ciziula
16.03.05, 17:58
Zastanawiam sie ostatnio nad moim życiem i nad tym co będę robić w
przyszłości, kim będę...i wiecie co? Czarno to widzę.Jestem teraz w III
klasie LO, mieszkam w miejscu gdzie psy dupami szczekają, wszędzie mam daleko
i po piachu. odkąd tylko pamiętam moja rodzina była biedna.Kupa dzieci,
zapomogi, opieka społeczna, ciuchy po rodzinie albo ze szmateksu. Nigdy na
nic nie było nas stać.Jestem pierwsza z rodziny która poszła do liceum ale
nie jestem z tego powodu szczęśliwa.Matka z tego powodu ciągle mi wszystko
wypomina, ile to ją kosztuje moja szkoła. A na dobrą sprawę niewiele mi daje
bo obiad mam w szkole za darmo, na autobus daje mi tylko 4 zł w jedną stronę.
Spowrotem jadę zazwyczaj stopem. W szkole nie czuję się dobrze. Wyraźnie mnie
te bogate panny unikają. Dla nich zawsze będę tylko bidą chodzącą.
Co ja mam w życiu robić? O studiach nie mam co myśleć. Akademik,
życie.boże!!!!kto by mi na to dał? A na studiach będzie to samo co teraz.
Zawsze będę odstawać od innych bo jestem biedna.
Pewnie wyda to się wam szokujące ale chciałabym iść do pracy....do agencji
towarzyskiej. Dziewczyna którą niedawno poznałam namawia mnie do tego.Nawet
raz już tam byłam. Miły kulturalny pan wyjaśnił mi wszystko i jakoś
przekonuje mnie ta praca.Nie mam oporów przed tego typu sprawami. Miałam w
życiu dwóch facetów i raczej nie narzekali....:)
Wiem co napiszecie że moralność kota podwórkowego, że tak nie można etc.
Ale co mam robić? Wyjśc za mąż jak moje dwie strasze siostry za miejscowych
buraków i zmarnować sobie zycie? A teraz mam siedzieć z matką, niańczyć
rodzeństwo i robić kołdry? Z czego matka mi nie daje ani grosza?
Chcę mieć pieniądze, być niezależna. ubierać się w ładne drogie ciuchy, chcę
mieć ładne mieszkanie i żyć jak człowiek a narazie nie zapowiada mi się na
takie życie.
Co myślicie o tym wszystkim?