Dodaj do ulubionych

Pyskujacy siedmiolatek - co robic ?

20.08.02, 11:01
Moje drogie..
Poradzcie mi jakie stosowac metody na pyskowanie siedmiolatka?
Nic mnie tak nie wyprowadza z rownowagi jak odszczekiwanie mojego syna, co
robic jak zaczyna w ten przemadrzaly sposób odpowiadac i dyskutowac?
Czy nie dyskutowac z nim wtedy wcale i poczekac az zacznie normalnie mowic ?
Co poskutkuje ? Probowalam roznych metod ale jakos ten nawyk u niego trwa.
Bez przerwy rzada, domaga się czegos, dyskutuje wypominajac mi lub komus
innemu np.„ a ty to zjadlas tyle...a ty obejrzalas to....” Co robic ,
przeciez nie mogę się ciagle ze wszystkiego tlumaczyc dziecku?
Obserwuj wątek
    • Gość: Liver Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? IP: 157.25.84.* 20.08.02, 11:17
      Dać mu w pupę albo zastosować inne kary.
      Sam widziałem, w którymś z supermarketów, taką scenę :
      malec chciał od matki by mu coś tam kupiła, gdy odmówiła nastąpiła istna syrena
      alarmowa. Bachor wył,kopał i chyba gryzł, matka ciągnęła za rękę a wszyscy w
      około mieli dosyć i głośno komentowali braki w wychowaniu dziecka.
      Jeden komentarz mi utkwił, to było coś takiego : jak ten bachor dorośnie to
      pobije chyba matkę.
    • poison1 Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? 20.08.02, 11:21
      cala2 napisała:

      > Moje drogie..
      > Poradzcie mi jakie stosowac metody na pyskowanie siedmiolatka?
      > Nic mnie tak nie wyprowadza z rownowagi jak odszczekiwanie mojego syna, co
      > robic jak zaczyna w ten przemadrzaly sposób odpowiadac i dyskutowac?
      > Czy nie dyskutowac z nim wtedy wcale i poczekac az zacznie normalnie mowic ?
      > Co poskutkuje ? Probowalam roznych metod ale jakos ten nawyk u niego trwa.
      > Bez przerwy rzada, domaga się czegos, dyskutuje wypominajac mi lub komus
      > innemu np.„ a ty to zjadlas tyle...a ty obejrzalas to....” Co robic
      > ,
      > przeciez nie mogę się ciagle ze wszystkiego tlumaczyc dziecku?


      Moja matka mawiała: "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie".
      Ja stosowałam podobną metodę, może niedosłownie. Chyba, że uważasz iż naruszysz
      tym powiedzeniem godność swojego dziecka. Wówczas mogę Ci tylko współczuć.
    • agniecha27 Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? 20.08.02, 11:24
      Ja yam nie jestem za bezstresowym wychowywaniem... Jeżeli żadne tłumaczenia nie
      pomagają, to chyba zostaje tylko klaps...
      Teraz się odezwą przeciwnicy przemocy w rodzinie...
      Ja za sowoje grzeszki dostawałam od ojca w d... i jakoś wyszłam na ludzi.
      Dziecko musi znać granicę, której nie może przkraczać inaczej marnie z nami
      rodzicami... i resztą otoczenia...
      Pozdrowionka i dużo cierpliwości życzę Tobie, jak i sobie na przyszłość...
      :)))
      • liloom Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? 20.08.02, 11:36
        A mi sie wydaje ze nie mozna uogolniac. Na jedno zadziala klaps, a na drugie
        nie. I raz pomoze a raz przeszkodzi. Klaps nie rozwiazuje problemu, bo wyraznie
        jakis jest.
        Kupilam sobie ostatnio ksiazke o komunikacji z dzieckiem (Gordona) i studiuje
        ja, bo trudno mowic o czytaniu, jest tam tyle informacji do przemyslen i
        przetrawien, niektore trzaba dopasowac do dziecka i sytuacji.
        Generalnie zauwazylam, ze to pyskowanie ujawnia sie w tym wieku i jest chyba
        objawem ksztaltowania wlasnego ja. Moja corka tez przez to przechodzi. I im
        bardziej nie mam na nia czasu tym ten bunt jest silniejszy. Gorzej jest w
        czasie roku szkolnego, teraz jest u babci, wszystko jest powoli wiec i bunt
        jest mniejszy.
        Mysle, ze trzeba jednak probowac rozmawiac, wyjasniac co jest pozytywne a co
        negatywne, bo dzieci przeciez tego nie wiedza i probuja wyznaczac swoje granice
        czesto metoda prob i bledow, czesto sa po prostu bardziej konsekwentne i uparte
        niz my. Przetrzymac. Powodzenia i sily!
        • poison1 Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? 20.08.02, 11:52
          liloom napisała:

          > A mi sie wydaje ze nie mozna uogolniac. Na jedno zadziala klaps, a na drugie
          > nie. I raz pomoze a raz przeszkodzi. Klaps nie rozwiazuje problemu, bo
          wyraznie
          >
          > jakis jest.
          > Kupilam sobie ostatnio ksiazke o komunikacji z dzieckiem (Gordona) i studiuje
          > ja, bo trudno mowic o czytaniu, jest tam tyle informacji do przemyslen i
          > przetrawien, niektore trzaba dopasowac do dziecka i sytuacji.
          > Generalnie zauwazylam, ze to pyskowanie ujawnia sie w tym wieku i jest chyba
          > objawem ksztaltowania wlasnego ja. Moja corka tez przez to przechodzi. I im
          > bardziej nie mam na nia czasu tym ten bunt jest silniejszy. Gorzej jest w
          > czasie roku szkolnego, teraz jest u babci, wszystko jest powoli wiec i bunt
          > jest mniejszy.
          > Mysle, ze trzeba jednak probowac rozmawiac, wyjasniac co jest pozytywne a co
          > negatywne, bo dzieci przeciez tego nie wiedza i probuja wyznaczac swoje
          granice
          >
          > czesto metoda prob i bledow, czesto sa po prostu bardziej konsekwentne i
          uparte
          >
          > niz my. Przetrzymac. Powodzenia i sily!


          A wychowałaś już przynajmniej jedno dziecko? Jak nie to sobie kup jeszzce parę
          książek, wszak to sama mądrość (tylko nie płacz mi tu na forum na starość).
          • liloom Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? 20.08.02, 11:57

            poison przeciez pisze o swojej corce, wiec?
            • Gość: Liver Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? IP: 157.25.84.* 20.08.02, 12:02
              I co ? Chowasz dziecko z podręcznikiem w ręku ?
              • liloom liver jasne ze nie 20.08.02, 12:08
                ale skoro takie ksiazki sa to moge to przeczytac, nie uwazasz?
                czasem sa w nich pomysly fachowcow - jest cos takiego jak psychologia - liver
                sorry za ironie, ale powiedz - masz dziecko?
                • liloom poison 20.08.02, 12:14
                  Wiesz z tymi owocami to nie jestem pewna, bo ksiazka jest jakiegos amerykanina,
                  a tam sie inaczej wychowuje dzieci. Moze baby wiecej w domach siedza, nie wiem.
                  Ja mam malo czasu na moja mala i boje sie ze mi sie troche rzeczy wymyka. Nie
                  mam pomocy na miejscu jak wielu z was ma (mamusie, babcie), wiec radze sobie
                  jak umiem.
                  Kiedys czytalam Spocka, bylo wtedy na rynku tylko to, teraz jest duzo wiecej,
                  ale dzis uznaje Spocka za wielka bzdure. Dlaczego? Bo daje rady, ktore mnie
                  wkurzaly.
                  • poison1 Re: poison 20.08.02, 12:26
                    liloom napisała:

                    > Wiesz z tymi owocami to nie jestem pewna, bo ksiazka jest jakiegos
                    amerykanina,
                    >
                    > a tam sie inaczej wychowuje dzieci. Moze baby wiecej w domach siedza, nie
                    wiem.
                    > Ja mam malo czasu na moja mala i boje sie ze mi sie troche rzeczy wymyka. Nie
                    > mam pomocy na miejscu jak wielu z was ma (mamusie, babcie), wiec radze sobie
                    > jak umiem.
                    > Kiedys czytalam Spocka, bylo wtedy na rynku tylko to, teraz jest duzo wiecej,
                    > ale dzis uznaje Spocka za wielka bzdure. Dlaczego? Bo daje rady, ktore mnie
                    > wkurzaly.

                    A ja miałam i matkę i teściową,ale oglądały dziecko od święta. W wieku 2,5 roku
                    posłałam do żłobka, potem do przedszkola. Babcie były na czas choroby. Książki
                    sobie kupiłam, chyba dwie. Ale tylko się denerwowałam albo mnie śmieszyły kiedy
                    je czytałam. Książki są dobre jeśli ktoś wychował się w rodzinie, która nie
                    mogła być wzorcem i nie wie, jaką drogą iść dalej.
                    Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że problemy z dziećmi mają najczęściej
                    ludzie wysoko wykształceni i często z wykształceniem ukierunkowanym na
                    pedagogikę czy coś w tym rodzaju.
                    • liloom poison posluchaj... 20.08.02, 12:36
                      Sluchaj poison nie wiem gdzie Ty mieszkasz (ma to znaczenie), ale nie zgadzam
                      sie z Toba. Ja wychowalam sie w socjalizmie w Polsce, a moja corka mieszka w
                      bogatym kraju, dzieci maja teraz duzo wiecej niz kiedys sama o tym pewnie
                      wiesz. I nie tylko wzorce rodzinne maja znaczenie. Moi starzy byli bardzo
                      mlodzi gdy ja sie urodzilam, a ja nie bylam super mloda gdy urodzilam corke.
                      Moi starzy sie rozwiedli, a ja meza. Ja mialam duza rodzine, babcie, ciocie,
                      kuzynow i kuzynki, a teraz nie mamy tu nikogo, wiec o jakich wzorcach mowisz?
                      Mam bic moje dziecko jak dziala nie tak jak JA chce?
                      Oczywiscie ze mam ochote ja "strzelic", ale mimo to tego nie zrobie.
                      Jedna rada z tego Gordona, ktora mi sie naprawde podoba, to uswiadomienie sobie
                      ze nie traktujemy dziecka jak przyjaciela tylko narzucamy, ograniczymy,
                      niszczymi jego JA, gdy nie dziala wg naszych wlasnych wzorcow. Moge Ci to
                      opowiedziec szczegolowiej jesli Cie to zainteresuje.
                      • poison1 Re: poison posluchaj... 20.08.02, 12:46
                        liloom napisała:

                        > Sluchaj poison nie wiem gdzie Ty mieszkasz (ma to znaczenie), ale nie zgadzam
                        > sie z Toba. Ja wychowalam sie w socjalizmie w Polsce, a moja corka mieszka w
                        > bogatym kraju, dzieci maja teraz duzo wiecej niz kiedys sama o tym pewnie
                        > wiesz. I nie tylko wzorce rodzinne maja znaczenie. Moi starzy byli bardzo
                        > mlodzi gdy ja sie urodzilam, a ja nie bylam super mloda gdy urodzilam corke.
                        > Moi starzy sie rozwiedli, a ja meza. Ja mialam duza rodzine, babcie, ciocie,
                        > kuzynow i kuzynki, a teraz nie mamy tu nikogo, wiec o jakich wzorcach mowisz?
                        > Mam bic moje dziecko jak dziala nie tak jak JA chce?
                        > Oczywiscie ze mam ochote ja "strzelic", ale mimo to tego nie zrobie.
                        > Jedna rada z tego Gordona, ktora mi sie naprawde podoba, to uswiadomienie
                        sobie
                        >
                        > ze nie traktujemy dziecka jak przyjaciela tylko narzucamy, ograniczymy,
                        > niszczymi jego JA, gdy nie dziala wg naszych wlasnych wzorcow. Moge Ci to
                        > opowiedziec szczegolowiej jesli Cie to zainteresuje.


                        Przepraszam, a według czyich wzorców ma , jak to brzydko nazwałaś, "działać
                        moje dziecko? Sąsiada czy jakiegoś psychologa z Ameryki? To jest moje dziecko i
                        dlaczego ma być inne niż ja? Tylko dlatego, że żyje w innych warunkach?
                        Niezależnie od warunków, w jakich wychowujemy dziecko ma się ono nadawać do
                        życia w społeczeństwie. Inna sprawa to czy dziecko wychowamy na życiową
                        niezgułę czy sobka, którego nikt nie będzie lubił. Jeśli dzieciak w wieku 7 lat
                        dyryguje rodzicami i porównuje się z nimi to będzie to robił z innymi ludźmi. A
                        takich raczej się nie lubi w dorosłym życiu.
                        Zresztą najlepszym sprawdzianem, jak wychowujemy dziecko jest szkoła. Kiedy
                        wejdzie w środowisko rówieśników będzie musiało zweryfikować wiele swoich
                        zachowań, inaczej zostanie odrzucone.
                • Gość: Liver Re: liver jasne ze nie IP: 157.25.84.* 20.08.02, 12:15
                  Nie mam, ale zamierzam mieć i jestem po prostu ciekaw czy modele książkowe
                  pomagają w wychowaniu. Jedni polegają na książkach inni na doświadczeniu
                  starszego pokolenia inni znowu sugerują się zdaniem lekarzy a jeszcze inni
                  polegają na swoich odczuciach. No to jak jest ?
                  • liloom liver roznie 20.08.02, 15:06
                    Liver, wszystkiego po trochu. Tak naprawde to zastanawiam sie nad tym rzadko.
                    Staram sie jak moge, juz pisalam, ze to zalezy od okolicznosci.
                    Klaps jest moze ostatecznoscia, nie siegam po to zbyt czesto, ale tez nie
                    jestem do tego zmuszona (gdy na przyklad juz naprawde nic nie dziala jest dla
                    mnie sygnalem przekroczenia pewnej granicy).
                    Naprawde nie walkuje takich problemow na codzien i chyba zachowuje sie
                    naturalnie. Takie walkowanie to dla mnie domena forum, ale nie traktuje tego
                    negatywnie, tylko sama mam okazje do przymyslen ( i walkowania hehe)
            • poison1 Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? 20.08.02, 12:04
              liloom napisała:

              >
              > poison przeciez pisze o swojej corce, wiec?


              Co "więc"? Rozumiem z postu, że jesteś w trakcie procesu wychowawczego, a ja
              pytam czy zbierasz już owoce książkowej teorii.
    • lastka Re: Pyskujacy siedmiolatek - co robic ? 20.08.02, 11:52
      Pamiętam jak mój brat był w wieku Twojego dziecka to też zaczynał troszkę
      pyskowac do nas, ale kiedy zaczynał to robić to albo był zawstydzany albo
      poprostu lekcewazony. Krzyczał coś do nas a my go traktowaliśmy jak powietrze.
      Oczywiście zdarzało się, że nie dało się tego wytrzymać dostawał poprostu w
      dupsko. Na kilka lat był spokój, ale teraz kiedy ma już 13 lat naprawdę trudno
      go przegadać. Tylko teraz jak zaczyna znowu swoje pyskówki to do akcji wkracza
      tato, który ma ciężką rękę i poprostu dostaje od ojca klapsa.
      Sama nie uważam żeby to było coś złego tzn. klaps, sam kiedyś też dostawałam i
      wyrosłam na normalną osobę i nie mam absolutnie tego za złe moim rodzicom.
      Chociaż wtedy co ja sobie myślałam...
    • triassochelys Eruditio aspera - optima. 20.08.02, 12:12

      • poison1 Re: Eruditio aspera - optima. 20.08.02, 12:36
        triassochelys napisał:

        >

        Ja, ja, ja wol,
        iś libe alkohol!
    • poison1 Lepszy klaps 20.08.02, 12:31
      Moje dziecko nieraz prosiło samo o karę cielesną, bo nie chciało być pozbawiane
      przyjemności, których zabranianie stało się mniej więcej od 6 roku życia formą
      karania. Bicie skutkuje do 5, 6 roku życia.
      • cala2 Re: Lepszy klaps 20.08.02, 12:55
        dzieki za tyle odpowiedzi...
        probowalam roznych metod i jedno wiem, ze bicie tu nic nie pomoze, wtedy syn
        sie zamyka w sobie, jest biednienki i pokrzywdzony i w rezultacie to on staje
        sie ofiara a nie ja (bo to przeciez on mi napyskowal!), zaraz skarzy sie babci
        a ta zaczyna moralizowanie i tysieczne tlumaczenie...
        Chyba jednak nie tedy droga...
        Co do ksiazek, czytam aktualnie:"pozytywna dyscypline" J.Nelsen, poradniki
        mozna czytac mozna ich nie czytac, moze porady sie przydadza a moze nie bo
        ksiazka ksiazka a zycie zyciem...
        Mam wrazenie, ze dzieci teraz za wiele maja zabawek, TV, gier , atrakcji i stad
        te nowe żądania. Ja w wieku mojego syna mialam kilka zabawek a nie jak on dwa
        pudla (po butach) klockow lego i oprocz tego mase innych zabawek, ktore juz sie
        w regale nie mieszcza.
        • poison1 Re: Lepszy klaps 20.08.02, 13:00
          cala2 napisała:

          > dzieki za tyle odpowiedzi...
          > probowalam roznych metod i jedno wiem, ze bicie tu nic nie pomoze, wtedy syn
          > sie zamyka w sobie, jest biednienki i pokrzywdzony i w rezultacie to on staje
          > sie ofiara a nie ja (bo to przeciez on mi napyskowal!), zaraz skarzy sie
          babci
          > a ta zaczyna moralizowanie i tysieczne tlumaczenie...
          > Chyba jednak nie tedy droga...
          > Co do ksiazek, czytam aktualnie:"pozytywna dyscypline" J.Nelsen, poradniki
          > mozna czytac mozna ich nie czytac, moze porady sie przydadza a moze nie bo
          > ksiazka ksiazka a zycie zyciem...
          > Mam wrazenie, ze dzieci teraz za wiele maja zabawek, TV, gier , atrakcji i
          stad
          >
          > te nowe żądania. Ja w wieku mojego syna mialam kilka zabawek a nie jak on dwa
          > pudla (po butach) klockow lego i oprocz tego mase innych zabawek, ktore juz
          sie
          >
          > w regale nie mieszcza.


          No kochana, to jesteś już manipulowana przez własne dziecko. A babcię
          opierniczyć, żeby nie mieszała się do nie swoich spraw. Ale zrobisz i tak jak
          uważasz, nie wiem tylko po co zygnalizujesz problem na forum.
          • cala2 Re: Lepszy klaps 20.08.02, 13:35
            Z babcia to nie tak prosto, bo jak opiernicze porzadnie to ciekawe kto mi sie
            zajmie 5 tyg. dzieckiem w wakcje? Nie stac mnie zeby wyslac go na 2 m-ce
            kolonii, ja mam urlopu 4 tyg. a on ma wolnego 11 tyg! Nie ma sie kto nim w te
            wolne zajac...
            A co do manipulacji to masz racje, manipuluje wszystkmi w domu, i cale
            popoludnia nie ma spokoju tylko wszystko sie kreci dookola dziecka i
            jego "problemow".
            • poison1 Re: Lepszy klaps 20.08.02, 14:20
              cala2 napisała:

              > Z babcia to nie tak prosto, bo jak opiernicze porzadnie to ciekawe kto mi sie
              > zajmie 5 tyg. dzieckiem w wakcje? Nie stac mnie zeby wyslac go na 2 m-ce
              > kolonii, ja mam urlopu 4 tyg. a on ma wolnego 11 tyg! Nie ma sie kto nim w te
              > wolne zajac...
              > A co do manipulacji to masz racje, manipuluje wszystkmi w domu, i cale
              > popoludnia nie ma spokoju tylko wszystko sie kreci dookola dziecka i
              > jego "problemow".


              Najważniejsze, że jednak to zauważasz. Już myślałam, że jesteś zaślepioną matką.
              Rozumiem, że babcia mieszka z Wami? To przechlapane. Babcie są od cieszenia sę
              wnukami, nie powinny ingerować w metody wychowawcze. Ale fakt, że nieraz
              jesteśmy skazane na ich pomoc. Wymądrzam się , bo moje dziecko już może samo w
              domu zostawać. Na szczęście częściej przebywało kiedyś u mojej matki niż
              teściowej, a my miałyśmy w tym czasie podobne poglądy na chowanie dzieci.
              Zmieniło się to, bo syn jest już prawie nastolatkiem, i ja nie akceptuję
              wszystkich metod stosowanych w tym wieku przez moją matkę w stosunku do mnie i
              brata. A moja mama jest na tyle mądra, że nie oburza się kiedy nie stosuję się
              do jej rad. Zresztą zaczynam zbierać owoce sposobu wychowywania syna. Nie mam
              jak na razie żadnych problemów, zarówno w szkole jak i w domu. A temperamencik
              to on ma!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka