28.07.05, 22:45
ech...

wczoraj całkiem przypadkiem zeszło się w gronie moich znajomych siedzących
przy piwie na temat dzieci, wychowania itd itp. okazało się, że 6 spośród 8
osób zgromadzonych w uroczym ogródku uważa, że klaps w tyłek dziecka to niezły
środek wychowawczy, a czasem pare porządnych klapsów też nie zaszkodzi. dziś
podjęłam ten temat z kilkoma osobami znanymi mi z gg - okazało się, że spora
grupa też nie ma nic przeciwko.

moich argumentów "przeciw" nie bede przytaczać, nie mam ochoty pisać ich po
raz kolejny.

powiedzcie mi jak to jest, że w grupie "za" znalazło sie sporo wykształconych,
ludzi, pochodzących wydaję się z normalnych domów. śmieszne jest to, że
koleżanka która maltretował ojciec i która to wrecz uciekła z domu w wieku 19
lat, żeby się wyrwać z tego błędnego koła, popiera te kilka "klapsów" .

do jasnej ch%$$#^%$^% :/
Obserwuj wątek
    • guwernantka_olga Re: klaps.... 28.07.05, 22:47
      gosik79 napisała:

      > ech...
      >
      > wczoraj całkiem przypadkiem zeszło się w gronie moich znajomych siedzących
      > przy piwie na temat dzieci, wychowania itd itp. okazało się, że 6 spośród 8
      > osób zgromadzonych w uroczym ogródku uważa, że klaps w tyłek dziecka to niezły
      > środek wychowawczy, a czasem pare porządnych klapsów też nie zaszkodzi. dziś
      > podjęłam ten temat z kilkoma osobami znanymi mi z gg - okazało się, że spora
      > grupa też nie ma nic przeciwko.
      >
      > moich argumentów "przeciw" nie bede przytaczać, nie mam ochoty pisać ich po
      > raz kolejny.
      >
      > powiedzcie mi jak to jest, że w grupie "za" znalazło sie sporo wykształconych,
      > ludzi, pochodzących wydaję się z normalnych domów. śmieszne jest to, że
      > koleżanka która maltretował ojciec i która to wrecz uciekła z domu w wieku 19
      > lat, żeby się wyrwać z tego błędnego koła, popiera te kilka "klapsów" .
      >
      > do jasnej ch%$$#^%$^% :/

      no przeciez mieszkasz w Polsce, co sie dziwisz?
    • dziwnym.nie.jest Re: klaps.... 28.07.05, 22:55
      a ja nie rozumiem dlaczego jesteś taka zbulwersowana daniem dziecku klapsa? bo
      przecież nikt tu nie mówi o regularnym biciu go gdzie popadnie. moim skromnym
      zdaniem w niektórych sytuacjach inaczej się nie da. sama teraz obserwuję jak
      moja siostra wychowuje swoje małe dzieci i wiem że niestety takiemu 3 czy 4
      latkowi nie da się wytłumaczyć że czegoś nie wolno robić. dla mnie osobiście
      problemem jest ostatnio bardzo modny sposób bezstresowego wychowywania dzieci -
      kompletna porażka i bzdura, moim zdaniem. a tego który to wymyślił skazałabym na
      dożywocie spędzone z dziećmi wychowywanymi według jego zasad.
    • starywyjadacz Re: klaps.... 29.07.05, 07:27
      Jak to jest ze wyksztalcona osoba daje sie nabieac na lewackie hasla typu
      bezstresowe wychowanie czy jakos tam? A jak woje dziecko nie bedzie sie
      chcialo ubrac zjesc wyjsc z domu to bedziesz godzine nad nim stac i prosic?
      buahahahahahahahahaha - bo j anie raz widzialem takie przypadki.
      • pimpek_sadelko Re: klaps.... 29.07.05, 07:41
        wyjadaczu! tu nie chodzi o bezstresowe wychowanie! jesli moj syn cos zrobi zle,
        zawini w czyms-poniesie kare, bedzie wiedzial, ze tak nie wolno.
        dziecko jest taka sama osoba jak Ty, czy ja... i nie wyobrazam sobie, zeby za
        moj blad maz strzelil mnie w tylek czy w cos innego!
        co ma dac ten klaps? rozumu nie da na pewno! jedynie sygnal: mozna drugiego
        czlowieka bic, jesli nie uzyskamy od niego tego czego oczekujemy.
        nie bij dziecka, bo ono kiedys bedzie wbilo. nie wyzywaj dziecka, bo on bedzie
        kiedys wyzywalo itd...
        • starywyjadacz Re: klaps.... 29.07.05, 08:19
          Mowisz jakbys nigdy dzieci nie miala. Dziecko to nie jest dorosly czlowiek i z
          nim nie da sie negocjowac. Wez cos z dzieckiem na logike mu wytlumacz
          hahahahhahaha. Powiem wiecej - jakbys troche poczytala o psychologii dziecka to
          bys wiedziala ze one testuja jak daleko moga sie posunac.
          A klaps to nie bicie.
          • pimpek_sadelko Re: klaps.... 29.07.05, 08:22
            starywyjadacz napisał:

            > Mowisz jakbys nigdy dzieci nie miala. Dziecko to nie jest dorosly czlowiek i
            z
            > nim nie da sie negocjowac. Wez cos z dzieckiem na logike mu wytlumacz
            > hahahahhahaha. Powiem wiecej - jakbys troche poczytala o psychologii dziecka
            to
            >
            > bys wiedziala ze one testuja jak daleko moga sie posunac.
            > A klaps to nie bicie.
            >
            ale sama byla dzieckiem i nie bylam bita. nic na tym nie stracilam, mysle ze
            zyskalam. dziecko to mala dorosla osoba. widzisz... tobie tez na logike nic nie
            mozna... chcesz przemoca. przemoc ma cos wspolnego z logika? chyba sfiksowales!
            klaps to bicie. nie jest to rozmowa, nie jest to wyjasnieniem, nie jest to
            niczym sensownym.
            tylko durnie mysla, ze dzieci sa glupiutkie i nic nie kum,aja, ze mozna z nimi
            postepowac jak z marionetkami. tego malego czlowieka szanuje sie od poczatku!
            • starywyjadacz Ale brednie, 29.07.05, 08:31
              > klaps to bicie. nie jest to rozmowa, nie jest to wyjasnieniem, nie jest to
              > niczym sensownym.


              Ty chyba sama nie wiesz co piszesz. W uszach kazdego rodzica to co tu
              opowiadaasz to herezje tak jak ziemi jest plaska i trudno dyskutowac z
              przeinaczeniami.
              Takie slowo jak ROZMOWA, WYJASNIENIE - zapomnij o czyms takim w wielu
              sytuacjach. Oczywiscie w dobrych warunkach to trazeba wyjasniac i rozmawiac
              jak najwiecej ale jak juz wspomnialem sproboj pogadac z 3latkiem ktory akurat
              sie uprze albo cos mu strzeli do glowy? Czy ty wiesz co ty opowiadasz? Kazdy
              rodzic w tym momencie zabije cie smiechem. Wiec nie dyskutuj jak nie masz
              pojecia, a o tym ze nie masz pojecia swiadczy to ze uzylas slow rozmowa i
              wyjasnianie.
              • pimpek_sadelko Re: Ale brednie, 29.07.05, 08:34
                ty wiesz o czym piszesz. wierze, na 100% ze umiesz bic SLABSZEGO!
                • starywyjadacz Re: Ale brednie, 29.07.05, 08:39
                  > ty wiesz o czym piszesz. wierze,
                  Ty za to nie wiemsz o czym piszesz. Pgadamy ze 3 lata.

                  > na 100% ze umiesz bic SLABSZEGO!

                  Jak wiekszosc rodzicow od zawsze - i ja tez dostalem czasem klapsa ( i jakos
                  nie czuje sie ze bylem pobity) i zdecydowana wiekszosc twoich znajomych tez
                  dostala ( choc nie wierze ze jest choc jedna osoba ktora klapas w zyciu nie
                  dostala) i jakos nie skrzywilo to psychiki jak to barwnie ktos tu opisuje.
    • pimpek_sadelko Re: klaps.... 29.07.05, 07:39
      klaps jest dowodem bezsilnosci doroslych, rodzicow. nie daja sobie rady z
      dzieckiem i najprostrza rzecza jaka moga zrobic jest : walnac malca.
      nie zamierzam stosowac przemocy. brzydze sie tym.
      • starywyjadacz Re: klaps.... 29.07.05, 08:20
        jedno pytanie.
        masz dzieci?
        • pimpek_sadelko Re: klaps.... 29.07.05, 08:24
          starywyjadacz napisał:

          > jedno pytanie.
          > masz dzieci?
          >

          mam w brzuchu. cos to zmienia? sama bylam dzieckiem, moj brat tez. zyjemy bez
          klapsow i wyroslismy na normalnych ludzi. naszym rodzicom chcialo sie z nami
          rozmawiac i karac nas za male przestepstwa wieku dziecego tak, zeby lap do nas
          nie wyciagac.
      • dobrazona1 Re: klaps.... 29.07.05, 08:24
        > klaps jest dowodem bezsilnosci doroslych, rodzicow. nie daja sobie rady z
        > dzieckiem i najprostrza rzecza jaka moga zrobic jest : walnac malca.
        > nie zamierzam stosowac przemocy. brzydze sie tym.

        A ja ostatnio taka sytuacje widzialam. Jacys rodzice chcieli wyjsc od
        znajomych. Dziecko nie chcialo lezalo na ziemi i ryczalo a oni godzine z nim
        dyskutowali przed drzwiami w korytarzu. GODZINE - az ich wszyscy mieli dosyc bo
        pozno bylo. Wszyscy poszli spac a oni dalej jeszcze w tym korytarzu
        dyskutowali. Nie mowiac o tym jak to dziecko klnie.
        Wiec wez puknij sie w czolo z twoimi teoriami.
        • pimpek_sadelko Re: klaps.... 29.07.05, 08:29
          dobrazona1 napisała:
          > A ja ostatnio taka sytuacje widzialam. Jacys rodzice chcieli wyjsc od
          > znajomych. Dziecko nie chcialo lezalo na ziemi i ryczalo a oni godzine z nim
          > dyskutowali przed drzwiami w korytarzu. GODZINE - az ich wszyscy mieli dosyc
          bo
          >
          > pozno bylo. Wszyscy poszli spac a oni dalej jeszcze w tym korytarzu
          > dyskutowali. Nie mowiac o tym jak to dziecko klnie.
          > Wiec wez puknij sie w czolo z twoimi teoriami.

          sama sie puknij:)
          nie moja wina, ze rodzice rozmawiaja z ryczacym zieckiem. jak dziecko wpada w
          histerie to sie z nim nie rozmawia. dziecko ma wiedziec, ze placzem NIC nie
          wymusi. rozmowa? tak, na spokojnie, jak sie rzuca na podloge, to sie bierza\e
          za lapke i do drugiego pokoju na krotkie przemyslenie, z czytelna informacja:
          nie rozmawiam, nie chce sie z toba kontaktoac jak sie tak zachowujesz. dzieci
          zybko to lykaja, ale trzeba nad tym popracowac. moich znajomych dzieciaki jakos
          to zakumaly! tylko rodzicom sie CHCIALO!!
          • dobrazona1 Re: klaps.... 29.07.05, 08:35
            Jasne - o pierwszej w nocy na przemysliwanie zamykanie w pokoju. Za lapke?
            szczegolnie jak sie trzyma rekami i nogami czego popadnie i na dodatek gryzie i
            pluje.
            Poza tym jest to w tym wypadku co napisalas przemoc psychiczna nie gorsza od
            fizycznej.
            • pimpek_sadelko Re: klaps.... 29.07.05, 08:38
              dobrazona1 napisała:

              > Jasne - o pierwszej w nocy na przemysliwanie zamykanie w pokoju. Za lapke?
              > szczegolnie jak sie trzyma rekami i nogami czego popadnie i na dodatek gryzie
              i
              >
              > pluje.
              > Poza tym jest to w tym wypadku co napisalas przemoc psychiczna nie gorsza od
              > fizycznej.

              to jst przemoc psychiczna? hahahah:)
              ale dobre! do pokoju sie aprowadza na chwile! ale durny jestes!:) wszystko
              umiesz przekrecic. bij dalej swoje dzieci, mam nadzieje, ze kiedys sioe
              zrewanzuja i odplaca pieknym za nadobne:)
              co dasz innym z siebie to wroci do ciebie.
              • dobrazona1 Re: klaps.... 29.07.05, 08:41
                A ty stosuj przemoc psychiczna.
                Nie wiem czy czytalas o tym jak zamykanie dzieci i tego typu kary wplywaja na
                psychike. To lepiej poczytaj dopuki nie jest za pozno.
      • six_a Re: klaps.... 29.07.05, 09:50
        co za różnica, czy dasz klapsa czy weźmiesz dziecko na barana i mimo wrzasków
        pójdziesz, jak się zaprze wszystkimi czterema, efekt jest ten sam i dzieciak
        czuje się tak samo złamany jak przy klapsie, więc mówienie: klapsów się brzydzę
        i nie będę stosować jest hipokryzją. Nie będziesz stosować klapsów, ale
        wymyślisz sobie inne sposoby, bo w wielu przypadkach dziecku nie wytłumaczysz!
        Szczególnie mówię o sytuacjach, które mogą być zagrożeniem dla dziecka. Znałam
        kiedyś jedną bardzo nowoczesną Panią, która twierdziła, że trzeba dziecku
        pozwolić się uczyć na własnych błędach, tzn. włazi na krzesło, z którego może
        spaść, niech spadnie i zobaczy. No, przepraszam, ale jeżeli dzieciak się pcha
        do kuchenki z włączonym gazem, to ja mu wolę dać profilaktycznie klapsa (o ile
        nie zrozumie normalnym tłumaczeniem), niż oglądać potem jego poparzenia w
        szpitalu.
        A jeśli jesteś w stanie powiedzieć, że Twoi rodzice nigdy nie stosowali wobec
        Ciebie ŻADNYCH środków przymusu, to możesz poprosić o wpisanie do księgi
        rekordów G.
    • simonkapl Re: klaps.... 29.07.05, 08:21
      Jak bedize trzeba, tez klapsa dam.Sama mialam w swoim zyciu pare klapsow, i na
      zle mi nie wyszlo.
    • oralbee Re: klaps.... 29.07.05, 08:50
      Ja w dziecinstwie dostalem jednego klapsa,ale pamietam go do dzis!
      Mialem jakies 6-7lat i zwialem mamie z wizyty u babci do domu!
      Dobra lekcja to byla!
    • flig Re: klaps.... 29.07.05, 09:06
      Też dostałam w życiu parę klapsów.
      Nie czuję się skrzywiona psychicznie - pewnie dlatego, że zawsze wiedziałam za
      co dastałam /słusznie/ i zawsze kończyło się przeprosinami obu stron.

      Parę razy zdarzyło mi się syna klepnąć w tyłek i odebrałam to jako swoją
      porażkę. Natychmiast przepraszałam. Teraz gdy czuję się bezsilna "leję" łóżko,
      poduszkę...a mały zaczyna się śmiać i sytuacja się rozładowuje.

      A co do dzieciaka który kladzie się na podłodze, wrzeszczy...nikt mnie nie
      przekona, że to się bierze z niczego. Że dotychczas aniołek, nagle ni stąd ni
      zowąd zmienia się w diabła. Rodzic z reguły ma takie dziecko jakie sobie wychował.
    • gosik79 Re: klaps.... 29.07.05, 09:26
      prawda wygląda tak jak powiedziała Pimpek. Klaps jest wyrazem bezsilności. TO
      fajny argument bo dziecko ci nie odda, kończy sprawdę. tyle, ze w ten sposób
      uczysz dziecko jak kończyc dyskuję z innymi - biciem. masz takie dziecko jak
      sobie wychowasz - nikt tu nie mówi o bezstresowym wychowaniu. dziecko wychowuje
      się metodą kar i nagród, niestety tak to w praktyce wygląda, bez tego się nie
      obędzie.
      jeżeli klniesz przy dziecku to i ono będzie klęło, bijesz - duża szansa, ze nie
      będzie miało nic przeciwko wtłuczeniu koledze jeżeli będzie widziało, że nie
      użyska tego czego chce.

      inna sprawa to to, że bici w dzieciństwie rodzice uznają, że to nic złego.
      dziecko ma cię szanować a nie tylko się bać. rodzicielstwo to nie reżim
      totalitarny.

      czasem mam wrażenie, że to niektórych "normalnych" rodziców powinno się od nowa
      wychować a nie ich dzieci.

      mam takich znajomych, obydwoje po studiach, facet ma własną firmę, niby z
      normalnego domu. urodziła im się długo wyczekiwana córeczka, więc rozpiescili ją
      do granic możliwości, dziewczynka ma wszystko. z tym że dziecko wymaga coraz
      więcej i więcej, jest po prostu wredne, złośliwe bo mamcia pokazała, że tak
      można. po 4 latach regularnie dostaje w tyłek jak coś zbroi, bo nie ma na nią
      innej rady. to dziecko jest tak wychowane przez rodziców, sama się taka nie
      stała. za co ją biją, za własne błędy??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka