JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ???

IP: *.ols.vectranet.pl 22.08.02, 22:44
ja z zapytaniem do specjalistów i wszystkich wtajemniczonych-JAK KOŃCZYC Z
KLASĄ? bo ja najwyraźniej nie potrafie.

z góry dziekuje za udana współprace, której rezultaty przyczynią sie byc może
do naprawy istniejącego w moim życiu chaosiku:)
    • Gość: sombre Re: JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ??? IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 22.08.02, 23:06
      No ja ze swoja klasa skonczylem gdzies po maturze. Jakos nie bylo klopotow.
      No, moze pare osob sie ociagalo i nawet jednemu do dzis to zostalo ;-)

      sombre

      pees: sorry za zart, ale jakos nie moglem sie powstrzymac... pozdrawiam
      serdecznie :)
    • Gość: Vika Re: JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ??? IP: *.ewave.at 22.08.02, 23:13
      Gość portalu: elmirka napisał(a):

      > ja z zapytaniem do specjalistów i wszystkich wtajemniczonych-JAK KOŃCZYC Z
      > KLASĄ? bo ja najwyraźniej nie potrafie.
      >
      > z góry dziekuje za udana współprace, której rezultaty przyczynią sie byc może
      > do naprawy istniejącego w moim życiu chaosiku:)
      Mysle,ze to tez zalezy od klasy tego z kim sie konczy.Serio!:-)
    • lalka74 Re: JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ??? 23.08.02, 08:05
      tak zupełnie z klasą to skończyć się nie da, można jedynie próbować.
    • serendepity Re: JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ??? 23.08.02, 11:24
      Tu jest link do watku o podobnej tresci.
      Jak widac w tamtym watku nie ustalono dokladnie co to znaczy z klasa.

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=16&w=2589214
      Serendepity.
    • kwik do elmirki 23.08.02, 11:46
      konczyc z klasa? to proste!
      po prostu nie zaczynac.
      :)
      • amor_latino kwis 23.08.02, 12:09
        jak mozna konczyc cos co sie nie zaczelo?:)

        kwik napisała:

        > konczyc z klasa? to proste!
        > po prostu nie zaczynac.
        > :)
        • kwik amorek 23.08.02, 12:15
          to wlasnie jest owa klasa :)


          • amor_latino Re: amorek 23.08.02, 12:19
            tzn klasa jest skonczyc zanim sie zaczelo?:)) tuz przed? tuz po? nie rozumiem.
            kochana redakcjo poradz zagubionemu, ktory tez chcialbym konczyc z klasa:))))

            kwik napisała:

            > to wlasnie jest owa klasa :)
            >
            >
            • kwik Re: amorek 23.08.02, 12:28
              gutek, zalamujesz mnie, normalnie. latynos z klasa oczekuje rady od
              kwika...swiat sie konczy:)))

              • amor_latino Re: amorek 23.08.02, 12:31
                po pierwsze primo to nie wiem czy z klasa bo nie wiem czy umiem konczyc z klasa
                wedle teorii konca bez poczatku. po drugie primo, to czlowiek sie uczy przez
                cale zycie:))))
                • kwik Re: amorek 23.08.02, 12:34
                  wkraczajac w bagnisty temat teoretyczny: wydawalo mi sie, ze latynosi maja
                  klase we krwi:)) czyli masz racje ze szkoleniem sie przez cale zycie (a nawet
                  dluzej:))
                  • amor_latino Re: amorek 23.08.02, 12:41
                    kontunuujac grzeskie teoretyzowanie pozwalam sobie nadmienic z cala pewnoscia,
                    ze jednak nie wszyscy latynosi umieja konczyc z klasa. oni tylko maja talent do
                    dobrych zlego poczatkow.

                    ps. baaardzi sie teraz garbilem:))))


                    kwik napisała:

                    > wkraczajac w bagnisty temat teoretyczny: wydawalo mi sie, ze latynosi maja
                    > klase we krwi:)) czyli masz racje ze szkoleniem sie przez cale zycie (a nawet
                    > dluzej:))
                  • liloom latynos z klasa? 23.08.02, 12:44
                    a ja myslalam ze oni maja ogien w krwi, no chyba ze masz na mysli szczegolnego
                    latynosa
                    • kwik liloom/amor 23.08.02, 12:59
                      1. liloom, jak z pewnoscia zauwazylas, bujamy sie w tym watku na wyzynach
                      teorii, wiec o nikim szczegolnym mowy nie ma.
                      2. btw. - w realu znam kilku (prawdziwych, importowanych) i czego jak czego,
                      ale klasy im nie brakuje (ognia zreszta tez:))))

                      amor: literki sa coraz mniejsze. jak ty to robisz?:)))))

                      • amor_latino kwis 23.08.02, 13:10
                        uciekasz od tematu to jak jest w koncu z ta koncowka bez debiutu?:)
                        • kwik amor 23.08.02, 13:15
                          tak samo jak z debiutem bez koncowki:)


        • kasrin Re: kwis 23.08.02, 12:48
          można nie zaczynać końca i wtedy nie trzeba zastanawiać się nad końcem z klasą
          • Gość: Vika Re: kwis IP: *.ewave.at 23.08.02, 12:55
            Klasyczny koniec par w pewnych srodowiskach konczy sie nie z klasa tylko z
            cela.Po mordobiciu na przyklad.-)))))
            • kasrin Re: kwis 23.08.02, 12:58
              To mnie pociesza, bo oznacza, że należę do innego środowiska, bo ja skończyłam
              bez celi.
              • Gość: Vika Kasrin! IP: *.ewave.at 23.08.02, 13:04
                kasrin napisała:

                > To mnie pociesza, bo oznacza, że należę do innego środowiska, bo ja
                skończyłam
                > bez celi.

                To wyglada na to,ze jednak z klasa:-)))))))
                • kasrin Re: Kasrin! 23.08.02, 13:19
                  No może za dużo powiedziane, ale do rękoczynów i słownych przepychanek nie
                  doszło. POza tym jestem skromną osobą i nie chcę się przechwalać
    • Gość: Yonker Re: JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ??? IP: 194.29.130.* 23.08.02, 18:02
      Ja powoli coraz bliższy jestem wniosku, że po prostu nie da się.
      • Gość: elmirka Re: JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ??? IP: *.ols.vectranet.pl 23.08.02, 19:49
        dzieki kochani, nie nadążam z czytaniem, choć wiele sie nie dowiedziałam.czy
        mogłabym prosić o bardziej konkretne porady?:) bo moja nadzieja ze to jest w
        ogóle możliwe powoli przygasa. a za kilka dni będzie jeszcze gorzej, dlatego
        czy KOMUS TO SIE KIEDYS UDAŁO???czy mamy nadal widując sie co dzień udawac ze
        sie nie znamy, nie mogąc na siebie nawet spojrzec, czy mam zaciskac zęby jak on
        flirtuje z moimi "koleżankami"(instytucje tę poddaje w watpliwosc)czy tak juz
        bedzie zawsze, dopóki nasze drogi nie rozejdą sie ostatecznie.on między nimi
        wszystkimi, ja sama. a moze nie da sie inaczej, bo przeciez to od jego KLASY
        tez zalezy....
    • Gość: XXX-7 Re: JAK KOŃCZYĆ Z KLASĄ??? IP: 213.25.39.* 23.08.02, 21:18
      To wszystko rozstrzyga fakt czy twoj facet ma klase czy jej nie ma. Jesli nie
      ma to nastaw sie na impertynencje, podlosci, awantury i moze jeszcze troche
      (lub duzo w zaleznosci od jego zaangazowania) nachodzenia ciebie. Na pewno
      wiesz dlaczego chcesz to skonczyc wiec powiedz mu to lub wymysl wersje
      znieczulajaca i trzymaj sie tego. Nie daj mu najmniejszej szansy. Mozesz
      zapewniac ze bylo wspanale ale z twojej strony sie skonczylo (lub wywal prosto
      z mostu z jakich to powodow sie skonczylo). Jesli jestes zdecydowana na
      rozstanie nie daj sie wciagac w rozmowy na temat "a gdyby tak na jakis
      czas...","a gdybysmy zaczeli od nowa...". przerywaj w pol slowa i uswiadamiaj
      mu ze z twojej strony to koniec choc ci bardzo przykro.
      Mysle ze jesli jest ktos inny nie mow tego choc faceci wola myslec ze "ta
      zdzira poleciala na innego" i jest im troche lzej.
      • Gość: elmirka Re: XXX-7 IP: *.ols.vectranet.pl 24.08.02, 09:34
        drogi nieznajomy, dziekuję bardzo za liscik, ale u mnie sytuacja jest jeszcze
        bardziej zagmatwana niż by sie to mogło wydawac. rozstaliśmy sie już pół roku
        temu z pobożnym życzeniem ze zostaniemy przyjaciółmi. a ja nie umiałam patrzeć
        na niego jak na przyjaciela- no coż chyba wtedy kochałam go jeszcze, bo ja mam
        takie głupiutkie skłonności. póniej było coraz gorzej. widziałam jak cierpi i
        mi też nie było lekko, ale nie mogłam inaczej. wciąż jeszcze się starał, chciał
        ze mna rozmawiać, być, pomagać. odrzucałam to wszystko.uparcie milczałam,
        potrzebowałam ciszy, samotności. wtedy zaczęły sie podłosci. obrażał mnie,
        unosił sie dumą, flirtował z moimi koleżankami na moich oczach. sprawił ze
        zostałam zupełnie sama i obsunął mi sie grunt pod nogami. a teraz kiedy jest
        już troche lepiej i powoli staję na nogi zastanawiam sie co zrobić by nie było
        tak podle, czy da sie cokolwiek? bo jakim sie jest człowiekiem jeśli sie nie
        umie ułożyć stosunków z tymi ,których sie kiedyś kochało...
        • lastka Re: elmirko 24.08.02, 09:39
          Gość portalu: elmirka napisał(a):

          > drogi nieznajomy, dziekuję bardzo za liscik, ale u mnie sytuacja jest jeszcze
          > bardziej zagmatwana niż by sie to mogło wydawac. rozstaliśmy sie już pół roku
          > temu z pobożnym życzeniem ze zostaniemy przyjaciółmi. a ja nie umiałam
          patrzeć
          > na niego jak na przyjaciela- no coż chyba wtedy kochałam go jeszcze, bo ja
          mam
          > takie głupiutkie skłonności. póniej było coraz gorzej. widziałam jak cierpi i
          > mi też nie było lekko, ale nie mogłam inaczej. wciąż jeszcze się starał,
          chciał
          >
          > ze mna rozmawiać, być, pomagać. odrzucałam to wszystko.uparcie milczałam,
          > potrzebowałam ciszy, samotności. wtedy zaczęły sie podłosci. obrażał mnie,
          > unosił sie dumą, flirtował z moimi koleżankami na moich oczach. sprawił ze
          > zostałam zupełnie sama i obsunął mi sie grunt pod nogami. a teraz kiedy jest
          > już troche lepiej i powoli staję na nogi zastanawiam sie co zrobić by nie
          było
          > tak podle, czy da sie cokolwiek? bo jakim sie jest człowiekiem jeśli sie nie
          > umie ułożyć stosunków z tymi ,których sie kiedyś kochało...


          Kiedyś przechodziłam przez to samo, plotki oszczerstwa to wszystko było dla
          mnie straszne. Ale kiedy minęło już trochę czasu to mu przeszło. Teraz nawet
          jak się spotkamy to fajnie możemy sobie porozmawiać.
          • Gość: elmirka Re: elmirko IP: *.ols.vectranet.pl 24.08.02, 09:42
            lastka, mineło juz te troche czasu i to sie pewnie skończy, mysle o plotkach
            oszczerstwach, ale on sie nie zmieni i sytuacja sie nie zmieni, wiem ze nadal
            bedzie kokietował moje kolezanki bo taki juz jest. a ja ciągle nie umiem
            patrzec na niego bezboleśnie, taka głupiutka nostalgia. jak można sie z tego
            wyleczyć???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja