Dodaj do ulubionych

Nowe życie?

07.08.02, 11:24
Problem teoretyczny. On mieszka w innym mieście, ma tam dobrą pracę,piękne
mieszkanie. Ona w W-wie ma swoja ukochaną pracę , mieszkanie, rodzinę. Chcą
byc razem...i zaczyna się problem. On nie chce przyjechac do W-wy,ona boi sie
przenieść na stałe do innego miasta, chociaż ma perspektywy na pracę w filii
swojej firmy. Życie weekendowe? Od piatku wieczór do niedzieli wieczór? Czy
długo tak mozna?
Obserwuj wątek
    • Gość: grogreg Re: Nowe życie? IP: 212.160.165.* 07.08.02, 11:51
      To zalezy.
      Sa ludzie ktorym taki model zycia pasuje, a sa tacy co czegos takiego nie
      wytrzymaja.
      Plus tego jest taki, ze nie mozna sie soba znudzic.
      Minusy sie pojawia razem z dziecmi.
      • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 12:07
        dla mnie to zwiazek jaby...troche niepełny...
        Ale Grogreg ma racje, na nude nie bedziecie narzekac. Jesli oboje lubicie
        wolnosc i niezaleznosc to wszystko w porzadku. czasem tylko jak ma sie chandre
        albo po prostu chce sie miec tego kogos juz, teraz przy sobie, choc na
        chwile...wtedy zaczyna sie tesknota...czasami szukanie erzacu...
        • candy25 Re: Nowe życie? 07.08.02, 12:15
          Taka samotność w związku? Bo maile, sms-y ,telefony są miłe ale ...
          • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 12:24
            tak, wlasnie o tym myslalam. Dla mnie zwiazek to wspolne zycie (nie-siedzenie
            sobie na glowie i zamykanie sie w klatce!) - dzielenie i radosci i smutkow. W
            innym miescie to ja moge miec kochanka ale nie partnera zyciowego. Ale nie mysl
            o tym w ten sposob "dla niego kariera jest wazniejsza niz ja, niz nasza
            milosc". Jestes w tej samej sytuacji, tez musialabys rzucic wszystko co masz
            tutaj i zaczynac od nowa.
            Podkreslam, ze to jest moje zdanie, nie wiem czego Ty pragniesz i czego
            oczekujesz po tym zwiazku (i on rowniez). byc moze po pewnym czasie takiego
            oddalenia ktores z Was zdecyduje sie na przeprowadzke - byle tylko nie robilo
            tego wbrew sobie. A byc moze to bedzie ponad Wasze sily. Wiem, ze stoisz przed
            trudnym wyborem, bo obawiasz sie, ze stracisz cos waznego, moze
            najwazniejszego...
        • Gość: grogreg Re: Nowe życie? IP: 212.160.165.* 07.08.02, 12:18
          Jam jeno prosty kmiotek, wytlumacz mi co to znaczy "erzac"
          • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 12:28
            namiastka
            • Gość: grogreg Re: Nowe życie? IP: 212.160.165.* 07.08.02, 12:56
              Dzieki Ci Wasza Fluorestencjo, ze te ten promyk rozpraszajacy ciemnosci mego
              prostego umyslu.
              • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 13:07
                Fluorestencjo? esencjo eminencjo
                Rozpraszac mroki niewiedzy Waszmosci to czysta przyjemnosc
                • agick yyy... 07.08.02, 13:11
                  na tę chwilę i ja przestałam się taplać w odmętach niewiedzy...
                • Gość: grogreg Re: Nowe życie? IP: 212.160.165.* 07.08.02, 13:28
                  Takoz w swej unizonosci jeszcze raz podziekuje za te drobine wiedzy, ktora
                  jekze szczodrze w swej laskawosci mnie ciemnego uraczylas.

                  oblesnie nozki caluje
                  grogreg
                  • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 13:44
                    Niech Wasza Łaskawość raczy zabrać swoje mokre usta z moich stóp, bo już nigdy
                    więcej nic Waszej Łaskawości nie wytłumacze. A nie chce chyba Waszmośc w
                    niewiedzy tkwić?
                    • Gość: grogreg Re: Nowe życie? IP: 212.160.165.* 07.08.02, 14:15
                      Jakaz to udreka byc przed takim wyborem postawionym.

                      Alboz blask wiedzy na mnie splynie
                      Alboz ze swego ulubionnego fetyszu zrezygowac musze

                      Wybral Ci ja.

                      "....chce ogladac twoje nogi
                      nogi, nogi, nogi
                      Chce bys zalozyla mini
                      mini, mini, mini........."



                      • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.08.02, 16:41
                        Ta karczma Rzym sie nazywa, kłade areszt na Waszeci!

                        jedym słowem rzucam na Cie klatwę-->obys do końca żywota swojego skazany był na
                        towarzystwo błękitnookich słodkich blondynek w mini mówiących "wow" i nic ponad
                        to a umysł Twój niechaj zmarnieje jako ten zasuszony fistaszek.

                        Tako rzecze Sol
                        • Gość: grogreg Re: Nowe życie? IP: *.univ.szczecin.pl 07.08.02, 17:48
                          zegnaj rozumku, przyczynku udrek i rozterek
                          witajcie blondynki!
                          • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.08.02, 20:08
                            Akt I scena I
                            widzimy Grogrega przyodzianego w kaszmirową bonżurkę wylegujacego sie na
                            corbusierowskiej leżance. W reku cygaro. Otwieraja się drzwi. Skrzypniecie. W
                            progu staje blondie w mini.
                            Grogreg z leżanki "chooo nooo" (ospale).
                            Blondie: "wow".
                            Kurtyna.
                            Akt I Scena II
                            Ten sam pokoj. Blondie i Grogreg w niedbalych pozach zwisaja z leżanki.
                            Grogreg: "wow".
                            Blondie: "nooo".
                            Kurtyna
                            • Gość: grogreg Re: Nowe życie? IP: 212.160.165.* 08.08.02, 09:13
                              Bisow nie bedzie?
                              I czy to cygaro jest konieczne?
                              • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 08.08.02, 09:19
                                zamiast cygara w rekwizytorni jest tylko orientalna packa na muchy wykonana z
                                kosci sloniowej. Mozesz lezec i machac od niechcenia packa...
                                A co do bisow nie przewidziano.
                                :)
    • maxsiu7 Re: Nowe życie? 07.08.02, 13:11
      Sytuacja patowa. Raczej nie widze przyszlosci. Jedno z was spasuje :-(
    • slimaczysko Re: Nowe życie? 07.08.02, 13:12
      Mozna dlugo. Ale czy ma sens?
    • Gość: Rasinka Re: Nowe życie? IP: 195.117.24.* 07.08.02, 13:52
      ja powiem tak ja wytrzymałem ponad rok. Ja byłem we Wrocławiu ona (obecnie
      żona) w Tarnowie. Widziałem ją raz na miesiąc - wytrzymałem. Wszystko zależy
      jak długo to ma trwać i czy jest jakieś końcowe może odległe ale wspólne
      rozwiązanie. My je znaleźliśmy i szczęśliwie mieszkamy we Wrocku.Pozdrawiam
      • Gość: Sol Re: Nowe życie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 13:53
        wiecej takich pozytywnych postow. ja znam pare, ktora przetrwala 2 lata rozlaki
        (on w Polsce, ona w Anglii). Ale nic na sile...
        • Gość: Rasinka Re: Nowe życie? IP: 195.117.24.* 07.08.02, 14:03
          Zgadzam się z moim poprzednikiem nic na siłe.Pzdr
        • mordyga Re: Nowe życie? 07.08.02, 14:06
          Moja kolezanka z pracy od 3 lat prowadzi takie weekendowe zycie malzenskie. Na
          poczatku miala problemy ale w koncu przywykla do swojej samotnosci w ciagu
          tygodnia. Niestety taka jest prawda.
    • tusiaz Re: Nowe życie? 07.08.02, 21:21
      candy25 napisała:

      > Problem teoretyczny. On mieszka w innym mieście, ma tam dobrą pracę,piękne
      > mieszkanie. Ona w W-wie ma swoja ukochaną pracę , mieszkanie, rodzinę. Chcą
      > byc razem...i zaczyna się problem. On nie chce przyjechac do W-wy,ona boi sie
      > przenieść na stałe do innego miasta, chociaż ma perspektywy na pracę w filii
      > swojej firmy. Życie weekendowe? Od piatku wieczór do niedzieli wieczór? Czy
      > długo tak mozna?

      myslę,że powinni się dogadać........i zamieszkać wspólnie. Mogą się zastanowić ,gdzie będzie lepiej,co
      jest atrakcyjniejsze z ich punktu widzenia....Takie życie osobno to nic dobrego....,potem bedą zajęte
      weekendy ,coraz mniej czasu dla siebie....znajdzie się ktos trzeci...,aż w końcu zaczną pisać posty o
      zmarnowanej miłosci .Czas jest bezlitosny ,przecieka przez palce..i nic go juz nie wróci....
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka