Dodaj do ulubionych

List tygodnia

IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 15:56
Cała prawda płynie z tego listu.Jestem w takiej samej
sytuacji.Po 34 latach pożycia zdecydowałam się na
rozwód.Wszystko moglam znieśc-pracować w domu,w
firmie,wychowaywać dzieci,opłacać rchunki,utrzymywać dom-ale
pogardy ze strony męża nie.On "ideał" bez przerwy miał
pretensje .Postanowiłam zacząć zycie od nowa,jestem
przekonana,że nie jest za późno.Nie należy za wszelką cenę
utrzymywać toksycznego małżeństwa.
Obserwuj wątek
    • lalka74 Re: List tygodnia 01.09.02, 17:23
      najsmutniejsze, że to nie jest przypadek odosobniony. Trzymaj się i powodzenia
      w nowym życiu :)
    • Gość: Iwona Re: List tygodnia IP: *.dip.t-dialin.net 02.09.02, 11:12
      Mniemanie, ze przez Twoje studia, spadek i prace stajesz sie
      automatycznie wartosciowym czlowiekiem, jest rownie bledne i
      skrajnie krotkowzroczne. Czy rzeczywiscie TO swiadczy o naszej
      wartosci ludzkiej? Pytanie na pewno retoryczne, ale warto tez o
      tym pomyslec, argumentujac swoja pozycje. Bo mam nadzieje, ze to
      nie dlatego tak sie zapracowujesz, zeby sie dowartosciowac w
      oczach meza...? Zlosliwi mogli by wlasnie cos takiego wyczytac
      miedzy linijkami, a wierze, ze tak nie jest...
      Twoj maz ma na pewno przede wszystkim problemy ze saba, nie
      potrafi "normalnie" podchodzic do bliskich mu osob... Rozumiem
      Twoja sytuacje, cierpialam podobnie, ale udalo mi sie z mezem
      (to juz musi dwoje chciec) jakos sie zgrac. Jestem swiadoma,
      tego, ze moga byc nawroty starej sytuacji, przez to nie wpadne
      do dolu nastepnym razem, ale radze Tobie z serca, zebys rowniez
      nie lekcewazyla swoich uczuc i jak najszybciej podjela sie
      rozwiazaniem problemu, jezeli zalezy Ci na Twoim zwiazku

      Najlepsze zyczenia od Iwony
      • Gość: Tez Iwona Re: List tygodnia IP: *.com21.casema.net 03.09.02, 10:45
        Dlugo sie zastanawialam nad tym listem. Z jednej strony
        cierpienie.. z drugiej... no wlasnie.
        Dlaczego dajesz komus innemu (swojemu mezowi) prawo decydowania,
        czy jestes cos warta. Dlaczego to on ma definiowac Ciebie? Gdzie
        jestes Ty sama?
        Moze zamiast trudu udowodnienia mu, warto podjac trud
        udowodnienia sobie. Pracy nad soba, rozejrzenia sie. Moze
        pieniadze warto zainwestowac w prace nad sobie. Sensowna
        psychoterapia wymaga wiele cierpliwosci i pieniedzy ale przynosi
        efekty. Nawet jesli sie w nia specjalnie nie wierzy.
        Sprawdzilam - polecam. Moze sie okazac, ze rzeczy wygladaja
        zupelnie inaczej niz wydaje sie Tobie.
        Pozdrawiam
        i zycze zwrotu i odkryc .. w sobie.
        Najpierw. Iwona
        • Gość: Iwona Re: List tygodnia IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.02, 09:34
          Tez wyprobowalam rozmowy psychoterapeutyczne. Pozwalaja dojsc do
          POWODOW konfliktow, a nie jak to w dzisiejszym swiecie
          popularne: szybkie rozwiazanie i w nowym zwiazku byc moze ten
          sam problem... Szkoda tylko, ze w Polsce trzeba za nie, pewnie
          slono, placic. Na Zachodzie nie zawsze. (Polskie kasy chorych na
          pewno zaoszczedzilyby na prewencji!) Uwazam, ze rozwod jest
          wyjsciem, ale niekoniecznie najlepszym, tym bardziej gdy sa
          dzieci.

          Pozdrowienia rowniez dla "tez Iwony"

          Iwona
    • Gość: Lena Re: List tygodnia IP: 213.25.39.* 04.09.02, 10:22
      Problem polega na tym,że wojego męża w domu nie nauczono szacunku dla drugiego
      człowieka albo wyniósł model " eśli nie ty ją to ona ciebie będzie lekceważyć".
      Obydwa groźne choć groźniejszy ten pierwszy. Zastanów się który model
      prezentuje Twój mąż. To co Ty robisz nie ma dla niego większego znaczenia.
      Jeśli "wisiałabyś" na nim i była od niego zależna lekceważyłby Ciebie - wiadomo
      za co. Jeśli jesteś pracowita i zaradna - lekceważy Cie ze strachu. Ma to tylko
      znaczenie dla Ciebie, bo możliwe,że gdybyś była od niego zależna nie dość,że
      mógłby posunąć się jeszcze dalej /czemu nie przyłożyć?/ to jeszcze Ty czułabyś
      się coraz gorsza. Z człowiekiem który boi się niezależności żony trzeba
      rozmawiać , rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Najlepiej jak tylko zobaczymy
      takie objawy i zdiagnozujemy,że to jest to. Zwykle przeciąga się sprawę, bo
      kobiety uważają,że pokażą mężowi co są warte i wtedy on będzie ją szanował a to
      jak widać niestety nic nie daje. Po wielu latach może być jeszcze o co walczyć
      o ile nie padło zbyt wiele słów, które bolą tak, że trudno o nich zapomnieć,
      trudno wybaczyć.
      Ten pierwszy model - brak szacunku dla innych zwykle bywa trudno uleczalny. To
      jest taki model siły : szanować trzeba tego kto na nim to wymusi. Wtedy widać
      to gołym okiem - żona nic nie znaczy , dzieci to gówniarze które mają robić to
      i tak jak tauś chce. Psychika dziecka - to dla niego mit, bo wiadomo,że dziecko
      trzeba wytresować.
      Obydwa modele niezależne od wykształcenia a od wychowania.
      Oceń jakii model prezentuje Twój mąz i jakie poczucie bezpieczeństwa Ci daje.
      czy chciałabyś się przy nim zetarzeć?
      Moja znajoma, 42-letnia kobieta zostawiła swojego męża po 18 latach małżeństwa.
      Pracuje, studiuje równolegle z synem. Jej małżeństwo uwżaliśmy za super. Ona
      przedsiębiorcza, energiczna, dość wysokie stanowisko mimo braku studiów a przy
      tym oczytana, towarzyska. Powiedziała kiedyś : jeśli przez wiele lat
      słyszysz "na mnie nie licz, rób sobie to sama, sama ponoś konsekwencje" to w
      końcu to zrobisz.
    • banalna?joanna Re: List tygodnia 04.09.02, 11:31
      hm...tak dać się przerobić...to nie wina męża...tylko Pani
      słabej osobowości...i takie chwalenie sie na łamach
      prasy...żenada!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka