wielo-kropek 25.04.05, 23:15 ...ci na tym, zeby twoj facet byl zadowolony z ciebie? Jesli tak, to jak mocno. Czy czujesz sie ta osoba, ktora wlasnie potrafi mu duzo radosci sprawic w zyciu bedac z nim na codzien? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
magdzie Re: Czy zalezy....... 25.04.05, 23:18 za pozno aby odpowiedziec wyczerpujaco na takie pytanie... w milosci nie chodzi o zadowolenie trzeba uzyc innego slowa zadowolony moze byc pracodwaca z pracownika; pacownik z dobrze platnej posady etc. zalezy mi na tym aby kazdy dzien byl inny od poprzedniego i abym miala jak najwiecej czasu, okazji aby poznawac Go coraz lepiej. choc i tak zawsze bedzie Tajemnica... Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Czy zalezy....... 26.04.05, 00:39 magdzie napisała: > w milosci nie chodzi o zadowolenie > trzeba uzyc innego slowa > zadowolony moze byc pracodwaca z pracownika; pacownik z dobrze platnej posady Mozna uzywac roznych wznioslych slow, dosc czesto nietrafnie zreszta. I co z tego jesli uzyje slowa szczesliwa/szczesliwy, jesli zycie pokazuje niestety dla wiekszosci malzenstw zupelnie co innego. Wskaznik rozwodow to potwierdza. A dlaczego to w milosci nie moze byc zadowolenia ze swego partnera? Odpowiedz Link Zgłoś
magdzie Re: Czy zalezy....... 26.04.05, 08:24 Ty zapytales, ja odpowiedzialam. milego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
mroofcia Re: Czy zalezy....... 25.04.05, 23:29 W każdym razie staram się jak mogę. Największą radośc mi sprawia, gdy mogę zrobić coś dla mojego Ukochanego. Z czysto egoistycznych pobudek - wtedy czuję się lepszym człowiekiem. A jest bardzo malo osób, dla których chcę być lepsza... Dlatego, owszem, chcę żeby był zadowolony ze mnie. Chcę żeby, budząc się ze mną co rano, myślał sobie 'To jest moja cudowna kobieta; moja i tylko moja; moja najwspanialsza; moja - która dla mnie jest najlepsza; ta, z którą mi dobrze...' Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: I jeszcze jedno pytanie 26.04.05, 01:30 Jesli kobieta mocno sie stara zeby jej facetowi bylo jak najlepiej, zeby tylko o niej myslal, zeby byl jej i tylko jej itp. to czy przypadkiem taka kobieta nie konkuruje z reszta kobiet? Taka kobieta chce byc ta najlepsza ze wszystkich (dla swego kochasia), a bycie najlepsza wiaze mi sie z konkurencja wlasnie. Czy sie myle? Odpowiedz Link Zgłoś
magdzie Re: I jeszcze jedno pytanie 26.04.05, 08:27 kazdy mysli podswiadomie o ewentualnej zdradzie partnera to jest m.in. powod tego, iz staramy sie byc 'naj', ale drugim tego powodem, i nie ostatnim, jest to, iz chcemy aby bylo nam dobrze, dazymy do idealow, ktorych zreszta nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: I jeszcze jedno pytanie 26.04.05, 08:31 nie staje na rzesach, zeby moj maz myslal tylko o mnie, nie bylam i nie chce byc pania, ktora jest ksiezniczka na piedestale. nie musze byc najlepsza i najpiekniejsza. wystarczy, ze jestem mimo wszystkich wad najkochansza. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: Czy zalezy....... 26.04.05, 08:21 zalezy mi na tym, zebysmy nie byli soba zmeczeni, znudzeni. trzeba przy tym troche popracowac, le warto, bo cale zycie przed nami. Odpowiedz Link Zgłoś
red_one Re: Czy zalezy....... 26.04.05, 08:56 mysle, ze przede wszystkim wazne jest aby byc soba. jesli sie kochacie, to nawet na mysl ci nie przyjdzie "nadskakiwanie". male gesty, odpowiednie pytanie/zainteresowanie - to powinno sprawiac, ze oboje czujecie sie zadowoleni i doceniani wzajemnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: Czy zalezy....... 26.04.05, 09:03 red_one napisała: > mysle, ze przede wszystkim wazne jest aby byc soba. jesli sie kochacie, to > nawet na mysl ci nie przyjdzie "nadskakiwanie". male gesty, odpowiednie > pytanie/zainteresowanie - to powinno sprawiac, ze oboje czujecie sie zadowoleni > > i doceniani wzajemnie. podpisuje sie pod tym obiema rekami. jest jeden wyjatek w nadskiwaniu: wiem kiedy moj maz tego "potrzebuje": jak jest chory i jak lapie jakis dolek. wtedy pare magicznych gestow i mozna mu poprawic humor;) Odpowiedz Link Zgłoś
red_one Re: Czy zalezy....... 26.04.05, 09:11 pimpek. a ja sie podpisuje pod twoim :o) widzialam pary, niestety przewaznie ze strony kobiety to wychodzi, nadskakujace sobie. po jakims czasie kolezanka zatracila swiadomosc, co ona chce i co by zrobila gdyby jego nie bylo. tak mocno nastawiala sie na zadowolenie jego. a on.. no coz.. przyzwyczail sie szybko i potem uwazal to, za normalke. wiem, ze to juz ekstremalny przyklad, ale zaczelo sie tez od "malego zadowalania". Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Czy zalezy....... 27.04.05, 01:50 Nie wazne, male czy wieksze zadowalanie. Ja w tym nic zlego nie widze i nie patrze na to jako nadskakiwanie. Rozumie sie tutaj, ze robic mozna duzo dla swego partnera ale glowna sprawa polega tutaj na tym, zeby robic to z przyjemnoscia (czyli zeby zadowolenie partnera bylo tez swoim zadowoleniem). W innym przypadku to zadowalanie nie powinno wcale byc, bo jesli jest to z koniecznosci, od niechcenia itp. to z czasem samo z siebie zaniknie lub zostanie zauwazone jako robienie wielkiej laski. Trafnie tu ktos ujal. trzeba byc poprostu soba. Wydaje mi sie, ze ja o nic sie zbytnio nie staram, nic nie nadskakuje itp. Jestem poprostu soba, soba na codzien, soba w tej i innej sytuacji (musze np. byc troche innym, choc tez soba, ze zrozumialych wzgledow kiedy np. zona jest chora -wlasciwie to ona nie choruje). A moze mnie sie tylko tak wydaje? Moze sie staram nawet duzo, tylko tego nie widze. Nie widze, gdyz jest to tak normalne, codzienne i zakodowane we mnie, ze zauwazyc sie tego nawet nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Zalezy,tylko,że wielu mężczyzn wtedy tylko bierze. 27.04.05, 09:08 Jeśli tak jest nauczony w swoim domu rodzinnym, że kobiety skaczą wokół niego, to kobieta może starać się dla niego, jak najlepiej, a on sam nie będzie robił podobnie, bo będzie uważał, że to jemu należy się. Także trzeba uważać komu i jak wyrażać swoją miłość!!!! Kiedyś nawet robiono badania nad związkami, że przeważnie jedna strona jest dawcą, a druga biorcą. Tylko, że biorca sobie nic nie będzie robił i nie będzie prawdziwie kochał i starał się, a dawca z czasem będzie rozżalony. Normalne jest, że w miłości powinna być wzajemna wymiana. Uznano, że najdłużej utrzymują się związki dwóch biorców. Tylko, że dużo musi wody upłynąć i chyba tylko chemia może ich połączyć, aby oni mogli ze sobą być. Biorca wyniucha drugiego biorcę na odległość. Wie, że taki jemu nic nie da, albo nie za wiele:-)))) A, dawca szuka zawsze swojego biorcę. Stąd często są związki dobrego(dawca) ze złym(biorca). Nie spotkano wielu związków dawcy z dawcą i nie zbadano, czy są one trwałe. Myślę, że nie, bo jeśli dwoje jednocześnie dużo daje i nie umie brać samemu, to trudno im długo wytrzymać ze sobą. Dawca automatycznie lubi dawać, a często nie umie prosić, a chce coś otrzymać. On dużo daje, aby ktoś jemu w końcu coś dał. ale, jeśli sam nie poprosi to też nie otrzyma. Na pewno nie od biorcy, z którym bardzo cząsto jest w związku. W końcu pozostaje jemu tylko żal. I pewnie z tego powodu rozstaliby się szybko. Już kiedyś widziałam podobną relację. Najlepsze są związki zrównoważonych biorców, którzy też potrafią dawać sobie nawzajem. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Zalezy,tylko,że wielu mężczyzn wtedy tylko bi 28.04.05, 01:24 Sagisowa, z twojej wypowiedzi wyciagnalem taki wniosek ze trzeba jednak w tym braniu i dawaniu (biorcy, dawcy) trzymac sie srodka i to tak bez zadnego egoizmu. Od kobiety trzeba brac, kiedy daje. Trzeba jej tez dobrze dac w zamian, zeby wyrownac to (jej)dawanie i (moje) branie. Kiedy chodzi o inne rzeczy brania lub dawania, wydaje mi sie sa one mniej lub wcale nieistotne. Te inne rzeczy mezczyzna sam sobie moze nabyc, wcale nie bedac zdany na laske kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Zalezy,tylko,że wielu mężczyzn wtedy tylko bi 28.04.05, 08:49 Zgadza się. Trzeba we wszystkim znaleźć złoty środek. Odpowiedz Link Zgłoś