asik43
05.07.05, 10:34
Jestem mężatką od ponad 4 lat, niestety baaardzo nieszczesliwą mężatką...z
czego to wynika?? Trudno powiedzieć, niemniej jednak moje życie z mężem to
jedna wielka kłótnia, codziennie wyprowadzamy się z równowagi. Mamy jedno
dziecko- córeczkę która wszystko na to wszystko patrzy, obserwuje nasze
zachowanie, a my nie potrafimy się dogadać...ja już nawet nie odczuwam takiej
potrzeby..
Mój mąż twierdzi, że bardzo zmieniłam swoje postępowanie odkąd urodziłam
córkę, stałam się bardziej wymagająca, bardziej niecierpliwa, fakt że
potrafię wrzasnąć, postawić na swoim, ale któregoś dnia mąż tak się na mnie
wkurzył, że uderzył mnie w twarz, do tej pory zamiast skruchy okazuje się być
bardzo zadowolony z tego co zrobił... nie potafię i nie chcę mu wybaczyć...Z
jednej strony mamy wspólne dziecko i wypadałoby żyć razem ale z drugiej po
tym co zrobił mam ochotę od niego odejść, poza tym nie chodzi tylko i
wyłącznie o uderzenie w twarz, tworzymy związek, który wykańcza nas
psychicznie, całymi dniami potrafimy na siebie przeklinać, wyzywać się, jak
tylko któremuś z nas coś nie pasuje potrafimy powiedzieć po protu: pie....
sie, wypier,.... itd. Działa to w obie strony. Nie pamiętam kto i jak
rozpoczął tą wojnę wiem natomiast, że żal mi w tym wszystkim dziecka i w
zasadzie swojego krótkiego życia... Miałyście może podobny problem,
spotkałyście może kobiety, które znajdowały się w podobnej sytuacji do mojej,
jak postąpiły, jak Wy byście postąpiły...??
Asik