07.11.05, 13:03
Witam wszystkich
Mam problem podobny do niestety wielu kobiet na tym forum.
Opisze krotko swoja sytuacje...
Mam 22 lata, jeszcze nie jestem mezatka, ale mam chlopaka ktorego bardzo
kocham, staram sie zeby nasz zwiazek byl idealny, nie chce od niego odchodzic
bo ufam ze sie zmieni, ktos moze powiedziec ze jestem glupia, slepo
zauroczona ale to nie tak...
Drzemie w nim nie ograniczona sila, bardzo czesto wyzywa sie na mnie, czepia
sie o byle slowo, jakby szukal pretekstu, robi mi awanture i nie raz konczy
sie dla mnie nie ciekawie - delikatnie mowiac. Pewnie wszyscy zadaja sobie
teraz pytanie:
'czy Cie udezyl'
Tak, owszem i wlasnie dlatego pisze, nie chce uslyszec a wlasciwie przeczytac
zebym go zostawila dopoki mohe, dopoki nie jest moim mezem, chce wiedziec jak
z tym walczyc, co zrobic zeby to w nim uspokoic...
Klotnie koncza sie w ten sposob ze ide do niego i staram sie zalagodzic jego
gniew, przytulam go i mowie ze wiem ze tak nie mysli, ze nie chcial tego
zrobic, przeprasza mnie za to i jest spokoj na kilka dni.
Musze czesto uwazac co robie i co mowie zeby go nie zdenerwowac tym.
Mieszkam z nim, jestesmy razem w Anglii i nie mam tu praktycznie nikogo,
chcialabym to wszystko naprawic ale zupelnie nie wiem jak sobie z tym
poradzic i od czego zaczac.
Jak kazdy wie, medal ma dwie strony, proboje u siebie szukac przyczyny jego
zachowania, mam wady jak i zalety, tak jak kazdy czlowiek. Jestem zaborcza
kobieta i staram sie uchronic go przed wszelkim zlem bo jest na nie strasznie
podatny. Mimo to go kocham i bardzo bym chciala zeby ulozylo sie tak jak
planowalismy to na poczatku... Kazdy z Was wie, jakie poczatki sa
przecudne... ale pozniejsza rzeczywistosc w moim przypadku bardzo odbiega...
Co robic???
Obserwuj wątek
    • shimmya Re: co robic? 07.11.05, 17:22
      Po pierwsze: na 100% nie zmienisz go, jeśli to on nie będzie chciał sie zmienić.

      Nie chodzi tu o deklaracje: "no tak, tak, wiem, że robię źle". Ameryki tu nie
      odkryję:
      1. Poznaj dobrze jego rodzinę - mechanizmy, które tam działają.
      2. Puść wodze wyobraźni - zobacz, jak mogłaby wyglądac Wasza przyszłość,
      gdybyście pobrali się, mieli dzieci, czyli gdy byłabyś od niego uzależniona w
      jakims sensie.
      3. Terapia. To jest jedyna rzecz, która może tu pomóc. Ale on naprawdę musi
      chcieć na nią się wybrać. On musi czuć, że Cię rani. Przyglądaj się, czy to, że
      nie panuje nad sobą boli go, czy raczej średnio go to rusza, na zasadzie jakoś
      to będzie i tylko usiłuje Cię doraźnie udobruchać.
      4. Nie usprawiedliwiaj nigdy przemocy. Nie chodzi o to, żeby widzieć cos
      schematycznie: kobiety to anioły a faceci to dranie. Chodzi o to, że
      niezależnie od tego, co Ty robisz, czy mówisz, on nie ma prawa Cię uderzyć!!
      Robiąc to praktycznie już zniszczył Wasz związek. Może go ratować. On, nie Ty.
      Ty możesz go wesprzeć, decyzja musi być jego.
    • triss_merigold6 Re: co robic? 07.11.05, 22:54
      Najlepsze co możesz zrobić dla siebie to zostawić typa.
      Jesli sądzisz, że go zmienisz to jesteś w błędzie.
      Tak, będzie Cię tłukł i obwiniał za swoje niepowodzenia tłumacząc, że go
      zdenerwowałaś.
      Szkoda życia ale to Twoje zycie i zrobisz z nim co zechcesz. Stawiam dolary
      przeciwko orzechom, że będziesz typa "ratować" i kochać tak długo aż wybije Ci
      zęby i odbije nerki.
      • missilee Re: co robic? 08.11.05, 11:39
        Dziekuje Wam za te slowa.
        Padlo pytanie czy on sie obwinia za to ze tak robi? czy go to boli? Owszem.
        Przedwczoraj byla klotnia, a juz wczoraj mnie przeprosil i powiedzial ze to
        calkowicie jego wina i ze bardzo mnie przeprasza. To mnie zdziwilo, bo zawsze
        znajdowal wine we mnie...
        Co do jego stosunkow rodzinnych... bardzo kocha swoja matke, czesto jej to
        pokazuje, ale rownie czesto potrafi palnac taki tekst ze mnie zagina, zupelnie
        bez szacunku, bez wyobrazni ze moze ja skrzywdzic. Wczoraj powiedzialam mu
        stanowczo:
        Po pierwsze: ZADNEGO PONIEZANIA
        Po drugie: BRON BOZE BICIA
        Pytalam czy zrozumial, twierdzil ze tak... zobaczymy...

        "Zostaw typa" - to rowniez przemysle, ale bedzie mi ciezko i sie do tego
        przyznaje...
        • beswe Re: co robic? 08.11.05, 19:20
          w moim domu też jest przemoc, ale nie od początku. Mieszkaliśmy przed ślubem 2
          lata. Przemoc pojawiła się jakieś 4 lata po ślubie. Obecnie trwa już niestety
          dwa lata. Jak uderzył mnie pierwszy raz myślałam, że to się nie powtórzy.
          Jednak bardzo się myliłam. Oczywiście na początku były kwiatki i przepprosiny.
          Obecnie już tak nie jest. Teraz według niego to moja wina, ponieważ on uważa,
          że to ja go sprowokowałam. Powim Ci jedno, że gdyby nie to, że mamy dwójkę
          dzieci i ja jestem bez środków do życia nie była bym z nim. Nie będziesz w
          stanie ciągle go uspokajać ( tak mi się wydaje). Ja też tak próbowałam. Jednak
          po jakimś czasie nie miałam już na to siły. każde wyrażenie mojego sprzeciwu co
          do jego zachowania budzi jego agresję (słowną lub fizyczną). Ostatnio dałam mu
          ultimatum albo idziemy do psychologa albo zakładam rozwód. I poszliśmy -
          przyznał się sam, że mnie bije. Powiedział, że wie, że żle robi i że tego nie
          chce. Myślałam, że coś się zmieni. Jednak tydzień po wizycie padło przez niego
          stwierdzenie podczas wymiany zdań "zamknij się bo Cię zaraz pier..". Co raz
          bardziej wierzę, że naszego związku nie da się już uratować mimo tego, że
          byliśmy wspaniałą ponoć parą. Mówiło nam wiele osób, że tak zgranej pary nie
          widzieli. My też tak czuliśmy. A teraz co? Wiem, ze jest ciężko zostawić kogoś
          kogo się kocha, ale jeszcze ciężej kiedy pojawią się dzieci. Nie namawiam Cię
          do zostawienia go, ale ja gdybym wiedziała, że mój mąż ma takie zapdędy przed
          ślubem to bym z nim nie była.
          • wasza_bogini Re: co robic? 08.11.05, 19:55
            "zamknij się bo Cię zaraz pier..".


            o boze, co za poziom.
            • moni976 Re: co robic? 21.02.06, 11:07
              Skąd ja to znam... Najciekawsze w moim osobistym przypadku, a dokładnie mojego
              meża jest to, że dzieciństwo spędził na nauce cytatów ze Słowackiego,
              Mickiewicza. Pracuje w banku, a klnie jak przysłowiowy szewc. Zastanawiam się
              skąd w nim ta agresja, ta chęć zastraszenie mnie...
    • dominika9919 Re: co robic? 02.03.06, 14:20
      dziewczyno nie zastanawiaj sie ani minuty, tylko od niego uciekaj zanimj bedzie
      za pozno!!!
    • doniczka1971 Re: co robic? 05.03.06, 14:21
      Kochana jesteś młoda jeszcze,bez dzieci. Wiele z nas mimo wieku ,dzieci zostawiło tych psycholi by mieć szacunek do siebie i szacunek w oczach dzieci. Tyle miłści jeszcze przed tobą. moja mam mając 3 dzieci uciekła od ojca prawie boso.my mielismy po 8 i 4 lata. teraz mamy ojczyma i brata 12 letniego oraz spokój,miłość i widzimy jak on ją naprawdę kocha. dopiero teraz zaznaliśmy miłości ojcowskiej. A ojciec ? dno.to on nie dał rady.Płakała całymi nocami zanim odeszła i potem też.Rodzice byli wspaniałą parą (na poczatku-pamietam),potem się zepsuło i nigdy nie naprawiło.Zmieniało sie oczywiście ... na gorsze.
      LEPIEJ PŁAKAC ROK NIŻ CAŁE ŻYCIE.
      • mulinka Re: co robic? 07.03.06, 21:55
        --------------------------------------------------------------------------------
        "Fazy cyklu przemocy

        Bywają chwile, gdy kobieta jest na tyle zrozpaczona, że zaczyna się
        przygotowywać wewnętrznie do wyrwania z pułapki i odejścia.
        Sprawca przemocy zwykle wyczuwa tę gotowość i reaguje chwilową zmianą
        postępowania. Okazuje czułość, kupuje prezenty, staje się
        pobłażliwy, czasem przeprasza. W miejsce lęku i rozpaczy u kobiety pojawia
        się nadzieja, że wszystko się zmieni, więc rezygnuje
        z ucieczki i postanawia starać się o utrzymanie związku.

        Analiza związków, w których kobiety były maltretowane, ujawnia, że w
        pierwszych latach rozwijania się przemocy występuje często
        specyficzny cykl przemocy składający się z trzech powtarzających się faz.

        W fazie pierwszej narasta napięcie i agresywność sprawcy. Każdy drobiazg
        wywołuje jego irytację, za byle co robi awanturę,
        zaczyna więcej pić, prowokuje kłótnie i staje się coraz bardziej
        niebezpieczny. Kobieta stara się opanować sytuację i oddalić
        zagrożenie. Często pojawiają się u niej różne dolegliwości fizyczne, bóle
        żołądka i głowy, bezsenność i utrata apetytu. Wpada w
        apatię lub ogarnia ją silny niepokój. Czasem nie mogąc wytrzymać tego
        oczekiwania sama prowokuje spięcie, aby wreszcie "mieć to
        za sobą".

        Następuje druga faza gwałtownej przemocy. Z mało istotnych powodów dochodzi
        do ataku agresji i rozładowania złości. Kobieta
        doznaje zranień fizycznych i psychicznych, znajduje się w stanie szoku. Stara
        się uspokoić sprawcę i ochronić siebie. Odczuwa
        przerażenie, złość, bezradność i wstyd, traci ochotę do życia.

        W trzeciej fazie, nazywanej fazą miodowego miesiąca, wszystko się zmienia.
        Gdy partner wyładował już swą złość i zaczyna sobie
        zdawać sprawę z tego co zrobił, nagle staje się inną osobą. Stara się znaleźć
        jakieś wytłumaczenie i usprawiedliwienie. Przeżywa
        poczucie winy, okazuje skruchę, przeprasza i obiecuje, że to się już nie
        powtórzy. Zaczyna okazywać ciepło i miłość. Staje się
        znowu podobny do mężczyzny, jakiego kobieta pokochała i z jakim się związała.
        Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby
        nigdy nie było żadnej przemocy. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo
        zakochana para. Kobieta zaczyna wierzyć, że partner
        się zmienił i że przemoc była jedynie wyjątkowym incydentem, który już nigdy
        się nie powtórzy. Czuje się znowu kochana,
        spełniają się jej marzenia o miłości i szczęśliwym związku.

        Ale faza "miodowego miesiąca" przemija i wkrótce rozpoczyna się faza
        narastania napięcia. Wszystko zaczyna się od nowa. Jednak
        przemoc w następnym cyklu na ogół jest bardziej gwałtowna i dłuższa.
        Doświadczenia miodowej fazy demobilizują ofiarę i utrwalają
        u sprawcy poczucie bezkarności oraz nadzieję, że następnym razem znowu sobie
        jakoś poradzi i uzyska przebaczenie. Następne fazy
        miodowe są już krótsze i mniej miodowe."
        • horpyna4 Re: co robic? 09.03.06, 10:19
          Missilee, napisałam już to komuś, napiszę i Tobie. Jeżeli nie umiesz dobrze
          pływać, a chcesz koniecznie pomóc tonącemu, to licz się z tym, że pociągnie Cię
          na dno. Bądź realistką, dziewczyno, i zadbaj przede wszystkim o siebie. Faceta
          skreśl od zaraz i nieodwołalnie. Zanim znajdziesz się na dnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka