iskiereczka7
18.07.05, 13:50
Bardzo mi smutno.. Moj chlopak stracil prace, mieszka dosc daleko, ok 2,5
godziny ode mnie, nie ma pieniedzy, czesto teraz nawet na podroz do mnie..Nie
ma prawa jazdy..:( Szuka nowej pracy,ale to trwa juz od kilku tygodni..
Bardzo rzadko sie widujemy, ja nie moge do niego jezdzic ze wzgledu na moja
szkole, prace w soboty.. Do tej pory, po stracie pracy, przyjezdzal
przynajmniej raz w tygodniu, w weekendy, nie bylo zle choc w ciagu tygodnia
bardzo za nim tesknilam.. W ostatni weekend juz nie przyjechal, brak
pieniedzy na podroz..:(( Powiedzial mi wszystko, ze czuje wstyd, kiedy nie ma
pieniedzy, a ja prosze go zeby przyjechal, ze nie moze mnie zaprosic do kina
czy do restauracji, ze nie mozemy robic wielu innych rzeczy, ktore robia
zakochani, a na ktore potrzeba kasy.. Do tej pory, czesto to ja placilam w
knajpach, czasem "pozyczylam" mu na podroz powrotna, ale on wczoraj pekl,
powiedzial ze on tak dalej nie moze, brac ode mnie pieniedzy, ze to on jest
mezczyzna w tym zwiazku i to on powienien..ah, jak mi zle..tak zle i smutno,
bo nie wiem jak to teraz bedzie.. Codzienne smsy "tesknie za toba okropnie,
wciaz jestes w mojej glowie, chcialbym cie przytulic" doprowadzaja mnie do
szalu.. Przestalam nawet odpisywac, tak strasznie mi przykro..Chce z nim byc
tak strasznie desperacko.. Wiem ze nie ma wyjscia z tej sytuacji, wiem ze
trzeba czekac, chcialam tylko wyrzucic swoja zlosc i smutek, nie ma na to
rady...A moze ktos byl lub jest w podobnej sytuacji? Jak sobie radzic?..