sivy19wlkp
01.11.05, 13:24
Pewnego dnia na gg odezwala sie pewna dziewczyna ... i tak zaczela sie znajomosc. Nasze rozmowy stawaly sie coraz czestsze i na kazdy temat.. nie bylo w nich tematu tabu ... bo po ponad pol roku postanowilismy sie spotkac.. i wpadlismy sobie do gustu. z czasem spotykalismy sie czesciej- 2-3 razy na miesiac a od ostatnich 2 miesiecy co drugi dzien. W sumie na poczatku osoba ta byla ciut tajemnicza ... nie chciala powiedziec gdzie mieszka (spotykalismy sie w Jej pracy/u mnie) nasz kontakt stal sie obsesja ... nie ma juz dnia gdzie bysmy nie napisali sobie milego slowa. Jednak na pytanie czy jest mozliwosc abysmy byli razem nagle byla zmiana tematu albo odpowiedziec ze Ona wie na ile sobie moze pozwolic i nic z tego nie bedzie... Od pewnego czasu zaczelismy uprawiac sex - a to tym bardziej nas zblizylo do siebie - znamy sie juz dobrze ponad rok - i czuje jakby ta osoba mnie rozumiala bez slow. Uzupelniamy sie w prawie w kazdej dziedzinie zycia ... klotnie jakie przechodzilismy byly spowodowane tym ze mi bylo malo ... tzn pragnalem wiecej i wiecej kontaktu z Nia - spotkanie Jej raz na 2-3 tygodnie mi nie odpowiadalo . a zawsze miala jakis powod ze nie mozemy sie spotkac. W taki sposob zrywalismy znajomosc na miesiac-dwa - ale potem jak wracalismy "do siebie" to jeszcze bardziej nas to mocniej trzymalo. Tak nam bylo super ze reszta sie nie liczyla... az pewnego dnia po pytaniu czy nie ma mozliwosci byc razem .. odpisala mi "ze jest w Jej zyciu Ktos kto ja bardzo kocha." Zapytalem Ją czy to samo czuje do tamtej osoby i nagle cisza... Przez przypadek dowiedzialem sie ze ... Ona jest mężatką !! szok ... rok znajomosci - blizsze kontakty.. i tu nagle takie info. Potwierdzila to. Powiedziala ze nie tak chciala aby bylo ale juz jest gorzej niz zle. W małżenstwie jest ciut ponad rok, On Ją bardzo kocha... a na pytanie co Ona do Niego czuje - usylyszalem ...ze "Ona sie juz w tym zwiazku prawie wypalila". Mamy wspolna znajomoa (w sumie bardziej Jej niz moja) i niedawno wyszla sprawa ze wlasnie ta znajoma po pona 7latach malzenstwa nie ma tematu aby z mezem rozmawiac- ogolnie żyć. Jest osobą silną i pewną siebie - jedynym minusem jest to że mają dziecko... W tej rozmowie powiedzialem Jej (kolezance) ze lepiej jesli nic nie czuje juz do męża - ze lepiej aby go zostawila teraz niz czekac i meczyc sie kolejne kilka lat i dojsc do wniosku ze tylko wegetowala. A tutaj taka sytuacja przytafila sie mi ... Cholernie mi zalezy na tej osobie... TEraz ta osobe przeraza to ze jednak dopiero ze mna wie co to jest zycie... Nie wiem co robic... Ona ma 25 lat ... ja jestem o rok mlodszy... Nie wiem czy jest wstanie odpuscic tamto malzenstwo ... nie wiem tez co ja mam na to wszystko myslec z jednej strony ... w koncu zdradzila meza... i oszukala mnie kryjac w tajemnicy ze jest mezatka... z drugiej strony jesliby poswiecila swoje malzenstwo (w ktorym niby juz za wiele do Niego nie czuje) to by znaczylo ze tym jedynym jestem ja ?? Moze Wasze opinie pomoga mi na to jakos spojrzec.