leda10 22.09.05, 19:18 jestem po rozwodzie - to juz 1,5 roku i cały czas mam kompletnego doła, nie mogę się wygrzebać :(. Przeszłam juz antydepresanty, wizyty u psychoterapeuty i nic. Poradźcie coś, podnieście na duchu Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
peti_szapo Re: rozwód :( 22.09.05, 19:26 dobry psycholog i /lub tylko czas upływ czasu tak było ze mną Odpowiedz Link Zgłoś
agnies_87 hmm 22.09.05, 19:30 mysle, ze teraz jak jestes singlem i znowu mozesz podbijac swiat (i mezczyzn) ;) to powinnas brac sie do roboty... idz do fryzjera, zrob sobie boski makijaz, wez kumpele i biegnijcie we dwie do pubu czy restauracji :) zobaczysz jak szybko zostaniecie zauwazone :) i uwielbiane :) Odpowiedz Link Zgłoś
leda10 Re: hmm 22.09.05, 19:33 no właśnie o to chodzi, że kompletnie nie mam chęci na nic :(. Przytyłam, zaniedbałam się, nie wychodzę z chaty, nie sprzątam, nie robię NIC :( (pracę straciłam 8 mcy temu i nie mogę znaleźć nowej) Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach to jestes w lepszej sytuacji od wielu kobiet 26.09.05, 11:36 leda10 napisała: > nie mam, 5 lat małżeństwa bezdzietnego niech to bedzie pocieszeniem. najwyzszy czas przewartosciowac swoje zycie i cos z nim zrobic. malymi kroczkami, ale ruszyc w ogole z miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
agnies_87 Re: hmm 22.09.05, 19:41 i wlasnie dlatego musisz to naprawic... co z tego ze przytylas... ja potrafilam przytyc nawet jak wszystko bylo w porzadku... nie przejmuj sie... sluchaj, sporobuj jakos sie 'ogarnac' i wyjsc do ludzi, jak bedziesz sie zamykac w sobie, to bedziesz tylko poglebiac sie w tym zlym samopoczuciu... musisz w siebie na nowo uwierzyc... Odpowiedz Link Zgłoś
peti_szapo Re: hmm 22.09.05, 19:44 ze mną było inaczej dzięki pracy jakoś przetrwałam, potem spotkałam swego obecnego męża ale czasami jeszcze teraz złe wspomnienia wracają nie dotyczą ex bo był-jest facetem w porządku ale samego rozwodu, tego ze czuła jakbym cos przegrała, jakby to tylko nam się nie udało a innym tak ,myśle ze nic na sile jesli masz kogos spotkac to tak będzie ważne byś pamiętała o sobie o tym ze musisz dbać o siebie dla własnego lepszego samopoczucia nie dlatego by kogos złapać Odpowiedz Link Zgłoś
leda10 Re: hmm 22.09.05, 19:50 u mnie sam proces nie był taki cięzki, szybko poszło (brak dzieci, brak majątku do podziału) ale nie mogę się pogodzić z tym, że cos straciłam, że nie udało się i przepadło.. :( Odpowiedz Link Zgłoś
peti_szapo Re: hmm 22.09.05, 19:54 ni miałam na myśli procesu tez szybko bez winy bez dzieci majatek caly dla niego zeby pozwolil spokojnie odejsc tylko tak jak u Ciebie poczucie straty wielkiej przegranej, które myslałam ze nigdy nie minie choć Go nie kochałam psycholog mi powiedziała jakąkolwiek decyzje podejmiesz odejsc-zostac na początku każdej bedziesz załowała i tak było nawet teraz czasami łapię sie na mysli co by było gdybyśmy zostali razem bez miłosci chyba bez szans Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach aha, czyli sie pomylilam 26.09.05, 11:33 leda10 napisała: > no właśnie o to chodzi, że kompletnie nie mam chęci na nic :(. Przytyłam, > zaniedbałam się, nie wychodzę z chaty, nie sprzątam, nie robię NIC :( (pracę > straciłam 8 mcy temu i nie mogę znaleźć nowej) to jestes faktycznie przypadkiem skrajnym czy ty juz naprawde nic do siebie nie czujesz? ani cienia sympatii? pracy nie masz dlatego, bo jestes zaniedbana. jestes zaniedbana, bo nie lubisz siebie, nie lubisz siebie , bo jestes zaniedbana i tak mozna krecic sie wokol wlasnej osi. zycie jest tylko jedno. jest jakie jest, ale JEST. pomysl o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach jak slysze takie porady to mnie mdli 26.09.05, 11:30 skad wiesz, ze nie jest ona kobieta zadbana? wyobraz sobie, ze mozna miec depresje i rownoczesnie dbac o siebie. agnies_87 napisała: > mysle, ze teraz jak jestes singlem i znowu mozesz podbijac swiat (i > mezczyzn) ;) to powinnas brac sie do roboty... idz do fryzjera, zrob sobie > boski makijaz, wez kumpele i biegnijcie we dwie do pubu czy restauracji :) > zobaczysz jak szybko zostaniecie zauwazone :) i uwielbiane :) Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: rozwód :( 26.09.05, 11:32 myślisz, ze jak Ci nie pomógł psycholog i leki, to my tu Ci pomożemy??? Ty jest banda przypadkowych ludzi, część OK, częśc oszołomy, część stuknieci... Obawiam sie, że to nie o to chodzi. Potrzeba Ci może przyjaciół? Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach 3dziecha, przegielas. 26.09.05, 11:34 trzydziecha1 napisała: > myślisz, ze jak Ci nie pomógł psycholog i leki, to my tu Ci pomożemy??? > Ty jest banda przypadkowych ludzi, część OK, częśc oszołomy, część stuknieci... > Obawiam sie, że to nie o to chodzi. Potrzeba Ci może przyjaciół? Odpowiedz Link Zgłoś
leda10 Re: rozwód :( 26.09.05, 11:35 Może i to jest powód mojej deprechy, bo jestem sama, samiutka. Rodzina się na mnie "obraziła" obarczając mnie winą za rozpad małzeństwa. Znajomi tez jakoś tak rzadziej się odzywają.. echh Odpowiedz Link Zgłoś
leda10 Re: rozwód :( 26.09.05, 11:40 teraz już tak, bo wcześniej jak dzwoniłam / piasałam ileśtam razy, to zawsze mieli coś innego w planach, niż spotkanie ze mna. Poza tym jakos tak.. wszysycy maja żony/ mężów, dzieci.. jakoś się nie łapię :-) Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: rozwód :( 26.09.05, 11:43 Rozumiem. Musisz zdobyć nowych przyjaciół albo odgrzebać stare znajomosci? Może stawiaj sobie na początek małę zadania? Zacznij uprawiać sport na początek, to najlepszy antydepresant! Schudniesz, poczujesz sie lepiej. W kwestii pracy tez coś zrób. Nie mogę Ci obieca, że tutaj znajdziesz przyjaciół, ale masz na to szansę :DD Ja znalazłam :D Odpowiedz Link Zgłoś
leda10 Re: rozwód :( 26.09.05, 11:46 W kwestii pracy robię coś nieustannie, tzn wysyłam aplikacje w naprawdę sporych ilościach.. Kilkakrotnie usłyszałam, ze wszystko ok, ale .. szkoda że mam "nieunormowaną" sytuację rodzinną. Inny tekst to taki, że "jest pani kobietą i pewnie zaraz będzie pani chciała mieć dziecko, więc nie możemy w panią zainwestować". I bądz tu mądry/ mądra :/ Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: rozwód :( 26.09.05, 11:56 Ty się nie przejmuj, to zwykłe wykręty. Co to znaczy nieunormowana???? Jestes stanu wolnego i już. Bezdzietna. a reszta niech g... ich obchodzi, nie martw się. Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: rozwód :( 26.09.05, 12:12 Znowu? Wcale tak ci się nie narzucam, prosze bez megalomanii! Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: rozwód :( 26.09.05, 11:56 Ja mialam podobnie, co prawda nie po rozwodzie, a po rozstaniu sie facetem, ktorego kochalam nad zycie. tez skonczylo sie na psychologu, ale mnie pomogl.... Rok czasu sziedzialam w domu, nie wychodzilam nigdzie, nic mi sie ne chcialo... A teraz? Zyje na pelnych obrotach, nie przejmuje sie ze przytylam i tak jestem atrakcyjna, podbudowalam stare przyjazn, nawiazalam nowe- tutraj tez sa super laski, z ktorymi warto sie przyjaznic:) Na twoim miejscu poszukalabym dobrego psychologa, znalazla soebie hobby, odszukala starych znajomych. Najwazniejsze, to zamknac pzreszlosc, rozliczyc ja- samej ci bedzie trudno- ale zpomoca ludzi i fachowcow dasz rade:)) Jak chesz pogadac, pisz na @ Odpowiedz Link Zgłoś
leda10 Re: rozwód :(-do trzydziechy1 i margie 26.09.05, 12:06 Bardzo Wam dziękuję, już mi się jakoś tak lepiej zrobiło :) Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_na_pasach a reszta to co? 26.09.05, 12:14 leda10 napisała: > Bardzo Wam dziękuję, już mi się jakoś tak lepiej zrobiło :) nikt wiecej ci nie pomogl? Odpowiedz Link Zgłoś