Gość: zrozpaczona
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.02.05, 08:20
Witajcie , mam problem ze moim facetem który ubzdurał sobie że powinnam mieć
więcej kreacji w szafie a on do tego jeszcze gdzieś wyczytał że nowoczesny
facet uwielbia zakupy. W pierwszej chwili ucieszyłam się i pomyślałam że
będzie tak jak z poprzednim czyli co tydzień wyprawa do fajnych butików.
Szybko jednak mnie mój ukochany wyprowadził z błędu i poinformował że w
butikach wszystko jest drogie a to samo tylko taniej można kupić na
stadionie, na początku zwracałam sie do niego że wole raz na miesiąc ale to
co ja lubię a nie co tydzień to co on lubi. Nie pomogło jego argumentem było
to że on sobie wymarzył laseczke która bedzie wyglądac tak i tak i ze mnie
właśnie taką zrobi.
Niedługo póżniej pojechaliśmy pierwszy raz na te jego zakupy, normalnie
zachowywał się jak w amoku i nakupił mi dwie siaty tandetnych ubrań
praktycznie bez mojej zgody bo większośc mi się nie podobała o czym mu
mówiłam. W ten sam dzień wybieraliśmy się na impreze i gdy przyjechał po mnie
to nakazał abym się przebrała w coś z tego co on mi kupił, pokłóciliśmy się
ale w końcu uległam. Na imprezie poczułam sie jak wieśniara i najadłam sie
takiego obciachu że w domu ryczałam prawie do rana, jego zupełnie to nie
wzruszyło. Do wczoraj mam za sobą cztery takie wyprawy na stadion i mase
tandety w domu, połowe oddałam mamie a niektóre probuję zakładać aby się mnie
nie czepiał. Do pracy i gdy go tylko nie widzę zakładam swoje własne rzeczy,
liczbę wyjść z domu razem z nim ograniczyłam do minimum ale coraz bardzeij
mam ochote tego wieśniaka wykopać za drzwi razem z tymi siatami.
Jak myślicie on się może zmienić czy zostanie takim prostakiem na zawsze?