Dodaj do ulubionych

czyja to wina?!?!

27.08.05, 19:43
Ostatnio rozstałam się z chłopakiem Sytuacja polegała na tym że on nie miał
dla mnie zbyt dużo czasu bo pracował Nie wiem jakos nie potrafiłam tego
zrozumiec, a raczej rozumiałam ale gdy tylko pytałam czemu np. nie przyjedzie
i słyszałam, że nie może tym razem bo nie ma czasu to od razu robiłam
awanture, on tłumaczył ale kolejnym razem było to samo... Nie wiem czemu tak
robiłam moze po prostu potrzebowałam ciągłych zapewnien, że wszystyko jest ok
Nie wiem... Ale mam pewnośc, że naoprawde pracował i tego czasu czasem nie
miał. w każdym razie pewnego razu troche przesadziłam i napisałam mu że mam
już tego wszystkiego dość!! no i on juz od tamtej pory się nie odezwał...
potem ja juz zmiękłam prosiłam o spokojną rozmowe i przeprosiłam go za to,
ale nie odezwał się juz w ogóle Nie wiem czy ja naprawde przesadziłam, a on
wczesniej nic za bardzo nie mówił ale w końcu już miał po prostu dośc tych
awantur... a może to był tylko pretekst by odejść? Nie licze na to ze na
forum ktoś mi pwioie co mam dalej zrobić bo to tylko moja decyzja po prostu
ciekawa jestem jak ta sytuacja wygląda obiektywnie Bo ja nie potrafie tak na
to spojrzeć
Obserwuj wątek
    • gaga015 Re: czyja to wina?!?! 27.08.05, 22:43
      Ja miała to samo ze swoim chłopakiem i tez były ostre awantury on ma swój
      warsztat wiec pracuje od rana do wieczora czesto konczy nawet w nocy.Kiedys
      mnie zabrał ze sobą i jak zobaczyłam jak on cieżko pracuje to poczułam się
      głupio że robiłam mu o to awantury i dasłam sobie z tym spokój i od tego czasu
      (jakiś rok temu)ani razu się o to nie pokłuciliśmy zrozumiałam że jeśli chce
      się mieć coś w życiu to trzeba się pomęczyć.Lepiej jak siedzi w robocie a nie
      szlaja się z kolegami.Pozdrawiam
      • blackroses_7 Re: czyja to wina?!?! 27.08.05, 22:57
        no tak, on tez pracował i nie szlajał się z kumplami akurat tego mam pewność...
        Teraz i tak juz na wszystko raczej za późno Będe wiedziała na przyszłość Po
        prostu jestem egoistką i chciałam go miec ciągle przys sobie, a on za każdym
        razem tłumaczył i prosił żebym zrozumiała Mogłam sie domyślec że w końcu będzie
        miał dość... Podsumowując ZA KAŻDYM RAZEM TŁUMACZYŁ A JA ZROZUMIAŁAM DOPIERO
        WTEDY JAK TŁUMACZYĆ PRZESTAŁ ehh... ale i tak nie winie tylko siebie Bo
        przeprosiłam go i mam pretensje tylko o to że nie miał odwagi po prostu
        powiedziec że to KONIEC tylko przestał się odzywać... minęły 2 tygodnie i
        ostatnio trochę sie odzywa... no nic musiałam tylko podsumowac mój związek bo
        lubie wyjśnić wszystko do końca:P
    • princess69 Re: czyja to wina?!?! 27.08.05, 22:46
      Nie ,nie mow sobie ze to twoja wina.On widac nie kochal cie zanadto,bo gdyby
      kochal ,to by sie tlumaczyl.Powinnas byc zadowolona ze to juz koniec,bo z tego
      zwiazku,tak jak opisujesz raczej nic by nie bylo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka