Dodaj do ulubionych

nerwica lękowa

02.06.05, 23:48
hej, kobietki czy któraś z was wygrała z tą chorobą, ja leczę się u
psychologa i zażywam leki od września czyli już 8 miesięcy i nic dalej boję
się wyjść z domu obroniłam pracę mgr i zakończyłam teraz studia ale to jedyne
na co się zdobyłam? Dlaczego to tak długo trwa?????
Obserwuj wątek
    • kasiulek1980 Re: nerwica lękowa 03.06.05, 07:07
      Witaj,
      zazwyczaj leczenie psychologicznie bardzo długo trwa...warto się zastanowić
      jednak, czy nie zmienić np. psychologa lub psychiatry (chyba, że psychiatra też
      jest terapeutą, jak w moim przypadku). Ja leczę się od bardzo długiego czasu na
      nerwicę+depresję, z powodu pracy, zmieniłam lekarzy i leki i teraz jest jakby
      lepiej. Wiadomo, są dni lepsze i gorsze, ale ogólnie jest lepiej. WIęc trzymam
      kciuki za dalsze postępy, a dodam, że skończenie studiów jest dużym krokiem na
      przód.Moim celem natomiast jhest zmiana pracy...jak na razie z marnym skutkiem.
      Powodzenia. Kate
      • karolcia805 Re: nerwica lękowa 03.06.05, 21:18
        Kate u mnie problemem jest tato, który stara się zaplanować za mnie życie i
        mimo, że dziele je z moim facetem tato dalej planuje mi pacę, czasem dzień,
        spotkania na które ja nie mam najmniejszej ochoty. Przeczytaj zresztą pępowinę
        to też mój post:(. Ja leczę się tylko u psychologa, jestem jeszcze pod kontrolą
        lekarza internisty. Moje zaburzenia dotyczą lęku przed wszystkim, boję się
        ludzi, wychodzić z domu, autobusów itp. Wyklucza to normalne życie dlatego
        siedzę w domu, bardzo się już męczę bo chciałabym żyć normalnie, a niewiele się
        zmieniło:( no obroniłam studia w terminie:) ale mój mężczyzna niestety ma dość
        tego że siedzę mu na głowie a on nie ma wolnej chaty i dobrze go rozumiem ale
        ja się panicznie boje wychodzic i jak mam mu dac swobodę?? no i to mnie też
        dręczy:( nie chce go męczyć, a wiem jakie to uciążliwe...
        • kasiulek1980 Re: nerwica lękowa 04.06.05, 09:07
          Czytałam Twój post o pępowinie, jestem oburzona postępowaniem Twojego ojca. U
          mnie jest dokładnie odwrotnie, nie interesuje go nic. Odkąd przyjechałam do
          Warszawy jestem zdana tylko na siebie. Od jakiegoś czasu siedzę w domu i mnie
          już szlag trafia, ja bym tak dłużej nie umiała, a że mam mało znajomych (studia
          zaoczne, 5 lat w Stolicy) to jestem do tego zmuszona :(
          Ja uważam, że internista nic tu nie pomaga, tylko mąci (własne doświadczenie).
          Ja chodzę do psychologa, a od psychiatry mam leki (delikatne, na zwykłej
          recepcie, nieuzależniające) i po nich czuję się lepiej, odzyskuję wiare w
          siebie, we własne siły, zaczęłam znowuy cieszyć się życiem. Uważam, ze takie
          schorzenie jak masz Ty nie może zostać tylko potraktowane łagodnie. Jak
          pójdziesz do psychologa, to weź skierowanie do psychiatry (i nie ma się czego
          wstydzić, coraz więcej społeczeństwakorzysta z poras psychiatry - to jest
          lekarz, a psycholog ma tylko wykształcenie magisterskie). Zaburzenia nie
          leczone powodują w przyszłości brak przystosowania do życia. Nie wiem, ile masz
          lat (ja 25), ale czym szybciej zaczniej się leczyć, tym lepiej na tym
          wyjdziesz. Pozwoli Ci to uwolnić się od lęków (nie od razu, ale powoli, małymi
          krokami), wyjść z domu, znaleść pracę, i uniezależnić sie od ojca... Pomyśl o
          tym. ak mogę Ci jakoś pomóc, to służę. Pisz na adres mailowy :)
          Trzymam kciuki
          Kate

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka