magdzie
13.05.05, 15:30
...wokół dzicz męska szaleje (przepraszam za to określenie)
jak nie byłam w stałym związku to było w miare okay, czyli umiarkowane
zainteresowanie płci przeciwnej moją osobą
czy wysyłam (nieumyślnie) jakieś dziwne sygnały typu: "halo! jestem tutaj! ale
i tak mnie mieć nie możesz. ale probowac zawsze mozna..."
cholery dostaję. nie powiem wymownie "spadaj!", co zreszta nie jest w mojej
naturze, na kulturalne zaczepki odpowiem uśmiechem, czasami rozmową.
Kobiety...pewnie też tak macie, ale w czym tkwi problem. a moze jestem zbyt
pewna siebie, ze mam faceta i za szczesliwie wygladam...
w miejscach publiczno-handlowych to troche juz upierdliwe sie stalo,
'mierzenie' wzrokiem itd. ostatnio spedzilam w sklepie odziezowym 3h, bo
wyjatkowo miły Pan Sprzedawca (teraz juz dobry znajomy)postanowil pomoc mi
wybrac koszule dla mojego Faceta (na zakupach bylam sama...), malo tego> juz
po wybraniu koszul gadalismy dobre 2,5h o wszystkim, tzn.o zycia zwiazkach itd.
co ja mam o tym myslec
dodam tylko, ze jestem przecietna dziewczyna...(ok> kobietą, lat sobie nie
ujme) i nie mam duszy narcystycznej...wrecz przeciwnie
UWAGA:mozecie po mnie jechać równo jak pieprze glupoty