miawalles 10.05.05, 08:12 niektóre rzeczy są dla mnie nie do przeskoczenia, nie potrafię żyć jak żona swojego męża. mieszkanie jego, auta jego, wszystko jego. a ja chyba jako ładny dodatek:((( jestem strasznie rozżalona:(((( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lena_zet Re: kotuś 10.05.05, 08:18 no co ty? :( może to chwilowe załamanie nerwowe twojego męża?Matko kochana, nie możecie przecież tak łatwo sobie odpuścić! Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: kotuś 10.05.05, 09:00 chyba raczej moje:( ale nie chwilowe. ja tak po prostu nie umiem. Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 08:21 On daje Ci do zrozumienia ze to nie sa wasze wspolne rzeczy?Nieładnie, ale moze przesilenie wiosenne na niego zle dziala i mu przejdzie?? Nie przejmuj sie:))))) Prosze Cie:) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 08:51 nie, wręcz przeciwnie. niby nasz wspólne, ale wszystko jest jego. a ja nie potrafię być gdzieś obok. nie umiem Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:00 Czyli ja problem zupełnie inaczej zrozumialam. teraz wiem o co Ci chodzi, ale jaka rada na to, nie wiem, moze pomysl sobie ze mimo tych wszystkich "dobr doczesnych" nie byłoby bez Ciebie rodziny!! Odpowiedz Link Zgłoś
mxp4 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 11.05.05, 04:30 miawalles napisała: > nie, wręcz przeciwnie. niby nasz wspólne, ale wszystko jest jego. a ja nie > potrafię być gdzieś obok. nie umiem Pie..ieta jestes i tyle. Lecz sie i nie gneb chlopa jak masz dobrego i dobrobyt. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika skoro jeszcze jesteś na etapie "chyba" 10.05.05, 08:27 to dobrze. Przemyśl to dokładnie, porozmawiaj z nim. Porozmawiaj też z kimś, kto jest Twoim przyjacielem. Po czasie uświadomiłam sobie jak cenne potrafią być rady przyjaciół, kogoś, kto patrzy na to z boku. Jak łatwo pod wpływem emocji mogłam podjąć błędną decyzję. Nie spiesz się z niczym. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: skoro jeszcze jesteś na etapie "chyba" 10.05.05, 08:56 rozmawiam, rozmawiam. tylko, że on na to inaczej patrzy. dla niego jest wszystko w porządku, a ja czuję się, jakby on się asekurował. niby razem, ale ze swojego dam ci tyle, ile chcę:( jestem rozżalona:(((( Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 08:28 Dlaczego właściwie JEGO? Bo nie pracujesz czy jak? Nawet jeśli, to chyba jednak raczej wspólne... Generalnie, znam gorsze przyczyny :( Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 08:58 bo jego. to jego własnośc. każde nowe auto jest jego, nowe mieszkanie tez ma być jego. a ja??? pracuję, fakt, że zarabiam grosze przy nim, ale dla mnie wspólne życie nie tak ma wyglądać:( wiem, że są gorsze przyczyny, ale dla mnie to jest nie do przejścia. jakbym rozmawiała ze ślepym, aby zobaczył tęczę i sie denerwowała, że jej nie widzi. on zupełnie nie wie, o czym mówię:( Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:02 Nadal nie rozumiem. Macie rozdzielnośc majatkową? On zabrania Ci korzytac z tych rzeczy? podkreśla na każdym kroku, ze to jego i on decyduje? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:08 nie, nie mamy. niczego nie zabrania, wręcz przeciwnie. uważa, że wszystko jest nasze, wspólne. ale tak naprawdę wszystko jest jego (jest jego własnością). jakby się asekurował - moje pieniądze, moje rzeczy. ty z nich korzystaj, ale w razie czego wszystko jest moje. może wyolbrzymiam, ale tak to czuję. decydujemy razem, kupujemy razem, ale wszystko jest jego. ja nie mam swojego nic. on nie potrafi się dzielić, jakby myslał, że go wykorzystam finansowo, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:21 Jesli nie macie rozdzielności, to cokolwiek mówi, wg. prawa WSZYSTKO JEST WSPÓLNE. Bez znaczenia jest to co on twierdzi. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:23 kurde, on nic nie twierdzi!!! on mówi, że wszystko nasze, wspólne. nigdy nie dawał do zrozumienia, że zarabia więcej, czy że to wszystko za jego pieniądze!!! ale w papierach jest inaczej! i to mnie boli:( Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:26 a papiery tez nic nie zmienia :DDDD nie martw sie, my kupilismy samochód, ja płace raty, w papierach stoi, ze on włąściciel (bo przecież on bedzie nim jeździł, na siebie rejestruje i ma zniżki), Swoją drogą, jeśli cokolwiek kupujecie już po zawarciu małżeństwa i pieniądze na to nie pochodzą ze spadku, to niezależnie od tego kto widnieje w papierach, rzecz kupiona jest wspólna. Odpowiedz Link Zgłoś
amidala Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:56 A ja cię rozumiem. Mój mąż mnie najbardziej rozczulił, gdy kupowaliśmy nowe mieszkanie. Mimo, że ja zarabiam nieporównanie mniej niż on, wszystko jest fifty-fifty w papierach. Wyszło od niego, sam na to wpadł. O to chodzi, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:38 o to:))) własnie o to. Twój mąz nie liczy ile, kto zarabia, tylko skoro jesteście razem, wszystko jest wspólne. i nie chodzi, powtarzam po raz tysięczny o papiery, dokumenmty, tylko sposób myslenia i traktowania drugiej osoby. mój nigdy by na to nie wpadł:( Odpowiedz Link Zgłoś
kasitza Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 08:37 z jednej strony czapka z glowy, ze jestes stanowcza i nie ceregielisz sie, z drugiej strony: powiedz mu to wprost. i nie w zlosci. sprobuj tak ulozyc rozmowe, zeby wlasnie ta twoja stanowczosc widzial ale rownoczesnie dobra wole. dopiero jak to nie pomoze, to sie zastanawiaj nad konsekwencjami dla zwiazku. i nie od razu to musi byc rozwod. (mysle w mojej niedoswiadczonej glowie) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 08:59 powiedzialam nie raz i nie drugi. ale ja nie umiem żyć jako dodatek. Odpowiedz Link Zgłoś
kasitza Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:02 to akurat jestem sobie swietnie w stanie zrozumiec. tez bym nie umiala. to jest kwestia dumy - takiej zdrowej. nie mam pojecia, co jeszcze mozesz w tej sytuacji zrobic. mozesz sie wyprowadzic? razem z paroma rzeczami, ktore z pewnoscia w mieszkaniu do ciebie naleza? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:10 ale co to da? on i tak nie rozumie, że ja, aby czuć się bezpiecznie, muszę czuć, że to wszystko jest nasze, a nie moje-twoje. jakbys się czuła ze świadomością, że mieszkasz u męża w mieszkaniu i w razie czego zostajesz sama na lodzie? i jeszcze jakby Ci mówił, że dla Ciebie zrobi wszystko? Odpowiedz Link Zgłoś
kasitza Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:50 nie no wlasnie, tak tez nie moge, wiec cie dobrze rozumiem. u mnie na przyklad jest tak, ze na razie chlop moj nas oboje utrzymuje, bo ja nie mam pelnej pracy. gdyby sie stawial i mowil to moje, bo ja kupilem, to nici z tego calego slubu by byly. ja ci sie nie bede dziwic, jesli postanowisz odejsc. ja tylko radze wyczerpac mozliwosci polubowne. chyba ze juz w myslach zdecydowalas, do czego rowniez masz prawo jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
mario2 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:09 Nie histeryzuj kobieto, tylko pokaz na co naprawde Cie stac. Ja mysle, ze jednak na wiele! Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:12 nie histeryzuję, Mario! tylko ja tak nie potrafię żyć!!! on nie rozumie, że jak się jest małżeństwem, to wszystko jest nasze, a nie jego. nawet jesli on zarabia 50 razy tyle, co ja! ja nawet nie wiem, jak mu wytłumaczyć, o co chodzi, bo patrzy na mnie jak na ufoludka, że czego ja jeszcze się czepiam. mam wszystko i jeszcze mi źle:( Odpowiedz Link Zgłoś
mario2 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:13 I uwazasz, ze rozwod zmieni calkowicie Twoje zycie? To jest srodek ostateczny! Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:16 a co? mam walić głową w mur? a on mnie pyta, co może zrobić!!! no normalnie mi ręce opadaja!! dla mnie to oczywiste, a on nie wie:(( i dogadaj się z takim:(((( Odpowiedz Link Zgłoś
mario2 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:18 Wez tydzien urlopu- wyjedz SAMA w gory i wszystko przemysl. Emocje to bardzo zly doradca! Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:20 myslę, i myśle i nic nie wymyslam:((( wiem, że trzeba na spokojnie, ale aż mnie nosi! jak można nie rozumieć takich rzeczy?!?!? Odpowiedz Link Zgłoś
mario2 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:22 Prawde powiedziawszy nie za bardzo rozumiem problem. Moze to Ty czujesz sie niedowartosciowana? Moze w glebi duszy jestes zazdrosna o to, ze on tyle zarabia? Wiem ze pomagaja w takich przypadkach psychologowie. Moze pojdziecie na wspolna wizyte? Odpowiedz Link Zgłoś
pietrek666 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:23 miawalles napisała: > jak można nie rozumieć takich > rzeczy?!?!? Wyobraź sobie, że można. My (faceci) jesteśmy ludzie prości. Czasami nie rozumiemy Waszych, górnolotnych dywagacji :) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:25 Pietrek, czy to jest górnolotne, że ja chcę zyć jak człowik, a nie jak nie wiadomo co? czy Ty,kochając swoją żonę myślisz, żeby np. mieszkanie kupić na siebie, bo to za Twoje pieniądze? ja tak nie mysle, w głwie mi się nie mieści takie myślenie!!! i czy ja wymagam za dużo? Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:27 a u nas tak jest. Mieszkanie jest np. na męża, samochód też itd. I co z tego. Niech sobie będzie. Jest nasze, a w papierach co pisze, to naprawdę nieważne. Odpowiedz Link Zgłoś
mario2 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:27 To spytaj po prostu, czy on Ci nie ufa, czy sie asekuruje i czy nie widzi, ze takim postepowaniem Cie krzywdzi Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:42 własnie on tego nie rozumie. uważa, że skoro wszystko mam, wszystko mi daje, więc o co jeszcze mi chodzi? pytałam, czy będzie czuł się wykorzystany, czy to w końcu jest nasze, czy jego. bo jak jego, to ja się wynoszę, bo też chcę mieć coś mojego. ehh, ciężko mi:(( Odpowiedz Link Zgłoś
pietrek666 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:34 U nas jest tak, że mieszkanie jest w akcie notarialnym na obydwoje. A reszta wzależności kto kupował :) A co do "górnolotności" :) Ja naprawdę czasami nie rozumiem: O czym ta kobita do mnie rozmawia? Tak samo jak na czasem nie rozumie o co mi chodzi :DDD Przy czym facetom zwykle chodzi o rzeczy "przygruntowe" - o zasady, podstawy, a kobitkom częściej o uczucia. W poprzednich związkach byłem z laskami raczej mało wylewnymi i czegoś mi brakowało. Aż trafiłem na taką, która jest wylewna aż nadto. Ale się przyzwyczaiłem i nauczyłem żyć razem. A propos: Czy w akcie notarialnym Ciebie nie ma? Czy jest to mieszkanie spółdzielcze? Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:41 a wiesz, ze nawet nie wiem? :) Mieszkanie jest na kredyt - i zobacz teraz: męża tata dał połowę wartości w gotówce, a ja wzięłam kredyt - w papierach jest, że dłużnikami jesteśmy OBOJE!!!! przy czym płacę ja z mojej wypłaty. Samochód jest na 100% na męża. Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:46 Kredyt macie wzięty oboje, nie ma znaczenia, czy spłacasz Ty, czy on, czy razem, czy ciocia Gienia :)) Razem braliście kredyt, mieszkanie musi byc na Was oboje. Banku nie interesuje też, skąd mieliście pieniądze na wkład włąsny. Zatem jest tylko i wyłącznie kwestią moralną, czy czujecie się "równymi" właścicielami czy nie. w każdym razie w razie rozwodu (czego nie życzę, wszytko idzie na pół, samochód też, mimo że mąż jest wpisany jako właściciel). W małżeństwie, w którym nie zniesiono wspólnoty majatkowej, wszystko nabyte po zawarciu małż. jest wspólne, za wyjatkiem sytuacji, gdy pieniądze pochodziły ze spadku. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:47 no więc mówię, że w razie rozwodu, to mąż musiałby połowę kredytu spłacić ;) wspólny majątek - wspólne zobowiązania :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:48 Dokładnie :DD tak jest, Miawalles nie ma czego się bać :P Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa trzydziecha, z ta polowa 10.05.05, 12:12 To tylko teoria. w praktyce- przerobilam to- jest inaczej, niestety. wiele zalezy od oceny sedzi. Kto ile wnosil do malzenstwa, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:50 acha - a w spóldzielni głównym najemca jest mój mąż. Umowy na media też pozawierane sa na niego. Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:32 Logiczne, bo jest głownym najemcą :D Mia, wydaje mi się, że to raczej bardziej dla Ciebie problem... nie wiem, jak Ci pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa gBowny najemca moze wywalic tego wspolmalzonka na 10.05.05, 12:16 Bruk, jesli zechce( w razie rozwodu). Mimo, ze m,ieszkanie wchodzilo w sklad majatku wspolnego do podzialu przy rozwodzie mój byly jeszcze przed orzeczeniem wymeldowal mnie bez mojej wiedzy z mieszkania. powstal paradoks- moze i bede wspolwlascicielka polowy, ale nie mam prawa w nim zamieszkiwac. Mysle, ze miawalles "podskórnie" wyczuwa pewne fluidy krazace w powietrzu. Otóz moim zdaniem czlowiek o czystych intencjach nie zachowuje sie w ten sposób. Nauczona, zaraz ktos [pewnie zakrzyknie, ze spaczona doswiadczeniem wiem, ze to moze oznaczac dalekosiezne plany meza, w których interesów, ani nawet dalszej obecnosci zony juz sie nie uwzglednia:-( Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: gBowny najemca moze wywalic tego wspolmalzonk 10.05.05, 12:19 gdybym była niezameldowana to mógłby. Ale ja jestem zameldowana w tym mieszkaniu, płacę czynsz, mam na to dowody - poprostu nie ma na to szans. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa ale ja bylam zameldowana 10.05.05, 12:36 Gdybym nie byla, to nie móglby mnie wymeldowac. To chyba jasne, nie rób z emnie blondi. Zareczam Ci, ze wiem co mówie. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: ale ja bylam zameldowana 10.05.05, 12:48 e no bez przesady z tą blondie :) a neich mnei wymelduje, tyle, że jak pisałam, to ma zobowiązanie wobec banku, bo kredyt jest wzięty na nas wspólnie :DDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa tak, ale jest to bezsprzecznie pewna niedogodnosc 10.05.05, 12:52 Szcególnie, ze o wymeldowaniu dowiedzialam sie kilka miesiecy po fakcie. Nieswiadoma niczego byBam bezdomna. Takie sobie uczucie:-( Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: tak, ale jest to bezsprzecznie pewna niedogod 10.05.05, 12:57 moja sytuacja jest trochę inna niż Twoja. Zresztą oboje z mężem jesteśmy takimi samymi gołodupcami. Przykro mi że tak miałaś, mam nadzieję, że wyprostowały Ci się sprawy choć trochę :( Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa och tak, to co mówie 10.05.05, 13:09 To juz spiewka przeszBosci, na szczescie. ale wiem po prostu, ze sparwy o podzial majatku tylko na papierze kodeksu wydaja sie tak oczywiste. Kiedy w gre wchodzi kasa ludzie imaja sie najohydniejszych zagrywek. Mysle, ze miawallace sie tego po cichu boi. I moze nie calkiem bezpodstawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:44 a u nas we wszystkich papierach wszystko jest jego. wszystko!!! jeżdże jego autem, mieszkam w jego domu i następny tez będzie jego. dobrze bys się czuł? bo ja nie bardzo:( Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Może to Ty tak to odbierasz?Skąd wiesz,co on o tym 10.05.05, 09:49 myśli? Dla niego to może być tylko w ten sposób na papierze, a myśli co innego. Czy mówi Ci, że to jest jego i tylko wyłącznie jego? Widzisz mówisz jemu o tym, a on pyta się, co ma z tym zrobić. Uważam, że jakby myślał, że to jest tylko jego, a nie Wasz wspólny majątek, to nawet nie pytałby się, tylko byłby zły, że zwracasz jemu na to uwagę i śmiesz, to negować. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: Może to Ty tak to odbierasz?Skąd wiesz,co on 10.05.05, 10:14 tak się zachowuje. jak to inaczej wytłumaczysz? mnie tak wychowywano, że jak razem, to razem i wszystko jest wspólne. a on na zasadzie moje-twoje, on jest strasznie wyliczony i chyba w tym problem:( nie, Asik, on nigdy, nigdy nie wypominał, nie wymawial, nie zwracała uwagi, że coś jest jego. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Może to Ty tak to odbierasz?Skąd wiesz,co on 10.05.05, 10:28 Każdy w innych warunkach wychowuje się i inne powiela wzory. W każdym z nas coś innego zostało zapisane. Może u jego rodziców jest podobnie, że na ojca jest wszystko zapisane i to jest dla niego oczywiste. Ale, z tego co piszesz widzę, że on Ciebie kocha i w jego pojęciu to wszystko jest Wasze. Już kiedyś słyszałam od kogoś ciągle, że to jest "moje". Także wiem, jak to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: Może to Ty tak to odbierasz?Skąd wiesz,co on 10.05.05, 10:38 Asik, ale ja tego nie słyszę!!! nigdy!!! nigdy nic takiego nie powiedział, nie dał odczuć. a w jego rodzinie wszystko jest wspólne. raz ojciec zarabiał kupe kasy, teraz mam. tam jakoś jest wszystkon normalnie, tylko mókj mąż się asekuruje Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Re: Może to Ty tak to odbierasz?Skąd wiesz,co on 10.05.05, 10:44 Dla niego to może być oczywiste i dlatego nigdy tego nie powiedział. Mężczyźni tak mają:-)) Zapytaj się jego wprost, czy to, że wszystko jest zapisane na niego, to znaczy, że asekuruje się? Zobacz wtedy co odpowie. Będziesz wiedziała, jak jest. To jest jedyne wyjście, abyś nie popełniła błędu tylko dlatego, że Tobie tak wydaje się. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Szczerość za szczerość. 10.05.05, 10:46 Jak będzie myślał to, co Ty teraz to będziesz wiedziała to sama. W końcu jesteś kobietą:-) Odpowiedz Link Zgłoś
margie kupno mieszkania 10.05.05, 10:33 a on wogole moze kupic mieszkanie na siebie, skoro jestescie malzenstwem?! wydaje mi sie z enie, bo notariusz sie zapyta o stan cywilny albo o rozdzielnosc majatkowa i o pochodzenie pieniedzy na zakup ( ew. spadek czyli majatek odrebny) i dupa, moja droga. To, ze on zaplacil deweloperowi i dostal fakture na siebie to i tak nic nie znaczy, bo wlasnosc nabywa sie aktem notarialnym:)) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: kupno mieszkania 10.05.05, 10:40 margie, dla mnie to właśnie porażka, że będąc z mężczyzną mojego życia muszę zastanawiać się nad takimi pierdami!!! normalnie, w normalnym wg mnie związku nie powinno w ogóle byc takiego problemu!!! to mnie boli, że my inaczej rozumujemy w takich sprawach! Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:23 czytam co piszesz, i jednak wydaje mi się, ze zaszło jakieś nieporozumienie. Coś, co Ty odebrałaś jako sknerstwo, a wcale nim nie musiało być. Jeśli facet jednak pyta co może zrobić, i mówi, że wszystko dla Ciebie to może jednak tak jest. Wróć do chwili gdy się w nim zakochałaś - jaki był. Rany, ja naprawdę uważam, że to mogą być chwilowe emocje, że wam jest potrzebna pomoc, może kogos z zewnątrz. Mówię, porozmawiaj z przyjacielem, nie wierz własnym odczuciom w tym momencie. Ile razy tak było, że myślałam sobie - musi być rozwód. A to była taka myśl wynikła z poczucia bezsilności i nieporozumienia. Wcale bym dobrze nie zrobiła, gdybym podziałała pochopnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mario2 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:26 Popieram Cie Moniczko. facet ktoremu nie zalezy nie troszczy sie o to jak poprawic stosunki ze swa kobieta. Przeciez on jej daje wszystko i niczego nie wymawia. Nie rozumiem wiec konfliktu! Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:31 a ja rozumiem :P ale mam nadzieję, że miawalles nie jest w gorącej wodzie kąpana :) a jej facet ma wszystko, co trzeba w tym jajka i nie da jej odejść :) Odpowiedz Link Zgłoś
pietrek666 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:27 pierozek_monika napisała: > Ile razy tak było, że myślałam sobie - musi być rozwód. A to była taka myśl > wynikła z poczucia bezsilności i nieporozumienia. Wcale bym dobrze nie > zrobiła, gdybym podziałała pochopnie. Heheheeee Moja małża chciała się ze mną rozwodzić średnio raz na pół roku. Dopóki ja nie powiedziałem dla picu, że chcę rozwodu. :DDDDDDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:30 Pierożku, ja nie chcę się rozstawać!! my się kochamy jak szaleńcy, jest nam dobrze i na spacerze i przy gotowaniu i w łózku i na kanapie przed telewizorem!!! wiem, że to się drugi raz nie zdarzy. tylko ja tak dłużej nie mogę!!! ja daje wszystko, co ma i niegdy nie liczę ile, a mój mąz jakby się asekurował. nie odbierasz tego tak? mnie to boli, bo mówi, że wspólne, ale tak naprawdę, to jego:( Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:35 ja myślę, ze będzie dobrze :) trochę jeszcze wylej co ci na serduchu leży, oczyść się z tego i w stosownym momencie pogadaj z nim - powiedz jak to odczuwasz. A tak naprawdę jak mówi, że wspólne, to nie kłamie. Bo chociaż na papierach jego, to przy podziale majątku nie ma to żadnego znaczenia. Dzielą równo po pół i tyle. Naprawdę, to nie ważne co w papierach pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:40 wiem, ale po co mam mysleć, że w sądzie nas podzielą? ja chce teraz wiedziec, że to nasze, wspólne i dla mnie to brak zaufania z jego strony i tyle:( Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:45 nie myśl, ze w sądzie was podzielą, nie o to mi chodziło. Chciałam Ci tylko uzmysłowić, że nie liczy się co w papierach pisze. Chciałam Ci powiedzieć, że jeśli właścicielem w papierach jest Twój mąż, to on jest tylko w papierach. Na pewno nie zrobił tego, z powodu braku zaufania - bo tutaj brak zaufania nie ma nic do rzeczy, skoro fakty są - jakie są, a prawo wyraźnie mówi, ze majątek małżonków dzielony jest po połowie. Gdyby Ci nie ufał - spisałby intercyzę. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:46 to z czego? ja to traktuję jako asekurowanie się i wyraźny podział - moje pieniądze, moje mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:48 moze z wygody. Ja się cieszyłam, że samochód na męża, przynajmniej nie musiałam się szlajać po urzędach :) Odpowiedz Link Zgłoś
lena_zet Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:49 miawalles napisała: > to z czego? ja to traktuję jako asekurowanie się i wyraźny podział - moje > pieniądze, moje mieszkanie. no ręce mi opadły!co ty skarbie wypisujesz, co? Odpowiedz Link Zgłoś
margie MIAWALLES!!!! 10.05.05, 10:40 przywoluje cie do porzadku!! To ty masz problem, a nie twoj maz:) on po prostu kupuje cos i z nie wiem, jakiego powodu ( niewazne w koncu z jakiego), bierze fakture na siebie. I tyle. I nie robie z tego sprawy, bpo mowi, ze to wsztsko jest wasze!!!!! A ty chyba nie mozesz sobie poradzic z tym faktem,ktory wg mnie, nie ma najmniejszego znaczenia!!!! Kobieto!!! To, co jest zapisane w paiperach w swietle wspolnosci malzenskiej nie ma zadnego znaczenia, wiec nie masz sie czego obawiac!! I niech tak bedzie. Jesli naprawde nie mozesz pzrejsc nad tym do pozradku dziennego, to idz do psychologa . Ja sie nei dziwie, ze facet kompletnie nie wie, o co chodzi, bo dla niego nic zlego nie robi!!!! Ima racje!!! Skoro nie daje ci odczuc, nie wymawia i nie wyrzuca, to ty masz schize w glowie:)) Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: Margie - podpisuje się obiema rekami!!! 10.05.05, 10:43 kwintesencja tego, co chiałam powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
krysica Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:14 Emocje nie są dobrym doradcą...z drugiej trony mnie wy też rwica brała gdybym słyszała wypominanie typu moje twoje itd. Czego się boi? Ciebie czy sknera jest? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:15 on nie wypomina!!! wręcz przeciwnie. podkreśla, że wszystko jest nasze, wspólne. ale w praktyce wszystko jest jego. jest sknerą i chyba w tym problem:( Odpowiedz Link Zgłoś
krysica Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:17 No to może czasem rozrzutna jesteś a facet jak zwykle facet nie przyzwyczajony do kobiecych wydatków i nie tylko.... Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:18 nie, nie jestem rozrzutna. nie wydaję niepotrzebnie pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
krysica Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:23 no to macie problem...on sknera a ty ambitna dziewczyna jesteś i wyczuwasz coś z czego być moze on sobie nie zdaje sprawy...porozmawiajcie...przecież połączyła Was miłość a nie warunki ekonomiczne..... Odpowiedz Link Zgłoś
truskawka75 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:17 Miawelles, nie wiem, co mam powiedzieć... Może spróbuj jeszcze raz to wszystko przegadać. Chociaż... łatwo powiedzieć... A u mnie też ostatnio kiła. To ta zapierdziana wiosna czy jak? Trzymaj się, tyle ci powiem. :(((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:19 ale jak gadać z kimś, kto myśli zupełnie innymi kategoriami??? Odpowiedz Link Zgłoś
truskawka75 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:27 Już wyżej napisałam, że sama nie wiem, bo ja chyba ostatnio nie jestem specjalistką od gadania. Ciągle tylko gadam i gadam i to nic nie daje, takie sruty tuty a następnego dnia to samo. A... p.ieprzone życie... Chciałam ci po prostu napisać, żebyś się trzymała. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:13 a jakim cudem tak się dałaś zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:14 chyba zgłupiałam z miłości. nigdy nie traktowałam miłości, bycia z kimś w kategoriach ekonomicznych i tu widać mój błąd:( Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:20 ale jak nie traktowałaś ekonomicznie, to dlaczego Ci to teraz przeszkadza? Jeśli nie macie rozdzielności, to wszystko, co nabyliście w trakcie trwania związku i tak jest w połowie Twoje. Chodzi Ci o papierkowe szczegóły? Czy mąż daje Ci do zrozumienia, że wszystko jego? :) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:22 nie, nie daje. nigdy nie dawał do zrozumienia, że wszystko jest jego. a teraz mi to przeszkadza, bo chcę mieć normalny związek, a nie mje-twoje. chcę aby wszystko było nasze. ja potrafię sie dzielić tym, co mam, a mój mąz chyba nie:( tak, chodzi o papiry. niby nic, ale mnie boli:( Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:27 :) a mówiłaś mu, że jesteś papierkowy freak? Bo może nie byłoby problemu z przepisaniem rzeczy na Was oboje, Ty będziesz spokojniejsza, a on będzie miał mniej skwaszoną żonę i wszyscy będą zadowoleni :) Odpowiedz Link Zgłoś
baba_krk Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:26 oj Mia :-( przykro mi Może użyj tej patelni tak mocno, to mu coś w główce zaskoczy??? A tak na serio to ja osobiście rozmawiałabym do skutku, na spokojnie, bez nerwów. Tak to jest z facetami, że bywają niekumaci i wielu banalnych kwestii nie rozumieją. Powiedz mu szczerze, że czujesz się jak dodatek (też to przerabiałam) i że jest Ci przykro. Jeśli mąż Cię kocha i jest bystry to w końcu zrozumie o co Ci chodzi. Wytłumacz mu jak Ty widzisz moje-nasze, a jak chciałabyś, żeby było. Ale rozwód to chyba naprawdę ostateczna ostateczność. I tak jak już ktoś pisał - nie podejmuj decyzji pod wpływem emocji. Trzymam kciuki!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:29 Ja jestem osobą patrzącą z boku więc powiem Ci co widzę: widzę lekką histerię. Sama sobie przeczysz albo nie umiesz opisać jakiś niuansów. Piszesz,że on podkreśla, że jego a za chwilę piszesz, że absolutnie, zawsze mówi, że to wasze wspólne. No to w końcu jak? Czy przypadkiem to Twoje poczucie bycia dodatkiem nie jest efektem kompleksów niższych zarobków? Że czujesz się mniej ważna, mniej wartościowa bo mniej do wspólnego życia dokładasz? Myślę, że to Ty właśnie nie umiesz zaakceptowac tego, że w małżeństwie wszystko jest wspólne, że mimo, że on kupuje to jest to też Twoje. Mam wrażenie, że sama się spychasz na ten boczny tor i oczekujesz, ze mąż Cię tam znajdzie i uratuje. Przemyśl to jeszcze raz ale zaczynająć od "ja" a nie "on". Dasz radę, mówi Ci to ktoś, kto zwalcza wciąż w sobie taki sam schemat rozumowania :-) Pozdrawiam ciepło! Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:39 nie napisałam, że podkresla, że jego. nigdy tak nie robił i nie robi. ja tez sobie tłumaczę, że to może moja wina. ale to nie tak!!! to takie mydlenie sobie oczu. ja go znam, wiem, że jest oszczędny i chyba w tym problem. on , w moim przekonaniu, czył by się wykorzystany, jakby wszystko było wspólne naprawdę. tak myślę, że on zachowuje się, jakbym chciała go wykorzystac:( a może ja mam to w głowie? a może to on przez swoje skapstwo tego nie widzi? Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:46 miawalles napisała: > nie napisałam, że podkresla, że jego. nigdy tak nie robił i nie robi. > ja tez sobie tłumaczę, że to może moja wina. ale to nie tak!!! to takie > mydlenie sobie oczu. ja go znam, wiem, że jest oszczędny i chyba w tym problem. > > on , w moim przekonaniu, czył by się wykorzystany, jakby wszystko było wspólne > naprawdę. tak myślę, że on zachowuje się, jakbym chciała go wykorzystac:( a > może ja mam to w głowie? widzisz, sama piszesz, ze większość odczuć roi sie w Twojej głowie! a może to on przez swoje skapstwo tego nie widzi? Ale na czym to skąpstwo polega? i co z tymi papierami? Każe Ci podpisać rozdzielność? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:50 nieee, nic nie karze! coś Ty!!! tylko jak cos kupuje, to na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:52 Co to znaczy na siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 09:54 wszystko jest jego, w papierach wszystko jest jego. Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:00 Będę dociekliwa do bólu - w jakich papierach? Jesli coś kupuje w czasie trwania małżeństwa - jesli nie macie rozdzielności - jest Wasze wspólne. o co więc chodzi? O jakie papiery? Odpowiedz Link Zgłoś
laura771 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:02 Miawalles, z tego co piszesz, to masz prawo mieć pretensje i czuć się oburzona i rozgoryczona. Razem spłacacie kredyt, jak piszesz, a mieszkanie jest na niego. Nieprawdopodobne. I z pozostałymi rzeczami. Szok. Jesteś więc naprawdę na gorszej pozycji. Moja siostra pracuje w sądzie i chodzi na rozprawy rozwodowe. Niektórzy na rozprawach rozwodowych potrafią powiedzieć, że to z jego konta szły przelewy za kredyt mieszkaniowy i ta druga strona się nie dokładała, więc sama widzisz. Życie jest brutalne. Powinnaś chyba coś z tym jednak zrobić. A przede wszystkim powinniście zmienić notarialnie akt własności, żebyście obydwoje byli jego włascicielami po połowie, skoro razem go kupiliście. Moim zdaniem, jeśli mąż Twoj będzie stawiał opory, to będize zle to o nim świadczyło. Trzymaj się. Masz dużo racji w tym co piszesz. Rozumiem Twoje rozgoryczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
pietrek666 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:15 Ciocia Dobra Rada jesteś? :DDDDDDDDDDDDD W sądzie to ja mogę powiedzieć różne brednie, a liczy się prawo. I co z tego że ktoś powie, że z jego konta szły pieniądze? Nawet gdyby druga połówka była bezrobotna, to i tak sąd podzieli majątek po pół. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa pietrek666 10.05.05, 12:23 Rozwodziles sie kiedys? jesli nie to z cala symapatia nie wiesz co mówisz. Nie liczy sie prawo, bo od jego "interpretacji" jest sedzia. I tu liczy sie kto ma wiecej kasy na lepszego adwokata z ukladami. Ukladami równiez w sadzie- chyba wiesz, na jakim swiecie zyjemy? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:37 chociaż ktoś mniue zrozumiał:) bo juz myślałam, że rzeczywiście jestem podłą materialistką:(( Odpowiedz Link Zgłoś
lena_zet Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:38 więc jednak chodzi ci o zmiany notarialne, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:43 nie. chodzi o poczucie, że to nasze, wspólne. a nie jego, moje. nie chodzi o papiery. chodzi o moje poczucie bezpieczeństwa i normalności. dla mnie normalne jest to, że się dzielę z kimś kogo kocham. a on się nie dzieli. Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:45 Ale na czym to jego nie dzielenie polega??? Że na fakturze jest tylko on??? Odpowiedz Link Zgłoś
lena_zet Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:47 przyznałaś rację laurze, a ona pisała o rozwodach, podziale majątkowym itd itp.Nie napisała słowa o poczuciu bezpieczeństwa.Kurcze, mia, weź się, proszę cię, w garść i wydrukuj to co tutaj napisałaś-jesli nie chcesz mu tego powiedzieć wprost.Faceci są niedomyślni, uwierz-wiem co piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:50 na dodatek ciężko od nich wymagać domyślności. Oni mają męski mózg - inaczej wygląda u nich proces myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pietrek666 Zara, zara 10.05.05, 10:52 Ustalmy fakty. 1.Nie macie rozdzielności 2.Małż nie wypomina. 3.Daje współużytkować. 4.Nie mówi że jego. I Ty się nie czujesz rónouprawniona? Odpowiedz Link Zgłoś
lena_zet Re: miawalles, ty potrzebujesz pomocy 10.05.05, 09:47 przeczytałam cały wątek i jestem przekonana w 100%, że potrzebujesz pomocy.Nie wiem-kogoś bliskiego lub psychologa, ale bez pomocnej dłoni nie dasz sobie rady.Wiem coś na ten temat, ponieważ sama jestem lekko szurnięta i mnóstwo rzeczy dodaję od siebie.Co znaczy, że wmawiam sobie jakieś chore myśli i wydaje mi się, że mój mąż na pewno tak ma!A to wcale tak nie jest!Chłop patrzy na mnie jak na kretyna i ręce mu opadają.Weź ty się w garść dziewczyno i przestań zastanawiać się nad tym, co on na dany temat myśli, bo wpadniesz w obłęd, którzy nie będzie miał żadnych podstaw. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: miawalles, ty potrzebujesz pomocy 10.05.05, 09:58 to nie są moje bzdury w głowie, Lena. tak jest. wszystko jest jego. i jak mam to traktowac? ciekawe, co on wymysli mądrego, bo ja juz trace siły:( Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles nie, nie potrafię 10.05.05, 10:03 czuję się wtedy, jakbym chciala go wykorzystać, czuję, że on mysli, że domagam się czegoś, co mi się nie należy, że chcę za dużo. że on mysli, że wykorzystuje go finansowo Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Musisz. 10.05.05, 10:08 To jest problem. Musisz to przemóc i powiedzieć jemu o tym, co czujesz w związku z tym. Nie można chcieć być za silną osobą. On może to inaczej interpretować, a Ty przez swoje obawy zepsujesz coś. Spróbuj, bo inaczej możesz popełnić duży błąd. Jeśli nie spróbujesz, to możesz zrobić jeszcze większy błąd, a tak przynajmniej będziesz pewna, co on myśli. On też będzie wiedział, jak Ty to odbierasz. Uważam, że on chce zrozumieć to i zrobić tak, abyś była szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
lena_zet Re: miawalles, ty potrzebujesz pomocy 10.05.05, 10:02 misia, nie obraź się na mnie, ale po tym co wypisujesz to mam wrażenie, że zależy ci bardziej na jego kasie niż na nim.Dziewczyno, finanse, własność to kwestia naprawdę drugoplanowa.Mój mąż nawet nie jest u mnie zameldowany i w życiu mu chyba przez myśl by nie przeszło, że go wyroluję, albo, że wszystko jest moje.Może to tylko kobiet dotyczy, czy co?W każdym razie idź za głosem serca i pamiętaj, że papiery nie są najważniejsze.Ja bym się cieszyła, jakby wszystko było albo na mnie albo na mojego chłopa.Dwa razy mniej załatwiania. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: miawalles, ty potrzebujesz pomocy 10.05.05, 10:35 nieprawda, Lena. on własnie chyba tak samo myśli, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
sagis Z tą asekuracją,to ona może bać się tego,a on tego 10.05.05, 09:58 tak nie rozumie. Może to być zwykłe nieporozumienie. Dla niego może być oczywiste, że to jest ich wspólne. Mawialles proszę przeczytaj mój poprzedni post i pytania w nim zawarte. Odpowiedz Link Zgłoś
kryzysowa_narzeczona75 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:01 A ja po przeczytanie wszystkich watkow nadal nie za bardzo rozumiem, czego oczekujesz od meza? Zeby notarialnie przepisal pol mieszkania, pol samochodu na ciebie, bo wtedy poczujesz sie pewniej? To mu to powiedz prosto w oczy, czego oczekujesz i dzieki czemu bedziesz czula sie bezpieczniej. Proste komunikaty sa zazwyczaj najbardziej skuteczne. Rozumiem o co w tym wszystkim tobie chodzi, ale nie sztuka byc rozzalona na sytuacje. Po prostu znajdz sposob, zeby poczuc sie lepiej. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaktusowa Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:08 mia, ja też nie brdzo rozumiem w czym jest problem? przecież fakt, że w fakturach czy dokumentach stoi jego nazwisko o niczym nie świadczy. I tak wszystko podlega wspólnocie majątkowej i choćby nie wiem co robił to polowa wszystkiego i tak należy do Ciebie. Mąż zapewne zdaje sobie z tego sprawę. A dlaczego twierdzisz, że jest sknerą, że Ci nie ufa w sprawach finansowych? Lepiej się poczujesz jeśli kupi samochód i zarejestruje go na Ciebie? To go o to poproś. Czy kwestia nowego mieszkania, poproś go żeby ustanowił Cię głównym najemcą. Niczego to nie zmieni w ogólnym rozrachunku bo i tak polowa bedzie należała do niego. Nie rozumiem też dlaczego zarzucasz mu sknerostwo. Czy odmawia Ci czegoś? Odpowiedz Link Zgłoś
relas1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:14 A ja nie rozumiem o co Tobie chodzi...Z tego co napisałas facet na was zarabia (kolejny samochód??)I jeszcze daje Ci wyraźnie do zrozumienia, że to wasze wspólne. A ty się boczysz, że nie przepisał czegoś na ciebie?? Ja na miejscu twego faceta nie miała o tobie najlepszeg zdania, gdy cały czas marudzisz mu że "nic nie masz" w sensie materialnym....Jesteś zwykłą materialistką...jeśli już myslisz o rozwodzie z tak bzdurnego powodu to nie wróżę wam najlepiej i sądzę że chcesz po rozwodzie mieć jakiś mająteczek na koncie...kup sobie coś to też bedziesz miała coś zapisane na ciebie.. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:28 nic nie rozumiesz. nie jestem materialistką. chcę tylko czuc sie pełnowartościowym partnerem. nie chodzi o przepisywanie czegokolwiek, tylko to o zasady, o zasady życia. nie wiem, jak to wytłumaczyć. kobiety mnie zrozumiały Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:56 z jednej strony nie czujesz sie pełnowartościowym partnerem a z drugiej nie chcesz przepisywania...wiec o jakich piszesz zasadach??on mówi ze wspólne,tak? no to znaczy ze wspolne!!! Miawalles Ty /wybacz/ale masz duze problemy z soba i stad takie a nie inne Twoje odczucia:( Odpowiedz Link Zgłoś
laura771 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:58 No wlasnie, a mąż autorki wątku na to nie wpadł. I może dlatego się tak czuje niepewnie. Odpowiedz Link Zgłoś
relas1 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:09 jestem kobietą i dalej Cię nie rozumiem...przecież jesteś pełnowartościowym parnerem....majątek jest wspólny, jesteście małżenstwem, korzystasz z wszystkiego ile chcesz i kiedy, mąż mówi - to oczywiste - że to wasze wspólne, czego ty babo jeszcze chcesz?? Skoro niechodzi o przepisywanie dóbr na konto to o co chodzi?? Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:17 No co za kutas, za przeproszeniem!!! Ja bym mu uswiadomila ze moze sobie papiery pisac na siebie, do woli, a jakby co, to i tak wszytsko jest wspolne i do podzialu po 50%. Ja swego czasu kupilam samochod na raty, zarejestrowany byl na mnie, maz nim jezdzil i ja splacalam. Jak sie rozstalismy, byla wojna, myslisz, ze mialam jakies szanse odzyskac ten samochod? W zyciu!!! polowe tylko.... Wiec moze sobie koles pisac w papierach co chce, a ty mu musisz to powiedziec, tak samo jak to, ze ty nie umiesz tak zyc i ze myslisz o rozwodzie. I to nie w rozmowie, tylko monolog stanowczym tonem wygloszony. Moze jak us;yszy grozbe, to zbastuje, albo cos zrozumie.. chociaz, boje sie, ze ten typ tak ma i on po prostu taki jest, i tyle.. albo sie z tym pogodzisz, albo... Strasznie mi przykro:(( Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:32 o wypraszam sobie!!! tak to na niego nie pozwolę mówić!!!! nic nie rozumiesz. to nie chodzi o papiery, o rozwód, o podział majątku. tylko o zasady budowania związku. Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:40 Miawalles, czy tobie chodzi o to, zeby w akcie kupna każdej kupowanej rzeczy były imiona was obydwojga? Czy tylko o to chodzi? Że jak wpisuje tylko siebie to czujesz się pominięta? Bo sprawy majatkowe macie uregulowane jesli dobrze czytam. Chodzi tylko o ten fakt, tak? Jedyna rada - powiedz wprost, że tak chcesz.Że da ci to poczucie bycia równą, bycia partnerką. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:53 nie, nie o to mi chodzi. litości!!! to nie kwestia dokumentów, papierów, aktów własności, tylko sposobu rozumowania.chodzi mi o to, że on rozumuje moje- twoje. myslimy inaczej:( Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:58 rany, ale on nie jest Tobą, jeśli chcesz być z kimś, kto myśli identycznie jak Ty lub jest ideałem, to jedynym wyjściem jest życie w samotności. Wspólne bycie razem to jest sztuka kompromisu i dotyczy obu stron. Mia, zobacz wszyscy Ci to samo piszą. Odpowiedz Link Zgłoś
kryzysowa_narzeczona75 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:42 miawalles, to powiedz co on wg ciebie powinien zrobic, bo ja nadal nie rozumiem. Przepisac-nie, zapisac polowe-nie. Przykro mi, ale ja nadal nie rozumiem czego od niego oczekujesz. Tego, ze w momencie kupna samochodu, czy mieszkanie, nie podal ciebie jako wspolwlascicielki? Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:47 kochana, ja to napislaam, nie czytajac calego watku. Pzreczytaj wszyskie moje wspisy, to poznasz tak naparawde, co ja sadze. Robisz z igly widly i nic dziwnego, z efacet cie nie rozumie. Sprobuj psychologa, to moim zdaniem jedyna metoda. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles dziękuję wszystkim 10.05.05, 11:32 wygadałam się, wyżaliłam, zostałam zrozumiana, ja wiele zrozumiałam. juz nie mam siły roztrząsac tematu. wiem, że czuije się rozżalona, jest mi źle, nie potrafię przełamać dystansu z własnym mężem jeśli chodzi o sprawy finansowe. nie potrafię o tym mówić, bo wydaje mi się, że on to traktuje jako atak na swoje dobra, jako wykorzystywanie go, próbę wyrolowania. może i mam to w głowie? tak mnie wychowano, że jak się jest razem, to wszystko jest wspólne, i nawet nie trzeba o tym rozmawiać. a tu taki klops:( macie rację, to bardziej we mnie siedzi, ale to tak samo z siebie sie nie wzięło. wydaje mi się, że mąż na początku stworzył dystans i tak to zostało:( a teraz ani ja, a tymbardziej on, nie potrafimy sobie poradzić:( chociaz ja nie wierze, że tego nie mozna obejść! Odpowiedz Link Zgłoś
metnia Ty sama nie wiesz o co chodzi... 10.05.05, 23:50 przeczytalam caly watek. raz piszesz, co chodzi o papiery o to ze wszystko na niego a teraz ze nie o papiery. jestes rozhisterowana, wyspij sie pozadnie, idz z przyjaciolka na kawe, rozerwij sie albo idz do psychologa bo kiepsko z Toba :( Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 10:53 Pierożku, ja nie chcę się rozstawać!! my się kochamy jak szaleńcy, jest nam dobrze i na spacerze i przy gotowaniu i w łózku i na kanapie przed telewizorem!!! wiem, że to się drugi raz nie zdarzy. tylko ja tak dłużej nie mogę!!! ja daje wszystko, co ma i niegdy nie liczę ile, a mój mąz jakby się asekurował. nie odbierasz tego tak? mnie to boli, bo mówi, że wspólne, ale tak naprawdę, to jego:( Jak to wszystko czytałam to wpadłam na pomysł ze mało sie kochacie,ze nie macie do siebie a właściwie Ty do niego zaufania ale jak doszłam do tego co napisałas Pierożkowi to mi rece opadły i nie wiem w czym problem...jak on do cholery mówi ze wspolne to wspolne...a to ze jest inaczej na papierze to mozna to zmienic,nieee!!!Myslałam ze sie czujesz niepewnie w tym małżenstwie ale z powyzszego wynika ze nie....Miawales masz gorsze dni/znam to/ wtedy dopadaja takie mysli ze jak juz mi przejdzie to sama sobie nie dowierzam ze cos takiego wymyslam......nawet tu ich nie przytoczę:),a po za tym znam troche Twoje kontakty z matka i myśle ze tam moze byc zalazek tego co pani łazi po głowie.Zmiencie te papiery i zobaczysz czy to było to o co Ci chodziło.Jezu trzymaj sie :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: Mia na litość boską 10.05.05, 11:06 nie chodzi Ci o majątek nie chodzi o papiery nie chodzi o to, ze on wypomina nie daje ci odczuć, ze jesteś gorsza, ze to nie twoje nie chce rozdzielności chodzi o inne myślenie, tak? ze chiałabyś żeby wspólnośc była oczywista i żeby taka kwestia nawet nie powstala bo w porządnym kochającym się małżeństwie nie ma miejsca na tematy typu: co na fakturze, kto kupuje i kto spłaca, tak? Mia, zaakceptuj to, ze u Was jest inaczej niż w Twoim domu.Że to nie przenosi się na uczucia - to tylko sprawy formalne, papiery, pieniadze, samochody - nieważne rzeczy, które nie mają związku z Waszym życiem. Zaufaj mu, ze Cie kocha, ze robi tak, żeby Wam obydwojgu było dobrze, że nawet jak coś się złego stanie stanie na głowie, zeby ci pomóc w każdej kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles tak, tak, tak!!!! 10.05.05, 11:11 o to mi chodzi:)))) no własnie. on tez do mnie, ze mam mu zaufać. tylko jak, kiedy ja czuję taki dystans? Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi bos go sama zrobiła i tyle:-) 10.05.05, 11:13 i pewnie nie wiesz kiedy i dlaczego:-) Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: nareszcie! 10.05.05, 11:21 Mia, zrozum, że jesteście odrębnymi istotami, myślącymi w pewnych sprawach odmiennie ale cel jest ten sam - dobro drugiej osoby.Dla ciebie wspólnota w związku oznacza to, że on bedzie Cię zawsze brał pod uwagę w każdej formalnej sprawie a dla niego, żze zrobi Ci dobrze izolując Cię od nudnych, czasochłonnych, formalnych spraw, które należą do mężczyzn.Spróbuj na to spojrzeć z tej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles mam kryzys:((( 10.05.05, 11:09 nazbierało mi sie żali od groma i wybuchło:(( gwoli wyjaśnienia, jesli jeszcze potrafię: 1. nie chodzi o przepisywanie, wpisywanie dwóch nazwisk na dokumentach, nie chodzi o papiery, faktury, akty własności. chodzi o budowanie związku, razem budujemy, jesteśmy razem, więc niech wszystko jest wspólne. to jest normalne wg mnie. wspólne pieniądze, wspólne wszystko 2. jestem rozżalona, jest mi źle. przy moim egoizmie nie potrafie byc z boku:( a teraz mam ochotę pobiec do domu, wtulić się w niego i nie wychodzić do jutra: ((( co nie oznacza, że traktuję powyższe moje wywody jako moje fanaberie:( Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: mam kryzys:((( 10.05.05, 11:12 więc niech wszystko jest wspólne JEST WSPÓLNEEEEEE!!!!!!!!!! druknij se ten cały watek i pocztaj jak bedziesz sie dobrze czuła i wtedy powiedz do siebie głośno to o co Ci biega dziś;-)))) to nie sa fanaberie,nikt tak nie mysli....daj sobie juz spokój na dzis z tym tematem,bo brniesz i nie wiesz gdzie,kochana:* Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: mam kryzys:((( 10.05.05, 11:12 to normalne. Każdy ma wątpliwości, kryzysy to normalka. Muszą być burze, żeby potem się cieszyć słońcem. Też tak mamy :) Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:04 my mamy wspolnote majatkowa, ale wszystko co kupujemy raczej na fakturze jest meza. on prowadzi dzialalnosc gospodarcza, mozemy to odliczyc i zaoszczezic troche kasy. np. niedawno kupilismy drogi komputer i dzieki temu, ze faktura na meza to zaoszczedzilismy 7 stow! to mieszkanie, w ktorym obecnie mieszkamy i razem splacamy jest na meza( zaciagnal na nie kredyt jak jeszcze sie nie znalismy). kicham na to, nie przywiazuje wagi do tego jaka rzecz jest na kogo, bo jestesmy RAZEM. nastepne mieszkanie jednak bedzie nasze wspolne, nie wiem jak z samochodem, ale ten pewnie bedzie na dzialanosc meza. zawsze cos na tym zyskamy. moze zamiast tlumaczyc mezowi cos czego nie rozumie powiedz, ze chcialabys aby nastepny zakup byl na ciebie, ze zrobilby ci tym wielka przyjemnosc. jesli razem jest wam tak dobrze jak piszesz to grzeszysz dziewczyno wyjezdzajac od razu z rozwodem! ani mi sie waz podejmowc takich decyzji i straszyc meza rozwodem. strachy sa kiepskim argumentem. lepiej robic mrowcza prace, powoli, cierpliwie. przeciez jestes kochana, kochasz, maz dba o Ciebie. idealow mia nie ma nigdzie na swiecie naprawde. liczy sioe to co jest FAKTYCZNIE, a faktycznie wszystko jest WASZE. chcesz zeby cos mialo Twoj odcisk, zeby papier byl Twoj? pogadaj o tym, ze bardzo bardzo mocno chcialabys, ze wiesz ze to bedzie wspolne, ale sama swiadomosc, ze bedzie tam Twoje imie przyprawi Cie o atak szalu ze szczescia. dacie rade i naprawde zapomnij o rozwodach. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:04 my mamy wspolnote majatkowa, ale wszystko co kupujemy raczej na fakturze jest meza. on prowadzi dzialalnosc gospodarcza, mozemy to odliczyc i zaoszczezic troche kasy. np. niedawno kupilismy drogi komputer i dzieki temu, ze faktura na meza to zaoszczedzilismy 7 stow! to mieszkanie, w ktorym obecnie mieszkamy i razem splacamy jest na meza( zaciagnal na nie kredyt jak jeszcze sie nie znalismy). kicham na to, nie przywiazuje wagi do tego jaka rzecz jest na kogo, bo jestesmy RAZEM. nastepne mieszkanie jednak bedzie nasze wspolne, nie wiem jak z samochodem, ale ten pewnie bedzie na dzialanosc meza. zawsze cos na tym zyskamy. moze zamiast tlumaczyc mezowi cos czego nie rozumie powiedz, ze chcialabys aby nastepny zakup byl na ciebie, ze zrobilby ci tym wielka przyjemnosc. jesli razem jest wam tak dobrze jak piszesz to grzeszysz dziewczyno wyjezdzajac od razu z rozwodem! ani mi sie waz podejmowc takich decyzji i straszyc meza rozwodem. strachy sa kiepskim argumentem. lepiej robic mrowcza prace, powoli, cierpliwie. przeciez jestes kochana, kochasz, maz dba o Ciebie. idealow mia nie ma nigdzie na swiecie naprawde. liczy sioe to co jest FAKTYCZNIE, a faktycznie wszystko jest WASZE. chcesz zeby cos mialo Twoj odcisk, zeby papier byl Twoj? pogadaj o tym, ze bardzo bardzo mocno chcialabys, ze wiesz ze to bedzie wspolne, ale sama swiadomosc, ze bedzie tam Twoje imie przyprawi Cie o atak szalu ze szczescia. dacie rade i naprawde zapomnij o rozwodach. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:04 my mamy wspolnote majatkowa, ale wszystko co kupujemy raczej na fakturze jest meza. on prowadzi dzialalnosc gospodarcza, mozemy to odliczyc i zaoszczezic troche kasy. np. niedawno kupilismy drogi komputer i dzieki temu, ze faktura na meza to zaoszczedzilismy 7 stow! to mieszkanie, w ktorym obecnie mieszkamy i razem splacamy jest na meza( zaciagnal na nie kredyt jak jeszcze sie nie znalismy). kicham na to, nie przywiazuje wagi do tego jaka rzecz jest na kogo, bo jestesmy RAZEM. nastepne mieszkanie jednak bedzie nasze wspolne, nie wiem jak z samochodem, ale ten pewnie bedzie na dzialanosc meza. zawsze cos na tym zyskamy. moze zamiast tlumaczyc mezowi cos czego nie rozumie powiedz, ze chcialabys aby nastepny zakup byl na ciebie, ze zrobilby ci tym wielka przyjemnosc. jesli razem jest wam tak dobrze jak piszesz to grzeszysz dziewczyno wyjezdzajac od razu z rozwodem! ani mi sie waz podejmowc takich decyzji i straszyc meza rozwodem. strachy sa kiepskim argumentem. lepiej robic mrowcza prace, powoli, cierpliwie. przeciez jestes kochana, kochasz, maz dba o Ciebie. idealow mia nie ma nigdzie na swiecie naprawde. liczy sioe to co jest FAKTYCZNIE, a faktycznie wszystko jest WASZE. chcesz zeby cos mialo Twoj odcisk, zeby papier byl Twoj? pogadaj o tym, ze bardzo bardzo mocno chcialabys, ze wiesz ze to bedzie wspolne, ale sama swiadomosc, ze bedzie tam Twoje imie przyprawi Cie o atak szalu ze szczescia. dacie rade i naprawde zapomnij o rozwodach. Odpowiedz Link Zgłoś
listek_a Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:30 Pimpek nie powtarzaj sie:))) Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:38 listek_a napisała: > Pimpek nie powtarzaj sie:))) to nie ja. ja wysylam raz. nie wiem co sie dzieje. od wczoraj tak mi forum chodzi:((((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:38 listek_a napisała: > Pimpek nie powtarzaj sie:))) to nie ja. ja wysylam raz. nie wiem co sie dzieje. od wczoraj tak mi forum chodzi:((((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:41 może masz czkawkę :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
pietrek666 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:47 Aaaakuraaat :DDDDD Za siebie i fasolę wysyła :DDDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:26 Myślę,że nie jest tak czarno jak to widzisz ale też nie różowo jak nam chcesz pokazać.I to,że wszystko na niego i to co piszesz,że sknerus... Podejrzewam,że za dużo tego podkreślania,że wszystko jest wspólne,że on wszystko dla ciebie... on pewnie dla ciebie (i być może za ciebie) podejmuje decyzje i to jest dużo ważniejsze niż to jaki papier jest na kogo. To nie ty kupujesz za jego pieniądze (wasze wspólne) tylko on tobie kupuje za swoje pieniądze i być może to co on uważa,że jest dla ciebie lepsze. A ty niemożnością współdecydowania czujesz się pokonana. Czy nie jest tak? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:36 masz po części rację. ja korzystam z jego pieniędzy na tyle, na ile on pozwala. mamy wspólne konto, ale jest jeszcze kilka innych, jego. decyzje podejmujemy razem, ale nie ma czegos takiego, ze ja biorę kase i ide po nowa komode, bo mi sie podoba. to robimy razem. on mi nic nie kupuje bez mojej zgody i wiedzy. tak było zawsze, jest i teraz i jest ok. ja kupuje sobie wszystko sama. Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:39 Ale możesz wziąć pieniądze z konta i kupić sama tą komodę ?Zrobiłaś to kiedyś? Wiesz ile ma pieniędzy na tych kontach i czy jesteś na nie upoważniona ? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:41 nie, nie wiem i nie jestem upoważniona. ale nie zrozum mnie źle. niech on ma te konta, tylko mi by do głowy nie przyszło coś takiego!!!! wiesz o czy mówię? że jesteśmy razem, ale on coś tam ma swojego, jakby mnie nie dopuszczał do części. to może zabrzmieć bardzo pazernie, ale nie w tym rzecz. chodzi o rozumowanie, o myslenie w innych kategoriach! Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: a pytałas dlaczego nie masz na nie upowaznien 10.05.05, 11:49 nie, bo mam to w nosie!!! ty nic nie rozumiesz!!! nie chodzi o pieniądze, o konta o papiery. chodzi o inne pojmowanie spraw. ja daje wszystko co mam, oddaja siebie i czuje sie w pewnym sensie wykorzystywana, bo on zostawia coś tam dla siebie na wyłączność. dlaczego??? może on tego nie traktuje w ten spoósb, nie wiem. chyba tak. bo jak pytam, to on zupełnie nie wie, o co chodzi:( Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: a pytałas dlaczego nie masz na nie upowaznien 10.05.05, 11:55 znaczy ze jednak do konca nie spełnia twoich oczekiwan:-),i skad wiesz ze myslenie jego jest takie jak tu opisujesz tzn ze zostawia sobie cos na wyłączność,moze on nie pomyslał po prostu i dlatego jak pytasz to nie wie o co ci chodzi,Miawalles brniesz i zupełnie nie potrzebnie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: a pytałas dlaczego nie masz na nie upowaznien 10.05.05, 12:07 i dlatego mi przykro:( a z tym, że wyolbrzymiam, to moze i masz rację:) ciekawe, jak on na to wszystko spojrzy dzis? Odpowiedz Link Zgłoś
mmagi Re: a pytałas dlaczego nie masz na nie upowaznien 10.05.05, 12:25 no musicie pogadac i tyle:-) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: a pytałas dlaczego nie masz na nie upowaznien 10.05.05, 12:28 musimy:( muszę się przemóc i powiedzieć, to co tu. wszystkie swoje żale, bo może on rzeczywiście nie wie, o co mi chodzi:( buuuuu, chcę do domu:(((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:44 Te męskie konta to jakaś plaga dzisiejszych czasów! Większość facetów je ma ale Ty jesteś w tej lepszej pozycji, ze o nich wiesz. Mam przyjaciółki, które o tych kontach dowiedziały się przypadkiem, po latach utrzymywania swoich narzeczonych... Taka sytuacja jest dla mnie np. nie do zaakceptowania. Nie uznaję "tajemnych kont" na własne wydatki. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:51 to nie są tajemne konta. ja o nich wiem, ale mnie one nie interesują! Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:53 Ja wiem o co Ci chodzi, o to, że zostawia jakiś tam margines dla siebie.Musisz to zaakceptować, jest po prostu inny.To nie znaczy, że ten jego margines jest skierowany przeciwko Tobie. Ludzie- a mężczyźni częściej - potrzebują miec swoje sprawy. Jesli tego nie zaakceptujesz bedzie Ci ciężko z facetami w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:06 ale mój poprzedni mąż tak nie miał. w ogóle nie było tego typu problemów:( Odpowiedz Link Zgłoś
madeleine7 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:12 Ale poprzedni nie miał tego co ma ten, prawda? Tak można do us...smierci szukać niesitniejącej fatamorgany. kazdy jest inny, zaakceptuj to.I kochaj go za to co ma najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:13 hmmm ale pewnie były inne problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:15 były:( a tego kocham nad życie i nie moge sobie poradzić z tym, że jest między nami konflikt, że jest cos, czego nie jestem w stanie przebrnąć:( boli mnie to:(( Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:53 Wiem o czym piszesz, bo to są sprawy o których wcale nie musi się ze sobą rozmawiać i ustalać i słowo "ufać" odmieniać przez osoby. To jest albo tego nie ma. Ale może przyjdzie z czasem. Może on boi się,że nie zawsze będzie różowo i woli trzymać pieniądze "na czarną godzinę". I nie rozumie,że ty o tej czarnej godzinie chciałabyś wiedzieć a on przed tobą pewnie chciałby to ukryć. On może robić to z myslą o tobie, chce zapewnić ci poczucie bezpieczeństwa w taki sposób w jaki potrafi a właśnie ci go odbiera. Może właśnie o tym powinnaś mu powiedzieć, o tym,że gdybyś ty w tajemnicy przed nim trzymała pieniądze, robiła coś o czym nie chciałabyś rozmawiać to nie służyłoby to budowaniu waszego związku. Tak jak z góry zakładałabyś,że jesteście być może na dobre ale w złym już nie. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 11:58 ze wszystkim się zgadzam, tylko nie z tym, że te pieniądze sa tajemnicą. nie są ja o nich wiem i mnie one nie interesują. tylko czuję się upokorzona, że w czymś nie uczestnicze. dobrze to ujęłaś - " są sprawy o których wcale nie musi się ze sobą > rozmawiać i ustalać i słowo "ufać" odmieniać przez osoby. To jest albo tego nie > > ma" Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:12 Jak długo jesteście małżeństwem? Macie dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:14 rok i trochę. nie mamy dzieci. chcemy "zacząć" mieć:) Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:33 Może nie wykonuj "gwałtownych ruchów". Jesteście małżeństwem z bardzo krótkim stażem, twój mż na pewno przyzwyczajony jest do tego,że sam musi podejmować decyzje, sam kupować i być za to odpowiedzialny. Dopuszcza cię do decyzji,nie robi tajemnicy z pieniędzy na kontach więc i dopuści i do reszty. A może sama powinaś wyjść z inicjatywą, zainteresować się spłatami mieszkania, częściej przejawiać zainteresowanie finansami rodziny. Swój samochód kupować na was razem tak by były jego zniżki ubezpieczeniowe a twoje nabierały stażu. Zapytać wprost ile ma pieniędzy i na co was stać przy zakupach. Decyzja o dziecku też może być powodem do rozmowy o finansach. Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:55 ale mi nie przeszkadza to, że nie mam upoważnienia do kont. nie jest mi to do szczęścia ppotrzebne. a rozmowę czy tak czy siak musze przeprowadzić. musze się zmusić do przełamania tego chorego dystansu! wyobrażasz sobie?! dystans z najblizszą mi osobą? mi sie to w głowie nie mieści!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lena575 Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 13:01 To wszystko nie jest takie proste. Ludzie są niby bliscy ale nie do końca blisko i w trakcie małzeństwa jeszcze przez wiele lat tej bliskości się uczą, wychodzą z nich kompleksy i lęki. Czasem wydaje się, że gdyby nie miał niczego to byłoby prościej ale też niestety niekoniecznie tak jest. Powodzenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 13:10 dziękuję, Lena. Bardzo:))) postaram sie porozmawiać. bo ja mam taki charakter, że jak są problemy, to uciekam, zostawiam je za soba i zwiewam, bo tak mi jest najłatwiej:( Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:27 Trzymaj się, Mia... Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: chyba rozwodzę się po raz drugi:(((( 10.05.05, 12:29 trzymam, tylko ryczeć mi się chce jak cholera:( Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec a nie mówiłem 10.05.05, 12:42 twe posladki sa tylko dla mnie stworzone:) Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: a nie mówiłem 10.05.05, 12:56 oj Boski, a Tobie to tylko dupy w głowie!!!!;)) Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec Re: a nie mówiłem 10.05.05, 12:57 dokłądnie czesc ciała zwana dupą:) Odpowiedz Link Zgłoś
boski.zawodowiec Re: a nie mówiłem 10.05.05, 13:00 pokaz ze jakies rozneglizowane foto jeszcze:) takie z blizsza Odpowiedz Link Zgłoś
miawalles Re: a nie mówiłem 10.05.05, 13:14 oj skończ juz z tymi fotami! nie do smiechu mi dzis:((( Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Papiery, faktury, podpisy, konta... 11.05.05, 03:17 to mam wrażenie - szczególnie że zbyt często słowo "dystans" się pojawia - to tylko pretekst do uświadomienia sobie, że w małżeństwie coś jest nie tak. Całe pisanie, że nie zależy ile ma kont, że nie ważne "czyje co je", ale ten dystans, ta niemożność porozumienia się ma zupełnie inne znaczenie. I nie o statusie finasowym w tym wątku jest mowa. Finanse mogą być środkiem manipulacji, ale odnoszę wrażenie, że problem jest zupełnie gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś