perelkidwie
04.05.05, 09:44
Bardzo się boję, jesteśmy już 7 lat małżeństwem, mąż nie raz podniósł na mnie
rękę, systematycznie mnie poniża, także przy dziecku (synek ma 3,5 lat).
Jestem juz wykończona psychicznie, nie wyobrażam sobie dalszego życia z
mężem, ale boję się odejść. Nigdy nie pomyślałabym, iż ktoś mógłby tak mnie
zastraszyć, poniżyć, mieć za nic, i to niegdyś osoba najbliższa.
Jak się bronić przed codziennością, może napiszę, z czym teraz walcze. Otóż
jutro czeka mnie wyjazd na egzamin, muszę jechać, jest to ostatni termin, na
dodatek już opłacony. A nadal nie wiem, czy pojadę. Mąż nie chce zostać z
dzieckiem, mówi, ze nie odbierze synka z przedszkola, wiem iż jest do tego
zdolny. Jak reagować na takie zagrania, czy mogę liczyć na pomoc policji w
tej sprawie.
Czeka mnie sprawa rozwodowa, wyprowadzę się od męża, zabierając oczywiście
synka. Nie wiem natomiast, czy mogę tak zrobić. Czy mąż może zabrać dziecko
bez mojej wiedzy, przecież zanim dostanę rozwód, może to potrwać kilka lat.
Jak bronić się przed fałszywymi zeznaniami tesciów, lub inaczej, jak
udowodnić że zeznania są obiążenia są bezpodstawne. O jakie zarzuty chodzi,
co mnie najbardziej zabolało, nie dbanie o synka, że jest wychudzony głodzony
przeze mnie(proszę mi uwierzyć, iz tak nie jest), że nie dbam o męża (teraz
oczywiście nie, mamy oddzialne budżety, każdy się samodzielnie utrzymuje,
gotuje sobie itd).
Wiem że są to drobiazgi, mąż niejednokrotnie groził, że mnie zniszczy, oboje
nienawidzimy się nawzajem, boję się o swoje bezpieczeństwo, czy kogoś na mnie
nie naśle, nie nastraszy.
Mąż nie interesuje się synkiem, jeżeli już to krytykuję (gdy coś zbroi) także
bije, w ogóle nie zajmuje się dzieckiem, nie interesował się moją ciążą,
znęcał się nade mną, gdy byłam w ciąży, jedyne co go interesowało, to cena,
ile lekarz wziął za wizytę.
Tak bardzo się boję. Tak bardzo kocham synka, zależy mi na jego
bezpieczeństwie, szczęściu, lecz w naszym związku nie jestem w stanie mu tego
zapewnić.
potrzebuję waszej pomocy.