żonaci....

06.08.05, 21:44
czy któras z was miała kiedys zwiazek z zonatym facetem? i jak to sie skończyło?
    • dyska_kier Re: żonaci.... 06.08.05, 22:08
      jak mi się przypomni to nieiwem czy sie śmiać zy płakac... NA początku jak to
      zawsze bywa,było wspaniale.... On pierwszy zaczą się zamną oglądać ,ja nie
      btłam tego pewna bo był trochę starszy... (oboje spędzaliśmy dużo czasu w tym
      samym miejscu) Rozmawialiśy dużo,potem on zaczą dawać mi sygnały aż w końcu
      powiedział,zę mnie kocha początkowo się przestraszyłam. Był wspaniały jak
      ksiąze z bajki... nawet nieiwem kiedy doszłam do wniosku ,ze go kocham..
      naprawde go kochałam tak bardzo,ze mogłam zrobic wszystko dlaniego.. Potem
      okazało się ,ze ma zone... Było pięknie zaceło się psuc ... Niby nie
      kochałżony,ale ja niemogłam zniesc mysli,ze on mieszka z inna (mieli dziecko)
      Trwało to dwa lata ,az w koncu po otrzasnełam sie i skonczyłam to. Miałam dosyc
      słów poczekaj jeszcze tochę,kocham Cię chce być Twoim męzem.. To były słowa..
      tylko słowa... TAkie romanse są dobre na krotką mete i bez uczuć ... W sumie
      chaotycznie to opisałam ,ale nawt niechce głebiej do tego wracać..
    • guwernantka_olga Re: żonaci.... 06.08.05, 22:11
      Ja mialam. To generalnie bylo bardzo fajne! Jest wiele korzysci takiego
      zwiazku, na przyklad ta, ze nie musisz mu niczego prac! Od prania jest zona ;-)
      Ale od razu musze Cie uprzedzic, ze powodzenie takiego romansu zalezy od
      nastawienia. Jesli nastawiasz sie na dobra zabawe to bedzie bardzo fajnie,
      jesli jednak liczysz, ze on sie rozwiedzie dla Ciebie, to bedziecie mieli duze
      problemy. Pamietaj, ze sekret udanego romansu lezy w jego lekkim traktowaniu :-
      )

    • justiszka Re: żonaci.... 07.08.05, 11:49
      a jak takie coś może się skończyć?? dziewczyno, gdzie Ty masz rozum?? każda
      logicznie myśląca istota wie, że taki związek nie ma szans powodzenia. Ty
      cierpisz, on się bawi - przecież mu tak dobrze: z dwoma sypia, jedna o niego
      dba, druga dostarcza mu adrenaliny (bo a nuż ktoś was zobaczy), obie go
      kochają. Facet czuje się jak w niebie. Z kobietą sprawa ma się inaczej. Na
      początku pewnie jest super, niby się kochacie, ale potem przychodzi chwila
      kiedy chciałabyś mieć go tylko dla siebie, a tu musisz się nim z kimś dzielić.
      Zawsze będziesz tą drugą, mniej ważną, tą z którą związek powinien pozostać w
      ukryciu, w cieniu. Jak dla mnie to trzeba być zakompleksoną, nieznającą swojej
      wartości dziewczyną by w coś takiego się pchać. Przecież to uwłacza kobiecej
      godności- jak można dać sobą tak poniewierać? Chyba że komuś nie przeszkadza to
      że jej facet sypia z inną, że się musi nim z kimś dzielić, że jest czyjąś
      kochanicą. Zresztą chyba zwykła przezorność nakazywała by się zastanowić nad
      czymś jeszcze. Skoro facet jest żonaty, ma dziecko i prędzej czy poźniej
      wszystko się wyda- to tamta koieta, tamto dziecko będą bardzo cierpieć. Ty
      niszczysz ich uporządkowany świat, rozbijasz rodzinę, zabierasz dziecku ojca.
      Ja wierzę, że zło czy dobro które wyrządzamy innym ludziom prędzej czy później
      do nas wraca. W tym przypadku zło które wyrządzisz jego żonie, jego najbliższej
      rodzinie może wrócić do Ciebie. Ty też możesz kiedyś być zdradzana, twój facet
      też może cię kiedyś dla kogoś zostawić. Bałabym się też jeszcze czegoś. Jeśli
      facet ślubował, składał przysięgę wierności, a teraz zdradza żonę to jego
      obietnice są g...warte. Zdradził raz, zdradzi i drugi. Dla mężczyzn takiego
      pokroju uczucia innych się nie liczą. Jaką masz więc gwarancję że i z tobą nie
      postąpi kiedyś podobnie? Teraz się tobą pobawi, wykorzysta, a potem zostawi, bo
      poleci na "inny kwiatek".
      • sammontana Re: żonaci.... 07.08.05, 12:09
        jak to sie dzieje, ze szczesliwy czlowiek, z zona, rocznym dzieckiem mysli o
        kims innym. Jak to jest że ludzie w poukładanym zyciem, ktorzy nigdy wczesniej
        nie mysleli o nikim oprocz zony..zakochuja sie w jakiejs innej?

        Nie chce zadnego zwiazku z nim, ale dlaczego on chce? Nie chodzi mu o sex
        bynajmniej...ale to chyba jeszcze gorzej. Jak mu to wybic z głowy? widzimy sie w
        pracy, nie jestem w stosunku do niego ani chłodna ani specjalnie miła. On sie
        bardzo zakochał, ale ja wcale tego nie prowokowałam. Boje sie ze powie zonie, i
        tak ona bedzie bardzo cierpiec....a zupelnie nic miedzy nami nie bylo
        teoretycznie. Rety....po co to wszystko?

        jesli ja tez kiedys wyjde za maz i bedzie mi z kims dobrze i nagle sie zakocham
        w kims innym ....? Boje sie.

        dlaczego tak to jest dziwnie poukładane.

        ciezko mi, bo musze sie sama pilnowac i jeszcze jego:-(

        • justiszka Re: żonaci.... 08.08.05, 10:58
          najlepszym rozwiązaniem byłoby unikanie go. Ale skoro widujecie się w pracy to
          musisz mu jasno dać do zrozumienia, że ma na nic nie liczyć, bo ...on dla
          Ciebie nie istnieje, nie ma go. Jeśli trzeba bądź dla niego zimna jak lód,
          ogranicz do minimum kontakty z nim, rozmawiajcie tylko na tematy służbowe. I
          powiedz wprost żeby dał Ci spokój, bo Ty "nie zadajesz się z cudzymi mężami".
          Postaw sprawę jasno, to powinno pomóc. Jeśli będziesz zdecydowana, to się
          odczepi. Jeśli zauważy, że się wahasz będzie nadal robił sobie jakieś nadzieje.
    • putativus Re: żonaci.... 07.08.05, 12:02
      własnie mi sie coś zaczęlo z rozwodnikiem ,ale to chyba nie ten wątek;DD
      sorry
    • sumire Re: żonaci.... 07.08.05, 12:31
      Raz się tak bawiłam - krótka piłka to była. Wystarczy, od tamtej pory cudzy mężczyźni mnie nie interesują. Po co mam kogoś krzywdzić.
      • dyska_kier Re: żonaci.... 07.08.05, 18:39
        ja długo nie wiedziałam,zę ma żone :/ Dopiero potem jakbym dostała w łeb
        kilofem . Miałam zal do niego,ze mi nie powiedział ... Byłam głupia i
        naiwna ... Wydaje mi się ,ze najwuększą karę w tym wszystikim ponosi facet w
        koncu on rzysięga miłość i wiernosć..
    • pink.girl Re: żonaci.... 07.08.05, 21:01
      Ja bym mogła mieć, ALE nigdy się nie pchałam w takie związki.
      Jestem zdania, że też kiedyś będę żoną-matką i bardzo bym się zdenerwowała
      gdybym się dowiedziała, ze mój mąż ma romans z inną. Kobietki..nie kładźcie
      sobie kłód pod nogi. Żonaty to żonaty- niech do żonki idzie i dzieci
    • kryzysowa_narzeczona75 Zajety mezczyzna to martwy mezczyzna :) 08.08.05, 11:02
    • eary tylko bez burzy proszę :) 08.08.05, 12:54
      Z całym szacunkiem.. myślę ze tu usprawiedliwieniem jest wiek.. ale pomijając
      też wpadłam w taki związek.. on idealny ja totalnie zakochana. On oszalał na
      moim punkcie, wyjazdy spotkania, uda nam sie. na przekor uda. ja chwile
      poczekam.. bo co ma wisiec nie utonie.
      Teraz staramy sie ulozyc nasze zycie. razem. odszedl od zony. powiedzial jej
      szczerze. z synkiem widuje sie bardzo czesto.. jasne.. nie tak czesto jak gdy
      mieszkal.. czy mam wyrzuty sumienia? tak.. ale nie tak duze zeby sie nie
      cieszyc.
      Ale to sie zdarza bardzo rzadko.. bardzo.. i wiem ze tu w tym przypadku zagralo
      cos bardzo szczegolnego.

      PZDR i szczerze nie proponuje bo droga byla przez ciernie.
Pełna wersja