Dodaj do ulubionych

Nakrzyczałam na dziecko

16.04.25, 09:55
Zdarza mi się to bardzo bardzo rzadko, ale nie powinno wcale. Pamiętam to z dzieciństwa, poza tym całkiem szczęśliwego, te wybuchy mojej mamy, tyle że u niej trwały godzinami. Przeszły, jak zaczęła leczyć nerwicę. Ja nie mam nerwicy, za to mam teraz straszne wyrzuty sumienia . Wiem, że powinnam się wreszcie wyspać, przez chwilę mniej pracować, bo ostatnio jestem po prostu potwornie zmęczona i nie mam czasu na regenerację.

No to jak przerwać ten zaklęty krąg i umieć się opanowac bez terapii? Że odpocząć, to wiem. Ale może jakies ćwiczenia, podkasty, coś czego można słuchać jadąc do pracy. Nie chce chodzić na terapię, kilka lat chodziłam, na różne sprawy bardzo pomogło i jestem otwarta na pracę nad sobą, ale jak będę miała wolne dwie godziny w tygodniu, to wolę je po po prostu przespać.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:01
      Zdarza się, zamiast się biczować, przeanalizuj, co wyzwoliło u ciebie ten wybuch i jak możesz zminimalizować trigger. Praca nad sobą, a dodatkowo, nie pamiętam, ile twoje dziecko ma teraz lat, pewnie ok. 10, też ostrzeż, że ci było przykro, że ci się to zdarzyło i masz nadzieję, że już nie stracisz panowania nad sobą.
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:31
        Nie, mały jest mały, 3 lata i ostatnio bardzo mocno testuje granice. Staram się bardzo cierpliwie mu w tym towarzyszyc, ale tu była presja czasu (musimy wyjść)+ moje zmęczenie+ mój brak opanowania.

        Dziecko przeprosiłam, rzecz jasna.
        • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:28
          To wstan wczesniej
          • moadek Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:42
            kobieta pisze, że jest niewyspana, zmeczona aTy jej radzisz,. by wstawala wczesniej ?
            • homohominilupus Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:23
              moadek napisała:

              > kobieta pisze, że jest niewyspana, zmeczona aTy jej radzisz,. by wstawala wcz
              > esniej ?


              Ale Ty wiesz komu odpisujesz?
            • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:25
              To niech sie kladzie wczesniej
              • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:32
                Kładę się po północy, wstaję 5.15
                • pffpffpff Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 22:04
                  To chyba masz odpowiedź.
                  5,5 godzin snu to nieporozumienie
              • anomaliapogodowa81 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 20:56
                bigimax4444 napisał:

                > To niech sie kladzie wczesniej

                Głupi ćwoku, jak już do innych nie masz szacunku to przynajmniej do siebie miej i się nie kompromituj tak straszliwie.
    • klaramara33 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:02
      Wybacz sobie, każdy czasem traci cierpliwość, tym bardziej jeśli rzadko się zdarza. Dziecko przeproś.
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:31
        Dzięki.
    • furiatka_wariatka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:05
      Ważne, żeby przeprosić dziecko. Zwyczajnie mu wyjaśnić, że byłaś przemęczona i nie chciałaś w ten sposób zareagować.
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:35
        Przeprosiłam, powiedziałam że byłam zmęczona i przez to nie umiałam zareagować tak jak powinnam. I że wiem, że krzyk nie jest fajny, dlatego postaram się następnym razem pooddychać albo pomoże mi rybka-gniotka.
    • ichi51e Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:05
      Sama napisalas - jestem zmęczona i nie mam czasu na regenerację. Moze jednak trzeba go znaleźć?
    • borsuczyca.klusek Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:07
      Ale chyba "za darmo" nie nakrzyczałaś?
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:36
        O to chodzi, że nie da się „nie za darmo” nakrzyczeć na trzylatka. On się zachowuje jak normalny trzylatek. Zaklejał ze wszystkim, z ubraniem, z jedzeniem, z przyjściem. Ale to ja się nie zachowałam jak normalny dorosły, który panuje nad emocjami.
        • borsuczyca.klusek Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:38
          Jesteś tylko człowiekiem a nie robotem
        • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:41
          no tak, trzylatek musi znac granice
          takie cos to tez dla niego sygnal, ze przegial - oczywiscie, ja tez jestem za tym zeby komunikowac je w bardziej elegancki i stonowany sposob, ale dziecko musi je respektowac
          • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:27
            Z czym przegial,nie jest robotem czy jakas pacynka jtory ma na zawolanie twoje rozkazy wykonywac
            • jakornelia12345 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 19:25
              A jak oceniłbyś sytuację, gdyby to nie był trzylatek, a trzylatka?
    • helka.na.zakrecie Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:09
      Przeprosi. Wyśpij się, odpocznij. Zadbaj o siebie, a to przełoży się na kontakty z innymi
      I nie katuj się więcej.

      W razie co idź na jakieś warsztaty, może EFT-
    • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:13
      zdarza sie, stalo sie i juz
      nie ma co sie biczowac
      twoje emocje to sygnal dla cie, ta zlosc cos ci mowi - ze moze dluzej tak nie mozesz, a twoje granice sa przekraczane
      wejrzyj w siebie i zastanow sie, co cie rozjuszylo - w temacie relacji, zeby nie krzyczec np ta ksiazka
      lubimyczytac.pl/ksiazka/263530/i-po-krzyku-jak-rozmawiac-z-dzieckiem-bez-podnoszenia-glosu
      i wszystko, co oparte na dobrej komunikacji, NVC i szanowaniu potrzeb - swoich i innych
      i ta lubimyczytac.pl/ksiazka/4185056/wiecej-serca-dla-rodziny-wiecej-czasu-dla-siebie
      i zrozumiec, ze ty w tym wszystkim jestes najwazniejsza, nie poswiecaj sie i nie urabiaj
      rodzina nie chce wqrwionej cierpietniczki
      dla dziecka to tez nauka, ze matka jest czlowiekiem i trzeba ja oszczedzac
      na pewno za darmo zyebki nie dostalo
      o co poszlo?
      • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:16
        zrozumiec, ze ty w tym wszystkim jestes najwazniejsza,


        To jest dzisiaj najwiekszy problem z w wami ja ja ja najwazniejsza ja ja


        Wszyscy sa wazni
        • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:22
          bigimax4444 napisał:

          > zrozumiec, ze ty w tym wszystkim jestes najwazniejsza,
          >
          >
          > To jest dzisiaj najwiekszy problem z w wami ja ja ja najwazniejsza ja ja
          >
          >
          > Wszyscy sa wazni

          pierdulety - oczywiscie, i maz i pies i syn jeden i syn drugi i syn trzeci i kot pierwszy i kot drugi wszyscy sa wazni i wszystkich kocham
          ale priorytet to moj dobrostan, bo jak matce zylka peknie, to wszyscy popamietaja i wszystko przestanie dzialac jak nalezy
          ale to ja jestem dorosla i dbam o to, nie oczekuje, ze swiat mnie uszczesliwi i zgadnie moje zyczenia
          ustalam priorytety, rozdzielam obowiazki, spotykam sie z ludzmi, dbam o relaks i leniuchuje bez wyrzutow sumienia
          w tym sensie - najwazniejsza, trzeba dbac o siebie nie mniej niz o innych
          • bigimax4444 [...] 16.04.25, 10:35
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:38
              bigimax4444 napisał:

              > peknie, to wszyscy popamietaja i wszystko przestanie dzialac jak nalezy
              >
              > Jak to mowia , baba z wozu koniom lzej , wiec te swoje egzaltowane pierdolety w
              > buty wsadz, jak bym ci rozdzielil obowiazki a po nie wykonaniu rozdzielonego o
              > bowiazku bys pod stol wpadla to fajnie by ci bylo

              nie wyspales sie?
        • helka.na.zakrecie Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:36
          Samolot. Maskę najpierw zakładasz sobie. Potem dziecku.
          Bez ciebie dziecko nie przetrwa, dlatego tak, jest sens zadbać o matczyny dobrostan
          • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:38
            helka.na.zakrecie napisała:

            > Samolot. Maskę najpierw zakładasz sobie. Potem dziecku.
            > Bez ciebie dziecko nie przetrwa, dlatego tak, jest sens zadbać o matczyny dobro
            > stan

            dokladnie, z nerwowa nieszczesliwa matka dziecko tez bedzie nieszczesliwe
        • anomaliapogodowa81 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 20:57
          bigimax4444 napisał:

          > zrozumiec, ze ty w tym wszystkim jestes najwazniejsza,
          >
          >
          > To jest dzisiaj najwiekszy problem z w wami ja ja ja najwazniejsza ja ja
          >
          >
          > Wszyscy sa wazni

          No akurat ty nie jesteś, w ogóle.
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:39
        Najpierw jadł straaaasznie długo. Potem nie pasowało mu ubranie nr1- ok, potem nie pasowało mu ubranie nr 2,-ok potem wybrał ubranie nr 3, ale w trakcie stwierdził, że jednak nie założy.
        • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:45
          antonina.n napisała:

          > Najpierw jadł straaaasznie długo. Potem nie pasowało mu ubranie nr1- ok, potem
          > nie pasowało mu ubranie nr 2,-ok potem wybrał ubranie nr 3, ale w trakcie stwie
          > rdził, że jednak nie założy.

          ustalasz konkretny czas na jedzenie - w przypadku przedszkolaka sprawdzaja sie kolorowe klepsydry
          czas minal - zabieramy talerzyk, z glodu nie padnie
          pozniej dajesz do wyboru dwie rzeczy
          albo ta albo ta - cos wybrac musi, ktorka pilka i do kolejnego punktu dnia
          w tym wszystkim jestes stanowcza i cierpliwa, emocje (niezadowolenie) akceptujesz, ale trzymasz swoja linie
          krzywda mu sie nie dzieje
          rano priorytetem nie jest widzimisie dziecka, tylko sprawna orgnizacja - praca dom, przedszkole i zdazyc na czas
          • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:58
            Tak, chyba zbytnio rozszerzyłam granice samodzielności -na wybierz co chcesz założyć. Musze to lepiej zorganizować. Dzięki!
            • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:06
              antonina.n napisała:

              > Tak, chyba zbytnio rozszerzyłam granice samodzielności -na wybierz co chcesz za
              > łożyć. Musze to lepiej zorganizować. Dzięki!

              Nie mozesz. Musisz ustalic zasady wygodne dla ciebie. Trzylatek jest za maly, zeby decydowac o wielu rzeczach. Zwlaszcza o sprawach doroslych. Moze decydowac czy jogurcik taki czy inny, czy koszulka zielona czy czerwona
              Czy pobawi sie puzlami czy autkiem. Ale nie o tum czy na obiad zje cukierki, a spac pojdzie o polnocy
              I nie o ktorej wychodzicie z domu, kiedy tu chodzi o twoja organizacje. Nie boj sie byc stanowcza. Dziecko musi czuc granice i to, ze to mama decyduje o waznych sprawach. To my porzadkuje swiat i oszczedza frustracji
              • alpepe Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:55
                Koleżanka starszej córki z przedszkola to chodziła do przedszkola w piżamie, bo matka nie potrafiła wymóc na niej decyzji i ubioru. W przedszkolu nawet przebranie z piżamy w normalne ciuchy szło gładko. Różne są dzieci.
                • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:11
                  alpepe napisała:

                  > Koleżanka starszej córki z przedszkola to chodziła do przedszkola w piżamie, bo
                  > matka nie potrafiła wymóc na niej decyzji i ubioru. W przedszkolu nawet przebr
                  > anie z piżamy w normalne ciuchy szło gładko. Różne są dzieci.
                  >


                  kiedys chodzilam z psiskiem do psiej szkoly
                  nie mialam doswiadczenia z psami, a wiedzialam, ze zwierze, ktore mnie slucha to warunek bezpieczenstwa zwierza, rodziny i postronnych
                  Pamietam, jak kiedys na moje pytanie o jakies niepozadane zachowanie odpowiedz trenera byla bardzo konkretna i bardzo logiczna - czemu on tak robi - bo mu to pozwalasz
                  no wiec z malymi dziecmi jest bardzo podobnie - robi tyle, na ile im pozwalamy
                  • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:25
                    Dziecko nie jest psem
                    • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:42
                      bigimax4444 napisał:

                      > Dziecko nie jest psem

                      Wisla wpada do Baltyku
        • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:48
          Przynosisz DWA i pytasz słodko, które zechcesz dzisiaj założyć? Czekasz na podjęcie decyzji. Działa 😄
          • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:59
            Niestety nie- mowi, ze nic z tych rzeczy i juz.
            • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:12
              Hm. Moja córka wybierała w co się ubierze od jakichś 4-5 lat, układała sobie na podłodze i dopasowywała. Inderowalam rzadko, tylko w sprawie dostosowania do warunków pogodowych. Sprobuje. Zawsze chodzono władze 😜
        • bigimax4444 [...] 16.04.25, 11:30
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ritual2019 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:18
      Skoro zdarza sie bardzo, bardzo rzadko to skad to poczucie winy?
      • nenia1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:21
        pewnie chce być inna niż matka a tu zonk.
        • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:55
          nenia1 napisała:

          > pewnie chce być inna niż matka a tu zonk.


          Tak, dokładnie tak. Wiem też jak destrukcyjny być ten krzyk zarówno dla mojego poczucia własnej wartości jak i naszych relacji.
          • ritual2019 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:01
            antonina.n napisała:


            > Tak, dokładnie tak. Wiem też jak destrukcyjny być ten krzyk zarówno dla mojego
            > poczucia własnej wartości jak i naszych relacji.

            Ale ty nie robisz tego jak twoja matka, natomiast uwazasz ze tak to wyglada. Krzyk jest oczywiscie czyms czego normalni ludzie unikaja ale bez przesady z tym poczuciem winy jesli to zdarza sie sporadycznie i nie przechodzi w jakis dlugi czy wielogodzinny wylew jak u twojej matki.
            To sie zdarza pewnie 99% rodzicow, zdarza sie naiczycielom itp. i nie powoduje traumy u dzieci.
            • gris_gris Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:35
              ritual2019 napisał(a):


              > To sie zdarza pewnie 99% rodzicow, zdarza sie naiczycielom itp. i nie powoduje
              > traumy u dzieci.

              Otóż to. Ja mam wyrzuty sumienia z różnych powodów, ale nigdy z tego, ze okazjonalnie wrzasnę na dziecko. Zdarza mi się to bardzo rzadko, co uważam jest moim sukcesem biorąc pod uwagę wzorce rodzinne. Poza tym oboje z mężem jesteśmy świętymi zasługującymi na medal, bo nasz 9-latek jest bardzo „trudnym”dzieckiem, wymagającym pokładów cierpliwości. I my je mamy, ale czasem zapas się wyczerpie, i człowiek wrzaśnie. Potem przepraszam, ale serio, nie czuję się w ogóle winna, bo wykonuję ogromną robotę na codzień, i to się liczy.
            • galaxyhitchhiker Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:49
              >To sie zdarza pewnie 99% rodzicow, zdarza sie naiczycielom itp. i nie powoduje traumy u dzieci.

              Bo lepiej czasem wrzasnąć, niż ciągle butelkować emocje.
      • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:28
        No co Ty? Wystarczy coś zrobić RAZ (a nawet pół raza) żeby jevpoczuc.
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:45
        Normalnie właśnie stąd, że chciałabym żeby moje dziecko mi ufało i chciałabym być mamą umiejącą stawiać granice, ale fajną i nie tworzącą presji. A tymczasem matka, którą nad soba nie panuje wychowa dziecko które nad sobą nie panuje. I dlatego. Mam świadomość, że moje niefajne zachowania budują niefajne cechy w moim dziecku. I psują nasze relacje.
        • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:53
          Może jak czujesz, że zaraz wybuchniesz, pomyśl sobie słowami: czuję się kompletnie bezradna i wściekła. Może nawet to powiedz. Nie wiem czy zawsze, ale znam osoby, na które to działa.
          • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:56
            Wielkie dzięki, Nanga. Spróbuję, bo ja faktycznie czuję się w takich momentach bezradna.
            • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:06
              Kiedyś byłam na wykładzie profesora Melibrudy, tego starego. To był nieprawdopodobnie mądry człowiek, jeden z najmądrzejszych, z jakimi się zetknęłam w całym życiu. On to wtedy powiedział: rodzice stosują przemoc kiedy boją się o dziecko i czują się bezradni.
              Jacostatnio wydarłam się (ale umiarkowanie, nie wzywajcie , o Mateczki, patroli Ligi Obrońców Dachowca), a potem zwlekłam się z loża covidow ej boleści i poturlałam nacdrugi koniec miasta, po puszeczki jak z pasztetem podlaskim w cenie 10pln jedna, bo kiedyś jej smakowały. Takie na jeden raz. Ale teraz, dzięki Twojemu wątkowi, może już uda mi się więcej na nią nie wybuchnąć 🥰
              • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:03
                On to wtedy powiedział: rodzice stosują przemoc kiedy boją się o dziecko i czują się bezradni.

                🤮
                • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:43
                  nellamari napisała:

                  > On to wtedy powiedział: rodzice stosują przemoc kiedy boją się o dziecko i c
                  > zują się bezradni.

                  >
                  > 🤮


                  Uściślę:chodzi o przeciętnych, niezaburzonych rodziców.

                  A poza tym znam we Wrocku naprawdę dobrego gastrologa, pewnie by pomógł.
                  • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 14:34
                    To uściślaj od razu następnym razem z łaski swojej, no chyba że masz procenty od tego gastro.
                    • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 16:54
                      Dialog polega między innymi na uscislaniu - jak ktoś od razu rzyga, nie ma rozmowy.
                      Ale co kto lubi.
                      • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 17:14
                        Poziom dostosowany do wygłoszonej treści.
                        • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 17.04.25, 00:03
                          Wciąż marzę o emotce wyrażającej wzruszenie ramion.
                          • iwles Re: Nakrzyczałam na dziecko 17.04.25, 00:36
                            nangaparbat3 napisała:

                            > Wciąż marzę o emotce wyrażającej wzruszenie ramion.
                            >

                            A proszę bardzo:

                            🤷‍♀️ 🤷‍♂️ 🤷

        • iwles Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:06

          Ale dziecko musi mieć granice.
          Respektowane konsekwentnie.
          Najlepiej poćwiczyć w wolny dzień, rano przed wyjściem, które będzie dla dziecka atrakcją.

          Aha - czy te opóźnienia rano to przed wyjściem do przedszkola?
          • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:28
            Wiesz co, czasem tak jest przed wyjściem do przedszkola. Synek chodzi do przedszkola chętnie, ale po drodze (ze mną, bo z tatą tego nie ma) ma zwykle krótki kryzys „ja nie chce iść do przedszkola”. Rozmawiamy o tym, że tęsknota jest ok, że tęsknimy bo się kochamy i że to naturalne emocje.

            Generalnie mój syn jest naprawdę fajnym dzieckiem, z którym zwykle można się dogadać. Ostatnio jest o tyle ciężej, że zacząć mocno testować nasze granice i swoje pomysły (co się stanie jak wyleję wodę, jak wrzucę coś tam do WC, jak wejdę na nogą na garaż, sprawdzą też jak aut jeżdżą po jogurcie, ile chrupek się zmieści w hot wheelsie i czy zgnieciony balon wejdzie do otworu pod pedalem w pianinie ;-/ - to wszystko jedno po drugim, w przeciągu 15minut). Staramy się stawiać granicę, pozwalamy mu testować swoje możliwosci w granicach bezpieczeństwa, nie słyszy ciągłym zakazów, ale też nie wszystko mu wolno. Natomiast od jakiegoś czasu trzeba go ciągle mieć mocno na oku.
            • bigimax4444 [...] 16.04.25, 11:36
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • iwles Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:38

              Nie chcę cię straszyć, ale osławiony bunt 2-latka to pikuś wobec zaczynającego się buntu 4-latka big_grin
              • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:11
                No właśnie moje dziecko nie miało buntu dotychczas żadnego. I może dlatego nie nabralam wprawy…
                Niemniej w jego życiu w ogole sporo się ostatnio dzieje. Przeprowadziliśmy się, poszedł do przedszkola, zrezygnował z pieluchy. Jest naprawdę dzielny w tym wszystkim.
                • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:17
                  antonina.n napisała:

                  > No właśnie moje dziecko nie miało buntu dotychczas żadnego. I może dlatego nie
                  > nabralam wprawy…
                  > Niemniej w jego życiu w ogole sporo się ostatnio dzieje. Przeprowadziliśmy się,
                  > poszedł do przedszkola, zrezygnował z pieluchy. Jest naprawdę dzielny w tym ws
                  > zystkim.


                  i na pewno jest kochanym dobrym dzieckiem, to Twoja rola porzadkowac mu swiat i stawiac nieprzekraczalne twarde granice - dla jego bezpieczenstwa - tego fizycznego i emocjonalnego
                  i dla swojego samopoczucia
                  i dla waszych relacji, kiedy dziecko bedzie za toba podazac bedziesz sie z nim dobrze czuc i bedziesz spokojna i szczesliwa
                  a dziecko tez czuje sie lepiej, kiedy wie, ze to mama decyduje zawsze z troska o jego dobro
                • iwles Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:20
                  antonina.n napisała:

                  > Jest naprawdę dzielny w tym wszystkim.


                  I tego się trzymaj kiss
                  A dzieci naprawdę lubią jasne granice. Tylko ustalone wcześniej, nie w momencie, kiedy sytuacja wyniknęła.
                  A i sobie musisz dać pozwolenie na przesuwanie tej granicy, na ile ty uznasz, że możesz sobie pozwolić.
                  Trzymaj się. Wszystkie przez to przechodziłyśmy, więc wszystkie cię dobrze rozumiemy.
                  Dzieci lubią się śmiać - wiem, że to trudne, ale może takie sytuacje spróbuj rozładować śmiechem? Nawet takim "głupawym"?
                  (Chrupkami w hot wheelsach - zrobiłas mi dzień big_grin )


            • gru.u Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:59
              To normalne że trzylatka trzeba mieć na oku
              • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:09
                Wiem oczywiście. I dwulatka i czterolatka. Niemniej jeszcze chwilę temu mogłam pójść do toalety bez gigantycznego pośpiechu. A teraz moje dziecko sprawdza swoje możliwości i stopień własnej samodzielności, więc czasem jego pomysły bywają naprawdę niebezpieczne.
    • gru.u Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:24
      O jakie to jest urocze w kontekście wątku z niebieską kartą. Krzyk na dziecko - zdarza się, nie biczuj się, przeproś i luz, bez powodu nie krzyczałaś.

      Jak wobec żony to przemoc, toksyk, krzyk to przemoc psychiczna
      • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:31
        gru.u napisała:

        > O jakie to jest urocze w kontekście wątku z niebieską kartą. Krzyk na dziecko -
        > zdarza się, nie biczuj się, przeproś i luz, bez powodu nie krzyczałaś.
        >
        > Jak wobec żony to przemoc, toksyk, krzyk to przemoc psychiczna

        w kazdym przypadku przemoc
        i dziewczyna dobrze sobie z tego zdaje sprawe, jeszcze jej dzieci nie odbierają
        • gru.u Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:34
          W tamtym wątku nikt nie pisał, że pan bez powodu przemocowy nie jest i w ogóle to ważne żeby przeprosił, a poza tym jego złość coś mówi o emocjach i potrzebach i może powinen się zregenerować. Co potwierdza moje przekonanie, że nawet „światła” część społeczeństwa uważa że wobec dzieci wolno sobie pozwalać na więcej niż wobec dorosłych
          • anomaliapogodowa81 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 21:00
            gru.u napisała:

            > W tamtym wątku nikt nie pisał, że pan bez powodu przemocowy nie jest i w ogóle
            > to ważne żeby przeprosił, a poza tym jego złość coś mówi o emocjach i potrzebac
            > h i może powinen się zregenerować. Co potwierdza moje przekonanie, że nawet „św
            > iatła” część społeczeństwa uważa że wobec dzieci wolno sobie pozwalać na więcej
            > niż wobec dorosłych


            W tamtym wątku pan regularnie darł ryja na żonę, upokarzał ją i doprowadzał do płaczu. Regularnie i przez długi czas.
      • cegehana Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:41
        Wątek o niebieskiej karcie miał może punkt wspólny ale nie był o tym samym: był o rodzinie, w której dorośli nie chcą zajmować się własnymi problemami a tylko boją się oceny. Tu jest o rodzinie, w której rodzic chce problem rozwiązać. Samobiczowanie oczywiście do rozwiązania nie prowadzi, tak jak lekceważenie problemu. Słusznie, że obie te rzeczy są odradzane.
        • gru.u Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:44
          Chodzi o różnice w podejściu do przemocowego zachowania męża wobec żony (toksyk, przemocowiec, to nie jest normalne, powinien nad sobą panować, czy do szefa też się tak odzywa) i przemocowego zachowania matki wobec dziecka (odpocznij, zdarza się, jesteś tylko człowiekiem, na pewno miała powód, złość o czymś mówi). Szokujące podwójne standardy. Szczególnie że dorośli to równorzędni partnerzy a dziecko jest od matki całkowicie zależne i bezbronne
          • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:50
            Racja.
          • cegehana Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:01
            To nie jedyna różnica. Jest różnica też w autorefleksji tego przemocowca, której tam nie było (nawet nie on założył wątek, nie on szukał porad). Tutaj też porady byłyby inne gdyby autorka napisała "krzyczę na dziecko, dobrze mi z tym, a mój problem jest taki że chcą mi założyć niebieską kartę i JA się tym stresuję". A informowanie autorki, że nie powinna krzyczeć jest raczej bezcelowe w sytuacji, kiedy ona sama to wie.
            • gru.u Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:04
              Tam nie było perspektywy przemocowca wiec nie wiemy nic na temat jego autorefleksji. Poza tym było dużo głosów: co z tego, że przeprosi to jest niedopuszczalna przemoc jak w ogóle tak można
              • cegehana Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:28
                A no właśnie. Gdyby była można by sie było pokusić o porównania.
            • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:09
              Co do konkretnego tamtego wątku, tobprawda. Co do zasady, to Gru ma rację, inaczej oceniamy przemoc w zależności od tego, kogo ona dotyka.
          • nenia1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:18
            Nie znam wątku, bo w nim nie pisałam. Ale czy założył go skruszony mąż, z poczuciem winy?
            • gru.u Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:25
              A jakie to ma znaczenie? Mało przenocowała wielce skruszonych leci z kwiatami i przeprasza? I wtedy jest mowa o tym, żeby nie ufać bo przemoc to przemoc. Po prostu tu jest takie łagodne podejście bo ofiara przemocy jest dziecko
              • cegehana Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:32
                Autorka nie leci z kwiatami tylko wyraźnie pyta jak rozwiązać problem swój. Pytanie nie brzmi "co kupić dziecku na przeprosiny żeby przestalo już ryczeć po moich wrzaskach". Wtedy pewnie odpowiedzi ematki byłyby inne. Ematka odpowiada inaczej bo dostała inne pytanie.
                • gru.u Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:34
                  Chodzi mi o podejście: normalne, zdarza się, jesteś człowiekiem a w ogóle to na pewno miałaś powód i
              • nenia1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:50
                gru.u napisała:

                > A jakie to ma znaczenie? Mało przenocowała wielce skruszonych leci z kwiatami i
                > przeprasza? I wtedy jest mowa o tym, żeby nie ufać bo przemoc to przemoc. Po p
                > rostu tu jest takie łagodne podejście bo ofiara przemocy jest dziecko

                No ma znaczenie, bardzo upraszczasz sprawę a twój opis przemocowca latającego z kwiatami ma się nijak do sytuacji z tego wątku. Rozumiem chęć bycia kontrowersyjną ale tu kulą w płot.
      • alpepe Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:56
        Kogoś to striggerowało.
      • galaxyhitchhiker Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:37
        Różnica jest w podejściu krzyczącego do sytuacji. Tu autorka chce coś zmienić, tam autorka chciała, żeby nikt się nie dowiedział o problemie. Tu masz bardzo bardzo rzadko, tam miałaś tak, że nawet dziecko jest już zaprogramowane, żeby nikomu nie mówić.

        Krzyk sam w sobie nie jest zły, to tylko forma ekspresji. Złe jest robienie z niego głównego sposobu komunikacji. Gdyby autorka napisała, że ciągle się drze na dziecko, nikt by jej nie odpisał, że luzik, zdarza się, przeproś.
        • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:40

          Krzyk sam w sobie nie jest zły, to tylko forma ekspresji


          Lisc na otrzezwienie tez jest forma "ekspresji"?
          • galaxyhitchhiker Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:52
            > Lisc na otrzezwienie tez jest forma "ekspresji"?

            Sprawdź sobie znaczenie słowa "ekspresja".
    • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:27
      Miałam takie wrzaski po tacie, chyba niezbyt często, ale dramatyczne. Za którymś razem, wrzeszcząc, doznałam olśnienia, że wrzeszczę, bo sobie na to pozwalam. I dlatego, że się o dziecko boję i czuję się bezradna. Taki przebłysk, chwila, i wystarczyło. Od tamtego czasu nie darłam się tak na nikogo. Co więcej, przestały mnie zupełnie paraliżować wrzaski mego ojca, póki żył.
    • nenia1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:34
      To nie jest tak "nie mam czasu na regenerację". Tu nie znajdziesz nic zastępczego, po prostu trzeba znaleźć czas, chociażby zamiast pisać na ematce albo mniej sprzątać/gotować. Chyba, że to dla ciebie regeneracja. Ja mogę ci opisać co ja robię, moje małe "sposoby", ale nie wiem czy to będzie do realizacji u ciebie. Codziennie spacer, idę i obserwuję przyrodę, czasem nawet dwa razy wychodzę, super jest rano, gdy jest taka cisza jeszcze w powietrzu i mało ludzi. Mam kontakt ze zwierzętami, bo są duże stawy z ptakami, obserwuję je, czasem sypnę ziarno, w weekendy jak jest możliwość wyprowadzam psy - świetny relaks i dużo ruchu. W domu leżę sobie rano i wieczorem przez około 10/15 minut z maską rozgrzewającą na oczy - to akurat przeciwdziała zespołowi suchego oka ale świetnie mnie też relaksuje. Od czasu do czasu przed snem puszczam sobie trening autogenny Schultza, też świetnie odpręża. Kupiłam sobie ostatnio dobrego gatunku herbaty sypane i robię 3-5 minuty rytuał parzenia wink sam zapach relaksuje, a co dopiero smak. Podlewam i doglądam kwiaty. Puszczam rano jak wstanę muzykę relaksacyjną, otwieram szeroko okna, teraz jest bardzo przyjemne powietrze rano, porościągam się. Z tym, że ja nie muszę być na którąś godzinę w pracy, więc też się nie śpieszę.
      • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:56
        Neniu , kochana, piszesz do pracującej matki trzylatka i pewnie jeszcze ogarniętej pani domu
        • marta.graca Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:47
          Ale co, pracująca osoba z trzylatkiem nie moze herbaty sypanej zaparzyć, otworzyć okien, puścić muzyki relaksacyjnej?
          • nangaparbat3 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:08
            Moze. Ale nie bardzo na dwa godzinne spacery nad jezioro celem obserwacji przyrody.
            • nenia1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:49
              Ale ja jej nie napisałam, że ma robić dokładnie i wszystko to co ja. Nie wiem czemu odczytuje się na forum tak często każdą napisaną rzecz dosłownie. Ja jej napisałam sposoby (moje) o co prosi w pierwszym poście. Jeden z moich spacerów to często zwykła droga do pracy. Wiem, przecież że nie każdy ma swoją firmę, że nie każdy mieszka obok terenów spacerowych, że nie każdy dojdzie pieszo do pracy itd. Ale pamiętam jak sama, gdy moja córka miała 4 lata i chodziła do przedszkola, wysiadałam parę przystanków wcześniej z tramwaju i drałowałam pieszo przez park do pracy. Dotlenienie, przyroda, zapachy, widoki, wiosną śpiewy ptaków - działało odprężająco. Ale jest dokładnie tak jak napisała marta - może z tego co napisałam coś sobie wybrać. Może jest inna - nie lubi herbaty - niech zaparzy sobie kawę, powącha ją, zatrzyma się na parę minut, to mogą być różne rzeczy - dobre kakao, kawa zbożowa, zioła - o właśnie, ja często piję świeżą miętę i mam teraz do niej nawet miód mniszkowy. Niby nic - a cieszy i cudownie smakuje. Zatrzymać się na chwilę, powąchać, poczuć smak, wziąć głęboki oddech - chwila dla siebie. Nie ma cudów, nie zregenerujemy się w magiczny sposób nie mając czasu na regenerację. Jeśli mamy go bardzo mało łapmy chwile.
            • marta.graca Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:50
              Sobota, bierze dzieciaka, rowerek i jazda.
              • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:16
                To tak. Jestem obecnie dokładnie jak napisała Nanga- zapracowaną matką 3latka. Ale faktycznie, muszę być tak jak napisała Nenia. Moje obecnie funkcjonowanie ma krótkie nogi. Jak nie znajdę czasu dla siebie, to czuję że będzie ze mną źle. Przeprowadziliśmy sie i kompletnie nie umiem się ułożyć w nowej rzeczywistości.
                • marta.graca Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:34
                  Słusznie, że dostrzegasz, zadbaj o siebie smile
                • nenia1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:35
                  Tak, dokładnie tak, musisz. Nie szukaj produktów zastępczych bo ich nie ma. Jesteś inteligentna, masz zdolność refleksji nad sobą, to już naprawdę dużo. Teraz po prostu musisz poczuć, że jesteś człowiekiem, a nie robotem, i nie da rady - chcesz dobrze funkcjonować to MUSISZ znaleźć czas dla siebie, w którym odpoczniesz i się zregenerujesz. Dobrze robi, jakkolwiek by to ckliwie i banalnie nie brzmiało, takie właśnie dopieszczanie siebie. To może być cokolwiek - w moich przykładzie np. dobry gatunek herbaty, albo świeża pachnąca mięta. Coś co sprawie przyjemność zmysłom i powoduje, że czujesz się dopieszczona sama przez siebie. Świat się nie zawali jak coś zrobisz później, a jakby się miał zawalić to znaczy, ze coś trzeba zmienić i to pilnie. Wyzbywaj się perfekcjonizmu, to nie jest zdrowe. A jeśli masz możliwość i finanse to znajdź zastępstwo - kogoś kto za ciebie posprząta, upiecze dobre ciasto, ugotuje - to nie prawda że tylko domowe najlepsze. Dużo osób robi "wszystko dla dziecka", ale czego go uczymy? Że trzeba się zarzynać dla innych? Dziecko też ma się uczyć, że rodzic to człowiek, a człowiek nie jest na baterie. Trzeba odpuścić. Przyjrzyj się temu, które obowiązki możesz jednak zredukować bo to co się dzieje, to oznaka, że nie możesz być sobą, sobą bardziej wypoczętą, robiącą to co lubisz. Da się na to znaleźć czas tylko trzeba się przyjrzeć codzienności i zastanowić się "co zmienić?". A to potrafisz, bo widzę, że analizujesz i zastanawiasz się.
                  • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 17.04.25, 00:42
                    Tak, dzięki Nenia. Strasznie się zablokowałam w tym kołowrocie i w ogóle nie mam czasu na takie refleksje, a widzę że z dnia na dzień jest coraz gorzej. To ma miejsce od przeprowadzki. Mam dalej do pracy (często pracuję z domu, ale te 3-4 dni w tygodniu muszę jechać) i się przestałam wyrabiać. Wszystko miałam dotychczas jakoś fajnie poukładane o to się pozmieniało, a ja błądzę i nie umiem się zorganizować na nowo. Tzn nie mam czasu się zorganizować, zastanowić. A ja mam nieregularne godziny pracy i jak mi się posypała rutyna to ten cały chaos spadł nam na głowę.

                    No woec dzisiaj faktycznie odpuściłam, zamówiłam wszystkim po makaronie ze szpinakiem i barszczu, popracowałam, ale potem po raptu spedzialam bardzo miły wieczór z dzieckiem.

                    I mam dużo refleksji związanych ze wszystkimi waszymi radami i spostrzeżeniami, bo wiele z nich mocno mi dało do myślenia. W kwestii granic stawianych dziecku, emocji własnych, ale też odpoczynku. Ale to napiszę może jutro, bo jak widać jest już prawie pierwsza .
    • cegehana Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 10:37
      Obserwuj siebie, co powoduje u ciebie taką reakcję i szukaj lepszych niż krzyk zamienników przeżycia tych emocji. Dobrze sprawdza się stary dobry pamiętnik, w którym piszesz co Cię spotkało, jakie miałaś przemyślenia i po pewnym czasie takiej pisaniny sama zauważysz powtarzajace się schematy.
    • abria Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:08
      Zdarza mi się to bardzo bardzo rzadko, ale nie powinno wcale.
      wrecz przeciwnie: jest bardzo wskazane od czasu do czasu

      wybuchy mojej mamy, tyle że u niej trwały godzinami
      czyli ok
    • galaxyhitchhiker Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:18
      > Zdarza mi się to bardzo bardzo rzadko, ale nie powinno wcale.

      Eee, nie. Owszem, krzyk jest niefajny, ale czasami nie ma innego wyjścia. Jeśli tłumaczysz coś dziesięć razy spokojnie, a za jedenastym ci się uleje, bo ile można, to nie masz się co biczować. Jeśli powtarzasz dziecku, żeby nie ciągnęło kota za ogon, a ono nic sobie z tego nie robi, to masz pełne prawo zaostrzyć ton.

      Jeśli wiesz, że lont ci się skrócił, bo jesteś zmęczona, to wiesz co powinnaś zrobić w pierwszej kolejności, tu ci żaden podcast nie pomoże. Zwłaszcza, że taka tematyka wymaga skupienia, a to też zżera zasoby - w drodze do pracy lepiej posłuchać jakiejś muzyki, czegoś odcinającego.

      A za nakrzyczenie na dziecko możesz przeprosić - o ile rzeczywiście nakrzyczałaś bez powodu. No i jeszcze w zależności od tego co konkretnie nakrzyczałaś. A jeśli dziecko faktycznie nabroiło, to masz też prawo sama oczekiwać przeprosin.

      I jeszcze: skoro u twojej mamy to była nerwica, to może warto by się samej pod tym kątem zdiagnozować?
    • milupaa Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 11:51
      Hmm 3 latek trochę za mały aby rozumieć zdenerwowanie dorosłego, znasz przyczynę czemu tak reagujesz to możesz nad tym pracować. Bądźmy szczerzy, nie wierzę że istnieje osoba, która nigdy nie nakrzyczała na swoje dziecko, nawet te święte psycholożki radzące innym aby mieli nerwy ze stali. Także nie masz się co biczowac. Teraz jest od jakiegos czasu nagonka na rodziców, aby byli idealni, nigdy nie tracić panowania nad sobą, być wiecznie gotowym na zabawy z dzieckiem, mieć dla niego mnóstwo czasy, cierpliwości, ehhhh 😀 Czekam na czasy normalne, prawda leży pośrodku.
      • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:32
        Bądźmy szczerzy, nie wierzę że istnieje osoba, która nigdy nie nakrzyczała na swoje dziecko,


        Jakie ma znaczenie w co wierzysz a w co nie wierzysz, darcie mordy nic nie daje , a te twoje "nerwy" o jakies bzdety to wylacznie twoj problem a nie dziecka
        • alpepe Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:04
          Pewnie, ciebie starzy pasami bili, a i tak cię nie wychowali, to wiesz najlepiej.
          • bigimax4444 [...] 16.04.25, 13:22
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • milupaa Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:31
          Co to jest darcie mordy? Pisałam o krzyku, podniesieniu głosu, misę to być wypowiedziane jedno zdanie, poza tym pojęcie krzyku też jest względne co dla jednego jest lekkim podniesieniem głosu dla innego jest już krzykiem.
    • mama-ola Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 12:38
      Boziu święty, nakrzyczeć nie można? Bez przesady. Bić nie wolno, ale nakrzyczeć, gdy robi coś źle? Nic mu nie będzie. Przynajmniej nie będzie beczał za każdym razem, gdy usłyszy podniesiony głos. A usłyszy w życiu w wielu okolicznościach - podwórko, przedszkole, szkoła.
      • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:13
        Ale czemu bić nie wolno ? Bo będą ślady ?
    • mia_mia Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:23
      Nakrzyczałaś, to nie koniec świata, ani Twojego ani jego. Przeprosiłaś i powiedziałaś jak powinnaś się zachować, nie ma sensu rozpamiętywać. Dziecko zobaczyło, że czasem można przegiąć.
      Nie przerabiaj tego na dodatkowe źródło stresu i napięć, bo to ci nie potrzebne jeśli jesteś przemęczona.
      Nie słuchaj tych, którzy twierdzą, że oni popełniają błędów i im nigdy nie puszczają nerwy, takie rzeczy to w poradnikach i internecie.
      Niech Twoim celem będzie popełniać jak najmniej błędów, a nie popełniać ich wcale, bądź z siebie dumna, kiedy nie wybuchniesz, a było już blisko.
      • milupaa Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 13:33
        👍
        • verdana Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 14:13
          Powinnaś sie kontrolować, nie krzyczeć , nie podnosić głosu, niezależnie od sytuyacji. Nigdy. Póki dziecko jest dzieckiem, a wiec tak 16-18 lat. Masz mówić to, co chcesz spokojnym głosem, bez pokazywania emocji. Po tym czasie dziecko nauczy się, ze absolutnie nie rozpoznaje Twoich emocji - nie bardzo wie, co Cię naprawde denerwuje, a co nie, co jest dla Ciebie "nie do przejścia", a co możesz odpuścić. Bedzie też wiedziało, ze gniew jest zły, podniesienie głosu jest złe, niezaleznie od sytuacji trzeba panować nad sobą i mówić spokojnie. Być może dziecko nie wiedzac, co Cię szczególnie drażni, będzie to powtarzało (skąd ma wiedzieć, ze powolne jedzenie kolacji jest ostatecznie ok, a sniadania mniej, skoro za każdym razem z uśmiechem mówisz "może się troche pospiesz?"). Po 18 latach kompletnie niestraumatyzowane dziecko będzie - być może - wymagało pomocy, bo nie będzie akceptowało własnego gniewu, nie będzie znało własnej matki, która zwraca sie do niego tylko po głębszym przemyśleniu co i jak powiedziec i boi się własnych uczuć. Albo i nie, któż to wie. Uważam też, że sporadyczne nakrzyczenie na dziecko może być ok, przeproszenie jest tym bardziej ok, natomiast pewne rzeczy mówione spokojnie i bez gniewu mogą niszczyć znacznie bardziej. Wyobrażcie sobie, ze w gniewie krzyczycie "Mam tego dosyć, naprawdę nie zniosę jak tak marudzisz". I że mówicie to spokojnie i powaznie. Pierwsze nawet małe dziecko odczyta jako złość, drugie informację. I ta informacja jest gorsza. Nie, nie twierdzę, ze nalezy krzyczeć na dzieci, uwazam tylko, ze zrobienie z domu sceny, na której matka musi zawsze grać rolę matki idealnej wcale dziecku nie służy
          • milupaa Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 14:58
            Widziałam podobne komentarze pod postem pewnej pani psycholog, która udziela porad na fb, ma jakiś tam swój gabinet. Oj ale im się oberwało, ostatecznie napisała że zablokowała ponad 100 osób 😅 Bo wg niej promowali agresję i przmoc wobec dziecka.
          • milupaa Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 15:07
            Moim zdaniem w ogóle klucz jest w ilości tych krzyków czy też wypowiedzi podniesionym głosem. Wiadomo że jak ktoś krzyczy codziennie i o byle co to już może być gruba przesada, ze szkodą dla dziecka. Ale też z tego co zauważyłam dzieci ciągle pokrzykiwanie uczą się ignorować. Są też różne tolerancję, niektóre dzieci spokojnie przyjmują podniesiony ton, inne od razu zaczynają płakać. No i trzecią sprawa co mówimy podczas tego krzyczenia, jeśli nie używamy wulgaryzmów, nie obrażamy dziecka, nie poniżamy, to w sumie chodzi tylko o podniesiony ton głosu. Np mówisz coś raz, dwa, trzy, piaty bez efektu w końcu podnosisz głos. Zwykle tak jest gdy się gdzieś spieszymy a dziecko nie współpracuje.
            • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 15:15
              Jest również kwestia wieku dziecka. Trzylatek rozwojowo jest bliżej niemowlęcia niż szkolniaka.
              • iwles Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 15:16
                nellamari napisała:

                > Jest również kwestia wieku dziecka. Trzylatek rozwojowo jest bliżej niemowlęcia
                > niż szkolniaka.


                Nie.

                • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 15:20
                  Twój siedmiolatek był na poziomie trzylatka ? Ok.
                  • iwles Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 18:27

                    A twój 3-latek na poziomie 3-miesieczniaka?
                    Gratulacje <ironia>.

                    Tak, 3 latkowi bliżej do 7 latka, iż niemowlaka, umiejetnoscia mowienia, samodzielnego jedzenia, samodzielnego ubierania się, zapamietywania, samodzielnego myslenia itd. Stąd wzięła się edukacja przedszkolna.
                    • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 18:47
                      Dawno miałaś kontakt z małymi dziećmi ?

                      3 latek, tak jak niemowlę, dopiero opanowuje mowę (Piaget- myślenie przedoperacyjne), a 7-latek posługuje się już językiem złożonym, łapie nawet metafory, a nie tylko konkretne „tu i teraz” ( jak trzylatek lub jak niemowlę właśnie).

                      Trzylatek, tak jak niemowlę, jest całkowicie zależny od opiekuna, 7 latek już jest dużo bardziej niezależny fizycznie i ogólnie samoobsługowy domowo.

                      Wszystko to wynika z prostego faktu, że mózg niemowlaka i trzylatka rozwija się w niesamowitym tempie ( boom synaptyczny), tworzenie połączeń bez kontroli, niedojrzała kora czołowa, a 7latek jest już w fazie pruning ( selekcja i wzmacnianie połączeń) , czyli jest już rozumny i można się z nim niemal normalnie dogadać.

                      I co najważniejsze w tej dyskusji : trzylatek dopiero uczy się rozpoznawać emocje (tak jak niemowlę dekoduje wyraz twarzy opiekuna i dźwięki, tonację głosu) , a szkolniak nie tylko emocje zna, rozróżnia, nazywa, ale zazwyczaj posiada już (pewną) zdolność samoregulacji.
                      • iwles Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 19:07

                        No cóż.
                        Moje dziecko w wieku 3 lat było gotowe na rozpoczęcie etapu edukacji.
                        Natomiast twoich doswiadczen nie będę podważać.
                        • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 19:22
                          Aha, czyli w przeciwieństwie do szkolniaka, tego etapu jeszcze nie rozpoczęło.

                          Niech zgadnę, to trzyletnie dziecko rozwojowo podobne do pierwszoklasisty +++, ma teraz circa 45 lat, odpieluchowało się samo tuż po roczku i piło soczek z cukrem na krzepę?

                          To nie są moje doświadczenia, tylko psychologia rozwoju.
          • bigimax4444 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 21:13
            jedzenie kolacji jest ostatecznie ok, a sniadania mniej, skoro za każdym razem z uśmiechem


            To zeby wiedzialo wystarczy pokazac na zegarze, ze ja wskazowka dotrze w dane miejsce wychodzimy, bez darcia mordy bez tego co zniesiesz czy co nie zniesiesz to jego sniadanie , jego wybor , nie zje bedzie glodny, co chce ubrac jego sprawa , no i podstawowe trzeba miec plan czasowy a nie larltac jak opetana i poparzona rano bo "sie spiesze" ale to wymaga zaplanowania troche , troche przewidywania co was czesto zdecydowanie przerasta
            • mia_mia Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 21:29
              Moje dziecko siedziałoby i się wpatrywało w tą wskazówkę, metody książkowe nie są niezawodne i nie na wszystkich działająsmile
              Poranki bywają zabiegane i nerwowe nawet jeśli wydaje się, że wszystko jest przygotowane, bo np. w radio powiedziano, że są większe niż zwykle korki, bo starsze dziecko się grzebie, bo zdarzyło się coś innego nieprzewidzianego. Tak wygląda normalne życie, nie instagramowe i nie ematkowe.
              • milupaa Re: Nakrzyczałam na dziecko 17.04.25, 14:32
                U mnie np jest problem z rozpraszaniem, mam dziecko z motorkiem w tylku, które minuty nie ustoi spokojnie. I ogarnianie poranków polega na skupianiu uwagi na tym co mamy robić, umyć się, ubrać, uczesać (3 razy poprawiam bo wierci głowa i wszystko jest krzywo) , założyć buty itp. Bo w międzyczasie zaczyna się wyjmowanie zabawek, to coś musi narysować (teraz nie czas na zabawę... Ale ja muuuszę!) to siedzi i nie słyszy w ogóle co ja mówię, czasami nawet jak podejde na 20 cm to muszę 3 razy powtórzyć. I ta walka tak trwa, raz jest lepiej raz gorzej 🙂
    • 71tosia Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 14:33
      Często ci się zdarza? Jezeli to jakieś sporadyczne wrzasniecie a po nim dziecko zachowuje się jakby nic się niezatapialny to nie ma co tak tego przezywać, każdemu rodzicowi się zdarza warknąć gdy straci cierpliwosc przy kolejnym „zarazie” smile
    • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 14:38
      A co lu dokładnie nakrzyczałaś ? Bo jest i forma, i treść.
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 15:45
        Krzyknęłam Że mam dość tego guzdrania i jak tak dalej pójdzie to dotrzemy do przedszkola do świątecznym śniadaniu.
        • nellamari Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 15:51
          Eee, to nicto smile żadne tam „mama zaraz wyjdzie na zawsze, a Ciebie zjedzą straszne potwory”.

          Odpuść sobie - maluch testuje więź, Ty jesteś bezpieczną figurą przywiązania, wiec na Tobie testuje najbardziej ( w końcu wie, że może trenować bezkarnie na sucho). Wdech, wydech i jeszcze raz wdech - to tylko taka mała rozpędzona kulka wielkich emocji wink
        • asia_i_p1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 16:00
          OK, popsychologizuję sobie. Moim zdaniem masz sobie za złe w dwie strony. Kiedy jesteś łagodna, a mały przegina, zaczynasz mieć wyrzuty sumienia, że powinnaś być łagodna, ale stanowcza, bo inaczej małemu zabraknie granic i będzie zagubiony. Jak się zdenerwujesz, z kolei obwiniasz się za to.

          A tymczasem w momencie, kiedy czujesz złość,niepokój, smutek, to nie czas na rachunek sumienia, tylko na pogłaskanie się po główce, docenienie każdej pierdoły i zaplanowanie czegoś przyjemnego. Działa, przysięgam.
        • 71tosia Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 17:42
          Poczekaj jak zacznie dziecko dorastać, dopiero wtedy się nasłuchasz: zaraz, później, chwila, zaczekaj, muuusze? etc to to będzie prawdziwy tekst ma cierpliwość rodzica smile
        • milupaa Re: Nakrzyczałam na dziecko 17.04.25, 14:21
          No to dla dziecka nic nie znaczy, ono ma w nosie że spóźnicie stę do przedszkola 😉 Może trzeba było powiedzieć że tam czeka cos fajnego, dobre jedzenie (które lubi), dzieci, itp. No i pytanie co to za guzdranie? Nie współpracuje, nie chce się ubrać nie chce wyjść, czy chce w tym czasie robić coś innego?
    • asia_i_p1 Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 15:48
      U mnie absolutnie kluczowa okazała się wyrozumiałość dla dziecka i siebie samej, ta druga nawet bardziej. Chodzi mi o to, co w teorii samoregulacji nazywają przeformułowaniem. Żeby wychwycić ten negatywny głos w głowie i zmienić go na bardziej wspierający. U mnie ten negatywny głos to było "zaniedbalaś temat, zmarnowałaś szansę, gdybyś była inna, to dziecko więcej by umiało, a teraz jeszcze się złościsz, jesteś okropną matką, a on ma przechlapane". I to udało mi się zmienić na "jest zmęczony i głodny, i ty też, dacie radę, macie czas". Po prostu w przypadku mnie samej jest identycznie jak w przypadku dziecka - kiedy pojawia się złość, to już za późno na dyscyplinę, to jest czas na ukojenie.
      • antonina.n Re: Nakrzyczałam na dziecko 17.04.25, 01:02
        Bardzo mądre, dzięki Asia.
    • wena-suela Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 16:27
      Skąd pomysł, ze zaciśnięte zęby i sztuczny uśmiech są lepsze od podniesionego głosu? Przecież to co opisujesz to nawet nie jest wybuch złości. Zdecydowanie za mało spisz. I zdecydowanie nie umiesz stawiać granic. Dziecku, innym. Nie wiem co się dzieje w twoim życiu takiego, że śpisz 4 godziny na dobę, ale to nie jest zdrowe. I też wynika z nieumiejętności stawiania granic. I wcale nie musisz znosić zapychania samochodzików jedzeniem czy plasteliną. Po prostu nie pozwól na to. Dziecko wręcz domaga się reakcji i jasnych komunikatów.
      • kotejka Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 16:44
        wena-suela napisał(a):

        > Skąd pomysł, ze zaciśnięte zęby i sztuczny uśmiech są lepsze od podniesionego g
        > łosu? Przecież to co opisujesz to nawet nie jest wybuch złości. Zdecydowanie za
        > mało spisz. I zdecydowanie nie umiesz stawiać granic. Dziecku, innym. Nie wiem
        > co się dzieje w twoim życiu takiego, że śpisz 4 godziny na dobę, ale to nie je
        > st zdrowe. I też wynika z nieumiejętności stawiania granic. I wcale nie musisz
        > znosić zapychania samochodzików jedzeniem czy plasteliną. Po prostu nie pozwól
        > na to.

        Dokladnie, od razu jasny konunikat Franiu nie i konsekwentnie.a tu matka zmosi znosi az nie wytrzyma i wtedy niedny franio mie rozumie, bylonok, a nagle nie jest
        Co sie z mamusia stalo, a teraz przeprasza
        Czyli ja iestem ok, dalej moge robic rozpierduche, a mamusia niech nad soba panuje lepiej
        A zlosc mowi wyraznie - ktos naruszyl moje granice
        To wszystko jest o granicach. Chcac byc dobra.dla dziecka naduzywasz sie, a potem wybuchasz i obwiniasz
        Dnamie o swoj dobrostan to przede wszystkim dbanie o swoje granice
        Ja moge z najwieksza troska i miloscia zmywac rozlane mleko, albo czyscic zarzygane auto, bo to dziecko, ale rozmyslnego szkodzenia nie i nie

        Trzylatek zrozumie - nie sramy chrupkami, bo mama nie ma ochoty tego sprzatac. Nie rozumiesz - zabieramy chrupki i autko

        Dziecko wręcz domaga się reakcji i jasnych komunikatów.
    • bene_gesserit Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 18:17
      Ruch chyba najszybciej i najlepiej podnosi poziom serotoniny
    • demeterikora Re: Nakrzyczałam na dziecko 16.04.25, 18:32
      A czemu tak krótko śpisz i tak masz mało czasu dla siebie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka