zielonooka9
30.08.05, 19:49
Tyle mówi się na tym forum o rozstaniach. Tyle ludzi zrywa ze sobą, ma
kolejne związki... Chcialam tylko zapytac: jak to robicie? kiedy wiecie, ze
juz nie ma nadzei, że to już koniec? Jak mówicie to tej drugiej osobie? Mój
związek przechodzi kolejny poważny kryzys. Ja sama czuję się jak " wyprana".
Z wszystkich emocji, uczuć, no może poza gniewem i żalem w jednym. Nie wiem
co mam zrobić. Wydawalo mi się w pewnym momencie, że podejmuję decyzję : "
tak , to nie ma sensu". A pozniej spotkalismy sie i nie potrafilam nic
powiedziec. Bylo mi tak strasznie zal, nagle wydalo mi sie , ze to ma jeszcze
jakąś szansę na przetrwanie,że po rozstaniu świat by się po prostu
zawalił;mialam tylko nadzieję, ze ON przytuli mnie i nagle wszystko wroci do
normy. Dalismy sobie kolejna szanse. Ale to wcale nie oznacza , że jest mi
lzej. Patrze na niego jak na inna osobe, latwo sie irytuje ( no, moze to
jednak PMS?), nie ciesze sie ze go widze, widzę wciąż w nim tyle wad, czuję
się , jak zawieszona...Do tego wszytskirgo dochodzą jeszcze problemy rodzinne
(poważne- choroby bliskich osób).Może to też jakoś burzy moje spojrzenie na
ten związek..?
Czy ktoras z Was byla kiedys w takiej sytuacji?
Co teraz bedzie?
Czy wszystkie, jak jeden mąż , będziecie doradzać "zerwij"?
pozdrawiam