alkione_81
20.02.05, 22:41
Jakby mi ktos opowiedział, nigdy bym nie uwierzyła. Po prostu popukałabym się w czoło...
Jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej. Oczywiście piszę na komputerze, normalne, skoro go mam.
Okazało się, że mój komputer złapał jakiegos wirusa i nie dało się go usunąć. Jedynym ratunkiem było sformatowanie dysku, co też uczyniono (nie ja, tylko osoba, która się zna).
Ja jednakże chciałam zabezpieczyć owoce mojego pisania. I dlatego nagrałam wszystko na dyskietkę i jeszcze dodatkowo wysłałam na pocztę, żeby zawsze mi było dostępne.
Komputer został wyczyszczony, ja szczęśliwa, że juz będzie działał bez zarzutu...
Wkładam dyskietkę. I NIC!!! Okazało się, że wystąpił jakiś błąd i dlatego "nie da się otworzyć dokumentu".
No nic, myślę, jeszcze mam pocztę przecież.
Tylko, że zamiast mojej pracy jest mejl, że "przepraszamy,ale z przyczyn takich i owakich, bla bla bla..."
Zawiodła dyskietka (sprawdzana na różnych komputerach), zawiódł internet...
Zostałam więc na etapie "mam temat"
Po prostu szlag mnie trafia.
Tyle pracy.
Tyle czasu.
Wszystko na nic.