Gość: e.
IP: *.sigma.com.pl
08.02.05, 13:55
piszę sobie tak tutaj, bo jest mi smutno, bo nie mogę trafić (banalne
zapewne) na swoją miłość....dodatkowo ten sumtek pogłębia fakt, że jest ktoś,
kogo kocham, ale z kim jakos mi nie wychodzi (nam nie wychodzi), choć wrócił
po 7 miesiącach...miało być już dobrze ale nadal nam nie wychodzi a wiem, że
oboje coś czujemy do siebie, piszę coś, bo własnie, czy to jest miłość, skoro
nie możemy porozumieć się jednak...nie piszcie mi, że może jestem taka albo
taka, bo na pewno jakaś tam jestem, jak każdy....nie należę zapewne do
łatwych charakterów, one też...on jest raczkiem, ja bliźniaczkiem...szkoda,
że nie możemy się porozumieć, smutno mi...i wiem, że nic z tego nie będzie.
Już raz z tym się musiałam pogodzić, ale on wrócił, przypomniał o sobie i
znów mi jest ciężko....i jakoś w ogłle nie moge trafić na mężczyznę, przez te
7 miesięcy byłam sama:(...niby chodziłam do klubów, chodzę do kina...ale
jakoś nie mam możliwości poznawania ludzi (czyt. mężczyzn)...zazwyczaj znam
pary i małżeństwa a ja sama:(