magda.gdansk
10.09.02, 13:57
Na stronie internetowej tekst Dominiki Wielowieyskiej jest tak
umieszczony, ze nie wiadomo, gdzie sie konczy. Tym samym trudno
sie do niego ustosunkowac.
Jednakze nie sposob sie nie zgodzic z Kinga Dunin, kiedy pisze,
ze mile, swojskie i naturalne przyzwyczajenia jednych moga byc
niemile, nieswojskie i nienaturalne dla innych. I taka jest
glowna mysl jej artykulu, na ktora Dominika Wielowieyska nie
powinna sie oburzac. Szczegolnie, ze nalezy do tej milej,
swojskiej i naturalnej wiekszosci. Nie wypada jej zatem upierac
sie, ze to co mile, swojskie i naturalne zawsze jest mile. To
nie ona jest uprawniona do tego, zeby wydac opinie w tym
wzgledzie.
I nie rozumiem, dlaczego Kinga Dunin mialaby upierac
sie "ideologicznie", a upor Dominiki Wielowieyskiej mialby nie
byc "ideologiczny". A takze dlaczego to slowo w tekscie
Wielowieyskiej pelni funkcje wyzwiska. Typowa polska przypadlosc
umyslowa, zgodnie z ktora poglady spoleczne - jezeli maja
charakter niekonformistyczny i laicki - pietnujemy chetnie
jako "ideologiczne". Ideologiczne, a wiec zblizone w jakis
sposob do brzydkiego komunizmu, ktory tez byl ideologiczny.
Natomiast wszelkie inne poglady ideologiczne nie sa. One sa
tylko mile, swojskie i naturalne, nieprawdaz?