kaliaa
12.02.05, 21:10
przepraszam ze wam troche pomarudzę ale sa takie chwile jak ta kiedy
naprawde nie daje juz rady.
Jestem w 9 tygodniu ciazy, ktora bardzo zle znosze(calodobowe wymioty itd),
moj maz wyjechal w poniedzialek na conajmniej 4 miesieczny kontrakt, dzis jet
dopiero sobota a mi sie wydaje ze juz dluzej nie dam sama rady.
Nie bylam w stanie go spakować, nie bylam w stanie mu poprasować, nie dalam
rady go odwieźć na lotnisko, a teraz nie daje rady sama. Jestem wycienczona
fizycznie, przyjmuje bardzo silne leki przeciwymiotne(z roznym skutkiem), do
tego myslenie ze jego nie ma i ...
Mialam swiadomosc co mnie czka ciaza byla planowana, to 4 rejs mojego meza,
ale pierwszy ktory tak fatalnie znosze, wystarczy byle co abym sie poplakala,
i wyglada to tak ze wzciaz poplakuje po katach.
Nie jestem sama mieszkam z babcia, ale same wiecie ze to nie to samo co
kochana polowka. Jeszcze ten cholerny brak zasiegu, mamy tylko konatkt
mailowy i sporadycznie smsowy. Wczoraj rano mial zadzwonic ale okazalo sie,
ze automat nie dzialal, a do nastepnego bylo za daleko. Ach pokitrane to
zycie przepraszam za maruderstwo... :(((