Dodaj do ulubionych

smutno mi:(

11.02.11, 13:48
mój problem nie zaczął się wczoraj...
jesteśmy parą od 10 lat, mamy jedno cudne dziecko, pracę, dom. Niby wszystko to czego oczekiwać od związku można...
Kiedy na świecie pojawił się syn wycofałam się na rok z pracy i wtedy się zaczęło...Upominania, że za długo siedzę przy komputerze, że za często robię pranie, że dziecko płacze, że on potrzebuje wyjść np. na rower itd. itd.
Dochodziło do krótkiej wymiany zdań, a potem tydzień lub dwa cichych dni.
I tak się nade mną znęcał jakiś czas... Powtórek z rozrywki było wiele. W końcu nadszedł lepszy okres, jakiś rok, kiedy liczył się z moim zdaniem, kiedy rzeczywiście żyliśmy po partnersku.
Teraz wszystko wróciło, nie kochamy się prawie wcale, a nawet jeśli, to po kilku dniach tego żałuję.
Dla mnie seks to nie tylko przyjemność, ale miłość, oddanie, zaufanie.
Przestałam się zwierzać, bo i tak trzymał stronę tego kogoś, kto danego dnia mnie np. zdenerwował. I padało: może to z tobą jest coś nie tak? Może idź do psychologa?
Podjęłam nowe studia, więc doszły kolejne pretensje, że w weekendy musi zajmować się dzieckiem. Nie ma mowy o gratulacjach po zdaniu egzaminu, wsparcia...
Zależy mi na rodzinie, dbam o dom, dziecko.
Staram się czy w domu, czy w pracy, na studiach być na 100%. Jestem już zmęczona...
Od tyg. znowu są ciche dni, bo po egzaminie dostałam telefon od mamy z gratulacjami i pech chciał, że to była niedziela. No bo według m. to dzień dla rodziny itd. wszystko ok, tylko ton władczy, nie znoszący sprzeciwu, jak do małego dziecka.
Nie wiem co mam robić, wyprowadzić się nie mam gdzie, bo nie jestem w stanie z jednej pensji i to średniej utrzymać siebie i syna w Warszawie.
Tkwię jak debil w chorym związku:(
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: smutno mi:( 11.02.11, 14:57
      Przepraszam, ale chyba czegoś nie zrozumiałam: mąż od tygodnia każe Cię cichymi dniami za to, że w niedzielę zadzwoniła do Ciebie mama? Rozumiem, że rozmawiałaś z nią dwie godziny i to w porze wspólnego niedzielnego obiadu, czy tak? Bo inaczej nie mogę zrozumieć pretensji o to, że ktoś i to z najbliższej rodziny dzwoni do nas w niedzielę. A czego on oczekiwał? Że w ogóle nie odbierzesz telefonu czy że powiesz mamie, że u Was w niedzielę nie wolno z nikim rozmawiać?
      Czy on często tak Cię ogranicza? Czy jest zazdrosny o przyjaciół, o Twoj czas spędzany z kimś innym niz on? Czy prowokuje kłótnie, by potem powiedzieć, że to Ty sprowokowałaś? Czy czasami masz wrażenie, że kompletnie nie rozumiesz, o co mu chodzi? Nie chwali Cię za osiągnięcia, ale swoich też za bardzo nie ma? Ma dużo bliskich przyjaciół?
      • juleek Re: smutno mi:( 11.02.11, 15:07
        dokładnie tak jest:( telefonu nie odebrałam, nie zdążyłam.
        • sebalda Re: smutno mi:( 11.02.11, 15:34
          juleek napisała:

          > dokładnie tak jest:( telefonu nie odebrałam, nie zdążyłam.

          Nadal nie rozumiem. Jak to nie odebralaś telefonu? On zobaczył numer i wylączył? Odebral i powiedzial, że Cię nie ma? Odebral i powiedział Twojej mamie, że w niedzielę nie wolno z nikim rozmawiac przez telefon, bo to dzień dla rodziny? No i skąd wiesz, że mama dzwoniła z gratulacjami, skoro nie odebralaś? Oddzwoniłaś potem? Następnego dnia? To bardzo dziwne wszystko.
          Napisz więcej, ja sama dzięki temu forum dowiedziałam się naprawdę dużo na temat patologii w związku, douczylam się, poszłam na terapię, ale taką właśnie wzmacniającą, a nie dlatego, że to ze mną jest coś nie tak. Póki co, mamy za mało danych, żeby orzec, czy Twój mąż stosuje przemoc psychiczną, ale to ograniczanie telefonow jest jakieś co najmniej niepokojące. Ja też stawiałabym na niską samoocenę Twojego męża podbudowywaną umniejszaniem Twojej osoby. Przykre, wiem coś o tym:(
    • quba Re: smutno mi:( 11.02.11, 15:04
      Twój mąż ma niskie, bardzo niskie poczucie własnej wartości i próbuje się dowartosciowywać twoim kosztem!
      To z nim jest coś nie tak, a nie z Tobą,
      To, że zarabisz średnnio, nie znaczy, ze on nie będzie musiał łożyć na dziecko, ja bym odeszła i pozwała go o alimenty!
      Trzymaj się !
      Nie daj się!
      Pozdrawiam


      ********
      Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
      pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
    • monia76 Re: smutno mi:( 11.02.11, 15:12
      tak, potrzebujesz spotkań z psychologiem, ale żeby się wzmocnić i nauczyć bronić przed panem i władcą. nie bagatelizuj tego, psycholog nie będzie Cię od razu namawiał na rozstanie i wyprowadzkę.
    • ledzeppelin3 Re: smutno mi:( 11.02.11, 15:28
      juleek napisała:


      > Staram się czy w domu, czy w pracy, na studiach być na 100%. Jestem już zmęczon
      > a...


      I zobacz, co z tego masz.


      > Tkwię jak debil w chorym związku:(

      Może przestań robić wszystko na 100%?
      Może przestań być zależna emocjonalnie od męża?
      Może zacznij olewać jego fochy?
      Może zacznij być silną baba, a nie zapędzoną w kozi róg perfekcjonistką?
      Głupiego chama nie zmienisz. Byłaś 10 lat na każde skinienie, wszystko robiłaś idealnie, a teraz patrz- było warto?.
      Możesz od niego uciec, emocjonalnie bądź fizycznie.
      Alimenty płacić przecież musi.
      • izabelllla24 Re: smutno mi:( 12.02.11, 09:35
        Podpisuję się w tym w 100%. Jesteś za dobra a on tego nie docenia. Szanuj się i wyluzuj...Powodzenia
    • tab-ris Re: smutno mi:( 11.02.11, 15:35
      myśle że pomysł pójścia do psychologa nie jest taki zły. Ale na drugą sesję będziesz musiała przyprowadzić męża bo TO ON MA PROBLEM. Jeżeli nia ma ochoty zajmować się własnym dzieckiem w weekend to niech sobie wynajmie opiekunkę, poza tym on też jest ojcem i jest to jego świętym obowiązkiem. Że niedziela to już nikt nie może z tobą porozmawiać? I żeby nie pogratulować zdanego egzaminu? Myślę że albo jest zazdrosny o to że ty się spełniasz i realizujesz swoje marzenia, albo jest zaborczy i chce mieć nad tobą całkowitą kontrolę.
      Nawiasem mówiąc ze swoim narzekaniem przypomina mi moją teściową, zawsze jest coś nie tak, zawsze ktoś coś robi źle i nie wtedy gdy jest na to czas ( czyt. gdy ona tego w danym momencie chce) a jak w danym dniu wszystko jest ok, to przecież tydzień temu ktoś zrobił coś nie tak...i zawsze się znajdzie powód, a jak powiedzieć jej prawdę prosto w oczy to jest cisza przez dwa tygodnie, bo wielce obrażona.
      Takimi ludźmi nie ma się co przejmować, ale tkwić w związku w którym niedocenia się że radzisz sobie w życiu to ci współczuje.
      Tak że ten psycholog albo raczej mediator małżeński być może by pomógł (czyt: zasadził kopa otrzeźwiającego mężulkowi)
    • tully.makker Re: smutno mi:( 11.02.11, 16:38
      I w tym wszystkim nie rozumiem jednego - ze ci smutno. To uczucie raczej nie do konca adekwatne do tego, jak jestes traktowana przez swojego meza. Powinnas byc oburzona, wsciekla, gotowa do walki o swoje prawa.
      Bo masz prawa, np do rozmawiania ze swoja matka. Masz tez prawo do alimentow - na dziecko, a byc moze rowniez na siebie, jesli zdecydujesz sie zakonczyc patologiczny zwiazek.
      Myslals o jakis warsztatach asertywnosci i rozwoju osobistego dla kobiet?
      • azjab Re: smutno mi:( 11.02.11, 16:51
        nie odebrałam telefonu, bo jak wspomniałam sam ton i czas uwagi sprawił, że ulało mi się najnormalniej w świecie i wykrzyczałam mu, że nie życzę sobie takich uwag, bo nie jestem jego własnością itd, serdecznie mu podziękowałam za zainteresowanie moją sesją, w zamian był tylko ironiczny uśmiech. KONIEC!
        Ja dziewczyny nie jestem zastraszona, bo charakterek też mam, który to on próbuje temperować.
        Jest mi smutno, bo etap żalu i złości już za mną.
        • azjab Re: smutno mi:( 11.02.11, 16:54
          to ja, drugi nick...
          podjęłam decyzję, muszę się ogarnąć, porozmawiać...nie wiem, spróbuję.
          Dziękuję dziewczyny za szczerość.
          • izabelski Re: smutno mi:( 12.02.11, 02:50
            maz przemocowiec i tyle
        • sebalda Re: smutno mi:( 12.02.11, 12:22
          > Ja dziewczyny nie jestem zastraszona, bo charakterek też mam, który to on próbu
          > je temperować.

          Wiesz, ofiara przemocy psychicznej nie zawsze jest bezwolna. To chyba nawet częstszy scenariusz, że się instynktownie bronimy. I tak właśnie to wygląda. W nim narasta napięcie, chodzi podminowany, w pewnym momencie nie wytrzymuje i prowokuje (jak z tym tonem na widok wyświetlającego się numeru mamy), kobieta się broni, on podnosi głos, ona w obronie też, on ją wyzywa od najgorszych i się obraża. Potem tydzień cichych dni i to z jego strony, choć to on zainicjował i to on wyzwał. Jeśli jego atak był wyjątkowo agresywny, po jakimś czasie przychodzi otrzeźwienie i chęć powrotu do dawnych ukladów, zaczyna się tzw. miesiąc miodowy, mąż zabiega o żonę, stara się, do czasu aż znowu zacznie narastać w nim napięcie i dalej jak wyżej.
          Teraz pytanie: jak bardzo Ci się "ulewa". Czy w takich momentach nie przekraczasz granic? Może jednak Ty też dokładasz kamyczek do ogródka? Znamy jedynie Twoją wersję. Spróbuj spojrzeć obiektywnie na siebie.
          Drugie pytanie: czy mąż po burzy i cichych dnia Ci nadskakuje? Stara się być miły? Przez jakiś czas jest wyjątkowo uczynny? Czy raczej przechodzi nad wszystkim do porządku dziennego?
          A na przyszłość, najlepiej by bylo nie dawać się podpuszczać, starać się nie dopuścić do tego nazwanego przez Ciebie "ulania", bo to daje mu argumenty do ręki. Dyskusje ucinać najszybciej, jak to jest możliwe. To jest bardzo trudne, ja to trenuję od dawna z lepszym i gorszym skutkiem, człowiek nie jest maszyną i czasami nerwy puszczają, a ponadto wiem, jak to jest, gdy człowiek tak bardzo chce dotrzeć logicznymi argumentami do tej drugiej osoby. Ale w przypadku przemocowca to jest niemożliwe. Twoje tłumaczenia i argumenty tylko go nakręcają, on tego właśnie oczekuje, to jest pożywką dla awantury i możliwości dokopania Ci. Nadal zaznaczam, że za mało znam Twoją sytuację i być może nie jesteś do końca obiektywna. Opisuję typowe sytuacje w związku z przemocowcem.
    • melani73 Re: smutno mi:( 12.02.11, 08:36
      Zaraz...czy ja dobrze czytam??
      Obraził się, bo mama śmiała zadzwonić w niedzielę????
      Proszę.nie żartuj......
      A już myślałąm że mnie nic nie jest w stanie zadziwić:(
    • zjm1111 Re: smutno mi:( 13.02.11, 21:30
      Twój mąż częsciowo przypomina mojego. Też przeszkadzały mu telefony mojej mamy, czesto trzymał stronę innych osób, bo to przeceż ja jestem jakaś dziwna, sfochowana itp.
      O komputer też się wkurzał...ehhh
      Faceci, to jakiś podgatunek człowieka.
      Porozmawiaj z nim, wytłumacz co sprawia Ci przykrość, może będzie w stanie przyjąć to do wiadomości i jakoś się dostosować, żeby było WAM lepiej.
      Jesli jest to chory związek i nie ma szans na zmianę, nie macie siły/chęci o niego zawalczyć, to chyba nie ma co tkwić tylko dlatego, ze Warszawa jest np droga.
      Pamiętaj, ze jesli się rozstaniecie on będzie musiał ponosić część kosztów utrzymania dziecka.
      A jak będziesz szukała towarzystwa samotnej mamy w W-wie, to daj znac:)
      • royal_pl Re: smutno mi:( 15.02.11, 14:20
        zjm1111 napisała:

        > Twój mąż częsciowo przypomina mojego. Też przeszkadzały mu telefony mojej mamy,
        > czesto trzymał stronę innych osób, bo to przeceż ja jestem jakaś dziwna, sfoch
        > owana itp.
        > O komputer też się wkurzał...ehhh
        > Faceci, to jakiś podgatunek człowieka.

        Ja sobie wypraszam. To wasza, kobiet wina, ze nadstawiacie kupry takim egzemplarzom, jak te opisane w tym poście, a potem "produkujecie" kolejne takie... Jak nie potraficie właściwie wybrać faceta to nie zwalajcie winy na męski "gatunek". Mówi się, że faceci myślą tylko jedną częścią ciała, a kobiety co niby robią?
    • royal_pl Re: smutno mi:( 15.02.11, 14:13
      Jako facet powiem jedno - koleś powinien się leczyć na nogi, bo na głowę już pewnie za późno. Nie rozumiem kobiet takich jak Ty. Naprawdę chcesz żyć z kimś kto stosuje wobec Ciebie przemoc (długotrwałe milczenie też formą przemocy, tyle że psychicznej) i karze Cię za to, że zadzwonił telefon? Przecież to HORROR! Za niedługo Cię będzie karał, bo telefon NIE zadzwonił, w myśl zasady "gdy chcesz uderzyć psa kij się zawsze znajdzie". Ja bym na Twoim miejscu wolał jeść suchy chleb niż żyć z kimś takim.
    • kingusi Re: smutno mi:( 19.02.11, 12:04
      tp chore jestes w zwiazku z chorym zawistnym egoistom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka