Dodaj do ulubionych

beznadziejne zwiazki

IP: 80.48.105.* 07.03.05, 10:42
Jak tak czytam post "czy ja przesazdam" i niekrore inne, zastanwiam sie jak
wiele jest lub bylo w takich "beznadziejnych " zwiazkach ktorych nie umiecie
zakoczczyc z roznych powodow (stach, bo go kochacie itp) Jak ztego
wybrnelyscie czy wkoncu wszystko sie ulozylo czy predzej czy pozniej sie
skonczylo? Jak dlugo mozna trafac w zwiazku w ktorym nie jest sie dokonca
szczesliwa???
Piszcie ku przestrodze dla takich jak ja i "enedue"!!!
Obserwuj wątek
    • six_a Akurat stacha to nie :) nt 07.03.05, 10:49

      • Gość: kiwi Re: Akurat stacha to nie :) nt IP: 80.48.105.* 07.03.05, 11:02
        Tak kiedys bylam w takim zwiazku ja go bardzo kochalm a on mnie nie, myslam ze
        jakos sie ulozy ale sie nie ulozylo, wkoncu jak znalazl sobie inna to bez
        mruniecia okiem mnie zostawil. Nie ma co sie nad chlopami litowac, jak nie
        kocha to zostawic a nie czakac az on podejmnie jakas decyzje. Teraz juz od roku
        jestem bardzi szczeliwa z moim chlopakiem i bardzo sie kochamy i teraz bym juz
        nie popelnila takie bledu jak kiedys,
        • Gość: laska Re: Akurat stacha to nie :) nt IP: 80.48.105.* 07.03.05, 11:44
          no widzisz tu wszystkie szczesliwe i bez problemow :) nikt nie tkwi w
          beznadzinych zwiazkach :)
          • six_a jeśli przez wszystkie 07.03.05, 14:17
            masz na myśli siebie jedną i ten monolog jednego aktora z moim wtrętem
            kompletnie nie na temat, to racja.
            • Gość: baba Re: jeśli przez wszystkie IP: *.crowley.pl 07.03.05, 14:23
              wg mojej teorii jest to galopujące rozdwojenie jaźni, mam nadzieję że w
              praktyce nie takie groźne :-)
    • tulis Re: beznadziejne zwiazki 07.03.05, 14:30
      a ja jestem w takim beznadziejnym zwiazku...od 4 lat jestem mężatką....od 2 lat
      jest beznadziejnie...ale trwam bo dziecko
      5miesięcy temu poznałam cudownego faceta...Krzysia:) potrafiłam robić z nim
      rzeczy których nigdy wcześniej nie robiłam, ale przedwszystkim UMIAŁAM Z NIM
      ROZMAWIAĆ..rozmawialiśmy o wszystkim...bardzo mnie kocha wiem to ale on nie
      wie, że kocham jego..
      dzisiaj rano się rozstalismy...powiedziałam mu, że dam szanse mojemu mężowi, że
      widzę szanse na uratowanie mojego małżeństwa...że mogę być szcześliwa...
      a to wszystko nieprawda...wiem, że będę trwać w tym małżeństwie bo się boję
      coś zrobic...bo dziecko...wiem, że to beznadziejny zwiazek ale ja jestem
      tchórzem..ale będę kochała Ciebie Krzysiu...zawsze...
      • Gość: laska Re: beznadziejne zwiazki IP: 80.48.105.* 07.03.05, 14:34
        Jesli ty bedziesz nieszczeliwa i twoj zwiazek bedzie jest nieudany to dziecko w
        przyszlosci moze tylko na tym ucierpiec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka