Dodaj do ulubionych

na rozstaju dróg stoję....

05.09.02, 19:49
Poznałam go na czacie. Jakiś rok temu. Pisaliśmy ze sobą, potem wszystko sie
urwało, z jego winy. Ale wrócił. Znów godziny przy kompie, znów rozmowy.
Takie niezobowiązujące, jedgo maile (długie) moje zdawkowe odpowiedzi.
Rozmowa telefoniczna, chciałam wiedzieć, jaki ma głos - nie podobał mi się.
Potem znów czat. Nalegał, delikatnie, na spotkanie. Po dwóch miesiącach
uległam. Zjedliśy razem kolację. Okazało sie, że jest... no właśnie. Jaki on
jest? Starszy ode mnie ileś tam lat, czuły, delikatny, taktowny. Spędziliśmy
miło wieczór rozmawiając o wszystkim i niczym. Za dwa tygodnie spotkalismy
sie znów. W tej samej restauracji, przytulnej i cichej. I już trudniej było
nam sie rozstać. A potem za następne dwa tygodnie inna restauracja i jeszcze
ciężej było się pożegnać. A potem już każdego dnia, każdego wieczora do
późnej nocy...
I tak się to zaczęło. I trwa do dziś. Jest tylko jeden problem. Mam męża.
Kocha mnie po swojemu. Ale kocha. Ja... ja chyba też go kocham. Ale...
zawsze jest jakieś ale w takich sytuacjach...
I teraz stoję na rozstaju dróg. Wiem, że wkrótce będe musiała podjąć decyzję
co dalej.... I nie umiem. Rozważam wszystkie za i przeciw, analizuję, usiłuję
sama ze sobą dojść do porozumienia. I nie umiem na cokolwiek się zdecydować.
I nie umiem podjąć decyzji.
Ale wiem, że czas na jej podjęcie zbliża się.
I może nie stoję na rozstaju dróg. Jestem na zakręcie. Takim podwójnym. I nie
wiadomo, co jest za nim...
Obserwuj wątek
    • Gość: mania Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: 195.205.151.* 05.09.02, 19:59
      Odpowiedz sobie na pytanie czy kochasz tego nowego faceta? Posłuchaj serca
      swojego i podejmij decyzje. a tak na marginesie to zawsze nalezy podejmowac
      ryzyko i iśc do przodu mijac zakręty i kierować się miłościa.
      PS> Czy nmasz dzieci???
    • Gość: krisis Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 07:35
      sory za dosadnosc - mialem do czynienia z takimi panienkami co to po rozmowach
      na czacie i kilku spotkaniach nagle odczuwaly wieksza wiez ze mna niz z mezem.
      Bardzo chetnie wtedy one chcialy isc do lozka, myslaly o zwiazku ze mna. A ja
      uwazalem je za zalosne istoty bez wlasnego kregoslupa, ktore w chwili slabosci
      popelniaja blad liczac na wyrozumialosc. Mam nadzieje ze to maz odkryje i pusci
      ciebie z torbami bo na to zaslugujesz robiac go w trabe. Facet tez nie jest
      lepszy - ja mialem zasade - nie wchodzic w droge drugiemu facetowi bo nastepnym
      razem moze trafic na mnie!!! Pozdrawiam i sory ale takie dziwaczne pytania
      zalamuja mnie czuje sie jakby pisala to nastolatka bez jakiegokolwiek poczucia
      odpowiedzialnosci i wlasnego ja.
      • rzulw Re: na rozstaju dróg stoję.... 06.09.02, 07:48
        popieram
      • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 06.09.02, 19:04
        Ale mi dołożyliście! Z Waszych tekstów wnika, że jesteście chodzącymi ideałami,
        nie znającymi chwil słabości, kochającymi do śmiercie tego samego, tę samą! W
        zasadzie tego oczekiwałam. Gdyby autorem tego postu był mężczyzna, odpowiedzi
        byłyby z pewnością inne. Czytałam na tym forum analogiczne historie pisane
        przez facetów. Reakcje były w większości pozytywne! Kochaj, walcz o miłość,
        odnalazłeś swoje szczęście etc.... Jak się okazuje, kobieta w naszym
        społeczeństwie nie ma prawa do odmiany swojego losu. Postrzegana jest jako
        dziwka, która szuka wrażeń.
        W zasadzie nie chciało mi się odpowiadać na te posty, ale Wasze opinie dotknęły
        mnie. To moja sprawa, mój wybór, moje problemy. Napisałam o nich tylko dlatego,
        aby sprawdzić, czy i jakie zmiany zachodzą w mentalności moich rodaków. W końcu
        ludzi światłych, wykształconych, raczej nie biednych. A tu okazuje się, że jest
        tak, jak za komuny: Mentalność mamy jedną: urzędową i powszednią.
        Dziękuję jednak wszystkim, którzy napisali. Nie zawiedliście mnie!
        Pozdrawiam!
        Agata
      • agata222 do krisisa 06.09.02, 19:10
        Gość portalu: krisis napisał(a):

        > sory za dosadnosc - mialem do czynienia z takimi panienkami co to po
        rozmowach
        > na czacie i kilku spotkaniach nagle odczuwaly wieksza wiez ze mna niz z
        mezem.
        > Bardzo chetnie wtedy one chcialy isc do lozka, myslaly o zwiazku ze mna. A ja
        > uwazalem je za zalosne istoty bez wlasnego kregoslupa, ktore w chwili
        slabosci
        > popelniaja blad liczac na wyrozumialosc.

        Ja też będę dosadna! To po co się spotykałeś z tymi kobietami żałosny,
        zakłamany kochasiu? Przecież one nie ukrywały czego chcą, nie ukrywały, że nie
        są same? To Ty nie umiałeś powstrzymać swojego samczego instynktu i "zaliczyć"
        kolejną "żałosną" panienkę! A teraz silisz się na mentorski ton. Nie zdając
        sobie sprawy z tego, że to właśnie Ty jesteś w swojej hipokryzji żałosny, już
        bez cudzysłowu. Czasem lepiej milczeć niż pisać źle o sobie! Może to czegoć Cię
        nauczy.
        Pozdrawiam raczej chłodno...
        • Gość: krisis Re: do krisisa IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 07:26
          ... chyba nie przeczytalas w swoim wzburzeniu do konca dokladnie mojej
          wypowiedzi... wyraznie napisalem - nigdy zadnemu facetowi nie wchodzilem w
          droge... jesli taka osobka jak ty bez wlasnego ja i "kregoslupa" okazywala sie
          mezatka to zwyczajnie z nie rozmawialem spedzajac mile czas. Wy jednak za
          kazdym razem uwazacie, ze facet rozmawia z wami po to, aby was poderwac i
          zaciagnac do lozka. Twoj post wywolal u mnie smiech. Probowalas mi wbic szpilke
          nie bedac wogole do tego przygotowana. Droga Ago dwa razy sie zastanow zanim
          chcesz cos napisac. Mentalnosc mentalnoscia i bardzo chetnie podyskutuje z Toba
          na ten temat, poniewaz atakujac wszystkich facetow twierdzeniem, iz ich posty
          sa odbierane w inny sposob probujesz zwyczajnie zmyc swoja wine. Jesli
          przeczytalabys dokladnie to forum zauwazylabys, ze sa tu opisane przez kobiety
          sytuacje, w ktorych to wlasnie mezczyzni popieraja je i radza, aby postapila
          wg. tego co mowi jej serce. Problem, ktory ja poruszylem odnoszac sie do Twojej
          sytaucji jest nagminny. Inna sprawa, nie musze i nie podrywam panienek na
          internecie po to aby isc z nimi do lozka!! Dlaczego??? Ot dlatego, ze cenie
          sobie wlasne zdrowie a na internecie zarowno kobiety jak i mezczyznie bardzo
          czesto w rozmowach idealizuja siebie i klamia. Takim osobom poprostu nie ufam i
          napewno nie uwierze, ze jest ona - on taki jak pisza. Skad moge wiedziec czy ta
          mila badz co badz osoba jest ta, za ktora sie podaja, czy nie ma HIV albo
          innych syfow??? Ja wole isc do lozka z kobieta, ktora znam, ktorej moge ufac. I
          zaznaczam droga Pani - w zadnym zdaniu nie napisalem, ze chodze do lozka z
          kobietami z netu. Napisalem, ze one chcialy nagle chodzic do lozka ze mna. A to
          jak dla mnie duza roznica w sensie wypowiedzi. Ty przekrecasz je aby wbic mi
          szpilke i dzieki temu poczuc sie lepiej. Na przyszlosc przemysl co robic. Bo z
          Twoich chaotycznych wypowiedzi wnioskuje, iz jeszcze nie posiadasz wlasnego
          poczucia odpowiedzialnosci za drugiego czlowieka a widzisz tylko wlasny czubek
          nosa. Pozdrowienia dla wszystkich takze dla ciebie :)
          • Gość: Atrakcyjna vel aha Re: do krisisa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 09:21
            Gość portalu: krisis napisał(a):

            > ... chyba nie przeczytalas w swoim wzburzeniu do konca dokladnie mojej
            > wypowiedzi... wyraznie napisalem - nigdy zadnemu facetowi nie wchodzilem w
            > droge... jesli taka osobka jak ty bez wlasnego ja i "kregoslupa" okazywala
            sie
            > mezatka to zwyczajnie z nie rozmawialem spedzajac mile czas. Wy jednak za
            > kazdym razem uwazacie, ze facet rozmawia z wami po to, aby was poderwac i
            > zaciagnac do lozka. Twoj post wywolal u mnie smiech. Probowalas mi wbic
            szpilke
            >
            > nie bedac wogole do tego przygotowana. Droga Ago dwa razy sie zastanow zanim
            > chcesz cos napisac. Mentalnosc mentalnoscia i bardzo chetnie podyskutuje z
            Toba
            >
            > na ten temat, poniewaz atakujac wszystkich facetow twierdzeniem, iz ich posty
            > sa odbierane w inny sposob probujesz zwyczajnie zmyc swoja wine. Jesli
            > przeczytalabys dokladnie to forum zauwazylabys, ze sa tu opisane przez
            kobiety
            > sytuacje, w ktorych to wlasnie mezczyzni popieraja je i radza, aby postapila
            > wg. tego co mowi jej serce. Problem, ktory ja poruszylem odnoszac sie do
            Twojej
            >
            > sytaucji jest nagminny. Inna sprawa, nie musze i nie podrywam panienek na
            > internecie po to aby isc z nimi do lozka!! Dlaczego??? Ot dlatego, ze cenie
            > sobie wlasne zdrowie a na internecie zarowno kobiety jak i mezczyznie bardzo
            > czesto w rozmowach idealizuja siebie i klamia. Takim osobom poprostu nie ufam
            i
            >
            > napewno nie uwierze, ze jest ona - on taki jak pisza. Skad moge wiedziec czy
            ta
            >
            > mila badz co badz osoba jest ta, za ktora sie podaja, czy nie ma HIV albo
            > innych syfow??? Ja wole isc do lozka z kobieta, ktora znam, ktorej moge ufac.
            I
            >
            > zaznaczam droga Pani - w zadnym zdaniu nie napisalem, ze chodze do lozka z
            > kobietami z netu. Napisalem, ze one chcialy nagle chodzic do lozka ze mna. A
            to
            >
            > jak dla mnie duza roznica w sensie wypowiedzi. Ty przekrecasz je aby wbic mi
            > szpilke i dzieki temu poczuc sie lepiej. Na przyszlosc przemysl co robic. Bo
            z
            > Twoich chaotycznych wypowiedzi wnioskuje, iz jeszcze nie posiadasz wlasnego
            > poczucia odpowiedzialnosci za drugiego czlowieka a widzisz tylko wlasny
            czubek
            > nosa. Pozdrowienia dla wszystkich takze dla ciebie :)

            krisis, aga poczula sie dotknieta twa bezposrednioscia i stad taka, bardzo
            ostra jak na moj gust, riposta. Musze przyznac, ze zgadzam sie z toba - jak
            mozna zakochac sie w kims przez internet, i to bedac mezatka!!!
            Wirtualnie wszyscy czujemy sie cudownie i nie widac, jakie mamy miny i gesty.
            Takie gadanie na powazne tematy jest do kitu (jesli aga traktowala powaznie to
            forum.
            Aga, jesli zalezy ci na mezu to nie spotykaj sie z innymi facetami. Bo to was
            oddali. To taka mala rada od niemezatki, ale doswiadczonej (sic!)
      • Gość: igła Na jakim rozstaju!!! IP: 62.233.130.* 07.09.02, 22:01
        >takie dziwaczne pytania
        zalamuja mnie czuje sie jakby pisala to nastolatka bez jakiegokolwiek
        poczucia
        >odpowiedzialnosci i wlasnego ja.


        popieram
    • xeptrek Re: na rozstaju dróg stoję.... 06.09.02, 07:49
      ale proza ładna
    • anula73 ? 06.09.02, 08:11
      a po co w ogole zaczynalas z tym facetem? po co sie z nim spotykalas? Nie
      rozumiem. Jak sie ma meza, nie powinno sie prowokowac takich sytuacji. A jesli
      z mezem jest Ci zle i nie da sie tego uratowac, to go zostaw.
      Z wlasnej woli wpakowalas sie w klopoty...
    • Gość: kot Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 09:14
      Ja tez mam meza. I tez mam czaty GG i inne dobrodziejstwa intrnetu. Zawsze gdy
      poznam kogos w sieci mowie, ze mam meza. I po pierwszym poscie nad ktorym sie
      zastanawiam czy pokazac go mazowi czy nie, urywam znajomosc. Nie chcialambym
      doprowadzic do sytuacji ze ktos chce sie ze mna spotkac w realu. Nie
      zdradzilam go i mam nadzieje ze nie zdradze.
      A Ty co masz zrobic? Na szczescie to Twoja sytuacja i to Ty musisz podjac
      dezyzje. Zycze Ci zebys nigdy nie zalowala swoje decyzji.
    • Gość: Justyna Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.pl 07.09.02, 19:51
      Idz za nowym uczuciem, ryzykuj,najgorsze to to ze bedziesz bogatsza o nowe
      doswiadczenie, choc niekoniecznie najprzyjemniejsze. Odpowiedzialnosc jest
      dobra,ale skoro twoj maz juz nie wystarcza.. Albo walcz o stary zwiazek (oboje
      was) albo odejdz do nowego. Gdzie bedziesz szczesliwsza? to wlasnie sie liczy w
      zyciu..
      • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 09.09.02, 19:24
        Gość portalu: Justyna napisał(a):

        > Idz za nowym uczuciem, ryzykuj,najgorsze to to ze bedziesz bogatsza o nowe
        > doswiadczenie, choc niekoniecznie najprzyjemniejsze. Odpowiedzialnosc jest
        > dobra,ale skoro twoj maz juz nie wystarcza.. Albo walcz o stary zwiazek
        (oboje
        > was) albo odejdz do nowego. Gdzie bedziesz szczesliwsza? to wlasnie sie liczy
        w
        >
        > zyciu..

        A wiesz, mnie sie juz znudzila walka o nasz zwiazek. Ponoslam kleske. Bo walcze
        o to tylko ja. Czy bedzie mi dobrsze w innym? Ktoz to moze wiedziec? Nikt nie
        ma gotowych recept na szczescie. Mozna oczywiscie wybrac trzecia droge. Odejsc
        od meza i od przyjaciela. Nie wiem, czy na to sie w koncu nie zdecyduje.
        • Gość: Anton Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: 195.94.207.* 11.09.02, 10:57
          agata222 napisała:

          > A wiesz, mnie sie juz znudzila walka o nasz zwiazek.
          Ponoslam kleske. Bo walcze
          > o to tylko ja. Czy bedzie mi dobrsze w innym? Ktoz to
          moze wiedziec? Nikt nie
          > ma gotowych recept na szczescie. Mozna oczywiscie
          wybrac trzecia droge. Odejsc
          > od meza i od przyjaciela. Nie wiem, czy na to sie w
          koncu nie zdecyduje.

          Syćko piknie, panienko. Ino mężowi _ślubowałaś_, czyli
          uroczyście przysięgałaś. I co, to się już nie liczy?
          Znudziło się?

          To, że ludzie nie entuzjazmują się takimi internetowymi
          podrywami wcale nie musi znaczyć, że są chodzącymi
          ideałami. Ale może przynajmniej chcieliby być.
          Oczekiwałaś głaskania po główce? Hłe hłe, nie ten adres.
          • Gość: viki Re: na rozstaju dróg stoje˛.... IP: *.k.mcnet.pl 11.09.02, 12:44
            tak sie przysluchuje i dziwie jak ludzie utrudniaja sobie zycie.
            jakis czas temu pisalem posta o tym, ze zostalem zdradzony...
            od tego czasu duzo sie nauczylem. przede wszystkim tego, ze nikogo nie
            mamy na wlasnosc i takie rzeczy jak slub nie gwarantuja zupelnie
            niczego.
            uwazam, ze lepiej odejsc od czlowieka, z ktorym jest "zle" - nawet do
            nikad, niz sie oszukiwac i zyc w marazmie tylko dlatego, ze ma sie
            obraczke na palcu albo wspolnote majatkowa. lepiej od razu polozyc sie
            do trumny. krotko mowiac dylemat autorki wskazuje na jedno - nie chce
            zyc tak jak do tej pory. wiec nie zyj tak i zrob cos poki nie jest za pozno. kto
            Ci powiedzial, ze musisz miec meza, kochanka itp? badz soba.
            • agata222 Re: na rozstaju dróg stoje˛.... 18.09.02, 22:05
              Gość portalu: viki napisał(a):

              > tak sie przysluchuje i dziwie jak ludzie utrudniaja sobie zycie.
              > jakis czas temu pisalem posta o tym, ze zostalem zdradzony...
              > od tego czasu duzo sie nauczylem. przede wszystkim tego, ze nikogo nie
              > mamy na wlasnosc i takie rzeczy jak slub nie gwarantuja zupelnie
              > niczego.
              > uwazam, ze lepiej odejsc od czlowieka, z ktorym jest "zle" - nawet do
              > nikad, niz sie oszukiwac i zyc w marazmie tylko dlatego, ze ma sie
              > obraczke na palcu albo wspolnote majatkowa. lepiej od razu polozyc sie
              > do trumny. krotko mowiac dylemat autorki wskazuje na jedno - nie chce
              > zyc tak jak do tej pory. wiec nie zyj tak i zrob cos poki nie jest za pozno.
              kt
              > o
              > Ci powiedzial, ze musisz miec meza, kochanka itp? badz soba.

              No widziesz, to nie takie proste. Kiedys myslalam, ze nie mozna kochac dwoch
              ludzi jednoczesnie. teraz tego doswiadczam. To nie jest jednakowa milosc. Z
              jednej strony to opiekunczosc i przywiazanie, w koncu troche wspolnych lat....
              Z drugiej to namietnosc i szalenie duzo ciepla, ktorego nie mam na codzien.
              Pomocna dlon, dotyk, dobre slowo. I wiem, ze to nie jest chwilowe, ten typ tak
              po prostu ma!. Ja umiem dawac milosc, ale tez potrzebuje milosci. Takiej
              zwyklej i codziennej. Nie mam jej od meza, mam ja od niego. Dylemat poteguje
              sie z kazdym dniem. A ja naprawde nie umiem wybrac miedzy miloscia a
              przywiazeniem, miedzy namietnoscia a obowiazkiem.... A czuje, ze musze dokonac
              wyboru. Teraz albo nigdy. Tylko co wybrac????????????!!!!!!!!!!!!!!
              • Gość: Mira Re: na rozstaju dróg stoje˛.... IP: PJ.home.astercity.net:* / 192.168.0.* 24.10.02, 19:14
                Takie dylematy sa zawsze bardzo trudne do rozgryzienia. Jednak wydaje mi się,
                ze tójkąty prędzej czy później źle sie kończą.Jesli nie macie dzieci sprawa
                jest znacznie mniej skomplikowana. Sadzę, że wdałas się w ten trójkat, bo
                widocznie to co masz teraz nie odpowiada Ci. Wczesniej ktoś napisał: ślubowałaś
                itd. Gadanie! Te zaklęcia pt. "na zawsze" i "do śmierci" to zwykły frazes.
                Rozumiem, że masz dość dawania z siebie nie dostając w zamian nic. Nie dziwie
                się, zę związałaś się z kimś kto daje Ci ciepło i to czego potrzebujesz. Widać
                twój mąż nie potrafi docenic tego co ma... Trudno o radę. Jestes w sytuacji, że
                cokolwiek zrobisz zawsze ktos ucierpi. Nie ma na to mądrych. Czas pokaze.
                pozdrawiam serdecznie Mira
    • Gość: Moni Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 22:16
      Agato kochana,
      znalazłaś (znalazłam) wspóltowarzyszkę w "niedoli" a może lepiej w szczęściu.
      Przeczytaj jeśli będziesz miała ochotę mój wątek tutaj "Do Panów: Proszę o
      poradę". Jedna tylko jest różnica ja już wiem ze chcę to zrobić tylko na razie
      nie wiem jak (boję sie ranić). Pozdrawiam M
    • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 18.09.02, 23:22
      No jasne , ze kolacja w restauracji z czarujacym nieznajomym moze byc o wiele
      przyjemniejsza , niz obiad z mezem we wlasnym domu .
      Rowniez szeptanie czulych slowek na necie to nie to samo co scysja w domu.
      Nieprawdaz? Jakie to romantyczne !
      Ale nie nazywaj tego mirazu miloscia i nie sadz , ze stoisz na rozstaju drog,
      bo kierunek jest prosty : w tyl zwrot !
      Twierdzisz , ze kochasz meza . Znasz go i wiesz czego sie po nim spodziewac a
      po tym
      internetowym bajerancie tez ci powiem czego sie spodziewaj .
      Mianowicie bedzie dalej kontynuowal swoje hobby bo to jest wlasnie hobby dla
      niektorych , czyli czatowanie i e-maile przez net , pocieszanie
      niedocenianych kobiet i randki z nimi w restauracjach . A ty wtedy bedziesz
      czekac w domu z obiadem na ukochanego i plakac , ze zostawilas meza.
      Nastepnym razem podchodz bardziej sceptycznie do takich zwiazkow - wymiencie
      miedzy soba e-maile ze zdjeciem i nie bedzie wam sie chcialo czlapac na
      spotkanie i zawracac glowy bzdurami .
      Zreszta zauwazylam w dyskusjach , ze za wiele kobiet traktuje czat
      zbyt powaznie a to tylko taka komputerowa zabawa .
      • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 19.09.02, 22:40
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        > No jasne , ze kolacja w restauracji z czarujacym nieznajomym moze byc o wiele
        > przyjemniejsza , niz obiad z mezem we wlasnym domu .
        > Rowniez szeptanie czulych slowek na necie to nie to samo co scysja w domu.
        > Nieprawdaz? Jakie to romantyczne !
        > Ale nie nazywaj tego mirazu miloscia i nie sadz , ze stoisz na rozstaju
        drog,
        > bo kierunek jest prosty : w tyl zwrot !
        > Twierdzisz , ze kochasz meza . Znasz go i wiesz czego sie po nim spodziewac
        a
        > po tym
        > internetowym bajerancie tez ci powiem czego sie spodziewaj .
        > Mianowicie bedzie dalej kontynuowal swoje hobby bo to jest wlasnie hobby
        dla
        > niektorych , czyli czatowanie i e-maile przez net , pocieszanie
        > niedocenianych kobiet i randki z nimi w restauracjach . A ty wtedy bedziesz
        > czekac w domu z obiadem na ukochanego i plakac , ze zostawilas meza.
        > Nastepnym razem podchodz bardziej sceptycznie do takich zwiazkow - wymiencie
        > miedzy soba e-maile ze zdjeciem i nie bedzie wam sie chcialo czlapac na
        > spotkanie i zawracac glowy bzdurami .
        > Zreszta zauwazylam w dyskusjach , ze za wiele kobiet traktuje czat
        > zbyt powaznie a to tylko taka komputerowa zabawa .

        Rozumiem, ze znaz to wszystko z autopsji! Trafilas na drania? Dlaczego
        wszystkich traktujesz swoja (jego) miara? Dlaczego nie potrafisz uwierzyc, ze
        zycie jest bogatsze niz Twoja wyobraznia, czy Twoje zle doswiadczenia?
        Wspolczuje Ci. Wole swoja sytuacje. Ja juz wybralam i wiem, co mam zrobic. A
        Tobie zycze bys spotkala kogos rownie dobrego, niekoniecznie na czacie.
        • Gość: krisis Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 07:18
          Agata - zachowujesz sie irracjonalnie - kazdy watek, ktory nie pasuje tobie do
          twojej koncepcji jest przez Ciebie atakowany i krytykowany. PO coz wiec
          zadajesz pytanie na tym forum skoro nie potrafisz obiektywnie podejsc do
          wypowiedzi innych osob tylko zarzucasz im krzywdzenie Ciebie. Nie wiemy co
          wybralas i jak zamierzasz postapic jednak nawet jesli facet, z ktorym sie
          spotykasz jest OK i zostanie z Toba to na Jego miejscu nigdy nie zaufalbym
          Tobie do konca - bo jesli taka zabawka jak komputer potrafi rozbic Twoje
          malzenstwo i w pyl obrocic to co budowalas z mezem wystawia Tobie jednoznaczna
          opinie. Zycze szczescia choc wiem, ze w twoim przypadku bedzie to nietrwale.
          Zapewniam Cie, ze dopiero gdy poznasz go naprawde dobrze, zamieszkasz z nim
          itd. przekonasz sie ze wcale nie jest lepszy od Twojego meza a poprostu w
          pewnym momencie byl ciekawszy bardziej intrygujacy, ale odarty z szat tej aury
          stanie sie kolejnym zwyklym facetem. A kazdy kto tutaj sie wypowiada nie
          wymadrza sie, ale w jakis sposob zna te sytuacje z "autopsji" i wlasnie o to
          chodzi, aby podzielil sie z nami swoimi doswiadczeniami, dzieki ktorym ktos
          inny moze nie popelni podobnego bledu. Wiec Twoje atakowanie jest
          przez "normalnych" forumowiczow niezrozumiale. Ale coz tak postepuja zawsze
          osoby nie majace uksztaltowanej (dojrzalej) psychiki, nie cierpiace pouczania i
          zadufane w sobie. Pozdrawiam
          • zlotyrybek Re: na rozstaju dróg stoję.... 20.09.02, 08:57
            Zgadzam si w pełni z "przedmówcą". POwiem więcej. Agato, Ty nie kochasz swojego
            męża. Zapewniam Cię, że gdybyś go kochała nie zainteresowałby Cię żaden facet
            na pierwszym, drugim czy piątym spotkaniu. Wybacz, ale to co Ty nazywasz
            miłością nią nie jest.
            Szkoda mi Twojego męża - to jedyna konkluzja. PO prostu - zastanów się nad
            sobą. Ilu takich facetów z Netu jeszcze spotkasz w życiu? Ciekawe czy jak Twój
            nowy wybranek na wszelki wypadek usunie komputer z domu (w obawie, że jakiś
            koleś na Necie znów Cię zauroczy) będziesz zdziwiona. Bardzo słabiutkie to
            twoje uczucie ...
            Dlatego zanim się podejmie decyzję o ślubie warto się zastanowić, a Tobie chyba
            zabrakło tej chwili refleksji...

            Pozdrawiam i życzę mądrej decyzji
            • Gość: miki Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 09:44
              Wiecie co? To nie jest takie proste.Sama doświadczyłam czegoś podobnego-co
              prawda nie mam męża ,ale ...JEdno wiem na pewno:znajomości internetowe jakoś
              dziwnie oddziałują na psychikę.To jest cały
              proces:rozmowy,zauroczenie,uzależnienie od rozmów,chęć
              spotkania,obawy,cierpinie psychiczne itd.Usunęłam swoje GG bo nie chcę już tego
              doświadczać.MOże jestem słaba psychicznie i dlatego to mnie przerasta,poddaję
              się temu. Dla mnie jest w tym więcej niepokoju niż radości.Myślę ,że duży wpłw
              ma na to poczucie wewnętrznej samotności,pustka itd. Wpada się wtedy w coś
              czego sie tak naprawdę nie chce!!!
              • Gość: krisis Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 11:03
                Caly problem polega na tym, zeby wiedziec gdzie znajduje sie granica - jedni
                moga naciagac linie granicy bardziej inni mniej. Wszystko co robimy w tym
                naszym zyciu powinnismy starac sie robic z jakims pomyslem. Stukanie w
                klawiature i oddawanie sie aurze jaka zaczyna nas otaczac to nic innego jak
                nalog. Kolejny nalog - dla jednych mniej niebezpieczny dla innych bardziej.
                Jesli ktos nie potrafi kontrolowac tego co robi i w jaki sposob podchodzi do
                wykonywanej czynnosci - powinien tak jak Ty usunac Gadu i znalezc sobie inne
                zajecie. Mnostwo ksiazek napisano juz o Psychologii Interentu, faktem jest
                jednak to, ze rozmowa na internecie pobudza wyobraznie tak samo jak czytanie
                ksiazek. Jednak tu nie zyjesz w swiecie fantazji jak z ksiazka w reku, ale
                rozmawiasz z realnym czlowiekiem na drugim koncu kabla. I powinnas wiedziec, ze
                cokolwiek pomyslisz i powiesz on odbierze to na swoj sposob i odwrotnie
                cokolwiek on powie Ty ubierzesz w swej wyobrazni te slowa w inne szaty. Jesli
                jest sie samotnym internet z odpowiednimi ludzmi moze sprawic ze wyleczysz sie
                z niejednego kompleksu i odzyjesz - ale jesli bedziesz probowala sie ratowac
                rozmowami z ludzmi nieodpowiedzialnymi stoczysz sie i zagmatwasz w cos z czego
                sama nie bedziesz umiala wyjsc.

                Nikt nie zadal jednak zasadniczego pytania - choc powinno ono pasc na poczatku.
                Na jakim czacie Pani Agata poznala aktualnego faworyta. Nie jest tajemnica, ze
                wiekszosc znajomosci zaczyna sie na czatach pod nazwami "seks" "erotyka" "less"
                itd. Oczywiscie i tak nie ma co liczyc na szczera odpowiedz Agaty bo pokazala,
                ze mowi to co jej akurat pasuje. Jesli zona wchodzi na czat "seks" to juz samo
                w sobie jest zastanawiajace czego ona tam szukala. Pozdrawiam
                • Gość: monia76 Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.u.mcnet.pl 20.09.02, 11:09
                  Bardzo mi sie podoba to, co mowisz, Krisis. Pozdrawiam Cie serdecznie.
                  • Gość: krisis Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 11:16
                    Zawsze do uslug - tak sie akurat sklada ze z interntem mam do czynienia od
                    poczatku jego istnienia w Polsce. Wiec przeszedlem rozne stadia rozwoju. :).
                    Ale temat ten wydaje mi sie wyczerpany bo mam nadzieje, ze Agata zrozumie w
                    koncu o co do niej pije. :) POzdrawiam wszystkim i zapraszam zawsze do wymiany
                    rzetelnych informacji i prowadzenia dysput. Moze kiedys przeprowadzimy rozmowy
                    przy piwku z bywalcami forum :) Pozdrowienia All
                • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 20.09.02, 23:16
                  Gość portalu: krisis napisał(a):

                  >
                  > Nikt nie zadal jednak zasadniczego pytania - choc powinno ono pasc na
                  poczatku.
                  >
                  > Na jakim czacie Pani Agata poznala aktualnego faworyta. Nie jest tajemnica,
                  ze
                  > wiekszosc znajomosci zaczyna sie na czatach pod
                  nazwami "seks" "erotyka" "less"
                  >
                  > itd. Oczywiscie i tak nie ma co liczyc na szczera odpowiedz Agaty bo
                  pokazala,
                  > ze mowi to co jej akurat pasuje. Jesli zona wchodzi na czat "seks" to juz
                  samo
                  > w sobie jest zastanawiajace czego ona tam szukala. Pozdrawiam

                  Po co pytasz, jesli znasz odpowiedz, albo wydaje ci sie, ze ja znasz?
                  Sugerujesz, ze jestem dziwka szukajaca wrazen. Twoja wola. A nie pomyslales, ze
                  nie wszystko zaczyna sie i konczy w poscieli? Ze kobieta oprocz seksu
                  potrzebuje tez podmiotowosci? Potrzebuje byc zauwazana, doceniana, kochana (nie
                  tylko w lozku!) Nie szukalam przygody. Szukalam kogos, kto by mnie chcial
                  wysluchac. Porozmawiac o moich problemach. I znalazlam. Oburza cie to. Nic na
                  to nie poradze. Mam inny obraz swiata. Nie bede za wszelka cene pozostawala
                  tam, gdzie w sensie prawnym mam stabilizacje, ale w rzeczywistosci czuje sie
                  obco. Podjelam decyzje. A takie posty, jak Twoj tylko utwierdzily mnie w
                  przekonaniu, ze ta decyzja jest sluszna.
    • shrek_ Re: na rozstaju dróg stoję.... 20.09.02, 11:20
      Prawdopodobnie nie jestes mezatka i w tym problem.
      Nie masz w tej sytułacji wyboru.....
      • Gość: miki Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 14:13
        U mnie działo się to samo.Po prostu nagle ktoś coś napisał,ja
        odpowiadałam,rozwijała się rozmowa itd.Na początku fajnie ,ale potem coraz
        gorzej ,ponieważ te rozmowy stały się ważniejsze niż świat realny.CZułam ,że
        coś jest nie tak ale nie miałam siły z tym skończyć.Wydaje mi się ,że nie ma
        znaczenia czy jest się męzatką czy nie.Tu na początku wydaje się ,że to
        przecież nic takiego pogadać z kimś przez internet.Dopiero po jakimś czasie
        dochodzi do zaangażowania,uzależnienia itp.
    • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 20.09.02, 14:41
      Wspolczuc mi Agato nie musisz , bo to nie ja stoje na zakrecie ,w swoim
      zwiazku jestem szczesliwa i nie musze sie wyzalac miesiacami obcym
      facetom z netu ani szukac oparcia w ich ramionach .

      Z czatu bardzo rzadko korzystam i wchodze tam dla zabawy , za kazdym razem
      logujac sie inaczej i nie ciagne zadnych znajomosci bo ich nie potrzebuje .
      Kiedys mialam icq ale skasowalam bo to bardziej zobowiazujace i meczace .

      Krisis napisal ci co sadzi o tym wszystkim a ja sie pod nim podpisuje rekami i
      nogami . Przestudiuj sobie jeszcze watek na tym forum pt
      "Do panow:Blagam o rade" (Moni). Temat nie bedzie ci obcy.
      Szczegolnie zwroc uwage na piekna wypowiedz kogos o nicku "niuniek6"
      z dnia 12.09.2002 godz 10.27 .

      Ty o swoim mezu nie napisalas jednego zlego slowa. Napisz , ze jest
      narkomanem , hazardzisata , pijakiem, bije cie , okrada , klamie i zdradza
      -wtedy ci odpowiem : bierz nogi za pas i wiej !
      Ty piszesz tylko , ze go kochasz i ze dalas sie zlapac jak glupia rybka
      w siec jakiemus fircykowi -internetowemu Czarodziejowi od mezatek. O takich
      historiach jak twoja mozna poczytac wiele i to nie tylko
      na tym forum .

      Jedno co widze , to twoj biedny maz przymyka na razie oczy i czeka kiedy sie
      wreszcie opamietasz ale uwazaj , bo jego cierpliwosc sie wkrotce skonczy
      i jak na faceta z jajami przystalo sciagnie cie z tych oblokow na ziemie
      bardzo szybko.
      Juz dawno powinien ci wpierd***c za te nocne powroty w skowronkach
      i to tak , ze zamiast na nastepna randke z czarujacym panem musialabys
      leciec na obdukcje .
      Daj go tutaj niech sobie poczyta ten watek .

      Myslalam, ze ty na forum szukasz rady , teraz widze ze to nie o rade
      ci chodzi ale o poparcie dla twojej naiwnosci .
      Napisalam przedtem " w tyl zwrot" ale teraz zamazuje to i mowie ci
      AVANTI ! Rob sobie co chcesz nie moja dupa i nie moj problem na szczescie .











      • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 20.09.02, 23:24
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        >
        > Jedno co widze , to twoj biedny maz przymyka na razie oczy i czeka kiedy sie
        > wreszcie opamietasz ale uwazaj , bo jego cierpliwosc sie wkrotce skonczy
        > i jak na faceta z jajami przystalo sciagnie cie z tych oblokow na ziemie
        > bardzo szybko.
        > Juz dawno powinien ci wpierd***c za te nocne powroty w skowronkach
        > i to tak , ze zamiast na nastepna randke z czarujacym panem musialabys
        > leciec na obdukcje .
        > Daj go tutaj niech sobie poczyta ten watek .
        >
        > Myslalam, ze ty na forum szukasz rady , teraz widze ze to nie o rade
        > ci chodzi ale o poparcie dla twojej naiwnosci .
        > Napisalam przedtem " w tyl zwrot" ale teraz zamazuje to i mowie ci
        > AVANTI ! Rob sobie co chcesz nie moja dupa i nie moj problem na szczescie .
        >
        >
        Droga samanto!
        Przemoc to Twoje lekarstwo na milosc? Niczego wiecej nie potrafisz zaproponowac
        mojemu mezowi? Siebie nie proponuj, jestes bez szans. Nie znosi hipokrytek.
        Moze jestem naiwna, ale chociaz mam jakas osobowosc, wiem, czego chce. To ja
        poniose konsekwencje, jesli cos nie wyjdzie. A na przyszlosc prosze o bardziej
        wyszukane sformulowania, chyba ze bieganie od mieszkania do mieszkania ze
        sciera i szczotka spowodowalo, ze nie uzywasz juz innych slow. Milego
        sprzatania!!!! I nie martw sie o mnie. Ja sobie poradze, a ciebie moga
        deportowac za nielegalna prace :-)
        • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 21.09.02, 03:04
          agata222 napisała:

          > Gość portalu: samanta napisał(a):
          >
          > >
          > > Jedno co widze , to twoj biedny maz przymyka na razie oczy i czeka kiedy
          > sie
          > > wreszcie opamietasz ale uwazaj , bo jego cierpliwosc sie wkrotce skonczy
          > > i jak na faceta z jajami przystalo sciagnie cie z tych oblokow na ziemie
          > > bardzo szybko.
          > > Juz dawno powinien ci wpierd***c za te nocne powroty w skowronkach
          > > i to tak , ze zamiast na nastepna randke z czarujacym panem musialabys
          > > leciec na obdukcje .
          > > Daj go tutaj niech sobie poczyta ten watek .
          > >
          > > Myslalam, ze ty na forum szukasz rady , teraz widze ze to nie o rade
          > > ci chodzi ale o poparcie dla twojej naiwnosci .
          > > Napisalam przedtem " w tyl zwrot" ale teraz zamazuje to i mowie ci
          > > AVANTI ! Rob sobie co chcesz nie moja dupa i nie moj problem na szczescie
          > .
          > >
          > >
          > Droga samanto!
          > Przemoc to Twoje lekarstwo na milosc? Niczego wiecej nie potrafisz
          zaproponowac
          >
          > mojemu mezowi? Siebie nie proponuj, jestes bez szans. Nie znosi hipokrytek.
          > Moze jestem naiwna, ale chociaz mam jakas osobowosc, wiem, czego chce. To ja
          > poniose konsekwencje, jesli cos nie wyjdzie. A na przyszlosc prosze o
          bardziej
          > wyszukane sformulowania, chyba ze bieganie od mieszkania do mieszkania ze
          > sciera i szczotka spowodowalo, ze nie uzywasz juz innych slow. Milego
          > sprzatania!!!! I nie martw sie o mnie. Ja sobie poradze, a ciebie moga
          > deportowac za nielegalna prace :-)


          Nie szukam cudzych mezow , mam swojego i to mi wystarcza.
          Zal mi tylko tego twojego a takie osobki jak ty to az sie prosza zeby dostac
          w morde od czasu do czasu a nawet regularnie.
          Prawdopodobnie przeczytalas juz watek MONI ona ma przynajmniej szacunek do
          meza i szacunek forumowiczow czego tobie brakuje podla, parszywa egoistko.
          Jak ty nie szanujesz innych to nie spodziewaj sie tego w stosunku do siebie ,
          bo takie jak ty zawsze beda staly na zakrecie co sie po wlosku curva nazywa.

          I nie szydz z kogos , kto szczotka i szmata zarabia na chleb ,bo zawsze to
          lepsze niz nieuczciwe zycie jakie ty prowadzisz od roku okradajac kogos i
          siebie z uczuc . Zreszta o ile pamietam to Agaty sa slynne z zamiatania (noga)
          swoich wlasnych brudow . Noga i to niechlujnie w dodatku jak widac na
          zalaczonym obrazku .

          Ja akurat pracowac nie musze co sobie bardzo cenie bo mam wiele czasu na duzo
          innych i ciekawszych spraw niz pogon za pieniadzem .

          A jesli chodzi o moj jezyk to uwazam ,polski jest na tyle bogaty , ze nie
          musze szukac specjalnych smorulowan , po prostu samo to przychodzi w
          zaleznosci z kim mam do czynienia . Mysle , ze i tak ladnie z toba
          rozmawialam mimo ,ze
          co innego cisnelo sie na klawiature .


          Bujaj sie Agato -czesc .

    • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 20.09.02, 15:08
      Do miki

      Skoro jestes i czujesz sie samotna to chyba nic zlego poznac kogos nawet
      przez internet .Czasem to najkrotsza i najprostsza droga .
      Oczywiscie lepiej nie przeciagac takich znajomosci i nie angazowac sie zbytnio
      po prostu spotkac sie jak najszybciej i zapoznac . Moze ten czlowiek
      co ladnie pisze jest bezzebnym jakala a moze to byc tez niesmiala i ciekawa
      osoba .Wspolne wypicie kawy nie zobowiazuje do niczego .
      Najlepiej gdy jest to osoba z tego samego miasta , wtedy poznasz ja lepiej
      zanim sie zbytnio zaangazujesz z wlasna wyobraznia i oczekiwaniami .

      Tak -internet jest dla ludzi , alkohol i kasyna rowniez ale do wszystkiego
      trzeba podchodzic z glowa i umiarem .

      PS co to jest GG ? Pozdrawiam
      • Gość: miki Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 15:41
        Gadu Gadu to program za pomocą którego można rozmawiać(pisząc).Normalna rozmowa
        tylko że "pisana".MOzna tak gadać godzinami.Je śli rozmawia się z kimś kogo zna
        się "na żywo" nie ma problemu ,ale jeśli rozmawia się z kimś kogo się nie zna
        Można w różny sposób interpretować jego wypowiedzi,różnie go sobie wyobrażać
        itd.
        Ja też myślę że najlepiej jak najszybciej się spotkać i nie męczyć się
        dłużej.Tylko ,że jeśli jest się wrażliwym i słabym psychicznie takie spotkanie
        może być chyba bolesne.
    • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 20.09.02, 16:54
      Dzieki miki . Obejrzalam ta strone , to takie polskie icq . Mialam kiedys ten
      program , byl to moj jedyny kontakt z Polska ale teraz wystarcza mi zajrzec
      na strone "Gazety " , pare innych stron i czasem " na zywo" wpasc na chat
      onetu .

      Takie programy nie sa zle , mozesz poszerzyc krag znajomosci i
      zainteresowan, duzo sie dowiedziec na rozne tematy .Po prostu nie obiecuj
      sobie za duzo , nie szukaj milosci ona sama sie znajdzie predzej czy
      pozniej :-) i moze wcale nie przez net.
      To banal co napisze teraz , to zostalo powiedziane juz setki razy ale
      dorzuce jeszcze raz : Czasem wystarczy
      wylaczyc komputer i rozejrzec sie wokol bo wirtualne marzenia nie zawsze
      sie spelniaja a prawdziwe zycie sie toczy sie dalej .
    • Gość: Moni Do wszystkich tu piszących IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 10:19
      Kochani,
      Strasznie sie zacietrzewiacie w dyskusji a niepotrzebnie. Agacie jest ciężko z
      takąa sytuacją bo "wali jej sie ten mały bezpieczny świat domu jaki ma" i nie
      wiedząc co ma zrobić szuka pomocy i rady u nas(a moze poparcia) dla
      swego "wiosennego" uczucia . Znajduje niestety tylko "grube słowa" i kłótnie.
      Dlaczego? Czy nie możemy pogadać normalnie? I normalnie wymienić się sądami i
      poradzić jej? Czy wszyscy na tym świecie muszą sie wyżywać na innych za to ze
      sami są pewnie "nie tak do końca doskonali"? Słuchajcie bardzo Was proszę
      zmieńmy ton tej dyskusji i spróbujmy pogdać jak przyjaciele.
      Agata, ja mam podobny problem dlatego rozumiem Cię tak jak i wszystkie twoje
      dylematy.
      A w tym wszystkim nie chodzi o "FACETA z INTERNETU" -
      ( a propos, czy ktoś czytał "Samotność w Sieci" - Janusza L. Wiśniewskiego ? bo
      to ten temat i jedna z lepszych książek "romansidłowych", które czytałam -no
      chyba ze tu wszyscy są ponad takie bzdury i czytają wyłącznie lit. piękną)
      - tu chodzi o uczucie ... uczucie stare i nowe i tego czego nam brak.
      Jeśli mogę Ci cos poradzić to tylko jedno: zastanów sie tylko czy naprawdę nie
      kochasz już swojego męża (nie mówię o przywiazaniu i latach razem), mówię o
      miłości kobiety do mężczyzny.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: miki Re: Do wszystkich tu piszących IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 10:44
        To wszystko jest bardzo trudne i skomplikowane.Nie można nikogo potępiać za
        to ,że zdarzyło mu się coś takiego.Przecież samo to ,że pisze tu o tym i czeka
        na jakieć rady świadczy o ty ,że ma dylemat,że trochę się zagubił.Ja też
        doświadczam czegoś podobnego i wiem jak to jest.Sama nie potrafę
        myśleć.Oczekuję czyjejś opinii,argumentów itd.U mnie nawet jest gorzej bo ja w
        ogóle nie wiem co ta druga osoba po drugiej stronie tak naprawdę myśli.Najpierw
        mówi żę chce się spotkać potem nie mówi nic...A ja czekam i zdaję się na jjego
        łaskę i niełaskę.To straszne!!!!!!!!
    • Gość: woj Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.radio.com.pl 21.09.02, 11:00
      Agata! Oczekujesz od nas konkretnej odpowiedzi, w niekonkretnej sprawie. Nikt z
      nas Ciebie nie zna, nie zna tego Gagdka, nie wie dokładnie co Was łączy... .
      Zadajesz pytanie, czy nikt nigdy nie miał chwili słabości? Każdy ma takie
      chwile, ale jeżeli to właśnie jest ta Twoja chwila słabości i dla tej chwili
      słabości chcesz się rozstać z mężem, to zastanów się. Gdy miałem 20 lat, każda
      (no, prawie każda) nowa znajomość z kobietą wydawała mi się "tą jedyną".
      Poźniej mi przechodziło (im też). Chociaż poatrząc na to z drugiej strony, z
      moją żoną jestem teraz z powodu właśnie takiej chwili słabości... . Każda
      znajomość, zwłaszcza taka, w której druga osoba Cię fascynuje i daje ci
      poczucie bespieczeństwa (nawet pozornego) jest w TEJ CHWILI bardzo ważna i nie
      rezygnuj z niej pochopnie. Pozdrawiam
    • Gość: Deprecha Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.09.02, 12:10
      agata222 napisała:

      > Poznałam go na czacie. Jakiś rok temu. Pisaliśmy ze sobą, potem wszystko sie
      > urwało, z jego winy. Ale wrócił. Znów godziny przy kompie, znów rozmowy.
      > Takie niezobowiązujące, jedgo maile (długie) moje zdawkowe odpowiedzi.
      > Rozmowa telefoniczna, chciałam wiedzieć, jaki ma głos - nie podobał mi się.
      > Potem znów czat. Nalegał, delikatnie, na spotkanie. Po dwóch miesiącach
      > uległam. Zjedliśy razem kolację. Okazało sie, że jest... no właśnie. Jaki on
      > jest? Starszy ode mnie ileś tam lat, czuły, delikatny, taktowny. Spędziliśmy
      > miło wieczór rozmawiając o wszystkim i niczym. Za dwa tygodnie spotkalismy
      > sie znów. W tej samej restauracji, przytulnej i cichej. I już trudniej było
      > nam sie rozstać. A potem za następne dwa tygodnie inna restauracja i jeszcze
      > ciężej było się pożegnać. A potem już każdego dnia, każdego wieczora do
      > późnej nocy...
      > I tak się to zaczęło. I trwa do dziś. Jest tylko jeden problem. Mam męża.
      > Kocha mnie po swojemu. Ale kocha. Ja... ja chyba też go kocham. Ale...
      > zawsze jest jakieś ale w takich sytuacjach...
      > I teraz stoję na rozstaju dróg. Wiem, że wkrótce będe musiała podjąć decyzję
      > co dalej.... I nie umiem. Rozważam wszystkie za i przeciw, analizuję, usiłuję
      > sama ze sobą dojść do porozumienia. I nie umiem na cokolwiek się zdecydować.
      > I nie umiem podjąć decyzji.
      > Ale wiem, że czas na jej podjęcie zbliża się.
      > I może nie stoję na rozstaju dróg. Jestem na zakręcie. Takim podwójnym. I nie
      > wiadomo, co jest za nim...

      Agato ja na takim rozstaju jestem cały rok.Kończ to jak najszybciej bo będziesz
      się szamotała tak jak ja.To wszystko to tylko iluzje uwierz mi.Życzę trafnych
      decyzji,bo i tak musisz zdecydować sama.Pozdrawiam.
      • Gość: Moni Deprecha ... na rozstaju dróg IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 14:07
        Tzn. co ma wybrać? zrozumiałam żeby kończyła z tamtym czy to miałaś na myśli?
    • Gość: krisis Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 07:45
      Drogie Panie I Panowie - ten watek stal sie nudny, ale jeszcze raz sie odezwe.
      Piszecie, ze Agata prosila tutaj o porade i pomoc, o jakas wskazowke.
      Oskarzacie np. takich jak ja o to, ze zamiast jej postarac sie odpowiedziec
      krytukujemy jej postepowanie. Ja nie zauwazylem aby Agata przyszla tutaj o
      porade, ona ma (miala) juz obraz tego co pragnie zrobic. Wcale nie chciala
      porady widac to po jej odpowiedziach na watki nie pasujace do jej wyobrazen.
      Chciala wspolczucia i poparcia (podparcia) a nie naszych opinii na ten temat
      niezgodnych z jej odczuciem. Gdyby Agata zrozumiala np. moje watki - od razu
      zlapalaby sens tych wypowiedzi. A sens jest prosty - jesli kochasz meza ale
      czujesz slabosc do tego poznanego to pamietaj, ze kiedys ten nowy tez
      bedzie "starym". Staralem sie wyjasnic psychologie internetu, jego dzialanie.
      Ale Agata tylko widzi w tym atak na swoja osobe i pragnie podtrzymania jej
      ukierunkowania, aby nie czula sie winna tego jak postapi, chciala uslyszec nie
      ty pierwsza i nie ostatnia niszczysz zycie dwojgu ludziom dzieki interentowi.
      Tak to prawda nie ty pierwsza i nie ostatnia. Ale nie widze sensu dywagowania
      na temat jej kolejnych postepowan poniewaz po jej wypowiedziach do niektorych
      forumowiczow, wylania sie obraz kobiety sfrustrowanej wlasnym postepowaniem i
      za wszelka cene pragnacej akceptacji. Agata nikt Ciebie na tym forum nie
      obrazal to ty zaczelac obrazac. I jeszcze mala dygresja. Czy ty masz 22 lata???
      Pozdrawiam i niestety na jakis czas zamilkne (wyjazd sluzbowy).
    • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 18.10.02, 21:16
      Minęło półtora miesiąca. Nadal nie wiem, co mam robić. Nadal szamoczę się, jak
      ryba w sieci i wszędzie szukam rozwiązań. Nie pomocy, ale rozwiązania dylematu.
      Co wybrać? Jaką drogą pójść? Jak kogoś nie skrzywdzić i oszczędzić miłość,
      dom... Zdaję sobie sprawę, że nie ma dobrego, bezbolesnego wyjścia z mojej
      sytuacji. Zawsze bedzie ktoś cierpiał, a i na mnie to też położy swoje piętno.
      W ten piątkowy (samotny z wyboru) wieczór myślę, że najlepiej byłoby zniknąć.
      Zostawić dom (czy to jest jeszcze dom, czy tylko miejsce zamieszkania?) męża
      (faceta który istnieje, ale dopiero zagrożenie odejściem lekko uświadomiło mu,
      że straci darmową służącą), przyjaciela (niezmiennie czekającego na moją
      decyzję, której nie umiem podjąć). Odejść, rozpłynąć się w wielkim mieście i
      zacząć wszystko od początku.
      Nie umiem już dalej tak zyć. Po prostu coś się wypaliło we mnie.
      Dziś musi być ten przełomowy moment. Właśnie dziś, bo jeśli nie teraz to już
      chyba nigdy!
      Pozdrawiam!
      Agata
      • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 18.10.02, 21:46
        Czesc agata !
        Rzeczywiscie wiele czasu uplynelo . Myslalam , ze ty juz dawno wyprowadzilas
        sie z domu i z tego forum i cieszysz sie szczesciem a tu sie okazuje ,
        ze ty nadal jeszcze tkwisz w tym nierozwiazanym trojkacie .
        To musi byc bardzo ciezko .
        Skoro nadal nie wiesz co robic to ci teraz tak poradze .
        Wyprowadz sie od meza ale nie kloccie sie .
        Wytlumacz mu ze jestes nieszczesliwa, zakochana i chcesz sprobowac cos
        nowego .
        Niech da ci szanse i czas - czas sam pokaze czy mieszkajac z kims innym
        nie bedziesz chciala wrocic z powrotem .
        Grunt to zrobic tak , zeby nie spalic za soba mostow .
        Jak maz kocha to poczeka , jak cie inny zwiazek zawiedzie to wrocisz .
        Dajcie sobie na probe pare miesiecy .

        PS a dlaczego piszesz , ze dzisiaj jest decydujacy dzien ?
        • Gość: Mrufka DO SAMANTY ! IP: *.abo.wanadoo.fr 18.10.02, 22:06
          Gość portalu: samanta napisał(a):


          > Skoro nadal nie wiesz co robic to ci teraz tak poradze .
          > Wyprowadz sie od meza ale nie kloccie sie .
          > Wytlumacz mu ze jestes nieszczesliwa, zakochana i chcesz sprobowac cos
          > nowego .
          > Niech da ci szanse i czas - czas sam pokaze czy mieszkajac z kims innym
          > nie bedziesz chciala wrocic z powrotem .
          > Grunt to zrobic tak , zeby nie spalic za soba mostow .
          > Jak maz kocha to poczeka , jak cie inny zwiazek zawiedzie to wrocisz .
          > Dajcie sobie na probe pare miesiecy .

          Nie no to jest chyba najlepsze: malzonek ma sobie spokojnie siedziec w domu i
          czekac, podczas gdy jego zona bedzie sie gdzies szmacic!
          No pewnie Samanta, dobrze radzisz: niech sobie ta dziewczyna leci do kochanka,
          zabawi sie troche, a jak nie wypali to zawsze moze sobie wrocic do meza, ktory
          na pewno przyjmie ja z szeroko otwartymi ramionam! Bo przeciez kocha!

          To, co proponujesz to jest szczyt egoizmu, brak odpowiedzialnosci za drugiego
          czlowieka i brak jakiegokolwiek szacunku. Gratuluje ci bardzo, jeszcze sie z
          taka wartosciowa rada nie spotkalam.


          Mrufka.


          • Gość: samanta Re: DO MRUFKI IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 18.10.02, 22:21
            Mrufka a czytalas caly ten watek ?
            Ta historia trwa juz dlugo , Agata przedtem byla bardzo nerwowa teraz
            okazuje sie , ze nadal siedzi w matni ale juz zalamana i jak
            pisze "wszystko sie w niej wypalilo" i nie ma juz ochoty na nic .
            Przedtem radzilismy jej nawet ostro , zeby zostala przy mezu ale ona nie
            chciala sluchac .
            Jesli przez ten okres nic sie nie wyjasnilo to co zrobic ?
            Zerwac za soba wszystkie mosty to latwo ale mozna tez trafic z deszczu pod
            rynne i wtedy co?
            Zdrada za plecami jest bolesna ale maz juz chyba co nieco wie , wiec jesli
            chce ratowac jakos ten zwiazek to musi sie zgodzic na taka probe .
            Szansa fifty : fifty jak w ruletce
            • Gość: Aguś Re: DO MRUFKi IP: nat:* / 192.168.2.* 18.10.02, 23:04
              Podobnie ja Krisis, też pobawię się w psychologa.
              Biorę pod uwagę dwa rozwiązania sytuacji:
              1. Uważam, że główna bohaterka mogłaby odejść od męża i próbować ułożyć sobie
              życie z tamtym gościem - osobiście preferuję to rozwiązanie. Byłoby to chyba
              najlepsze rozwiązanie dla jej męża... Być może także dla niej.
              2. Mogłaby też, zostać przy mężu i olać tamtego. Cóż... Obawiam się jednak, że
              po pół roku sytuacja by się powtórzyła, jak nie na czacie, to na basenie lub
              kółku różańcowym.
              Co zrobić na początek w obu sytuacjach?
              1. Powiedzieć mężowi.
              2. Powiedzieć mężowi.

              Jednakże obie te decyzje, bez względu na szczegóły sytuacji (głównie chodzi tu
              chyba o relacje z mężem), wymagają umiejętności ponoszenia odpowiedzialności za
              swoje czyny. To nie jest kwestia dylematu, rozdartej duszy i katuszy bycia "na
              rozdrożu". Emocje mają tu drugorzędne znaczenie. Trzeba po prostu stanąć twarzą
              w twarz z problemem. Inaczej się nie da.
              To co my sądzimy o zachowaniu koleżanki, jej dojrzałości i faktycznym powodzie
              rozpoczęcia przez nią wątku też ma drugorzędne znaczenie. Zauważyłam, że sporo
              forumowiczów ma podobny problem - ja osobiście też spotkałam się z taką
              sytuacją. Może warto by poszerzyć temat i spróbować mu jakoś zaradzić?

              Moja rada (oprócz tej o wzięciu życia za bary) - problemy będące konsekwencją
              min. nałogu internetowego należałoby rozwiązywać poza internetem. Rozmowy z
              mamą, przyjaciółką, psychologiem... I takie tam oczywistości. Może ktoś dorzuci
              coś bardziej oryginalnego?
              Pozdrawiam wszystkich zaangażowanych.
          • tusiaz Re: DO SAMANTY ! 18.10.02, 23:18
            Gość portalu: Mrufka napisał(a):

            > Gość portalu: samanta napisał(a):
            >
            >
            > > Skoro nadal nie wiesz co robic to ci teraz tak poradze .
            > > Wyprowadz sie od meza ale nie kloccie sie .
            > > Wytlumacz mu ze jestes nieszczesliwa, zakochana i chcesz sprobowac cos
            > > nowego .
            > > Niech da ci szanse i czas - czas sam pokaze czy mieszkajac z kims inny
            > m
            > > nie bedziesz chciala wrocic z powrotem .
            > > Grunt to zrobic tak , zeby nie spalic za soba mostow .
            > > Jak maz kocha to poczeka , jak cie inny zwiazek zawiedzie to wrocisz .
            > > Dajcie sobie na probe pare miesiecy .
            >
            > Nie no to jest chyba najlepsze: malzonek ma sobie spokojnie siedziec w domu i
            > czekac, podczas gdy jego zona bedzie sie gdzies szmacic!
            > No pewnie Samanta, dobrze radzisz: niech sobie ta dziewczyna leci do
            kochanka,
            > zabawi sie troche, a jak nie wypali to zawsze moze sobie wrocic do meza,
            ktory
            > na pewno przyjmie ja z szeroko otwartymi ramionam! Bo przeciez kocha!
            >
            > To, co proponujesz to jest szczyt egoizmu, brak odpowiedzialnosci za drugiego
            > czlowieka i brak jakiegokolwiek szacunku. Gratuluje ci bardzo, jeszcze sie z
            > taka wartosciowa rada nie spotkalam.
            >
            >
            > Mrufka.
            >
            >
            Nie gniewaj sie Samanto,ale co to za metoda ?Jak się znudzi mąż to do
            kochanka, a jak coś nie wyjdzie to z powrotem....
            To mozna tak !Jej problem polega na tym że nie
            potrafi i nie chce dokonac wyboru! Samo się nie zrobi !
            W dodatku wymyślila sobie ucieczkę.... i co ? Wyłączy telefony,nic nie
            powie .Mają jej szukać?
            Porozmawiać z męzem i tym drugim i powiedzieć co zdecydowała,jeżeli za jakiś
            czas zrozumie czego chce ,może próbować wrócic do któregoś ,o ile to będzie
            możliwe.Mąż jeśli kocha to rzeczywiście poczeka.Pewnie nawet przebaczy.
            Skoro ten drugi tak ją kocha (i ona jego)to czemu ma opory przed tym by być z
            nim ?
            • Gość: samanta Re: DO TUSIAZA IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 19.10.02, 00:04
              wiem , ze podana przeze mnie metoda moze wzbudzic pewne kontrowersje ale
              czasem sie sprawdza .
              Wszystko zalezy od ukladu miedzy ludzmi . Np na forum psychologia badz tez
              romantica wielu porzuconych czeka z nadzieja na Jej powrot . Niektorzy sie
              nawet doczekali a jeszcze inni czekajac moga kogos nowego zapoznac .
              Uwazam , ze rozstac powinno sie w przyjazni i kazdemu czlowiekowi nalezy
              zawsze dac druga szanse . Czy to bedzie zdrada , odejscie , powrot , klamstwo -
              kazdy zasluguje na ten jedyny bonus .
              Jak sie nie przewrocisz , to sie nie nauczysz - prawda?
              • Gość: tusiaz Re: Do Samanty IP: *.bielsko.dialog.net.pl 19.10.02, 11:41
                Gość portalu: samanta napisał(a):

                > wiem , ze podana przeze mnie metoda moze wzbudzic pewne kontrowersje ale
                > czasem sie sprawdza .
                > Wszystko zalezy od ukladu miedzy ludzmi . Np na forum psychologia badz tez
                > romantica wielu porzuconych czeka z nadzieja na Jej powrot . Niektorzy sie
                > nawet doczekali a jeszcze inni czekajac moga kogos nowego zapoznac .
                > Uwazam , ze rozstac powinno sie w przyjazni i kazdemu czlowiekowi nalezy
                > zawsze dac druga szanse . Czy to bedzie zdrada , odejscie , powrot ,
                klamstwo -
                > kazdy zasluguje na ten jedyny bonus .
                > Jak sie nie przewrocisz , to sie nie nauczysz - prawda?

                Zgazam się z tobą ,ze człowiek popełnia błedy i powinien miec tzw drugą szanse,
                niestety patrząc z boku na międzyludzkie konflikty,stwierdzam w większości to
                tylko teoria.
                Tą szansę musi dać osoba ,której się wyrzadzilo jakąs krzywdę.To ona decyduje
                czy jest w stanie przejść do porządu dziennego, nad tym co się stalo.Czasem
                dany konflikt wymaga tylko czasu.Gdy opadna emocje wszystko wydaje sie
                inne,łatwiejsze może do przełkniecia.A czasem nie....Nikt nie ma prawa wymuszac
                na innych zrozumienia dla swoich racji.
                Bywa ,że ból jest tak wielki ,że próby naprawienia błędu są niemożliwe.
                Zgadzam się rownież z tobą w kwestii przyjaznego rozstania. W dużej mierze
                zależy to od wplątanych w uklad ludzi.
                t (po podknięciach)

        • agata222 Re: Nie zrozumiałaś mnie Samanto! 18.10.02, 22:34
          Dzięki Samanto za list!
          Nie zrozumiałas mnie jednak! Nie umiem podjąć decyzji i dlatego uważam, że nie
          powinnam pozostawać z żadnych z układów. Meczy mnie to. Nie chcę nikogo
          krzywdzić, nie chcę sprawiać bólu mężczyznom, których jednak kocham, w różnyh
          sposób, ale kocham. Zrozumiałam, że najlepszym wyjściem będzie, jeśli zostanę
          sama. W ten sposób, myślę, największe konsekwencje poniosę ja. Może sie mylę,
          nie wiem, ale przecież muszę coś z tym zrobić!!! Tak dalej nie da się żyć!!!
          Jutro wyprowadzę się z domu! Zmienię numer telefonu! Zniknę! To jedyne wyjście,
          może tchórzliwe, bo nie zmierzę się z problemem, tylko ucieknę, ale nie widzę w
          tej chwili innego.
          Pozdrawiam
          Agata
          • agata222 Re: Przepraszam Samanto! 18.10.02, 22:41
            Zapomniałam o najważniejszym! Obraziłam Cię swoimi słowami! Byłam nieobiektywna
            i niesłusznie złośliwa! Jest mi głupio! Przyjmij przeprosiny! Szczere i
            autentyczne!!!
            Wszystkiego, co najlepsze dla Ciebie!
            I jeszcze raz przeprawszam!
            Agata
            • Gość: samanta Re: Przepraszam Samanto! IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 18.10.02, 23:27
              No co ty Agata ?
              Jejku w glowie sie babie pomieszalo :-) nie wiem co powiedziec bo az mi
              glupio .
              Po pierwsze to sie nigdy nie gniewalam . Probowalam ci tylko sila i przemoca
              wybic z glowy cos co mi wygladalo na zwykle zauroczenie co sie kazdemu moze
              przydarzyc ale czy warto klasc na szali dotychczasowe zycie ?
              Taki byl sens mojej wypowiedzi ale milosc oslepia co sie potwierdzilo w tym
              watku i stad sie wziely rozne zlosliwosci ( oczywiscie ja tez nie
              pozostalam dluzna za co z kolei ciebie serdecznie przepraszam )
              No nic trzymaj sie jakos Agato !
              Moze to wlasnie najlepsze wyjscie tak odejsc i w spokoju sie zastanowic
              co bys naprawde chciala , czego sie spodziewasz , za czym tesknisz .
              Wierze ci , ze dotychczasowa sytuacja jestes wykonczona wiec dobrze zrobisz
              jak sobie odpoczniesz po tych kilku miesiacach lawirowania na linie .

              Pozdrawiam serdecznie i zycze szczescia oraz szybkiej stabilizacji i
              wytchnienia
              Samanta
    • Gość: Moni Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.02, 00:35
      Patrzę i oczom nie wierzę bo pojawił sie na nowo wątek, który był mi tak
      bliski. Tak jak Ty uważam, że nie można dłużej żyć w zakłamaniu, męczy mnie to
      i przeraża. Zazdroszczę Ci ze jesteś taka odważna i podjęłaś już decyzję bo ja
      nie potrafię. Czy powiedziałaś mężowi o nim, czy masz zamiar po prostu odejść
      bez słowa? Proszę zastanów sie jeszcze bo jeśli nie chcesz być z tamtym to może
      nie wszystko między Tobą a mężem wygasło?
      • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 19.10.02, 04:03
        moni widze , ze nie spisz cos ci powiem ale chodz na czat gazety (po
        godzinach) tam jest luz i mozna sie zalogowac .
        Chodz to cos ci powiem .
        Ja czekam jako Samanttta ( "xT) wiec chyba nic mi nie przeszkodzi :-)
        • Gość: samanta Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 19.10.02, 04:15
          ok .stop czekania . moze innym razem :-))
      • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 19.10.02, 12:55
        Stało się! Odeszłam od męża, odeszłam od przyjaciela, jestem sama. Nad ranem
        napisałam dwa listy, wyjasniłam wszystko i jednemu i drugiemu. Mężowi, że tak
        dalej nie mogę żyć i dokładnie wszystkie powody mojej decyzji, poza tym jednym,
        dość ważnym, choć nie najważniejszym. Przyjacielowi, że choć naprawdę kocham
        go, to jednak nie umiem zdecydować się aby być z nim. Prosiłam aby nie szukali
        mnie i dali mi czas na przemyślenie wszystkiego. Z domu wzięłam tylko kilka
        swoich rzeczy i mój notebook.
        Od poniedziałku zaczynam nowe życie. Wynajmę mieszkanie, zacznę urządzac się.
        Wiem, że nie zniknę całkowicie. Przecież mam pracę, gdzie łatwo można mnie
        odnaleźć.
        Zobaczę, co sie stanie. Na razie przede mną czarna dziura. A za mną... za mną
        kraobraz po bitwie miłości z obowiązkiem, miedzy codziennością a odrobiną
        święta na mojej ulicy.
        Jestem wyczerpana tą sytuacją. Muszę odbaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie
        mam pomysłu na nowe życie. Ale wiem, że to jedyne możliwe w mojej sytuacji
        wyjście.
        Będę sie do Was odzywać!
        Pozdrawiam
        Agata
        • jendza1 wiesz, 19.10.02, 13:23
          bardzo jestem z Toba!
          Szukaj prawdy, a ona Cie wyzwoli!
          NIech cale DOBRO ma Cie w swojej opiece!
          jendza
    • Gość: Moni Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.02, 22:53
      Nie odeszłaś jednak tak do końca bo nadal pozostajesz w tym samym środowisku
      gdzie łatwo Cię znaleźć. Ja sobie pójdę ale tak żeby nikt nie wiedział dokąd. Z
      tego co napisałaś wnioskuję że nie powiedziałaś mężowi o Nim?
      • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 20.10.02, 00:49
        Gość portalu: Moni napisał(a):

        > Nie odeszłaś jednak tak do końca bo nadal pozostajesz w tym samym środowisku
        > gdzie łatwo Cię znaleźć. Ja sobie pójdę ale tak żeby nikt nie wiedział dokąd.
        Z
        >
        > tego co napisałaś wnioskuję że nie powiedziałaś mężowi o Nim?

        Może Ty możesz sobie pozwolić na odejście gdzieś daleko. Ja muszę z czegoś żyć,
        pracować. Nie moge porzucić wszystkiego.
        MAsz rację, nie powiedziałam o NIM. To nie jest na razie potrzebne, a może nie
        będzie potrzebne w ogóle. Musze mieć czas na przemyślenie wszystkiego. Muszę
        dojrzeć do podjęcia decyzji.
        Pozdrawiam
        Agata
        • tusiaz Re: na rozstaju dróg stoję.... 20.10.02, 09:37
          agata222 napisała:

          > Gość portalu: Moni napisał(a):
          >
          > > Nie odeszłaś jednak tak do końca bo nadal pozostajesz w tym samym środowis
          > ku
          > > gdzie łatwo Cię znaleźć. Ja sobie pójdę ale tak żeby nikt nie wiedział dok
          > ąd.
          > Z
          > >
          > > tego co napisałaś wnioskuję że nie powiedziałaś mężowi o Nim?
          >
          > Może Ty możesz sobie pozwolić na odejście gdzieś daleko. Ja muszę z czegoś
          żyć,
          >
          > pracować. Nie moge porzucić wszystkiego.
          > MAsz rację, nie powiedziałam o NIM. To nie jest na razie potrzebne, a może
          nie
          > będzie potrzebne w ogóle. Musze mieć czas na przemyślenie wszystkiego. Muszę
          > dojrzeć do podjęcia decyzji.
          > Pozdrawiam
          > Agata

          Mam nadzieję ,ze ten czas ,który sobie dałaś na przemyślenia niejako "podpowie"
          co dalej... :)) To dobry pomysł ,mozna nabrać dystansu do całej sprawy
          poukładania wszystkich problemów, pewnie za jakiś czas inaczej spojrzysz na
          cała sytuację.Nie działać pochopnie,wszystko przemyśleć...,niektóre decyzje są
          nieodwołalne.... Naprawdę życzę ci powodzenia. :)))))))))
        • agata222 Re: na rozstaju dróg stoję.... 23.10.02, 22:25
          Nie dziwię się, że mój wątek nie budzi zainteresowania. Takich sytuacji jest
          mnóstwo. Ale, wierzcie mi, nie piszę dla zdobycia popularności. Naprawdę stoję
          przed ścianą i nie wiem, co dalej.
          Wynajęłam mieszkanie, na razie na 2 miesiące. Staram sie urządzać. Nie odbieram
          telefonów od moich mężczyzn. Wprawdzie obaj pojawili się u mnie w pracy, ale
          udało mi sie z nimi nie spotkać. Nie mam żadnemu z nich nic do powiedzenia. Bo
          i cóż mogę im powiedzieć??? Że obu ich w jakis sposób kocham? Że jestem znużona
          ciągłą walką o zmianę układu małżeńskiego? Że obawiam się nowego życia z NIM?
          Że nie jestem niczego pewna???
          Na razie odrzucam od siebie wszystkie myśli. Koncentruje się na organizowaniu
          nowego życia, być może naprawdę nowego... Ale wieczory są trudne. Jestem
          zupełnie sama, mam dużo czasu na myślenie. I... wciąż jestem w tym samym
          mniejscu.
          Pozdrawiam Was
          Napiszę, gdy coś wymyślę:-)))
          Agata
          • looos Re: na rozstaju dróg stoję.... 24.10.02, 16:40
            Agatko, mimo ze sam jestem w tej chwili z drugiej strony
            historii podobnej do twojej, okolicznosci moze troche
            inne, ale za razem tak podobne, skonczyło sie na tym
            samym, Ona odeszła. Próbowałem jak twój mąż, znaleźć,
            przekonać... no cóż, nie wyszło mi, moze rzeczywiscie
            potrzeba czasu na zrozumienie wszystkiego, moze za kilka
            tygodni, miesięcy, zrozumie ze nie tak byc powinno, ze
            nie zycie oddzielnie nie jest takie jak zycie razem, mimo
            jego pozornych blasków... cały czas na to licze, moze to
            troche naiwne, moze nigdy nie nastąpi szczęśliwe
            zakończenie z Nami w roli głównej... Tak samo moze być z
            Tobą, życzę ci, i temu komus kto cię kocha (sama niestety
            musisz odpowiedzieć który to z nich) poukładało sie jak
            najlepiej.

            Wiem doskonale o tym ze nic nie dzieje sie bez przyczyny,
            tak ty szukałas kogos z kim mozesz porozmawiac w necie,
            bo twój mąż nie chciał słuchac, moze nawet nie tyle nie
            chciał, co był zajęty czyms innym, mniej lub bardziej
            waznym, roznie sie układa, to sie chyba rutyna nazywa,
            prawda ? Mój związek tez zżarła rutyna :-( mimo wszystko
            wydawało mi sie, i nadal wydaje, ze w koncu wszystko sie
            poukłada...

            Pozdrawiam cie
    • a_marat Do mojej ukochanej 'Agaty222' 10.11.02, 14:23
      Kochanie!
      Szukam Cię od tygodni. Nie reagujesz na telefony, listy, nie ma Ciebie! Nie mam
      z Tobą kontaktu, a przecież powinniśmy porozmawiać. Wiesz przecież, że Twoje
      szczęście jest dla mnie najważniejsze! Mówiłem Ci o tym tysiąc razy, gdy
      jeszcze byliśmy "razem", choć to razem to były tylko krótkie chwile, ulotne i
      przelotne po których uciekałaś do swojego życia, a mnie sufit walił się na
      głowę z tęsknoty. No cóż, wybrałas samotność, odeszłaś ode mnie. Nie mogę nic
      zrobić, nie umiem odnaleźć Ciebie! Jeśli kiedyś przeczytasz te słowa wiedz, że
      naprawdę bardzo Cię kocham! że chcę być z Tobą! Ale nie chce byc powodem Twoich
      łez, Twoich zmartwień! Przez te wszystkie miesiące usiłowałem przekonać Cię, że
      możemy stworzyć udany związek. Nie udało się. Nie znalazłem odpowiednich
      argumentów żeby Ciebie przekonać. Nie umiałas podjąć decyzji by być ze mną.
      Dobrze rozumiem wszystkie Twoje obiekcje, wszystkie realne i nierealne
      zagrożenia, jakie mogły stanąć na naszej drodze. Szanuję Twój wybór ale nadal
      czekam na Ciebie! Nie potrafię żyć bez Twojej obecności obok.
      Odezwij się, daj znak życia!!! Nigdzie nie ma Ciebie!!! Błagam! powiedz, że
      istniejesz, że nic Tobie nie grozi, że wszystko jest w porządku!!!
      Błagam, odpowiedz w jakikolwiek sposób, że jestes cała i zdrowa!
      Kocham Cię!
      M.
    • agata222 Żegnam Was.... 18.11.02, 17:19
      Dziękuję wszystkim, którzy wypowiedzieli się, pomogli, doradzili, a nawet tym,
      którzy potępili mnie.
      Wyjeżdżam! Daleko. Tam, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Będzie, jak będzie!
      Trzymajcie się i kochajcie! Bo, pomimo wszystko, pomimo trudności i zgryzot
      jednak warto! Życie bez miłości nie ma sensu. Nawet jeśli jest to trudna miłość.
      Pozdrawiam
      Agata
      • tusiaz Re: Żegnam Was.... 18.11.02, 19:40
        agata222 napisała:

        > Dziękuję wszystkim, którzy wypowiedzieli się, pomogli, doradzili, a nawet
        tym,
        > którzy potępili mnie.
        > Wyjeżdżam! Daleko. Tam, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Będzie, jak będzie!
        > Trzymajcie się i kochajcie! Bo, pomimo wszystko, pomimo trudności i zgryzot
        > jednak warto! Życie bez miłości nie ma sensu. Nawet jeśli jest to trudna
        miłość
        > .
        > Pozdrawiam
        > Agata
      • agata222 Wrocilam...wybralam... 28.02.03, 14:59
        Ta ucieczka nie miala sensu. Nie da sie zyc w prozni. Nie da sie uciec od
        przeszlosci. Wrocilam. Wybralam. Jestem szczesliwa. Pozdrawiam wszystkich:-)
        Agata
        • Gość: gosia Re: Wrocilam...wybralam... IP: 194.9.223.* 28.02.03, 16:16
          agata222 napisała:

          > Ta ucieczka nie miala sensu. Nie da sie zyc w prozni. Nie da sie uciec od
          > przeszlosci. Wrocilam. Wybralam. Jestem szczesliwa. Pozdrawiam wszystkich:-)
          > Agata
          A co wybralas???

          Gosia
    • Gość: marucha Re: na rozstaju dróg stoję.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.02, 21:00
      Agato,przykro mi ale nie mam dla Ciebie slow ktore by Cie pocieszyly.Sadze
      jednak,ze Ty nie pociechy oczekujesz lecz zrozumienia.Ja Cie rozumiem ,jednak
      moje slowa tez Ci nie pomoga.Ktora z drog nie wybierzesz,bedziesz tego w
      przyszlosci zalowac.Musisz sobie to uswiadomic.Mozna kochac dwoch mezczyzn
      jednakowo mocno jak i mozna jednakowo mocno kochac dwie kobiety.Nie mozna
      jednak dokonac prawidlowego wyboru,poniewaz zawsze zabijesz jedna ze swych
      milosci.Mimo wszystko zycze szczescia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka