Dodaj do ulubionych

Odbiłybyście faceta przyjaciółce?

13.09.05, 16:12
albo bliskiej koleżance?
Obserwuj wątek
    • ticoqp Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:14
      pewnie bez namysłu:)
    • mmagi Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:14
      głupie pytanie:-)
      • omcrew Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:22
        pewnie ze glupie niektore z kolezanek robia to non-stop :P
        :))))
        • mmagi Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:23
          wrrrrrrrrrrrr
          no właśnie tylko ze ja przeczytałam oddałybyście;-
          )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • omcrew Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:24
            taaa a swistak siedzi za sreberka :))))
          • vandikia gapa ;DDD 13.09.05, 16:24

            • mmagi a Ty to wal do chałupy i coś wyrzuc:-)))) 13.09.05, 16:25
              aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
              • vandikia spadówa ;DDDD aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 13.09.05, 16:34
                idę idę, bo juz mężowiu sygnały puszcza, ze na mnie czeka ;))) do jutra, cmox
                • mmagi no papatki:-)aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 13.09.05, 16:35

    • vandikia qrwa co wy macie z tym odbijaniem 13.09.05, 16:14
      malo wolnych facetow lazi?

      to pytanie hipotetyczne, czy masz chętkę?
      jesli masz chętkę to powiedz co on ma takiego, czego inni nie mają złotego
      fiuta?
    • kalaruszek Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:18
      hehe ja nie tylko mi
      • vandikia Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:20
        jak tak to zwracam honor, a wez młota w reke i pieprznij jej miedzy oczy
        • ticoqp Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:22
          po co jej młot jak teraz ma złotego ch?;))))))
          • vandikia fakt, <stukam sie w glowe> 13.09.05, 16:22

    • agnieszka_ka Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:19
      Jesli bylabym w nim na serio zakochana i widzialabym w nim faceta mojego zycia,
      to bez wiekszego namyslu bym sie starala go zdobyc.
      Zreszta, co to znaczy "odbic"??
      Sila sie go nie zabiera, rak i nog mu sie nie skuwa. Skoro facet daje
      sie "odbic", to znaczy ze w jego zwiazku cos szlo nie tak. Facet to nie
      przedmiot, nie da sie go tak po prostu "ukrasc" (czyli odbic). On ma mozg i
      mysli, i to od niego zalezy czy da sie odbic czy nie.
      • vandikia i tu sie mylisz 13.09.05, 16:22
        nie myslalam, ze Ty mozesz napisac cos takiego.

        Wierz, ze zdarzaja sie slabsze i lepsze momenty zwiazku? Wiesz jak czlowiek
        wplata sie w cos z czego potem nie moze wybtnac? jak nie wiesz, to sie nie
        wypowiadaj. Ciekawe co bys powiedziala, jakby Twoj mezulek mial slabszy dzien i
        kogos przelecial i tak by mu sie spodobalo, ze poszedl by do innej.
        • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:25
          "Ciekawe co bys powiedziala, jakby Twoj mezulek mial slabszy dzien i
          kogos przelecial i tak by mu sie spodobalo, ze poszedl by do innej."

          Moj maz jak ma slabsze dni to nie przelatuje nikogo, tylko mi sie zwierza,
          idziemy sobie na piwko, rozmawiamy o tym czemu mu zle.

          Jesli twoj partenr przy kazdym slabszym dniu przelatuje jakas maske, to ci
          wspolczuje. Nie wszyscy na szczescie tak maja.

          A poza tym chocby nie wiem jak mial denny dzien i ktos by to wyczul i chcial
          wykorzystac, to moze sobie skakac kolo niego ile chce. Moj maz to nie jakas
          malpa, ze przelatuje wszystko co sie kolo niego zakreci.
          • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:25
            *przelatuje jakas LASKE
          • vandikia Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:26
            ja nie mam problemu z facetem, ale nie zarzekam sie, ze nigdy go nie bede miec.

            nie zycze ci zle, tylko postaw sie w takiej sytuacji, a bedziesz inaczej mowic.
            i nie mow, ze on nie malpa i nie skacze, bo nie jestes nim i nie mozesz miec
            100% pewnosci co zrobi.
            • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:30
              Wybacz ale wlasnego meza znam lepiej niz ty i niz statystyki ( z ktorymi pewnie
              zaraz ktos wyskoczy).
              Wiem ze jesli cos jest nie tak to pierwsze kroki kieruje DO MNIE. Po to zreszta
              miedzy innymi sie pobralismy, zeby wzajemnie sie wspierac.

              Juz ci mowilam i powtarzam ze moj maz to nie dziwka zeby rzucal sie na panienki
              jak tylko ma "slabszy dzien".

              Panienki z pracy (juz pomijam ze same paszczaki i grzyby z nim pracuja) moga
              sie zesrac w gacie a i tak go nie zdobeda. On ma mozg, i UCZUCIA. To nie
              maszyna, ani nie pawian jakis.
              • mmagi Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:31
                Ty bo sie zapowietrzysz:-)
              • vandikia mimo, ze drazni mnie twoja gadka 13.09.05, 16:31
                to zycze ci, zeby bylo tak jak myslisz
              • sumire Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:32
                Miej tylko na uwadze, że nie wszyscy faceci są tacy sami. Niektórzy, podobnie
                jak niektóre samiczki, nie bawią się w jakieś tam skrupuły. Uczucia swoją
                drogą, organy płciowe swoją.
                • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:34
                  sumire napisała:

                  > Miej tylko na uwadze, że nie wszyscy faceci są tacy sami. Niektórzy, podobnie
                  > jak niektóre samiczki, nie bawią się w jakieś tam skrupuły. Uczucia swoją
                  > drogą, organy płciowe swoją.


                  To tez po to szukalam tyle lat faceta zeby znalezc takiego co fiutem nie mysli
                  tylko glowa, i ktory nie pasuje do twojego opisu("Uczucia swoją
                  > drogą, organy płciowe swoją.")
                  Nie martw sie, takich o ktorych mowisz tez poznalam wielu. Roznica jest taka ze
                  z tamtymi sie rozstalam, a z tym sie pobralam.
              • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:32
                Zreszta temat byl o przyjaciolkach, a ja przyjaciolek NIE MAM i nie zamierzam
                miec. W ogole nie wierze w taka instytucje jak przyjazn.
                • mmagi Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:34
                  Aga zapamietaj sobie ze facet to tylko facet,niestety 99% myśli
                  fujarą................a juz była niejedna taka co to sie zaklinała ze zna
                  swojego meza,a potem były łzy i rozczarowania:-)
                  • vandikia o to to gapo ;DDDD/ wlasnie to 13.09.05, 16:34

                    • mmagi Re: o to to gapo ;DDDD/ wlasnie to 13.09.05, 16:36
                      no taka jest prawda i tyla mam do powiedzenia na tenze temat,a mysle ze Aga
                      chce świecie wierzyc swojemu i ma do tego prawo:-)
                      • vandikia ano ano 13.09.05, 16:38
                        ide, bo mi moj w du.pe wleje ;)
                  • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:36
                    wspolczuje tym co sie zaklinaly a potem sie rozczarowaly. Pozwol ze bede slepo
                    wierzyc w to ze moj maz nalezy do tego 1% ktory laskawie mi pozostawilas.

                    • mmagi Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:38
                      a rób co chcesz ale ja sie tak zaklinasz to dla mnie znaczy ze masz mała
                      niewiare ale nie chcesz sie do niej przyznac,bo???? nie znam powogu i nie
                      wkurzaj sie tak:-))
                      • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:42
                        Nie wkurzam sie bo wiem, czytajac regularnie twoje posty, ze ty nie masz
                        faceta. Nie mowiac o mezu.
                        Dodalam "nie mowiac o mezu", bo ja np. do moich poprzednich facetow tez nie
                        mialam zaufania. A moj maz wlasnie dlatego jest mezem ze go obdarzylam
                        zaufaniem.
                        Jestem zupelnie przekonana ze mnie nie zdradzi, a juz na pewno nie z powodu
                        jakiejs "chwili slabosci" albo jakiejs panienki co akurat dupa kolo niego
                        zakolysala. Jesli mialoby to nastapic to raczej dlatego ze ja mu nie daje albo
                        ze caly nasz zwiazek stal sie do dupy (zdarza sie i tak). Jak na razie nic z
                        tych rzeczy nam nie gorzi, i jakas panienka z pracy czy z ulicy nie jest dla
                        mnie nawet w najmniejszym stopniu zagrozeniem.

                        • kejro Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 17:00
                          Ciekawa jestem ile wynosi Agnieszko Twój staż małżeński? Podziwiam Twoją
                          naiwność.Wiesz na czym polega 100 procentowa wierność męża? - jest to jedynie
                          efekt chronicznego braku okazji.Jest takie powiedzenie ,że o zdradzie męża żona
                          dowiaduje się ostatnia, uwierz mi - dużo w tym prawdy.
                          • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 17:03
                            Moj staz malzenski jest bardzo krotki, dlatego jeszcze nie jestem tak
                            zgorzkniala jak ty.
                            Zyje przepiekna miloscia, jestem najszczesliwsza osoba na ziemi, i zal mi
                            bardzo osob ktore maja po 50 lat i zostaly zdradzone. Niestety nic wam na to
                            nie poradze, ani tez nie pociesze ze "ja tez".
                            • sumire Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 17:16
                              Ech - to niekoniecznie jest kwestia zgorzknienia, po prostu różnicy
                              doświadczeń. Na przykład moje obserwacje i wrażenia zniechęciły mnie do
                              instytucji małżeństwa, co nie znaczy, że je ogólnie potępiam i tylko czekam,
                              kiedy moje znajome pary zaczną się nawzajem zdradzać. Różnie bywa. Tak czy
                              inaczej, mając w pamięci to, co widziałam i czego doświadczyłam na własnej
                              skórze do tej pory - nie sądzę, żeby samo uczucie było w stanie utrzymać czyjeś
                              lędźwia na wodzy... z drobnymi wyjątkami, rzecz jasna. Mam socjobiologiczne
                              podejście do sprawy.
                              Ale przy tym mam głęboką pewność, że ja bym tego nie zrobiła żadnej z moich
                              przyjaciółek. Nie i już. Mam powody, żeby przyjaźń cenić wyżej, niż moje
                              związki z facetami.
                              • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 17:20
                                "Tak czy
                                inaczej, mając w pamięci to, co widziałam i czego doświadczyłam na własnej
                                skórze do tej pory - nie sądzę, żeby samo uczucie było w stanie utrzymać czyjeś
                                lędźwia na wodzy... "

                                Oczywiscie ze samo uczucie niewiele jest w stanie utrzymac.
                                Ale dwie osoby ktore sie kochaja, przeciez nie zyja samym uczuciem. Bardzo
                                wazna w zwiazku sa rowniez odpowiedzialnosc, zaufanie, szczerosc, wyrozumialosc.
                                Oczywiscie ze gdyby moj zwiazek jechal na samym uczuciu to daleko bym nie
                                zaszla. Uczucie, to zywe, pierwsze, predzej czy pozniej wygasa. Albo moze nie
                                wygasa, tylko stopniowo przeksztalca sie w inne formy milosci. Wiec nie mozna
                                tylko na nim polegac.
                        • mmagi Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 22:26
                          wiec chce ci powiedziec ze mam faceta i w zadyym do ciebie poscie nie pisałam o
                          nim bo nie było takiej potrzeby, a ty jesies mała ci..ka co to nie zna zycia i
                          myśli ze jest bog wie kim.............a skad wiesz na 100% co robił ten twoj od
                          koszul jak go nie było w domu?????
                  • pink.girl Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 22:45
                    swięta racja!!!!!
                • sumire Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:36
                  A to przykre.
                  No cóż, każdy ma swoje sposoby na szczęście.
              • boski_hydraulik Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:37
                czyzby twoj facet byl tym przyslowiowym wyjatkiem od "wszyscy faceci to
                swinie"?:)))
                • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:43
                  nie wiem cxzy cie ta odpowiedzia uciesze czy zasmuce, ale TAK, jest tym wlasnie
                  wyjatkiem.
                  • boski_hydraulik Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:51
                    alez bardzo mnie ucieszylas bo teraz bede cie zawsze cytowal w sporach z tym co
                    pisza publicznie ze wszystkie chlopy to swinie:) aczkolwiek jako samiec
                    wrazliwy i ulomny musze przyznac, ze niestety chyba sie mylisz :P
                    • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 16:53
                      No to po co sie pytasz, skoro lepiej wiesz niz ja?
                      Ja takich samcow jak ty to mialam na peczki, ulomnych i wrazliwych, zanim
                      poznalam mojego meza. Juz tu wyzej pisalam, ze dlatego wlasnie wyszlam za maz,
                      ze ten nie byl taki jak wszyscy!
                      • boski_hydraulik Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 17:04
                        :))))
                        ile peczkow mialas konkretnie? :)
                        • agnieszka_ka Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 17:08
                          duzo :p
                          • boski_hydraulik Re: i tu sie mylisz 13.09.05, 17:21
                            eee, chyba nie. jak bys miala duzo peczkow to bys o facetach wiedziala tyle, ze
                            juz nic nie wiesz. tak ja ja o kobietach :P

                            agnieszka_ka napisała:

                            > duzo :p
    • juleczka4 Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:21
      Nigdy przenigdy!! Nawet mi takie coś przez myśl nigdy nie przeszło ;//
    • kalaruszek Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:24
      w sumie to nawet nie moj facet :/ tylko tak sie spotykamy i jest fajnie a to w
      sumie nie moja przyjaciółka tylko taka przejściowa kumpela, mówi ze on nie jest
      w jej typie itp tylko po *uj do niego pisze itp?
    • sumire Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:27
      Nie.
      Za bardzo cenię moje przyjaźnie, żeby w nie mieszać moje apetyty erotyczne. Na
      Ziemi jest dość fajnych wolnych facetów. Takich rzeczy się nie robi.
    • fajnaret Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 16:54
      Jak jest dobry atrakcyjny i bogaty zaradny to jak najbardziej TAAAAAKKKKKK.
      pozdrawiam
    • flawless1 Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 18:33
      nigdy, ciezko w tych czasch o dobrego przyjaciela
    • pink.girl Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 22:11
      zdarzyło mi się to tylko raz, a w dodatku jak miałam chyba z 15 lat.
    • nero_19 no odbilam 13.09.05, 22:17
      ale to nie bylo z mojej winy ,ja wiedzialam ze ona za nim szaleje ,ale wtedy
      jeszcze mi sie nie podobal.Wogole nie mialam takiego zamiaru ,zeby z nim
      swirowac czy cos ,ale pewnego razu on powiedzial ze bardzo mu sie podobam i
      akurat mi jakos tez sie spodobal...I stalo sie.
      Trzeba zaznaczyc ze moja przyjaciolka z nim wogole nie byla ,tylko sie na niego
      zaczajala i nie miala szans ,o czym kazdy jej mowil ,nawet on.Ale w chwili gy
      zaczelimy byc razem ona nadal go kochala ...Jak latwo sie domyslec przestalysmy
      sie przyjaznic
    • bukfa Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 13.09.05, 23:52
      Nie. Nieodbijanie facetow przyjaciolkom (a nawet kolezankom) nalezy moim
      zdaniem do postawowych zasad etycznego zachowania w spoleczenstwie :)
      Jesli faktycznie ich zwiazek szwankuje, to niech sie rozstana i po jakims
      czasie zobaczymy. CHociaz wlasciwie nawet zabieranie sie za bylych przyjaciolki
      uwazam za lekko niesmaczne, choc dopuszczalne. Mi sie nie zdarzylo.
    • squirrel22 Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 14.09.05, 01:55
      Dla mnie zawsze chłopak siostry/najlepszej przyajciolki/kolezanki byl rzeca
      nietykalna i z zasady aseksualna :) Ale mojej najlepszej przyjaciolce to nie
      przeszkadzilo, bo jest z moim. Tzn, ja z nim zerwalam, a po roku od tego czasu,
      oni sie zeszli, ale mimo to czuje do nich zal. Chyba oboje czuja sie winni, bo
      nagle urwal sie kontakt z nimi, nie odzywamy sie w ogole, nic, nawet czesc.
      dodam jeszcze ze duza czesc o ile nie decydujaca w sprawie tego ze zerwalam
      odegrala moja przyjacuiolka, wmawiajac mi ze on jest taki i owaki, nie traktuje
      mnie tak jak na to zasluguje itp, dla niej jest w ogole nie atrakcyjny , jak to
      powtarzala. A teraz prosze, w sobote mieli slub. Nie musze chyba dodawac ze nie
      bylam zaproszona.
      • bukfa Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 14.09.05, 03:52
        Jejku, wspolczuje! Coz, pozostaje im zyczyc szczescia i... zajac sie wlasnym :)
      • poranna_rosa3 Re: Odbiłybyście faceta przyjaciółce? 14.09.05, 11:55
        no to rzeczywiscie nieciekawie. widze ze nadal masz do nich zal.
        jesli tak, to chyba nie jestes pewna czy dobrze zrobilas zrywajac z tamtym
        facetem i nie przemyslalas w 100 % swojej decyzji?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka