starucha_izergiel
29.05.05, 09:03
Spotkałam kolezankę z podstawówki z dzieciakiem. Nie widziałyśmy się kawał
czasu. Bardzo się ucieszyłam na to spotkanie. Gadałyśmy w parku długo, długo,
aż w końcu stwierdziłyśmy, że zarówno my, jak i jej dzieciak zgłodnieliśmy
strasznie. Zaproponowałam, żebyśmy poszli coś zjeść, a ona na to: "Ok. To
choćmy do McDonalda!", na co jakoś tak mi się wyrwało bezmyślnie: "Nie jestem
muchą, nie zamierzam jeść gówna". Koleżanka się obraziła i suma sumarum
spotkanie zakończyło się nieciekawie.
Potem sobie myslałam, że tak naprawdę to żarcie to jest świństwo straszne...
i na co ona się obraża? Na skomentowanie "jedzenia" sieci fastfoodowej? No
nie wiem. Co o tym myślicie?