Dodaj do ulubionych

Co z robić z tym facetem?

26.08.02, 13:52
Kochane Kobietki w sobotę spotkała mnie ze strony mojego faceta bardzo
przykra niespodzianka. Jesteśmy razem już od wielu miesięcy. Znamy się b.
dobrze i to co mój facet zrobił w sobotę powaliło mnie totalnie. Otóż od
conajmniej dwóch miesięcy (jak nie więcej) zostaliśmy zaproszeni na ślub i
wesele mojej dobrej koleżanki. W sobotę, o godz. 18-tej (godzinę przed
ślubem i weselem) facet do mnie dzwoni i mówi, że nie pójdzie. Podaje 4
powody: nie ma nastroju, nie będzie się dobrze bawił, gdyż nie lubi tańczyć,
nie odpowiada mu towarzystwo, właściwie to nie ma się w co ubrać. Oniemiałam!
Powiedziałam mu, że jest samolubnym dupkiem, gdyż myśli wyłącznie tylko o
sobie. A co ze mną? Powiedziałam mu też, że tego pożałuje. Dziewczyny co ja
mam zrobić z tym facetem?
Obserwuj wątek
    • Gość: jjasio Re: Co z robić z tym facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.02, 14:02
      przez ostatnie noce była pełnia księżyca, facet mógł naprawdę nie mieć nastroju.
      pa
    • Gość: jjasio Re: Co z robić z tym facetem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.02, 14:04
      Na wszelki wypadek weź nr do jjasia.on nigdy nie odmawia.
      pa
    • agick Re: Co z robić z tym facetem? 26.08.02, 14:25
      zabić ale wcześniej kazać torturować...:)
      żrt oczywiście - a tak poważnie to chyba powiedzieć mu, że tego typu numery są
      na raz. i powiedzieć mu to w taki sposób, żeby nie miała wątpliwości...
      a jak już go ochrzanisz to zapytaj włąściwie dlaczego wcześniej nie powiedział
      Ci, że wstydzi się, boi, nie ma ochoty... bo jakiś powód musiał byc (brak
      stroju i kiepski nastrój to wymówka strasznie tania).. może na tym weselu miał
      by ktoś kogo się obawiał... kto wie - ochrzań i pogadaj..
      pozdrawiam,
      agick

      ps. za dwa tygodnie tez ide na wesele - ale moja połowa jest dzielna...
      pójdzie choćby nie wiem co...
    • poison1 Re: Co z robić z tym facetem? 26.08.02, 14:26
      Wiele miesięcy tzn. ile się znacie? Można być z kimś kilka lat, kto
      nieoczekiwanie może zaskoczyć swoim zachowaniem. Mówi się, że trzeba z kimś
      zjeść "przysłowiową beczkę soli" żeby go poznać. Jak więc możesz pisać, że
      znacie się bardzo dobrze? Sytuacja, którą opisałaś świadczy, że jednak nie
      znacie się bardzo dobrze, a może nawet mniej niż dobrze.
      Facet rzeczywiście zachował się niedojrzale i nieodpowiedzialnie. Ostatecznie
      pójście na przyjęcie weselne to nie wizyta u znajomych, którą można w ostatnim
      momencie odwołać. Jeszcze dużo pracy widzę przed Tobą, albo sobie zwyczajnie go
      odpuść.
      Hej!
      • czarodziejka1 Re: Co z robić z tym facetem? 26.08.02, 14:48
        Jak długo już jesteśmy ze sobą? Ponad rok. W naszym wspólnym okresie był
        kiedyś bardzo dziwny i trochę podobnie zaskakujący epizod. Otóż, jakoś tak na
        początku maja, mój facet wyjechał na trzy dni do Berlina. Koniecznie chciał
        abym z nim pojechała. Nie mogłam tego zrobić, gdyż studiuję i mam jeszcze
        kilka innych zobowiązań (m.in. udzielam korepetycji). Po powrocie nie odezwał
        się do mnie przez tydzień. Może czekał aż ja to zrobię? Kiedy w końcu się
        odezwał to okazało się, że nie dzwonił, gdyż musiał wszystko sobie poukładać,
        przemyśleć swoje życie i jego sens. Czasami mam wrażenie, że on popada w
        jakieś stany depresyjne, ja oczywiście powinnam być wtedy wyrozumiała i usunąć
        się na bok, aż mu przejdzie. Poza tym ostatnio ciągle stęka, żę czuje się
        zmęczony. Pytam go co on takiego robił. Nic! Od nic nie robienia czuje się
        zmęczony!
        • poison1 Re: Co z robić z tym facetem? 26.08.02, 15:07
          czarodziejka1 napisała:

          > Jak długo już jesteśmy ze sobą? Ponad rok. W naszym wspólnym okresie był
          > kiedyś bardzo dziwny i trochę podobnie zaskakujący epizod. Otóż, jakoś tak
          na
          > początku maja, mój facet wyjechał na trzy dni do Berlina. Koniecznie chciał
          > abym z nim pojechała. Nie mogłam tego zrobić, gdyż studiuję i mam jeszcze
          > kilka innych zobowiązań (m.in. udzielam korepetycji). Po powrocie nie odezwał
          > się do mnie przez tydzień. Może czekał aż ja to zrobię? Kiedy w końcu się
          > odezwał to okazało się, że nie dzwonił, gdyż musiał wszystko sobie poukładać,
          > przemyśleć swoje życie i jego sens. Czasami mam wrażenie, że on popada w
          > jakieś stany depresyjne, ja oczywiście powinnam być wtedy wyrozumiała i
          usunąć
          > się na bok, aż mu przejdzie. Poza tym ostatnio ciągle stęka, żę czuje się
          > zmęczony. Pytam go co on takiego robił. Nic! Od nic nie robienia czuje się
          > zmęczony!


          Słuchaj, ja od takich facetów zawsze uciekałam. To jest typ życiowego filozofa.
          Chleba się przy nim nie najesz, a stracisz zdrowie. No i wydaje mi się,że on
          nadmiernie się koncentruje na sobie, stąd te jego frustracje i domniemane stany
          depresyjne. A to nie rokuje dla Ciebie dobrze. Ale może się mylę.
          Hej!
    • Gość: Wars Re: Co z robić z tym facetem? IP: 157.25.128.* 26.08.02, 14:31
      A co to za facet? Jakaś ciota chyba. Takie wymówki, ktore Ci przedstawił są nie
      do przyjęcia. To, że nie ma nastroju, jeszcze da się (choć z trudem) zrozumieć,
      ale to, że nie lubi, czy nie umie tańczyć i że nie ma się w co ubrać to żadne
      wytłumaczenie. O tym przecież wiedział w momencie zaproszenia. Pozukaj Ty sobie
      prawdziwego faceta.
      Pozdrawiam
      Wars
      • bukowski27 ja na przyklad nie potrafie tanczyc ale 26.08.02, 14:54
        mam rytm w nogach...
        • Gość: siciliana Re: ja na przyklad nie potrafie tanczyc ale IP: 212.106.6.* 26.08.02, 14:59
          bukowski27 napisał:

          > mam rytm w nogach...
          >

          hmmm.. a co to dokładnie znaczy bo ja chyba nie potrafię sobie tego
          wyobrazić :))))))))
          • Gość: jorgen Re: Berlin IP: *.man.polbox.pl 26.08.02, 15:03
            W tym Berlinie pewnie się bzykał i było mu dobrze. Dlatego się zastanawiał.
          • bukowski27 siciliana... 26.08.02, 15:06

            • Gość: siciliana Re: tour de maryla IP: 212.106.6.* 26.08.02, 15:13
              czekam z niecierpliwością na odc 69 :))))
          • poison1 Re: ja na przyklad nie potrafie tanczyc ale 26.08.02, 15:09
            Gość portalu: siciliana napisał(a):

            > bukowski27 napisał:
            >
            > > mam rytm w nogach...
            > >
            >
            > hmmm.. a co to dokładnie znaczy bo ja chyba nie potrafię sobie tego
            > wyobrazić :))))))))

            Cześć Sic!
            Bo tego się sobie nie wyobraża, to się czuje!:))))))))))))))))
            • Gość: siciliana Re: ja na przyklad nie potrafie tanczyc ale IP: 212.106.6.* 26.08.02, 15:15
              a jak ktoś sobie siedzi w pracy i wystukuje rytm do enrike iglesiasa (ach ten
              boski enrycze:)))) to tez ma rytm w nogach????
              • poison1 Re: ja na przyklad nie potrafie tanczyc ale 26.08.02, 15:31
                Gość portalu: siciliana napisał(a):

                > a jak ktoś sobie siedzi w pracy i wystukuje rytm do enrike iglesiasa (ach
                ten
                > boski enrycze:)))) to tez ma rytm w nogach????


                Nie, to się nazywa wtedy mieć rytm w rękach, po rozumiem, że wystukujesz na
                klawiaturze?))))))
                Co do "en i rycze" to nie przepadam koniecznie.
                • siciliana Re: ja na przyklad nie potrafie tanczyc ale 26.08.02, 15:44
                  no wiesz co, nie przepadasz za boskim enrycze ? ;))))
                  a rytm wystukuję nogami, więc pewnie też sie nadaję do tour de maryla :)))
    • Gość: Paulinka Re: Co z robić z tym facetem? IP: 213.216.82.* 26.08.02, 17:35
      Spieprzac gdzie pieprz rosnie.
      Wlasnie zawalilo sie moje malzenstwo z takim dupkiem. Bralismy slub bo bylam w
      ciazy. Bylismy w sobie zakochani ale ciaza -jak mnie sie wydawalo -
      przyspieszyla decyzje o slubie. Ja zmienilam studia na wieczorowe a zaraz potem
      na zaoczne bo okazalo sie ze on nie pomoze mi w wychowaniu dziecka. Nie chcial
      dzieckiem opiekowac sie. Wozilam dziecko do rodzicow przez cale miasto,
      studiowalam ,pracowalam i jeszcze wysluchiwalam inwektywy od tesciow /glownie
      od tesciowej/ ze nie nadaje sie ani na zone anie na matke. Moj slubny dupek
      nigdy nie stanal w mojej obronie.Nauczylam sie szyc i szylam dziecku spodenki,
      sukienki, spodniczki bo w sklepach bylo niewiele. Gotuje, sprzatam, piore,
      prasuje. Wytrzymalam chyba zbyt wiele. Dalam z siebie maximum. Pracuje duzo i w
      pracy i w domu, ucze sie w biegu /moj slubny nawet nie zauwazyl kiedy zdalam
      jakiekolwiek egzaminy i kiedy ucze sie jezykow/. Zarabiam wiecej od niego.
      Wszystko co mam dla siebie /np.swoj samochod,ogrom plyt CD z muzyka klasyczna
      ktorej on nie lubi, narty dla mnie i dla corki na ktorych on nie jezdzi/
      wywalczam klotniami i awanturami, zlowrogim milczeniem. On tak wychowany w domu
      i napuszczany cale zycie chcialby wodzic prym, szantazowac mnie i corke
      emocjonalnie. Corke chronie a mnie juz przestalo na nim zalezec choc staramlam
      sie tego bardzo nie okazywac.
      Przed wakacjami ustaliam z nim ze corka pojedzie na oboz do Grecji. Okazalo sie
      ze to dla niego nie byly koncowe ustalenia. Corka zawinila bo nie wyniosla
      smieci /normalnie tez zdarza jej sie zapomniec o obowiazkach ale uwaga slowna
      wystarcza/, on zrobil z tego wielkie haloo ,wytknal winy zawinione i
      niezawinione i nawet wysnul co ona chciala mu dac do zrozumienia. Zarzadal ode
      mnie wycofania pieniedzy za jej oboz. Dlaczeo? Bo tak mi sie podoba i nie musze
      ci sie tlumaczyc - powiedzial do mnie. Wpadalam w zlosc. Nie jestem gowniara i
      nie zaleze od niego. Nie pozwalam na wychowanie dziecka w taki sposob w jaki on
      byl wychowywany (a byl - rodzicom wolno robic co im sie podoba a gowniarzowi
      rowniez to co im sie podoba i do tego podobac sie moze stale co innego i stale
      co innego nie podobac, wiec gowniarza mozna karac zawsze i zawsze jest za co).
      Staralam sie w miare spokojnie rozwiazac te kwestie. On zazadal podzialu
      pieniedzy. Kazde swoje konto. I tak zrobilismy. Przez 2 miesiace wysluchuje ze
      mam mu pisac ile na dziecko wydaje(nie pisze bo wydaje moje pieniadze), ile na
      jedzenie (to pisze bo dzielimy na pol),platnosci tez na pol choc on zastrzega
      ze wezmie biling i za corki telefony nie bedzie placil(internet jest z
      sieci).Nie musze pisac ze spimy tez osobno. Mnie to nie rusza ale on chyba
      znosil to z trudem. Dwa tyg.temu zrobil mi awanture. Tak za caloksztalt.
      Podsumowanie :naciagnelam go na dziecko. Powiedzialam ze to koniec, ze dalsze
      ciagniecie tego malzenstwa to reanimowanie trupa. Nie chce byc juz dalej z nim
      choc mysle ze on jeszcze do konca w to nie wierzy. Mysli pewnie ze jesli mozna
      tak zachowywac sie przez cale lata to dlaczego teraz koniec.A ja wiem ze to
      koniec. Chce jeszcze by rozstanie odbylo sie w miare kulturalnie i z jakas
      klasa.Nie chce zaogniac sytuacji ale wiem ze nie ma szans na bycie razem. On
      juz przekroczyl wiele wydawaloby sie nieprzekraczalnych granic podlosci ale to
      juz przepelnilo granice mojej wyrozumialosci. Wszystkie te wspolne lata staly
      sie zalosnie puste. Wlasciwie tyle lat nie mialo sensu, tyle wspomnien ktorych
      nie chce sie wspominac. Przeciez ja wiedzialam juz wczesniej ze to jest
      puste.Czulam to.
      Dziewczyno, nie pozwol sie lekcewarzyc.Najperw wytrzymasz i puscisz w niepamiec
      jedno, drugie, trzecie. Bedzie bolec ale ty i tak bedziesz sie starac, bo
      przeciez juz tyle sie staralas i to mialoby byc bez sensu? A potem zobaczysz za
      soba zycie bez sensu.
      Dla mnie warto zaczac zycie od nowa a co dopiero dla ciebie.
      Pozdrowienia i trzymaj sie. Jest naprawde sporo fajnych wartosciowych facetow.
      • zaqwert11 Re: Co z robić z tym facetem? 26.08.02, 23:41
        Paulina nie daj się!
        Zabezpiecz się bo jest coś takiego jak wspólnota majątkowa (wszystko co było w
        małżeństwie idzie na pół). A jeszcze znęcanie moralne i psychiczne czy
        fizyczne jest karalne art.207kk, postępowanie przygotowawcze na Policji trwa
        zazwyczaj 3-4m-ce, efekty są. Sprawdzone to nawet pomaga przy sprawie
        rozwodowej. POdziwiam Cię bo tak długo wytrzymałaś !
      • yh Re: Co z robić z tym facetem? 27.08.02, 09:26
        Paulina ,trzymaj sie . gratuluje -dla dobra twojego i dziecka to sluszna
        decyzja.
        moj ojciec byl takim emocjonalnym apodyktycznym terrorysta szantazysta .
        po 30 latach malzenstwa zrozumiala to matka i nie moze teraz wyjsc z depresji .
        splodzili kilkoro dzieci - kalek emocjonalnych -nie potrafiacych stworzyc
        normalnego zwiazku . stracilam juz wiare ze i mnie sie to uda . przeraza mnie
        gdy widze jak moi bracia powielaja toksyczny schemat -przezarty bezwolnoscia ,
        nienawiscia do najblizszej rodziny . przeraza mnie gdy zauwazam ze sama tak
        samo zaczynam traktowac kazdego partnera mimo ze bardzo sie staram zyc
        inaczej.
        uciekaj - by Twoja córka mogla kiedys normalnie zyc .
    • anula73 Re: Co z robić z tym facetem? 27.08.02, 09:04
      czarodziejka1 napisała:

      > Kochane Kobietki w sobotę spotkała mnie ze strony mojego faceta bardzo
      > przykra niespodzianka. Jesteśmy razem już od wielu miesięcy. Znamy się b.
      > dobrze i to co mój facet zrobił w sobotę powaliło mnie totalnie. Otóż od
      > conajmniej dwóch miesięcy (jak nie więcej) zostaliśmy zaproszeni na ślub i
      > wesele mojej dobrej koleżanki. W sobotę, o godz. 18-tej (godzinę przed
      > ślubem i weselem) facet do mnie dzwoni i mówi, że nie pójdzie. Podaje 4
      > powody: nie ma nastroju, nie będzie się dobrze bawił, gdyż nie lubi tańczyć,
      > nie odpowiada mu towarzystwo, właściwie to nie ma się w co ubrać. Oniemiałam!
      > Powiedziałam mu, że jest samolubnym dupkiem, gdyż myśli wyłącznie tylko o
      > sobie. A co ze mną? Powiedziałam mu też, że tego pożałuje. Dziewczyny co ja
      > mam zrobić z tym facetem?

      wiesz, dokladnie z tego powodu zerwalam z jednym facetem;-)
      (zreszta, to byla 1 z najlepszych decyzji w moim zyciu)
      Poklocilismy sie troche przed weselem mojej przyjaciolki i on stwierdzil, ze
      nie idzie. Powiedzialam, ze musze isc a nie bede szla sama skoro jestesmy razem
      i co niby im powiem?
      Uparl sie wiec mu powiedzialam ze jak teraz wyjdzie, to moze juz nie
      przychodzic.
      Poszlam sama, powiedzialam wszystkim ze to koniec (co prawda nie wierzyli bo
      bylam z nim 5 lat i czesto sie klocilismy) i swietnie sie bawilam(choc fakt, ze
      z poczatku bylam zdolowana)

      Przyznaje, ze chcialm z nim zerwac i tak i to byl pretekst, ale dla mnie
      zachowanie Twojego faceta to egoizm i mysle ze powinnas sie powaznie zastanowic
      nad Wami.
      Pzdrw
    • Gość: Ruda Re: Co z robić z tym facetem? IP: 213.17.164.* 27.08.02, 09:43
      Zostaw go! Jest dupkiem, dokładnie jak go nazwałaś, no chyba, że chcesz by w
      dniu Waszego ślubu powiedział, że właściwie to mu się nie chce..........
      Zastanów się czy odpowiada Ci taki facet. Ja bym nawet na niego nie spojrzała.
      Poza tym wydaje mi się, że nie da się poznać człowieka, jak to napisałaś, w
      ciągu kilku miesięcy. WYDAWAŁO Ci się, że go znasz, jak sama widzisz!
      P.S. piszę o nim z małej litery bo na dużą trzeba zasłuzyć.
      Pozdrawiam
      • Gość: leena Re: Co z robić z tym facetem? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 15:26
        A ja opowiem Ci historyjke o moim, żeby nie było ci smutno, że tylko ty masz
        takiego dupka;-) Przy okajzi zaznaczam, że nie proszę o żadne porady co mam z
        nim zrobić. Mieliśmy ostatnio, ja on i jego córka, jechać na krótki urlop,
        planowany od kilku tygodni. Wieczorem, dzień przed wyjazdem zadzwonił do mnie,
        powiedział, że jeszcze coś załatwia i odezwie się za jakąś godzinkę jak już
        będzie w domu (nie mieszkamy razem) i ustalimy o której jedziemy. I to tyle,
        pan zniknął na 2 dni, nie było go w domu, nie odbierał komórki. Chyba nie muszę
        pisać jak się denerwowałam, nie tylko dlatego, że nie wyjechaliśmy, ja nie
        miałam pojęcia co się z nim dzieje! Potem okazało się, że zdenerwował się na
        swoją byłą żonę, bo w ostatniej chwili stwierdziła, że nie puści z nim córki i
        pojechał z jakimś kumplem na działkę. Nie będę komentować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka