Dodaj do ulubionych

Czy jestem "golodupcem"

29.07.05, 10:42
Tyle sie naczytalem o wadze statusu majatkowego faceta,ze teraz popadam w
kompleksy!Jaki majatek powinien miec facet w dzisiejszych czasach?Czy kobiety
zwracaja uwage na ta kwestie przy zawieraniu znajomosci?
Ja pracuje od 2 lat i jak dotad dorobilem sie tylko auta wartego jakies 20tys
a na koncie mam ok.18tys.do tego kredyt studencki ok13tys.
Dodam,ze nic w zyciu nie dostalem,wszystko zawdzieczam sobie.

Prosze o wypowiedzi moje panie!
Obserwuj wątek
    • kasitza Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:46
      w dzisiejszych czasach zabrzmi to niezwykle naiwnie, ale jeszcze nigdy nie
      patrzylam na kasa faceta, bo mnie ona nie kreci. Niestety jestem mezatka, ale
      zycze ci znalezienia dziewoi beizinteresownej.
      • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:50
        kasitza napisała:

        > w dzisiejszych czasach zabrzmi to niezwykle naiwnie, ale jeszcze nigdy nie
        > patrzylam na kasa faceta, bo mnie ona nie kreci. Niestety jestem mezatka, ale
        > zycze ci znalezienia dziewoi beizinteresownej.

        Z tym to chyba bedzie problem,bo wiekszosc dziewczyn jakie poznaje jest bardzo
        zainteresowana moimi zarobkami!Raz mialem randke z kolezanka mojej znajomej i
        ta po przedstawieniu sie zadala mi pytanie "to ile Ty zarabiasz..."?
        • kasitza Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:58
          a to babe przegon od razu, bo wychowania nie ma nawet na tyle, by w
          towarzystwie nie rozmawiac o pieniadzach.
          staroswiecka jestem ale obstaje przy tym.
        • kryzysowa_narzeczona75 Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:59
          A wtedy sie odpowiada... "No to moze oboje wymienmy sie PITami". To tak na
          przyszlosc ;)
          Zle trafiles.
    • zuz13 Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:55
      nieważne ile ważne by był zaradny, w razie braku pracy jaka sobie wymarzył
      potrafił i chciał robić to co mu nie leży:( dla mnie liczy się inicjatywa faceta
      to że chce iść do pracy nawet za małe pieniązki, a nie siedzac na dupie mowic
      tylko jaki to on mądry ale nigdzie go nie doceniaja, nie lubię narzekaczy lubie
      facetow co pojda ciezko zarobia kaske, ale tez potrafia za ten
      ostatni"grosz"zaprosic swoja kobiete na kawe, bo na co wydac jak sie ma jej tak
      mało? lepiej wypic dobra latte niz zjesc mrozonke z ryzem;)
    • moni.valentino Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:56

      żartujesz chyba? i co związałbys sie z taką co patrzy tylko na twoją kase?
      eh...ku..kie czasy nastały! INTERES i tylko interes sie liczy!
      widać nadal mentalnie żyjemy w dżungli - najpierw se pooglagamy co my z tego
      bedziemy mieli no a potem może łaskawie się zaangażujemy emocjonalnie -
      ku..ka filozofia!
    • mmagi Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:57
      eee nie jest tak żle:-)
      • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:00
        Naprawde mialem taka akcje z panienka!!!to tez zainspirowalo mnie do napisania
        tego watku i glebokich przemyslen!
        Mam coraz wieksze watpliwosci,ze trafie na kobiete bezinteresowna!
        • kasitza Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:01
          musisz dluzej szukac
        • mmagi Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:07
          trafisz,nie wszystkie takie sa:-)
          • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:10
            mmagi napisała:

            > trafisz,nie wszystkie takie sa:-)

            jak bede tak trafial jak do teraz to chyba starym kawalerem zostane;)
            • mmagi Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:20
              eeee tam,nie bedzie tak żle:-)
              • kasitza Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:23
                lepiej kawalerem, kochanie ty moje, niz pomiotlem jakiejs hetery.
                • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:27
                  kasitza napisała:

                  > lepiej kawalerem, kochanie ty moje, niz pomiotlem jakiejs hetery.

                  Tez tak sobie to tlumacze,ale wiem,ze pewnego dnia sie zlamie dla jakiejs
                  hetery!-oczywiscie jak mnie zechce-takiego golodupca!

                  -juz mi sie nudzi ten stan wolnosci!
    • zuz13 Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 10:59
      a tak dodajac na szczescie nie mam poki co:)oby tak zostało z kasa problemu,
      wziełam sie za dupe i stwrzyłam cos co mnie kupe ciezkiej roboty
      kosztowało!czego zycze wszystkim, głowki do gory nie narzekac a myslec a noz za
      ktoryms razem sie uda:)))robie cos zaznaczam czego co nie jest szcytem moich
      marzen ale grunt to docenic ze sie udało to co otworzy mi droge do spełnienia i
      robienia tego co naprawde chce w zyciu robic:)))
      • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:03
        zuz13 napisała:

        > a tak dodajac na szczescie nie mam poki co:)oby tak zostało z kasa problemu,
        > wziełam sie za dupe i stwrzyłam cos co mnie kupe ciezkiej roboty
        > kosztowało!czego zycze wszystkim, głowki do gory nie narzekac a myslec a noz
        za
        > ktoryms razem sie uda:)))robie cos zaznaczam czego co nie jest szcytem moich
        > marzen ale grunt to docenic ze sie udało to co otworzy mi droge do spełnienia
        i
        > robienia tego co naprawde chce w zyciu robic:)))

        Gratuluje Ci Zuz13 i zazdroszcze troche!
        Ja tez mam super prace i swietne zarobki,ale ciagle mysle,ze powinienem zaczac
        pracowac tylko dla siebie i zalozyc wlasna firme!
    • simonkapl Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:13
      A gdzie tam, nie jestes.Daleko ci do golodupca, w moim pojeciu przynajmniej.
    • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:18
      Czy nie powinno byc tak,ze czlowiek dorabia sie wraz z uplywem lat?-mysle,ze
      kobiety tego nie rozumieja (przynajmiej wiekszosc).
      Oczywiscie pomijajac fakt istnienia dzieci bogatych rodzicow!-mlody czlowiek
      powinien miec czas na rozkrecenie sie!Ja jako niedawny absolwent bylem
      b.szczesliwy i dumny z siebie,ze bez niczyjej pomocy doszedlem do tego co
      mam,ale teraz zaczynam sie juz zastanawiac!-taki kubel zimnej wody!
      • simonkapl Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:19
        No przeciez, jak na absolwenta, to masz swietne oszzcednosci i samochod.Malo
        znam ludzi ktorzy po studiach taki status materialny osiagaja bez pomocy
        rodzicow.Czym ty sie gryziesz?
        • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 11:25
          simonkapl napisała:

          > No przeciez, jak na absolwenta, to masz swietne oszzcednosci i samochod.Malo
          > znam ludzi ktorzy po studiach taki status materialny osiagaja bez pomocy
          > rodzicow.Czym ty sie gryziesz?

          Gryzie mnie to,ze to co mam okazuje sie niczym!Po licznych lekturach na ten
          temat wyszlo na to,ze powinienem byc juz posiadaczem ladnego mieszkanka w nowej
          dzielnicy,jezdzic autem minimum za 50tys a na koncie miec ok.100.

      • ojczym_apsika Re: Czy jestem "golodupcem" 31.07.05, 07:33
        tak jestes golodupcem
        i kobiety maja racje ze cie nie chca
        co za przyjemnosc nadstawic sie takiemu jak ty
        a pozniej biede klepac do usranej smierci.....
        • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 31.07.05, 21:41
          ojczym_apsika napisał:

          > tak jestes golodupcem
          > i kobiety maja racje ze cie nie chca
          > co za przyjemnosc nadstawic sie takiemu jak ty
          > a pozniej biede klepac do usranej smierci.....

          Przeciez ja nie napisalem,ze kobiety mnie nie chca!?!
          Mam tylko obawy,ze wiekszosc kobiet w dzisiejszych czasach patrzy na status
          majatkowy swojego ewentualnego wybranka!
    • aaliyah20 ...To nie o to chodzi w ogóle... 29.07.05, 11:27
      Współczuję, że w ogóle posługujesz się takim terminem - wymyślić go mogła tylko
      bitch lecąca na kasę. Dla mnie w ogóle takie pojęcie nie istnieje - "podziwiam"
      zdziry, które w taki - jakże pusty sposób - dobierają sobie mężczyzn. Były tu
      setki topiców - jak nie o tym, że komuś brakuje kasy, to znów o tym, że jakaś
      zaczyna mieć wątpliwości czy na przyszłość owego szmalu starczy. Musisz wiedzieć
      z kim się zadajesz i tyle - ja nie będę oceniała twojego dorobku, bo to w ogóle
      nie o to tu chodzi - jak zaczniemy w taki sposób się dobierać to ten świat już w
      ogóle zejdzie na psy. Jeśli któraś nie chce być z Tobą, bo ocenia twój majątek
      to czym prędzej kopnij w du***ę i tyle ;)))) Bo taka nie jest warta niczego.
      Pozdrawiam.
      • oralbee Re: ...To nie o to chodzi w ogóle... 29.07.05, 11:32
        Czy nie uwazasz,ze juz sie tak dobieramy na tym swiecie!?Zwlaszcza w
        Polsce,gdzie wiadomo jak jest!

        P.S
        Dzis mam sie znow spotkac z ta panienka!-przyznam,ze jest bardzo ladna i mi sie
        podoba,ale mam wlasnie watpliwosci zwiazane z tematem.
        Moze lepiej nie brnac w to dalej!
        • simonkapl Re: ...To nie o to chodzi w ogóle... 29.07.05, 12:19
          Daj sobie z panienkami co to stan twojego konta sprawdzaja najpierw.
        • aaliyah20 ...Twoja sprawa... 29.07.05, 13:23
          Twoja sprawa... stawiasz pytanie to odpowiadam. Wiem jak jest w Polsce,
          natomiast - powtarzam - twoją sprawą jest, kogo wybierzesz. To wyjdzie od razu -
          ja mam chłopaka, który - jak się okazało dużo kasy, o czym dowiedziałam się
          kilka miesięcy po tym - jak zaczęliśmy ze sobą być. Idąc do kina czy
          gdziekolwiek indziej - w życiu nie dam za siebie zapłacić, żeby on broń Boże nie
          pomyślał, że chcę z niego kasę ściągać. Prędzej czy później poznasz się na
          takiej (a to tekst "a oddam ci potem, bo akurat nie mam drobnych", itp... itd...
          znam na pęczki takich). Ja jeżeli mamy gdzieś wyjść, a nie mam akurat pieniędzy
          to mówię od razu - zresztą on zawsze zdzierżyć nie może, że ja chcę płacić za
          siebie - ale nigdy nie dopuściłabym do takiej sytuacji. Wiem, że czasem mu jest
          przykro, że na przykład ja niczego od niego nie chcę, bo tak nie jest. Ale na
          pewno nie zostałam wychowana pod tytułem "Facet jest od zarabiania, kobieta od
          wydawania" - nigdy! Patrząc i słuchając mojej matki stwierdziłam, że wychowałam
          się zupełnie sama i dziękuje Bogu, że nie jestem taka jak ona, która w ogóle nie
          ma szacunku do pieniędzy. Jak usłyszałam od niej "Znajdź sobie minimum 5 lat
          starszego, z własnym mieszkaniem i pracą" to tyle mi wystarczyło :( Nienawidzę
          materialistów, bo gdyby o to chodziło w życiu już dawno dałabym sobie spokój ze
          wszystkim. Mój poprzedni związek rozpadł się między innymi właśnie z uwagi na
          obsesję na punkcie pieniędzy na co jestem szczególnie wyczulona. Jeśli spotykasz
          się z dziewczyną i nie macie o czym rozmawiać to i nawet tysiąc złotych nic tu
          nie pomoże - mam nadzieję, że rozumiesz co chcę przekazać. Kasa jest fajna, ale
          na bardzo krótką metę. Będąc z taką osobą nigdy nie będziesz szczęśliwy - a
          sorry, są jeszcze osoby na tym zakichanym świecie takie jak ja, które
          uszczęśliwi się poczuciem bezpieczeństwa i bycia kochanym, a nie tym, że
          przyniesie się banknoty.
          • oralbee Re: ...Twoja sprawa... 29.07.05, 13:28
            Kurcze!-ale fajnie sie Ciebie czytalo!Jak urywek z romantycznego filmu;)

            P.S
            Ja tez nie lubie jak kobieta chce placic za siebie;)
            • aaliyah20 Re: ...Twoja sprawa... 29.07.05, 13:57
              Ee tam urywek ;))) Ja po prostu taka jestem - i wreszcie znalazłam
              inteligentnego chłopaka, który to wszystko docenił i tobie też tego życzę (tzn.
              dziewczyny rzecz jasna :D) ;))))))
              Powodzenia ;)))
          • tumoi Re: ...Twoja sprawa... 30.07.05, 22:50
            Tak się zastanawiam czy za bardzo skrajnie nie podchodzisz do tematu "kto
            płaci". Czy w przypadku kiedy chłopak zaproponuje Ci np. wyjazd, na który Cię
            nie będzie stać zrezygnujesz z wyjazdu, będziesz oczekiwała, że chłopak również
            nie pojedzie, czy pozwolisz mu jechać samemu (ale czy on będzie chciał bez
            Ciebie?)czy może trochę złagodzisz swoje zasady w tej kwestii i przyjmiesz jego
            zaproszenie?
            • aaliyah20 Re: ...Twoja sprawa... 31.07.05, 00:44
              Skrajnie nie skrajnie - już pisałam - wszystko zależy od tego, kogo spotykasz.
              Ja wiem, że jeżeli facet zaproponuje wyjazd, a mnie na niego nie stać [kurczę
              znajomo brzmi, bo mieliśmy jechać w sierpniu ;)))] to wiem, że on beze mnie nie
              pojedzie - bo właśnie tak zrobił. Planowaliśmy wyjazd od miesiąca, ale z uwagi
              na sytuację... może mniejsza z tym - po prostu - nie mogę jechać. Za jego kasę
              nigdy bym nie pojechała, bo bez przesady - nie po to on haruje w pracy, żebym z
              niego zdzierała tylko dlatego, że ja aktualnie kasy nie mam ;) A jak mu zależy
              to poczeka. Zawsze można jechać w ciągu roku, już rozmawialiśmy na ten temat :)
              Ktoś, kto koniecznie za wszelką cenę musi jechać - tzn. że mu nie zależy. On
              jest zdania, że jeżeli czas spędza ze mną to jest szczęśliwy i dla mnie to jest
              prawdziwy facet. Bo on nie musi sobie udowadniać jadąc sam, że będzie się dobrze
              bawił beze mnie (chociaż to już może inny temat) :)
    • macacz Trzymaj sie od bab z daleka, baby to hooje 29.07.05, 14:04


    • prix_gentil Nie jesteś 29.07.05, 14:05
      Ja na koncie nie mam nic :) Więc chyba ja jestem :)
      • oralbee Re: Nie jesteś 29.07.05, 14:09
        prix_gentil napisała:

        > Ja na koncie nie mam nic :) Więc chyba ja jestem :)

        Chcesz mnie pocieszyc?
        W takich kategoriach nie mozemy sie porownywac,bo Ty mozesz byc np.nastolatkiem!
        i masz prawo byc "golodupcem"-a ja mam 27lat a to zobowiazuje;)
        • prix_gentil Re: Nie jesteś 29.07.05, 14:15
          Już dawno nie jestem juz nastolatką :)
          NIe pocieszam ,tylko pisze jak jest
    • julita36 Kobiety dziela sie na... 29.07.05, 14:13
      Skarbie to i tak sie wiele dorobiles po dwoch latach pracy;)Kobiety dziela sie
      na materialistki oraz na te, ktore potrafia kochac faceta z malutkim portfelem.
      Ja pracuje od 5 lat, ukonczylam dwa kierunki studiow, ma prawo jazdy ale nie
      mam samochodu...i jestem zdania, ze pieniadze szczescia nie daja a milosci nie
      mozna kupic.Zyje pracujac, uczac sie, tez splacam kredyt studencki i ciesze
      sie, ze prace zawdzieczam tylko sobie a nie znajomosciom.Pamietaj, ze kobieta
      inteligentna, wyksztalcona, umiejaca kochac bedzie szukala towarzysza na dalsze
      zycie a nie dla pieniedzy.Pozdrawiam!!!Glowa do gory;)
      • mmagi Re: Kobiety dziela sie na... 29.07.05, 14:16
        no ale tylko portfel moze byc malutki;-))
        • oralbee Re: Kobiety dziela sie na... 29.07.05, 14:20
          mmagi napisała:

          > no ale tylko portfel moze byc malutki;-))

          Maly portfel w malym aucie;))bo jak auto wielkie to swiadczy o jakis tam
          brakach;)))
          • julita36 Re: Kobiety dziela sie na... 29.07.05, 14:23
            no portfel moze byc duzy ale za to pusciutki;))ja tylko podalam w przenosni
            ten "maly portfel";))Wazne jest to co soba reprezentujesz, a nie to jaki masz
            samochod i jaki masz zasob gotowki na koncie...to jest moje zdanie i ja tym sie
            kieruje wybierajac partnera.
          • mmagi Re: Kobiety dziela sie na... 29.07.05, 14:25
            no to nie wywal sie na wielka brykę;-)
    • adam.dazim Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 14:26
      golodupiec to ktos bez potencjalu
      jezeli potencjal masz to nawet bez gotowki golodupcem nie bedziesz
      nie przejmuj sie
      • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 14:27
        adam.dazim napisał:

        > golodupiec to ktos bez potencjalu
        > jezeli potencjal masz to nawet bez gotowki golodupcem nie bedziesz
        > nie przejmuj sie

        Potencjal to az tryska odemnie!!!
    • zupper drogi "gołodupcu" 29.07.05, 14:58
      Na starcie życiowym to nie gra aż tak istotnej roli.Znajdziesz partnerkę której
      ten stan odpowiada i nie bedzie kwasów. Gorzej jak zaczniesz powolutku czegoś
      się dorabiać i nagle kasa się urwie i zacznie się w domu piekiełko bo na to nie
      ma na tamto, nie ma pracy, atmosfera się psuje itd...tu widzę zagrożenie
      finansowe a nie na starcie.
    • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 15:20
      Dobra!-ide juz z tej roboty,bo sie tu zanudze dzisiaj!
      Wpadne do Was jak dojade do domu!ale najpierw-poczta,bank,spozywczak!

      heja!
    • nero_19 jestes pracowity =>to dobrze 29.07.05, 15:25
      no ale tak rozsadnie cie occeniajac to nie masz za wiele o0
      no ale sa szanse ze moze dostaniesz lepsza prace i zrobisz kariere ,wtedy
      bedziesz mial wiecej pieniedzy
      • oralbee Re: jestes pracowity =>to dobrze 29.07.05, 18:01
        nero_19 napisała:

        > no ale tak rozsadnie cie occeniajac to nie masz za wiele o0
        > no ale sa szanse ze moze dostaniesz lepsza prace i zrobisz kariere ,wtedy
        > bedziesz mial wiecej pieniedzy

        Ja mysle,ze juz mam dobra prace i robie kariere...ale przeciez "nie odrazu Rzym
        zbudowano"...

    • pink.girl Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 22:41
      A czy to ma znaczenie? Możesz być nawet bezrobotny, a mieć to "coś" i laski
      będą się Tobą interesować. Domyślam się, ze lecą na Ciebie kieszieniówki,dla
      których liczy się tylko kasa, a uczucie to dodatek do całośći. To jakaś
      paranoja. Współczuję takiego powodzenie i życzę oczywiście trafienia na
      normalną.
      • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 29.07.05, 22:55
        pink.girl napisała:

        > A czy to ma znaczenie? Możesz być nawet bezrobotny, a mieć to "coś" i laski
        > będą się Tobą interesować. Domyślam się, ze lecą na Ciebie kieszieniówki,dla
        > których liczy się tylko kasa, a uczucie to dodatek do całośći. To jakaś
        > paranoja. Współczuję takiego powodzenie i życzę oczywiście trafienia na
        > normalną.

        No wlasnie wychodzi na to,ze nie jestem zbyt dobra partia dla takich!!!!
        Jestem chyba zabiedny?
        • pink.girl Re: Czy jestem "golodupcem" 30.07.05, 12:46
          Przestań się zamartwiać. Wcale nie jesteś gołodubcem, tylko te panie lecą na
          kasę, coś co świeci, świetne kolacje w drogich restauracjach i bla bla...
          To przykre, ale znam wile dziewczyn, które właśnie takie są. Ja nigdy nie
          lubiłam kolesi, którzy byli "za bardzo dziani". Czułam się jakby chcieli mnie
          kupić, że w życiu liczy się tylko kasa. Szybko zrywałam taką znajomość i
          szukałam kogoś normalnego.
          • dr.rocco Re: Czy jestem "golodupcem" 31.07.05, 00:41
            Facet , mysle , ze nie potrzebnie sie stresujesz , liczy sie to , ze masz
            prace , nie chodzisz glodny , masz jakis dach nad glowa , teraz potrzebne sa
            jeszcze jakies zainteresowania , cos co sprawia , ze jestes ciekawym czlowiekiem,
            a skoro masz jakies autko i jestes po studiach i masz prace , wybacz ale
            nie widze tu powodu by plakac nad soba , nie daj sobie wladowac takich
            glupich mysli , te laski byly nic nie warte , wielu jest dzis ludzi co maja
            tak jak ty , albo i tego nawet nie maja , nie odstajesz od przecietnego polaka ,
            ja tam jestem troszke starszy od ciebie , i tez mam samochoda w podobnej cenie ,
            i jeszcze rower za 10 tys , i tylko 3 tys. na koncie :) i nie czuje sie
            nieszczesliwy , pozdrawiam.
            • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 31.07.05, 22:20
              dr.rocco napisał:

              > Facet , mysle , ze nie potrzebnie sie stresujesz , liczy sie to , ze masz
              > prace , nie chodzisz glodny , masz jakis dach nad glowa , teraz potrzebne sa
              > jeszcze jakies zainteresowania , cos co sprawia , ze jestes ciekawym
              czlowiekie
              > m,
              > a skoro masz jakies autko i jestes po studiach i masz prace , wybacz ale
              > nie widze tu powodu by plakac nad soba , nie daj sobie wladowac takich
              > glupich mysli , te laski byly nic nie warte , wielu jest dzis ludzi co maja
              > tak jak ty , albo i tego nawet nie maja , nie odstajesz od przecietnego
              polaka
              > ,
              > ja tam jestem troszke starszy od ciebie , i tez mam samochoda w podobnej
              cenie
              > ,
              > i jeszcze rower za 10 tys , i tylko 3 tys. na koncie :) i nie czuje sie
              > nieszczesliwy , pozdrawiam.

              Ja mam pasje!!!-i ta wlasnie pochlania wiekszosc moich dochodow;)Tylko,kurcze
              dlaczego tak jest na tym swiecie,ze ludzie oczekuja tak wiele od ciebie a ty
              starasz sie temu sprostac,bo meska duma nie pozwala na to abys "odstawal"...

    • tres_jolie Re: Czy jestem "golodupcem" 31.07.05, 13:58
      Moim zdaniem nie jesteś.
      Wiesz, nie wszystkie dziewczyny patrzą na ilość zer na koncie. Ja nigdy nie
      patrzyłam na to. Dla mnie się liczy czy mężczyzna jest pracowity i czy pójdzie
      do ciężkiej pracy mino mgr przed nazwiskiem. Oraz czy będę miała w nim
      wsparcie, w razei np mojej choroby. Bo co mi po bogatym, skoro on sobie wtedy
      znajdzie inną?
      Ale na szczęście mi się udało. Mój mężczyzna jest cudowny, a stan jego konta
      poznałam dopiero po kilkunastu miesiącach. Tak się bał jak Ty, że może jestem
      jedną z "tych lasek" ;D;D;D
      A co do tej dziewczyny, to proponuję przeprowadzić mały test:
      spotkaj się z nią pewnego dnia i przeproś ją, że nie możesz jej zaprosić na
      kolację do restauracji, bo akurat "nie jesteś przy gotówce". Jeśli będzie
      chciała się z Tobą spotykać nadal (a tego Ci życzę skoro Ci się podoba), tzn
      że jest Ciebie warta. Jeśli nie- to była poprostu piękną laską co to leci na
      kasę i ciesz się że nie będzie żyć na Twój koszt.
    • squirrel9 Nie jesteś .... 31.07.05, 14:18
      ... pod warunkiem, że ... nie masz 50 lat :)))
      • oralbee Re: Nie jesteś .... 31.07.05, 21:42
        squirrel9 napisała:

        > ... pod warunkiem, że ... nie masz 50 lat :)))

        Hahaha - do 50tki to mi jeszcze brakuje prawie cwierc wieku;)
    • maaharet Re: Czy jestem "golodupcem" 01.08.05, 13:08
      Kup sobie jeszcze jakieś nieduże lokum i jak dla mnie ok.
    • malwinka21 Re: Czy jestem "golodupcem" 01.08.05, 13:49
      Jesteś fajnym facetem, bo sam na siebie pracujesz. umiesz odłożyć,zaplanować
      zakup. Trzymaj się, pozdrawiam
    • oralbee Re: Czy jestem "golodupcem" 01.08.05, 14:23
      A Wy wszystkie tutaj jestescie fajne;)
      Dzieki za mile slowa,zwlaszcza za ostatni post;)

      pozdrawiam

      P.S
      W woli wyjasnienia!-ja nie mam zadnych kompleksow!!! - pisze to dlatego,bo
      zaczynam odczuwac,ze ten watek zmierza w strone watku "pocieszajacego".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka