Dodaj do ulubionych

Żony gołodupców

03.07.05, 23:14
Myślę, że i na forum znajdą się panie, które wyszły za facetów
nieśmierdzących groszem. Nie wnikam, z jakich powodów tak postąpiłyście.
Bardziej ciekawi mnie, co robicie z tym fantem po ślubie? Naciskacie na
waszego mężczyznę, żeby znalazł sobie bardziej intratne zajęcie? A może
bierzecie sprawy w swoje ręce i staracie się zarabiać przez duże "Z"?
Powiedzcie mi, jak to jest być żoną niezaradnego frustrata zarabiającego 1000
zł, który nie może zapewnić żadnego oparcia finansowego, którego główną formę
spędzania wolnego czasu stanowi siedzenie w domu, który lubuje się w
narzekaniu, jak to ciężko żyje się w naszym kraju.
Obserwuj wątek
    • zdzichu-nr1 Obejrzyj Świat wg Kiepskich to będziesz wiedział 04.07.05, 01:28
      n/t
    • wielo-kropek Re: Żony gołodupców 04.07.05, 01:40
      Wszystko raczej zalezy od ludzi. Niektorzy potrafia skromnie zyc i
      cieszyc sie zyciem (choc zawezonym wiadomo z racji finansow), inni
      zarabiaja duzo i to ich nie cieszy. Czy uwazasz ze kobieta ktorej
      maz zarabia duzo jest zawsze szczesliwa, zadowolona z zycia itp? Czy
      malzenstwa z kasa nie maja problemow?
      • snapple Re:mike2005 04.07.05, 01:53
        Droga moja, jesli kobieta, wychodzi za maz za pana golodupka, to nie jest wielka
        tragedia.Sa mlodzi, zdrowi, pracowici, optymistyczni, kochaja sie
        wzajemnie.Wszystko przed nimi.Tragedia jest jak pan, bez wzgledu na status
        materialny trafi i da sie zlapac pustej, glupiej lalce.
        • wielo-kropek Re:mike2005 04.07.05, 02:17
          E tam zaraz tragedia. Pan poprostu bedzie mial lale i tyle. Pusta i
          glupia? To tez nie tragedia, choc i nie powod do radosci. Tragedia sie
          dzieje kiedy taka pusta i glupia lala zaczyna uwazac sie za
          najmadrzejsza, najpiekniejsza........zaczyna dyktowac, robi sie pazerna......
          • filut Re:mike2005 04.07.05, 06:32
            wielo-kropek napisał:
            >...Tragedia sie dzieje kiedy taka pusta i glupia lala zaczyna uwazac sie za
            najmadrzejsza, najpiekniejsza........

            Sama mądrość! Piszę to z pełnym przekonaniem, bo mam wątpliwą przyjemność
            obserwacji takiego zjawiska ze stosunkowo bliskiej odległości!
            Niestety "taka pusta i glupia lala" zwykle ma baaardzo wysokie mniemanie o
            sobie:(((
            W takich przypadkach idealnym rozwiązaniem jest "układ" Jędruli z .. (nie
            pamiętam imienia) w serialu "Rodzina zastępcza":)) W realu to b. rzadkie
            przypadki i nie dla "gołodupców":((
    • corgan1 od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 04.07.05, 02:25

      • corgan1 Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 04.07.05, 02:26
        ze tak zapytam...? 2500-3000 netto jest już ok?
        • wielo-kropek Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 04.07.05, 02:29
          Ja mysle ze to bedzie zalezalo glownie od danej kobiety. Dla niektorych
          ta kwota ktora wyznaczyles z pewnoscia nie wystarczy i facet z ta kasa
          poprostu bedzie im nieodpowiedni (nieodpowiedni w fiskalnym pojeciu).
        • snapple Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 04.07.05, 02:33
          Bedze mial lale, pociupcia sobie(raz, dwa, sto) i co dalej? Glupie to to, puste
          to to, pogadac nie mozna.Chcesz, zeby dziecko dzidziczylo po matce.Zreszta taka
          dzieci tez nie chce.
      • mike2005 Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 04.07.05, 14:07
        3000 zł miesięcznie to w dzisiejszych czasach niestety żadna rewelacja. O ile
        za tę kwotę może od biedy jako tako wyżyć i nawet coś odłożyć kawaler
        mieszkający z rodzicami (samemu już trochę gorzej), o tyle pakowanie się przy
        takich zarobkach w rodzinę zakrawa moim skromnym zdaniem na nieroztropność.
        • sabina Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 04.07.05, 16:02
          od kawalerow zarabiajacych 3000 i mieszkajacych z rodzicami to trzeba uciekac
          gdzie pieprz rosnie. To ja juz wole 1000 isamodzielnego mezczyzne ktory umie
          sie za to utrzymac niz mamisynka, ktory nie ma pojecia o zyciu.
        • tanczacy.z.myslami Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 06.07.05, 14:55
          mike2005 napisał:

          > 3000 zł miesięcznie to w dzisiejszych czasach niestety żadna rewelacja. O ile
          > za tę kwotę może od biedy jako tako wyżyć i nawet coś odłożyć kawaler
          > mieszkający z rodzicami (samemu już trochę gorzej), o tyle pakowanie się przy
          > takich zarobkach w rodzinę zakrawa moim skromnym zdaniem na nieroztropność.

          I pomysleć, że ja przez 3 lata urlopu wychowawczego żony utrzymywałem 3-os.
          rodzine za 2000 zł.
          Oj, mike, mike... żywisz się wyłącznie kawiorem i jeździsz wyłącznie taksówkami
          mafijnymi? I może jeszcze nie dokładasz się do budżetu domowego?
        • sol_bianca mike2005 12.08.05, 20:04
          mike2005 napisał:

          > 3000 zł miesięcznie to w dzisiejszych czasach niestety żadna rewelacja. O ile
          > za tę kwotę może od biedy jako tako wyżyć i nawet coś odłożyć kawaler
          > mieszkający z rodzicami (samemu już trochę gorzej), o tyle pakowanie się przy
          > takich zarobkach w rodzinę zakrawa moim skromnym zdaniem na nieroztropność.

          Zastanawiam się, dlaczego zakładasz, że te hipotetyczne 1000 czy 3000 zł to
          jedyny dochód rodziny? Nie wyobrażam sobie, żebym mogła (przez dłuższy czas, nie
          mówię o tymczasowych kłopotach typu utrata pracy) być na wyłącznym utrzymaniu
          męża. Niezależnie od tego, ile by zarabiał.
      • grogreg Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 04.07.05, 16:38
        To nie zalezy od kwoty, ale od sposobu w jaki rozporzadza sie zarobionymi
        pieniadzmi.
        Wynajmuje mieszkanie parze, ktora opuscila dom dziecka.
        Sa slabo wykwalifikowani wiec i zarobki niewielkie. Wszytkie oplaty dokonuja w
        terminach. Wystarcza im na skromne, ale godziwe zycie.
        Mam tez przyszlych szwagrow. Zarabiaja wiecej odemnie i mojej kobiety. Ciagle
        pozyczaja u mnie kase i zadluzyli mieszkanie.

        Kto tu jest golodupcem?
        • klamczucha3 Re: od jakiej kwoty zaczyna sie nie-gołodupiec 12.08.05, 15:29
          Oj tak!
          Jakby ktos mial watpliwosci to stawiam na szwagrow!
          I podejrzewam,ze para,ktorej wynajmujesz jest szczesliwa mimo tego,ze skromnie
          zyja.Ale sa U SIEBIE i na SWOIM i maja swoja mala rodzinke!
          Kwestia tego,kto jakie ma oczekiwania wobec zycia i jakie wartosci reprezentuje!
    • aaliyah20 1000zł to po pierwsze... 04.07.05, 07:49
      ...w dzisiejszych czasach wcale nie tak mało (przynajmniej w moim mieście). Po
      drugie, skoro już ktoś sam siebie wpędza w dół mówiąc o frustractwie to nikt go
      z tego nie wyciągnie, bo non-stop będzie tak myślał. No i po trzecie -
      najważniejsze, malkontenctwo i narzekanie to najgorsze co może być. Jeśli nikt z
      tym nic nie robi to po jakimś czasie iskra gaśnie, a wtedy to już zupełna lipa.
      Wszystko zależy od wymagań i spojrzenie na życie. Ja odnośnie takiej sytuacji
      cieszyłabym się, że praca za te 1000zł w ogóle jest, bo rozumiem, że to dla
      ciebie nic i równoważysz to z bezrobociem (czy też twoja pani?). Zawsze można
      szukać czegoś lepszego, ale wiem jedno, że w dzisiejszych czasach ryzykować nowe
      przedsięwzięcie to też wyrzucenie siebie na głęboką wodę, bo teraz to nic nie
      wiadomo. Zrobisz krok, który wydał ci się słuszny, a potem tracisz pracę i
      dopiero ją docenisz, tylko, że już jej wtedy nie będzie. A ona co? Nie potrafi
      się obejść bez ciuszka czy perfumu dla siebie co miesiąc? Bo rozumiem, że ten
      "obibok" i inne rzeczowniki to jej wymysły?
      • tantam Re: 1000zł to po pierwsze... 07.07.05, 14:51
        Nie rozumiem jednej rzeczy......a tak naprawdę to po cholerę komuś dużo
        pieniędzy? Wiem,że niektórzy z was się zdziwią,ale taka jest prawda.Jak się nie
        jedzie na samych kosmetykach diora to bólu nie ma i na wakacje starczy:).Poza
        tym jest się o co starać ma się cel w życiu,a od nadmiaru nie jednym palma
        odbiła,nie trzeba jeździć na Hawaje.Polska to duży kraj i jest co zwiedzać,no
        chyba,że ktoś jest snobem i musi zaliczyć tropik:):),ale taki ma już palmę w
        głowie to po co ma jeździć ją ogladać:):)
        • aaliyah20 No niestety... 07.07.05, 15:00
          Ja mam właśnie taką głupią matkę i już nauczyłam się na jej błędach, jak
          postępować z kasą. Jej odwaliło na stare lata i zapragnęła wyglądać jak
          dwudziestolatka, a teraz przez to mamy długi. Mając dostęp do dużej kasy jaką
          zarabiała mogła sobie pozwolić na duży debet i inne głupizny. Teraz nie ma
          pracy, za to ma w papierach artykuł, a ja chce się stąd jak najszybciej wynieść,
          żeby jej nie oglądać, bo mam jej dość. Nienawidzę takich pustych ludzi. Co z
          pogonią za kasą? Mojej starej włączyły się uczucia jak dostępu do konta
          zabrakło, co się z tymi ludźmi dzieje. I pomyśleć że wychował mnie ktoś taki, ja
          jestem zupełnie inna :( Jak słucham tych przechwałek co kto ma i gdzie nie był,
          to żygać mi się chce... Coraz więcej pustaków się "tworzy"...
    • omcrew Re: Żony gołodupców 04.07.05, 15:01
      mysle ze i na tym forum znajda sie kobiety ktore wyszly
      za burakow, ktorzy maja bogatych rodzicow i wokolo nich kreca sie
      tempe malolaty a oni mysla ze sa mega-przystojniakami
      • mmagi Re: Żony gołodupców 04.07.05, 16:03
        a nie pomyliłes sie,nie chodziło ci o jakies inne forum:>
        • omcrew Re: Żony gołodupców 04.07.05, 16:08
          heheh, to tylko byla odpowiedz na kolejna marna prowokacje
          • mmagi Re: Żony gołodupców 04.07.05, 16:10
            ufff juz mi lepiej:-)
    • goldenwomen Re: Żony gołodupców 04.07.05, 15:53
      współczuje twojemu mezowi zony materialistki! ot co!!!!!!:-) :-) :-)
    • mike2005 Re: Żony gołodupców 05.07.05, 14:30
      sabina napisała:
      > od kawalerow zarabiajacych 3000 i mieszkajacych z rodzicami to trzeba uciekac
      > gdzie pieprz rosnie. To ja juz wole 1000 isamodzielnego mezczyzne ktory umie
      > sie za to utrzymac niz mamisynka, ktory nie ma pojecia o zyciu.

      Dziękuję za taką "samodzielność". Lwia część zarobków rozchodzi się na pokrycie
      bieżących opłat - rachunków itp. bzdur, ciągle trzeba szczypać się, zaciskać
      pasa, wiecznie odmawia się sobie (i - o zgrozo - rodzinie, jeśli się takową ma
      na utrzymaniu) przyjemności. Główny (i często jedyny) środek lokomocji stanowi
      rachityczny autobus. Dalsze wakacyjne/urlopowe wyjazdy pozostają w strefie
      nieziszczalnych marzeń. To ja dziękuję...
      • sabina Re: Żony gołodupców 05.07.05, 22:08
        oj mike naprawde juz pora od rodzicow sie wyprowadzic ;). Moze wtedy jakas
        dziewczyne znajdziesz, bo chyba tak glupio ciagle w hotelach sie spotykac.
      • nadinka_nadinka Re: Żony gołodupców 06.07.05, 00:23
        masz racje, chlopie.
        a w domu to ci jeszcze mamusia galotki upierze, koszulke uprasuje, a kto wie,
        moze przed randka paczke gumek do kieszeni wcisnie, zeby, nie daj Bog, synka nie
        stracic i jakas lafirynda go na dziecko nie zlapala
      • tanczacy.z.myslami Re: Żony gołodupców 06.07.05, 14:58
        mike2005 napisał:

        > Dziękuję za taką "samodzielność". Lwia część zarobków rozchodzi się na pokrycie
        >
        > bieżących opłat - rachunków itp. bzdur, ciągle trzeba szczypać się, zaciskać
        > pasa, wiecznie odmawia się sobie (i - o zgrozo - rodzinie, jeśli się takową ma
        > na utrzymaniu) przyjemności. (...)

        Czyli tak, jak przypuszczałem: zarabiasz nieźle ale wszystko dla siebie, a
        rodzice się martwią jak siebie + synka utrzymać... Bo to zapewne i na komórkę
        trzeba mu dać, i na paliwo do autka, i na internet...
    • gospodarzdomu2 Re: Żony gołodupców 05.07.05, 15:35
      Tak sie sklada, ze los sie ze mna obeszdl zle. Wyladowalem na rencie i jedyne
      co moge zrobic to dbac o czystosc na klatce. Jak wiadomo, nie jest praca za
      3000 lecz ponizej 1000 nawet. W Twojej terminologi jestem wiec facetem
      niesmierdzacym groszem, niezaradnym frustratem. Ale akurat mi z tym dobrze, bo
      co sie bede napinal. Scisku w pupie nie mam, w przeciwienstwie do Ciebie kolego
      Majki dwatysiacepiec.

      Mam wrazenie, zes wlasnie wysypal ostatnie zlbla slomy z butow, liznales troche
      wielkiego swiata, zarobiles szybko kase i ona daje Ci teraz poczucie, ze jestes
      wielki i mozesz wszystko (czytaj tez: mozesz miec kazda). Ale mam wrazenie
      drogi Majki, ze krucha to sila i jesli (czego nie zycze) ale jesli Ci sie w
      zyciu kiedys noga powinie, to zrobisz sie malutki a upadek z piedestalu bedzie
      bolal. Troche pokory kolego, kasa w zyciu jest wazna, ale nienajwazniejsza.



      • baba67 Re: Żony gołodupców 05.07.05, 16:13
        No coz wg tego, co piszesz wyszlam za faceta niesmierdzacego groszem.
        Sama tez nie zarabialam duzo- wiedzialam, ze nie bedziemy oplywac w dostatki.
        Czy zalowalam, ze za niego wyszlam- byly takie momenty na przyklad wtedy, kiedy
        musielismy mieszkac z Mama- sytuacja chora do szescianu, choc rodzicielka zadnym
        potworem nie jest.
        Potem juz na swoim biednie, ale szczesliwie.Teraz tez lekko nie jest ale
        wierze, ze bedzie lzej.Gdybysmy mieli 3000 miesiecznie tobym spiewala od rana do
        wieczora.
        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.nie czuje sie pokrzywdzona przez los,
        ktory spelnil jak na razie wiekszosc moich marzen...
      • mike2005 Re: Żony gołodupców 05.07.05, 22:15
        gospodarzdomu2 napisał:
        > Mam wrazenie, zes wlasnie wysypal ostatnie zlbla slomy z butow, liznales
        troche
        > wielkiego swiata, zarobiles szybko kase i ona daje Ci teraz poczucie, ze
        jestes
        > wielki i mozesz wszystko (czytaj tez: mozesz miec kazda). Ale mam wrazenie
        > drogi Majki, ze krucha to sila i jesli (czego nie zycze) ale jesli Ci sie w
        > zyciu kiedys noga powinie, to zrobisz sie malutki a upadek z piedestalu
        bedzie
        > bolal. Troche pokory kolego, kasa w zyciu jest wazna, ale nienajwazniejsza.

        Oj, wychodzi z ciebie polactwo. A o tym, że kasa w życiu nie jest najważniesza
        (aczkolwiek bardzo ważna, chyba na drugim miejscu po zdrowiu), to ja doskonale
        wiem.
        • goha66 Re: Żony gołodupców 06.07.05, 09:41
          Mike 2005 napisał:
          ...Powiedzcie mi, jak to jest być żoną niezaradnego frustrata zarabiającego
          1000 zł, który nie może zapewnić żadnego oparcia finansowego, którego główną
          formę spędzania wolnego czasu stanowi siedzenie w domu, który lubuje się w
          narzekaniu, jak to ciężko żyje się w naszym kraju....

          Powiem Ci Panie Ciekawski jak to jest :D...A więc mój "gołodupiec" zarabia
          niewiele ponad kwotę, którą wymieniłeś (w sumie moja 3osobowa rodzina mieści
          się poniżej 1 tys. zł na osobę)... ale nie siedzi w domu, tylko we
          (własnościowym) garażu i dłubie sobie w motocyklu (wartość rynkowa jego Yamahy -
          ok. 12 tys. zł), no chyba, że trzeba pogrzebać w moim motocyklu lub coś zrobić
          przy naszym samochodzie... Nie sądzę by miał kompleksy... nie łysieje, nie jest
          tłusty od siedzenia za biurkiem, nie łazi do psychologa (ma przyjaciół do
          porozmawiania), nie płaci prostytutkom za chwilę przyjemności , nie zachlewa
          się wieczorami by zaleczyć kompleksy i spi spokojnie bo ani urząd skarbowy, ani
          bank go nie ściga więc zawał raczej też mu nie grozi. Kiedyś powiedział, że
          najbardziej dumny jest z tego, że nikt nam niczego w życiu nie dał, że na
          wszystko czego się dorobiliśmy w życiu (w tym przyjemności w postaci
          zagranicznych wakacji oraz możliwość opłacania córce dodatkowych języków i
          zajeć pozalekcyjnych) zarobiliśmy pracą, pomysłowością i oszczędnością. Kocham
          mojego "gołodupca" i "nieudacznia" ( ładnie klasyfikujesz mężczyzn według
          zarobków) i nie zamieniłabym go na żadnego innego. Goha
          • baba67 Do gohy 06.07.05, 14:52
            Moj maz tez ma podobna mentalnosc :-)
          • simonkapl Re: Żony gołodupców 07.07.05, 08:05
            To wg Ciebie 1000 zl na osobe w rodzinie to malo? Dziewczyno, do biednych sie
            bynajmniej nie zaliczasz, wrecz przeciwnie.
          • krecilapka Re: Żony gołodupców 12.08.05, 14:44
            > nie płaci prostytutkom za chwilę przyjemności

            He he he bo nie ma za co ;).
    • fajnaret współczuję 05.07.05, 21:24
      • baba67 Re: współczuję 06.07.05, 14:48
        Nie ma czego naprawde :-)
        Znam gorsze nieszczescia niz luki w budzecie.
        • fajnaret Dla mnie to tragedia 07.07.05, 21:37
    • 6blumen Re: Żony gołodupców 05.07.05, 22:45
      A co, pytasz bo sam jestes takim golodupcem i boisz sie, ze cie panna po jakims
      czasie zostawi?
      Dziwie sie swiatu.
      Wciaz i na nowo swiat mnie zadziwia.
      Kasa, sex i wladza - to sie liczy.
      Reszta to banaly mniejszej rangi.
    • kalj Re: Żony gołodupców 06.07.05, 08:53
      Eh :)

      Ludzie się zmieniają :)

      Kiedyś wystarczył namiot, autostop - człowiek jechał w Polske z dziewczyną i
      był szczęsliwy. Dziś ta sama kobieta gustuje tylko w audii.. mieszkaniu
      narzeczonego... ciuchach kupionych za kase narzeczonego... solarium...
      kosmetyczce... hotelach... itp itd. Zgrywa kogoś kim nie jest, jednak
      wystarczyła tylko jedna mała przeszkoda w życiu aby stała się nic nie znaczącym
      trybikiem, aby nagle przybiegła i prosiłą o pomoc. Bo za pieniądze narzeczonego
      niestety pewnych rzeczy kupić nie mogła.

      Cenię sobie pieniądze, ale tylko tyle aby zabezpieczyć przyszłość dziecka.

      Co zaś do kwoty jaką należy mieć. Mieszkam w mieście gdzie za 2000 netto żyje
      się ciężko. Jeśli dwie osoby zarabiają taką kasę idzie już odłożyć jakieś
      pieniądze. Była jednak sytuacja, gdy musiałem wyjechać na m-ac do małej pieknej
      miejscowości. Spokój, las, jeziora. Tam można było przeżyć za 1000 zł, na
      identycznym poziomie co w mojej miejscowości za 4000 tys. zł. Towary
      niejenokrotnie były tańsze niż w marketach. Prosty przykład, najtaniej u mnie w
      mieście papierosy LM kosztuja 5.65 zł, tam kosztowały 5.35/5.25 zł.

      pozdrawiam
    • mike2005 Do gohy66 06.07.05, 11:54
      Nie wiem, skąd się wzięło tak częste u ludzi przeświadczenie, że jeżeli ktoś
      dobrze zarabia (to pojęcie bardzo względne), to automatycznie niejako z
      definicji musi mieć nieudane życie osobiste (wymienione przez ciebie kompleksy,
      wynikające z nich problemy z alkoholem, konieczność korzystania z płatnej
      miłości itp.). Może bierze się to stąd, że ludzi mniej zamożnych zżera
      zazdrość, że innym lepiej się powiodło, i próbują się pocieszyć wmawiając
      sobie, że przynajmniej nie mają problemów na gruncie osobistym w odróżnieniu od
      bogaczy, rzekomo tak zapracowanych, że nic od życia nie mają (o naiwności!).
      A co do waszego hobby, to jest to przecież dosyć kosztowna pasja - z tego co
      się orientuję, komplet opon potrafi kosztować ponad 1000 zł.
    • boski.zawodowiec Nie kazda może mieć bogatego bo bogaczy 06.07.05, 13:03
      i jednostek przedsiebiorczych jest w społeczenstwie góra 5-10%, jedynie
      Amerykanie wypadają duzo lepiej niz reszta swiata.
      • corgan1 no i tu sie wyjątkowo zgodze z boskim... 06.07.05, 14:34
        bo np. w takiej Polsce podatników zarabiających powyzej 3tys netto miesięczie
        (II przedzial podatkowy) jest w przybliżeniu 10% ogólnej liczby płacacych PIT i
        1% zarabiających pow. około 7tys miesieczie (III przedzial podatkowy). A ilu w
        tym jest meżczyzn samotnych? :)

        Oczekiwania żeby mąż nie był przysłowiowym golodupcem są i interesujące ale
        mogą być trudne do spełnienia dla co niektórych pań. :)
    • mathias_sammer dla mezow golopupcow 06.07.05, 14:44
      moze jakies majteczki? :)
      damskie, meskie do wyboru i koloru

      secure.nicetomeetyou.de/frameset.asp?lbref=1
      M.S.
    • dr.tapczan Re: Żony gołodupców 07.07.05, 15:18
      Mike mow, mow nie zwlekaj - czy portfel Twoj jest tlusty, czy masz klamki zlote
      a na talerzach tylko frykasy. Czy najlepsze dziwki w miescie plawia sie w
      basenie, a wieczory to balaznki, drogie drinki i smietanka gosci. Czy pega w
      banku wciaz pecznieje a merol nadal lsni? Czy samolot Twoim drugim domem a
      punktow z miles-and-more nie wylatasz juz do konca Twoich dni.


    • fian5 do mikke2005 07.07.05, 22:28
      mike2005 napisał:

      A kim ty jesteś ,za kogo sie masz ze poddajesz taki temat do dyskusji.Nie wiem
      czy jestes osoba zamężna czy wolną albo juz wolną ale jedno ci powiem napisz ile
      tobie dali lub sama wniosłaś w związek.Małzeństwo to nie oboz koncentracyjny ze
      jeden musi wszystko i za wszystkich.Nie kompromituj sie.W tak cięzkich czasach
      wszyscy powinni pracowac i cos wnosic w zwiazek a nie tylko wymagać.
      • mike2005 Re: do mikke2005 07.07.05, 23:14
        Po pierwsze, jestem facetem, tak więc zamężny być nie mogę:) Po drugie, nie
        uważam, że w XXI wieku tylko jedna strona w małżeństwie powinna zarabiać.
        • olbrachta Re: do mikke2005 25.07.05, 18:35
          Nie chce mi się wszystkiego czytać, bo się mało nie posikałam ze śmiechu.
          W końcu chyba mamy równouprawnienie a sytuacja polityczno- gospodarcza jest
          jaka jest. Pytanie: co robicie z takim fantem po ślubie? jest po prostu głupie!
          Oczywiście abstrahując od panów Kiepskich narzekających są jeszce ludzie
          wykształceni, mający pasję, umiejący ciężko pracować, którzy zarabiają po 1000
          zł i jeszcze się z tego cieszą ;/ Np luddzie nauki (wyłączając profesorów).
          Jeśli przeszkadzałyby mi zarobki to bym sama znalazła lepszą pracę, gdybym
          mogłą, a nie pchała do tego faceta? Mnie rączki urwało, czy jak? To tak jakby
          pytać: ożeniłeś się z kobietą, która nie gotuje. Co zamierzasz z "TYMFANTEM"
          zrobić?? A nauczyć się gotować nie łaska??


          Rozbawiło mnie do łez stwierdzenie że kawaler mieszkający z rodzicami ledwo
          przeżyje za 3000 zł! Jakby wydawał na dziwki, to pewnie...

          Oj dzieci dzieci, wy się do roboty weźcie zamiast duby smalone prawić!!!

          Lekarz po 25 latach pracy,. pediatra, Warszawa - 1300 na rękę

          nauczyciel z 8-letnim stażem, mianowany, Warszawa - 1400 na rękę

          no tak, ale to takie grosze

          dorośnijcie, bo śmieszno i straszno!!!
          • beta100 Re: do mikke2005 12.08.05, 14:05
            olbrachta napisała:
            Oj dzieci dzieci, wy się do roboty weźcie zamiast duby smalone prawić!!!
            Lekarz po 25 latach pracy,. pediatra, Warszawa - 1300 na rękę
            nauczyciel z 8-letnim stażem, mianowany, Warszawa - 1400 na rękę
            no tak, ale to takie grosze
            dorośnijcie, bo śmieszno i straszno!!!

            Nawet nie straszno, ale tragiczno, jeśli nienormalność (podane powyżej zarobki)
            stają się dla kogoś normalnością.
            Sam zarabiam ok. 2000 zł i nie potrafiłbym za takie pieniądze utrzymać rodziny.
            A wydaje mi się, że żyję (single) na całkiem przeciętnym poziomie.
        • m183 Re: do mikke2005 12.08.05, 12:13
          mikke2005 naprawde mi zaimponujesz jak jeszcze napiszesz ze firmy po ojcu nie
          objoles jestes sierota i nikt nie lozyl na twoje wyksztalcenie,lub tez nikt nie
          zalatwil ci pracy po znajomosci,znajac polskie realia pewnie nie spelniasz
          wszystkich wymagan,i pewnie cos w tym jest ze znasz polskie realia i wiesz ze
          niektorzy marza o pracy za tysiac zlotych bo zarabiaja mniej lub tez wogole nie
          zarabiaja,i w jakis sposob glaskasz swoje ego mogac powiedziec o kims
          golodupiec,pamietaj o jednym kasy do grobu nie wezmiesz,wiec pocieszaj dalej
          sam siebie....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka