    • lukaa Re: Różności na gorsze dni 02.02.05, 15:05
      W pewnym miescie powstal sklep, w którym kazda kobieta mogla sobie kupic
      meza. Mial szesc pieter, a jakosc facetów rosla wraz z kazdym pietrem.
      Byl tylko jeden haczyk: jak juz kobieta weszla na wyzsze pietro, nie mogla
      zejsc nizej, chyba ze prosto do wyjscia bez mozliwosci powrotu.
      Wchodzi wiec tam pewna babka powaznie zainteresowana kupnem meza. Na
      pierwszym pietrze wisi tabliczka: "Mezczyzni tutaj maja prace"
      To juz cos, mój byly nawet roboty nie mial -pomyslala kobieta - ale zobacze,
      co jest wyzej.
      Na drugim pietrze byl napis: "Mezczyzni tutaj maja prace i kochaja dzieci"
      Milo, ale zobaczymy, co jest wyzej.
      Na trzecim pietrze byla tabliczka: "Mezczyzni tutaj maja prace, kochaja dzieci
      i sa niesamowicie przystojni"
      No, coraz lepiej - pomyslala - ale wyzej, to musi byc juz ekstra.
      Na czwartym pietrze mozna bylo przeczytac: "Mezczyzni tutaj maja prace,
      kochaja dzieci, sa niesamowicie przystojni i pomagaja przy pracach domowych"
      Slodko, slodko... Ale chyba wejde pietro wyzej.
      Na piatym pietrze stalo: "Mezczyzni tutaj maja prace, kochaja, sa niesamowicie
      przystojni, pomagaja przy pracach domowych i sa
      diabelnie dobrzy w lózku" No niesamowite, wrecz cudownie- pomyslala kobieta -
      ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi byc pietro wyzej!?!
      Na szóstym pietrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytala:
      "Na tym pietrze nie ma zadnych facetów. Zostalo ono stworzone tylko po to,
      aby udowodnic, ze wam babom za cholere nie mozna dogodzic..."


      Ps. Nie uwazacie, ze to szczera prawda hihi:)
    • ppolkaa Re: Różności na gorsze dni 02.02.05, 19:19
      ja go uwielbiam, świetnie poprawia mi nastrój:-)

      www.icq.com/friendship/pages/browse_page_18964.php
      mam nadzieję,że macie głosniki
    • malysmutek Re: Różności na gorsze dni 03.02.05, 23:14
      SŁOWNIK WYRAZÓW BLISKONAŚLADOWCZYCH
      Cygan sprzedający płyty kompaktowe - CD-ROM
      Posiada kość - Magnat
      Pożegnanie Piotra po francusku - papier
      Człowiek bez mebli - persona non grata
      Tajemnica Arkadiusza - sekretarka
      Pożegnanie z chińskim specjałem - Paryż
      Zachęta dla starszego człowieka, aby pił przez słomkę - Stary Sącz
      Sznurek pochodzenia zwierzęcego - kotlina
      Człowiek z niedopałkiem - mapet
      Miejsce gdzie nielegalnie nabywał alkohol Isaac Newton - metafizyka
      Zaproszenie do spania - Honolulu
      Roztańczony dezodorant - fabryka
      Współpracownik laboranta - kolaborant
      Fajna papuga - gitara'
    • wrzesniowaania Re: Różności na gorsze dni 06.03.05, 11:27
      www.millan.net/funp/120/piggyhart.html
      www.millan.net/funp/80/nomilk.html
      • irazone Re: Różności na gorsze dni 06.03.05, 14:38
        Z czego śmieją się stewardessy z LOT-u?
        śmialiśmy się już z amerykańskich pasażerów ale tak naprawdę wszystko co
        najlepsze jest u nas w kraju! Polacy ze swoimi tekstami na pokładzie po
        prostu biją wszystkich na głowę!

        * * * * *

        Pasażerka: "Pani powie temu tam, żeby swoje manele z mojego pawlacza
        zabral."

        * * * * *

        Pasażerka: "Czy kibel to tam w sieni?" (wskazujac na tylną kuchnię)

        * * * * *

        Pasażerka: - Czy lecimy już nad Atlantykiem?
        Stewardessa: - Jeszcze nie.
        Pasażerka: -To co tak ciągnie po nogach??? -
        (BOSKIE!!! :)) )

        * * * * *

        Pasażer: - Poproszę drinka.
        Stewardessa: - Jakiego?
        Pasażer: - No drinka!

        * * * * *

        Na pytanie "Czego się Pan/Pani napije?"
        - Poproszę oranż dżus, może być jabłkowy.
        - Poproszę o sok z piczy.
        - Whisky on the rocks, ale bez lodu.
        - Poproszę o białą na Helenie. (czytaj: wódka z sokiem firmy "Helena")

        * * * * *

        Karty lądowania w USA - co wpisują pasazerowie:
        Sex: nie dotyczy
        Sex: dziewica
        Sex: trzy razy w tygodniu

        * * * * *

        Ile osób podróżuje z Panem/Pania: 243 + 10 osób załogi -
        (POWALAJACE!!! :)) )

        * * * * *

        Edyta Górniak w drodze do Londynu
        Stewardessa: - Zamawiala Pani porcje wegetariańską? Czy mogę prosić o Pani
        nazwisko?
        Edyta z oburzeniem w głosie: - To pani nie wie jak ja się nazywam?
        Stewardessa: - A pani wie jak ja się nazywam?

        * * * * *

        VIP-y na pokladzie
        Agata B., córka byłego premiera, po wylądowaniu w Warszawie (rejs z Rzymu):
        - Czy jest transport dla vipa?
        Szefowa pokladu: - Nie było vipów na pokładzie.
        Agata B.: - Czy mówi pani coś nazwisko "Buzek"?
        Szefowa: - Nie jednemu psu na imię Burek - .
        (MASAKRA!!! :)) )
    • lovcen Re: Różności na gorsze dni 10.03.05, 08:34
      super :)))

      thanx
    • kozaki_wiesi Re: Różności na gorsze dni 10.03.05, 08:54
      To może, kochane marynarzowe, powrócimy na moment do czasów beztroskiego
      dzieciństwa? Zapraszam na podróż sentymentalną...

      Armatka na korek
      coś w rodzaju drewnianej pompki której wylot zatykało się dołączonym do
      zestawu korkiem. Energicznym ruchem wsuwało się tłoczek do armatki co
      powodowało wystrzelenie korka połączone z hukiem. Starsi koledzy uzyskiwali
      podobny efekt podczas otwierania wina. Dostępna na odpustach i pod
      kościołami.

      Automatyczny ołówek
      przedmiot pochodzący z Czechosłowacji. Po wykręceniu mechanizmu z obudowy,
      otrzymywało się niezbędną w szkole ?splówkę?. Zaopatrzony był w sprytną
      temperówkę ukryta w przycisku ołówka. Najbardziej popularny kolor obudowy to
      brudno-żółty.

      Bajki (kino domowe)
      to kupowane w rolkach przeźrocza z bajkami, do wyświetlania za pomocą
      specjalnego rzutnika, zwanego często "projektorem". Bajki sprzedawane były w
      kioskach "RUCH-u" w małych plastykowych pudełeczkach. Na wieczku przyklejona
      etykietka z tytułem bajki. Do wyświetlania bajek służył ciężki, ebonitowy
      rzutnik, który po rozgrzaniu żarówki zaczynał wydzielać charakterystyczny
      swąd. Zbyt długie studiowanie jednego obrazka groziło wypaleniem w nim
      dziury.

      Bierki
      gra zręcznościowa wymagająca saperskiej precyzji i wewnętrznej dyscypliny.
      Po rozsypanie na stole plastikowych patyczków w różnych kształtach i
      kolorach, należało je po kolei zbierać, aż do "skuchy". "Skucha" następowała
      gdy w czasie podnoszenia bierki, któryś z patyczków poruszył się. Wygrywał
      ten kto zbierał najwięcej punktów. Bierki składały się z harpunów, bosaków,
      wioseł, zwykłych bierek i były odpowiednio punktowane.

      Bosmanka (sznurek zakończony kulką)
      wyplatało się ją ze sznurka do bielizny na bazie kulki z łożyska, piłeczki
      kauczukowej lub innego regularnego przedmiotu. Bosmanka nie miała
      konkretnego praktycznego zastosowania, była raczej czymś w rodzaju talizmanu
      czy fetyszu. Niektórzy potrafili jednak za jej pomocą, wyszarpnąć krzesło z
      pod siedzącego czy ułamać zeschłą gałąź z drzewa. Przypuszczalnie na
      popularność bosmanki miał wpływ Jorguś Pyzdra.

      Chińska gumka
      gumka o narkotycznym zapachu. Nie było sposobu by oderwać się od wąchania.
      Na większości gumek , prędzej czy później, pojawiały się ślady zębów,
      pozostawione przez złamanych cudownym zapachem, właścicieli.

      Chiński długopis
      każdy go miał. Był ciemno bordowy, ze złotą skuwką, miał lekko wygięty
      wkład, pisał cienko na fioletowo i częsty przerywał. Nie rozlewał się jak
      inne długopisy.

      Chiński piórnik
      w latach 70-tych piórnik chiński to była podstawa szczególnie wśród
      dziewcząt. Plastikowe pudełeczka ze słodkim rysuneczkiem na miękkim
      (podszytym gąbką) wieczku. Piórnik zamykało się za pomocą magnesu (bardzo
      ważne bo magnesy wyjmowane z piórników miało bardzo wiele interesujących
      zastosowań). Niebagatelną sprawą był również fakt, że w piórniku znajdowało
      się lusterko. Oprócz chińskiej gumki pachnącej w piórniku należało mieć
      również chiński ołówek z gumką na końcu. W latach 80-tych pojawiły się
      polskie super tandetne podróbki chińskich piórników, gumek i ołówków.

      Chińskie nalepki
      omamiły większość dziewczyn pod koniec lat 70-tych. Prawdziwy szał (każdy z
      nas ich 500 miał). Były to takie wypukłe nalepki z gąbką w środku. Czasem
      miały wypukłe oczka, które się ruszały.

      Długopis z widoczkiem
      górna część długopisu wykonana była z przeźroczystej rurki zalanej jakim
      płynem. Wewnątrz rurki działy się przedziwne rzeczy. A to nurkował kaczor
      Donald, padał srebrny śnieg lub przepływał jakiś statek. Czasami spotykało
      się egzemplarze dla dorosłych. Odpowiednio manipulując długopisem, można
      było pozbawić odzienia tkwiącą w szklanej rurce piękność. Z czasem płyn w
      długopisie mętniał, a zatopione w nim figurki ulegały powolnemu rozkładowi.

      Flamastry
      przynoszone do szkoły jak relikwie, w często metrowych opakowaniach po 60
      szt., pozyskiwane od rodziny powracającej z zagranicy (flamastry były w
      takich wypadkach podstawowym prezentem), prawie nigdy nie używane (z obawy
      przed wypisaniem), dokonywały żywota, wysychając w opakowaniu.

      Gitara z żyletką
      rodzaj temperówki do ostrzenia ołówków. Nie wielu znałem co by potrafili
      naostrzyć tym ołówek. Za to stylistyka na 5. Ciekawe co by się działo gdyby
      dziś wprowadzić do szkól takie gadżety?

      Góralski piórnik
      często spotykany drewniany pojemnik na przybory szkolne, z wypalanymi
      góralskimi motywami. Właściciel takiego piórnika, nierzadko używał
      ?długopisu ciupagi?.

      Haclówa
      rodzaj broni zaczepnej, wykonywany w dwu wersjach:
      Wersja ciężka ? rączka wygięta (w kształcie kamertonu) z grubego drutu,
      najlepiej izolowanego, guma modelarska(kauczukowa) o przekroju kwadratowym.
      Pociski z wygiętych szpilek lub drutu. Wersja lekka ? wysnuwało się
      pojedynczą gumkę z gumy do majtek i mocowało ją bezpośrednie do palców (
      kciuk i wskazujący). Hacel wykonywało się ze zrolowanego papieru. Można było
      w ten sposób rozsyłać po klasie korespondencję lub w czasie klasówki błagać
      o pomoc ?kujona?. W ostateczności zawsze w kieszeni znalazła się jaka
      wygięta szpilka.

      Jajka na wodę
      podstawowa oręż na lany poniedziałek, do czasu pojawienia się ?Ludwika?.

      Jo-jo na gumce
      dość durna zabawka odpustowa, wykonana z trocin obleczonych w kolorowy
      celofan. Najbardziej pociągające było sprawdzenie czy w trocinach nie ma
      ukrytej jakiejś tajemnicy.

      Kalejdoskop
      prześliczna zabawka, rozwijająca zmysł estetyczny i wyobraźnię. Była to
      rurka z twardego kartonu, jakby rodzaj lunety. Wewnątrz wyłożona lusterkami,
      na końcu znajdowała się wydzielona cześć, wypełniona kawałkami kolorowych
      szkiełek, koralików, kawałków plastiku. Obracanie kalejdoskopem powodowało
      przemieszczanie szkiełek, a ich obraz, odbity w kilku lusterkach tworzył
      symetryczne wzorki cudownej urody. Działanie hipnotyczne i uzależniające.
      Notowano nawet kilku godzinne seanse bez przerw. Po uzyskaniu szczególnie
      efektownego wzorku, należało zmusić rodziców by delikatnie, nie naruszając
      struktury, podziwiali nasze dzieło. Rodzic miał obowiązek wykazać
      oszołomienie wielkim plastycznym talentem dziecka. Oszołomienie powinno
      potęgować się wraz z nowymi kompozycjami podsuwanymi do oceny, aż do
      osiągnięcia stanu histerii.



    • kozaki_wiesi Re: Różności na gorsze dni 10.03.05, 08:54
      Kalkomanie
      ozdobne obrazki naklejane za pomocą wody np. na meblościanki, glazurę,
      lustra, samochody itp. w celu upiększania wystroju wnętrz. Bardzo delikatne,
      często się rwały przy naklejaniu. Przywożone głównie z NRD, gdzie
      sprzedawane były na przykład z wizerunkami polskich aktorów.

      Kapiszony
      małe papierowe konfetti lub tamy podobne do serpentyny, z wklejonym
      maciupkim ładunkiem hukowym. Kapiszony były amunicją do specjalnych
      blaszanych pistoletów. Miały nie najlepszą opinie z racji na mizerny huk, i
      spory odsetek niewypałów. Stosowane również do strzelania ze śrub. W
      nakrętkę spajającą dwie śruby wkładało się kilka kapiszonów lekko dokręcało
      i mocno rzucało się o chodnik.

      Kawałek cegły
      przedmiot po prostu niezbędny do zabaw na podwórku. Służył zarówno do
      rysowania torów ?Wyścigu pokoju?, ?klas?, ?chłopków? jak i do
      przygotowywania podwórkowej zupy. Do bardziej monumentalnych prac stosowało
      się kawałki pustaków, do precyzyjnych ? twardą czerwoną cegłę.

      Kolejka PIKO
      dla wielu, to wystarczający pretekst na postaranie się o syna, który był
      najlepszym alibi dla zakupu tego cacka. Kolejka pochodziła z NRD, u nas
      najczęściej sprzedawana w ?Składnicach Harcerskich?. Zasilacze do kolejek
      były dodatkowo wykorzystywane do zasilania lampek choinkowych (dawały
      możliwość regulacji natężenia światła).

      Korki
      amunicja do korkowców. Sprzedawane w kwadratowych pudełeczkach wyściełanych
      trocinami. Podwórko znalazło dla korków wiele ciekawych zastosowań, z
      których najbardziej ryzykowne polegało na obraniu korka z papierowej masy.
      Wydłubany środek rzucony pod nogi przechodnia, wybuchał i dawał olbrzymią
      satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Podkładanie korka pod nogi od krzesła
      czy rozbijanie obcasem, też dawało sporo frajdy.

      Korkowiec
      blaszany pistolet do strzelania z korków. Przydawał się rzadko i w
      odróżnieniu od korków nie był zbyt popularny.

      Kostka Rubika
      wielkie szaleństwo początku lat 80-tych. Wymyślona przez węgierskiego
      wynalazcę Rubika. Układana w dzień i w nocy doprowadzała wielu do obłędu.
      Sześcian, zbudowany z mniejszych sześcianików w 6 kolorach, należało obracać
      w trzech płaszczyznach tak aby uporządkować kolory jednolicie dla każdej
      ścianki. Odbywały się w tej specjalności najróżniejsze zawody, gdzie
      mistrzowie osiągali czas kilkunastu sekund.

      Krępina
      podstawowy surowiec do wyrobu szkolnych materiałów propagandowych na
      wszelkie akademie i uroczystości. Główny budulec karnawałowego stroju.
      Latarenka latarka własnej roboty, wykonana z płaskiej baterii i żaróweczki
      przyczepionej do baterii gumką recepturką. Przedmiot całkowicie
      bezużyteczny, wytwarzany dla satysfakcji lub z potrzeby posiadania.

      Lusterko z Marusią
      małe kieszonkowe lusterko, upiększone na odwrocie różnymi fajowskimi
      postaciami: Marusią, Szarikiem, Jankiem Kosem czy Winnetou. Czasem do
      lusterka można było dokupić etui z plastikowej ceraty. Jak większość
      najfajniejszych gadżetów, do kupienia pod kościołem.

      Małe żołnierzyki
      zestawy plastikowych żołnierzyków produkcji RFN. Sprzedawane w pudełkach po
      kilkadziesiąt sztuk. Z trzech podstawowych zestawów najbardziej popularny to
      "Africa Corps "

      Małpka na gumce
      odpowiednik dzisiejszego yo-yo. Na cienkiej gumce wisiała futrzana małpka,
      którą kierowcy chętnie wieszali na przedniej szybie. Zamiast małpki można
      było nabyć trocinową kulkę na gumce. Zabawa była głupia ale nie było wyboru.

      Mała drukarenka
      rewolucyjny wynalazek do pisania donosów i anonimów. Używał jej Stanisław
      Anioł z serialu "Alternatywy 4" , do napisania wezwania na przymusowe
      leczenie odwykowe dla Balcerka. Składała się z maleńkich gumowych literek,
      które mozolnie układało się w specjalnym uchwycie. Potem używało się jak
      pieczątki, korzystając z dołączonej poduszki z tuszem.

      Mały chemik
      ponoć można było za jego pomocą jednorazowo wydestylować pół litra
      spirytusu. Dziewczynki miały do wyboru "małego lekarza" i "małego fryzjera".

      Mały modelarz
      kartonowe modele do sklejania, wydawane w formie gazetki. Niezwykle
      popularne i bardzo trudne do kupienia. Jeśli nie miało się odpowiednich
      znajomości w kiosku, zostawał "wolumen" gdzie jednak "modelarze" osiągały
      astronomiczne kwoty. Do klejenia używało się kleju "Hermol" lub "Butapren".
      Pięknie wykonany model można było następnie w efektowny sposób, spalić. W
      tym celu należało go wcześniej naszpikować saletrą, siarką zeskrobaną z
      zapałek, ewentualnie umieścić w wewnątrz kapsel wypełniony benzyną. Dobrze
      wykonana praca dawała ogromną satysfakcję. Z ciekawszych modeli należy
      wspomnieć o "samochodzie Lenina" czy autobusie "Berliet".

      Mózg elektronowy
      zabawka edukacyjna, która miała imitować sztuczną inteligencję. Należało
      prawidłowo skojarzyć obrazek z podpisem przez wetknięcie w otwory,
      metalowych bolców. Prawidłowa odpowiedź była nagradzana zaświeceniem się
      żaróweczki. Było kilka zestawów tematycznych( np. znaki drogowe). Jednak po
      20 min. zabawy , średnio rozgarnięte dziecko doskonale wiedziało które pary
      otworów zamykają obwód i do udzielania prawidłowych odpowiedzi nie potrzebne
      były nawet plansze z rysunkami. Z wymontowanej baterii i żaróweczki, zawsze
      można było jeszcze zrobić "latarenkę" (patrz- latarenka).

      Niutnia
      kawał plastikowej rury, który na skutek wymachiwania wydawał dziwne,
      wkurzające dźwięki.

      Nunczako
      po tym jak w kinach pojawił się absolutny hit "Wejście smoka" , arsenał
      broni podwórkowej wzbogacił się o nunczako. Wykonać trzeba było je
      oczywiście samemu z dwóch kołków (najlepsze były trzonki do młotków), które
      połączone były kawałkiem łańcucha mocowanego do kołków za pomocą zagiętych
      gwoździ. Zgodnie z tajemnymi zasadami Klasztoru Szaolin, sznurek musiał być
      dokładnie dopasowany do rozstawu oczu właściciela. Była to broń absolutnie
      zabroniona (była wyjątkowo niebezpieczna zwłaszcza dla właściciela,
      ujawnienie jej w obecności starszych gwarantowało konfiskatę i szereg innych
      represji) i dlatego każdy trzymał ja w skrytoci za pazuchą i tylko w
      zaufanym podwórkowym towarzystwie wyciągał go i machał bez ładu i składu
      często obijając sobie ręce.

    • kozaki_wiesi Re: Różności na gorsze dni 10.03.05, 08:55
      Ołówek kopiowy
      ołówek do ślinienia. Namoczony śliną pięknie się rozmazywał i zostawiał na
      języku fajowskie plamki. Odbiór przesyłki pocztowej czy inny ważny dokument,
      można było podpisywać wyłącznie ołówkiem kopiowym.

      Pas szeryfa
      pas z miejscem na naboje i dwiema kaburami, w których można było nosić
      korkowca lub pistolet "precyzja" . Równie chętnie noszony przez szeryfów,
      których wyróżniała specjalna gwiazda z wizerunkiem jednego z bohaterów
      "Bonanzy" jak i przez Indian w charakterystycznych pióropuszach. Pas szeryfa
      miał prawo nosić też Janek z "Czterech pancernych".

      Plastelina
      sprzedawana w kartonowych pudełkach po 6 wałeczków, służyła głównie jako
      amunicja do "splówek". Występowała w charakterystycznych, brudnych kolorach.
      W szkole można było jej używać do wlepiania we włosy dziewczynom.

      Piłeczka kauczukowa
      piłeczka z twardej gumy wielkoci piłeczki pingpongowej. Miała tę właściwość,
      że odbijała się bardzo mocno w zupełnie nie kontrolowany sposób. Rzucało się
      ja z całej siły o podłogę i obserwowało się jakie wyrządzi szkody.

      Piłkarzyki
      wspaniała gra symulująca grę w piłkę nożną. Za pomocą małych plastikowych
      piłkarzyków umocowanych na sprężynkach, rozgrywało się wspaniałe mecze
      polskiej reprezentacji z Brazylią. Piłkę zastępowała mała kulka od łożyska.
      Zielona, blaszana murawa i czerwone, drewniane bandy. całość wielkości
      ok.50cm.x70cm.

      Pistolet na kapiszony
      straszna blaszana tandeta. Szkoda było na to marnować kapiszonów.

      Proca
      proca jaka jest, każdy widzi. Widełki z wierzby, guma modelarska (płaska lub
      kwadrat), czasami podwójnie składana, no i skórka na kamień lub kulkę
      metalową. Najważniejszym parametrem procy, sprawdzanym komisyjnie na
      podwórku, było "czy dobrze nosi".

      Prasowanki
      pomysł na przełamanie mizerii i monotonni na rynku odzieżowym. Za pomocą
      żelazka mogliśmy ze zwykłej podkoszulki uzyskać wspaniałą, awangardową
      koszulę z wizerunkiem Bruce Lee. Dla melomanów prasowanka z Iron Maiden.
      Wielki szpan i elegancja.

      Precyzja
      pistolet blaszany z wytłoczonym napisem "precyzja". Podstawowy oręż dla
      Janka Kosa lub kpt. Klossa. Podczas strzału wdawał bardzo charakterystyczne
      "pyknięcie". Bardzo często przy złej eksploatacji rozpadał się na dwie
      części. Broń masowa z racji obecności w każdym papierniku i sklepie z
      zabawkami. Broń o niskiej wartości szpanerskiej. Występował też pistolet
      "Design" wzorowany na Klossowej "parabelce" .

      Przybijanka
      któż się tym nie bawił? Do pilśniowej płyty, przybijało się gwoździkami,
      różnokolorowe , drewniane figury geometryczne aby utworzyć wzór narysowany
      na dołączonych obrazkach. Bardzo przyjemne!!! Młotek i gwoździe były jak
      najbardziej prawdziwe i dlatego często wykorzystywane przez dorosłych do
      celów gospodarczych.

      Pytka
      wisiorek do kluczy wykonany własnoręcznie z drenów od kroplówek.

      Radyjko z bąkiem
      barbarzyńska zabawa polegająca na złapaniu do pudełka od zapałek, bąka
      (trzmiela) i przykładaniu go do ucha w celu słuchania audycji. Wkład do
      radia mogła czasami zastąpić tłusta mucha ze śmietnika lub chrabąszcz.
      Rozwinięciem tej okrutnej rozrywki było przywiązanie do nogi owada nitki i
      puszczenie go wolno. Pomimo licznych głosów oburzenia, "radyjko" cieszyło
      się durzą popularnością.

      Scyzyk
      obowiązkowe narzędzie do gry w pikuty, państwa, statki, do wykonania procy i
      szpanowania przed kolegami.

      Siateczka po włoszczyźnie
      dwie lub trzy elastyczne siateczki, rolowało się niczym skarpetki i w ten
      sposób powstawała wspaniała piłeczka do różnych gier uprawianych na klatkach
      schodowych w szkole i w blokach.

      Strzykawki jednorazowe
      wykorzystywane jako broń jednostrzałowa na lany poniedziałek, a na co dzień
      po napełnieniu benzyną, jako miotacz ognia.

      Śliskie buty
      w zimę to powód do dumy, i obiekt zazdrości kolegów. Buty można było
      "podrasować" , ścierając pilnikiem bieżnik na podeszwie. Najlepsze były
      podeszwy z tzw. słoniny. Czasem dobre śliskie buty nosiło się na górkę nawet
      gdy były trzy numery za małe.

      Tiki-tyki
      dwie kulki umocowane na sznurkach. Przedziwny wynalazek do obtłukiwania
      własnych dłoni. Zabawa polegała na rytmicznym rozhuśtaniu kulek, tak żeby
      obijały się o siebie (góra-dół) i wydawały głośny klekot. Po wejściu w trans
      można było tak walić aż do osłabnięcia dłoni, co kończyło się bolesnym
      obiciem nadgarstka. Kulki wykonane były z jakiegoś ciężkiego i twardego
      tworzywa. Było takie powiedzonko: "Szczyt techniki? - zrobić z jajek tiki
      -tiki"

      Wentyl rowerowy
      nadawał się do wytwarzania tzw. "parówek". Wentyl napełniło się pod
      ciśnieniem wodą (za pomocą wykonanej z papieru redukcji do wylewki kranu) i
      tak przygotowany rekwizyt wypuszczało się na wolność. Fruwał podobnie jak
      balon z uchodzącym powietrzem, ale dodatkowo sikał wodą. Stosowano również
      cięższy kaliber w oparciu o prezerwatywy krajowej produkcji (innych zresztą
      nie było). Podobno były w stanie pomieścić nawet 25 litrów wody. Jeśli
      uchwyciło się korzystny przyczółek na dachu bloku w okolicach kościoła,
      można było siać panikę i spustoszenie , aż do momentu haniebnego pojmania
      przez dozorcę.

      Zakładka do książki
      robiona na zetpetach, lub w domu - dwa kawałki kliszy fotograficznej, w
      środek włożone suszone kwiaty, kawałki papieru kolorowego lub jakieś
      rysuneczki, kawałki kliszy "zszyte" kolorową muliną przetykaną przez boczną
      perforację kliszy i na końcu zaplecioną w jakiś warkoczyk. Dobry prezent dla
      mam i tatków pod choinkę. Dodam jeszcze, że były też wersje komercyjne
      kliszowych zakładek, sprzedawane jako pamiątki z różnych miast z
      umieszczonymi wewnątrz zdjęciami najważniejszych zabytków i pomników.

      Zeszyt szkolny
      zeszyt 16 - kartkowy, wykonany z makulatury, z okładką w kolorze
      brudno-niebieskim, nadrukowanym miejscem na nazwisko i przedmiot. Cena 1 zł.
      Dla podniesienia estetyki, obkładany w kolorowe gazety, lub plastikowe
      okładki z miejscem na wsuniecie karteczki z danymi właściciela. Dla bardziej
      ambitnych sprzedawano wersje 32 i 60 kartkowe. Do zeszytu dodawano bibułę.
      (do czystych dodawano rygę)

      Żelaźniaki
      zwane tez "resorówkami" to małe modele samochodów wykonane z żeliwnych
      odlewów. Najbardziej cenione żelażniaki pochodziły z Angielskiej firmy
      Matchbox. Ważne było by nagromadzić ich jak najwięcej. Modele które
      najlepiej podskakiwały były wystawiane do walki na torach Matchboxa lub
      naturalnych, wydrążonych w pochyłościach terenu.

      Żołnierzyki z kiosku
      dość spore żołnierzyki na szerokich podstawkach, wykonane z plastiku ręcznie
      malowane. Gromadzone bez żadnej koncepcji tworzyły egzotyczne armie, gdzie
      ułani wraz z kosynierami atakowali Indian, wspieranych przez czołgistów.
      Stały na wystawie każdego kiosku RUCH-u.
      • irazone Re: Różności na gorsze dni 10.03.05, 18:56
        na co trzeba uważać podczas orgii?
        - Żeby nie zostać pominiętym...
        • jagusiaa Re: Różności na gorsze dni 16.03.05, 02:05
          A ja mam cos dla Was kochane na rozweselenie takiego:
          www.abes.siec2000.pl/motylek.swf
          Chyba mnie nie zlinczujecie co?:) Pozdrawiam i duzo usmiechu, nie tylko gdy
          ukochany u boku :). Jagusiaa
    • wrzesniowaania Re: Różności na gorsze dni 16.03.05, 07:36
      no nie jagusiaa! to jest super!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka