Co zrobić z kleptomanką?

IP: 213.25.39.* 04.10.02, 15:18
W moim dziale na kilka miesięcy udostępniliśmy biurko jednej z pań innego
działu. Tam była jakaś awaria rur, zalało pokój i panie trzeba było gdzieś
przenieść. Nawet pewnie nie zauwazylibyśmy naszej pani Marzenki gdyby nie jej
olbrzymie rozmiary. Cicha,małomówna zupełnie nie zintegrowała się z kolegami
z którmi przyszło jej pracować nawet te kilka miesięcy. Wczoraj zabrała swoje
segregatory i wróciła do swojego pokoju. Okazało się że wraz z jej odejściem
zniknęły 2 aparaty telefoniczne, trochę materiałów biurowych i nawet kolorowy
cartrige z drukarki. Któryś z panów zadzwonił do niej ale powiedziała że nasz
bałagan jej nie obchodzi. Powiedzieli mi o tym , zadzwoniłam do niej i ona to
wszystko przyniosła. A ja nie mogę wyjść z szoku. Na żadnym kursie nie uczyli
mnie co z takim czymś zrobić. Z jej przełożoną muszę pogadać ale obawiam się,
że to się może dla niej nieciekawie skończyć. Co Wy zrobilibyście ? Cholera !
Nie lubię takich spraw !!!!!!
    • lyche1 Re: Cześć Lena!!!!!!!!!!!!!!!!!! 04.10.02, 15:23
      Zanim Ci odpowiem, (muszę przeczytać najpierw) chcę się z Tobą przywitać. Jak
      było na Krecie?
      • Gość: Lena Re: Cześć lyche1 IP: 213.25.39.* 04.10.02, 15:47
        lyche1 napisała:

        > Zanim Ci odpowiem, (muszę przeczytać najpierw) chcę się z Tobą przywitać. Jak
        > było na Krecie?

        Na Krecie było super. Pogoda-marzenie, nawet troche za cieplo. Wypozyczylismy
        samochod na 4 dni i zwiedzalismy co sie da. Poza tym zatrzymujesz samochod
        prawie nad brzegiem morza, wskakujesz do wody , poplywasz, przbierzesz sie i
        jedziesz dalej. Nasz hotel byl bardzo blisko morza, woda cieplutka i nawet w
        nocy chodzilismy plywac. Wino niezle. Juz marze o nastepnym takim tygodniu.
        Pozdrowienia.
        • lyche1 Re: Już Ci chyba pisałam, jak Ci zazdroszczę.... 04.10.02, 16:00
          Byłam w Grecji w 98 ale niestety z wycieczką. Gdybym miała odpowiedniego chłopa
          przy sobie to też bym samochodem pojechała. Kurcze mnie się najbardziej
          podobały Monastyry i gory Pindos, bo morze jak morze wszędzie lazurowe ( oprócz
          zatoki Gdańskiej)
          • Gość: Lena Re: Już Ci chyba pisałam, jak Ci zazdroszczę.... IP: 213.25.39.* 04.10.02, 16:30
            lyche1 napisała:

            > Byłam w Grecji w 98 ale niestety z wycieczką. Gdybym miała odpowiedniego
            chłopa
            >
            > przy sobie to też bym samochodem pojechała. Kurcze mnie się najbardziej
            > podobały Monastyry i gory Pindos, bo morze jak morze wszędzie lazurowe (
            oprócz
            >
            > zatoki Gdańskiej)

            Też byłam w Grecji w 98. Pojechalismy samochodem przez Włochy /wojna na
            Bałkanch/. Zatrzymaliśmy się w Rzymie na 2 dni.Zahaczyliśmy o Monte Casino.
            Potem z Bari promem do Ikumenicy. Zwiedzilismy Saloniki, Ateny, Meteory.
            Wracaliśmy znów promem i jak już byliśmy na południu Włoch zwiedziliśmy Neapol,
            Pompeje, wyszliśmy na Wezuwiusz. Po drodze jeszcze pochodziliśmy po Wenecji.
            Mój mąż jest takim wytrzymałym kierowcą. Mimo tego że ja też jeżdżę i mogę go
            zamienic on potrafi jechać sam cały dzień a zatrzymujemy sie tylko na kawę i
            rozprostowanie nóg.To on szuka dróg, noclegów i ma czasem wariackie pomysły.
    • fe_male Re: Co zrobić z kleptomanką? 04.10.02, 15:24
      Postawić sprawę jasno, że jeżeli się to powtórzy, to sprawa trafi do
      przełożonego. Gorzej jeśli to rzeczywiście objaw choroby, wtedy jakoś mniej
      służbowo wypadało by chyba pogadać. Delikatna sprawa.

      Pa

      • pajdeczka Re: Fe_male 04.10.02, 15:34
        fe_male napisała:

        > Postawić sprawę jasno, że jeżeli się to powtórzy, to sprawa trafi do
        > przełożonego. Gorzej jeśli to rzeczywiście objaw choroby, wtedy jakoś mniej
        > służbowo wypadało by chyba pogadać. Delikatna sprawa.
        >
        > Pa
        >

        Czy mogłabyś ostatni raz przed urlopem zajrzeć do skrzynki?
    • Gość: verte Re: Co zrobić z kleptomanką? IP: 62.233.163.* 04.10.02, 15:27
      Gość portalu: Lena napisał(a):

      > W moim dziale na kilka miesięcy udostępniliśmy biurko jednej z pań innego
      > działu. Tam była jakaś awaria rur, zalało pokój i panie trzeba było gdzieś
      > przenieść. Nawet pewnie nie zauwazylibyśmy naszej pani Marzenki gdyby nie jej
      > olbrzymie rozmiary. Cicha,małomówna zupełnie nie zintegrowała się z kolegami
      > z którmi przyszło jej pracować nawet te kilka miesięcy. Wczoraj zabrała swoje
      > segregatory i wróciła do swojego pokoju. Okazało się że wraz z jej odejściem
      > zniknęły 2 aparaty telefoniczne, trochę materiałów biurowych i nawet kolorowy
      > cartrige z drukarki. Któryś z panów zadzwonił do niej ale powiedziała że nasz
      > bałagan jej nie obchodzi. Powiedzieli mi o tym , zadzwoniłam do niej i ona to
      > wszystko przyniosła. A ja nie mogę wyjść z szoku. Na żadnym kursie nie uczyli
      > mnie co z takim czymś zrobić. Z jej przełożoną muszę pogadać ale obawiam się,
      > że to się może dla niej nieciekawie skończyć. Co Wy zrobilibyście ? Cholera !
      > Nie lubię takich spraw !!!!!!

      Oto straszne problemy i dylematy polskiej biurwy.
    • lyche1 Re: No jak się już przywitałam.... 04.10.02, 15:31
      A tak w ogóle nie mieści mi się w głowie. Owszem, zdarza się, że ktoś sobie
      ryzę papieru weźmie......
      Tyle lat nic nie ginęło. Chyba nie będziecie wszystkiego zamykać w biurkach?

      PS. Było coś kiedyś na Forum - Forum Humorum -Dilbert- "Przedmioty wynoszone z
      biura" poczytaj sobie. Pozdr.
      • Gość: Lena Re: No jak się już przywitałam.... IP: 213.25.39.* 04.10.02, 15:57
        lyche1 napisała:

        > A tak w ogóle nie mieści mi się w głowie. Owszem, zdarza się, że ktoś sobie
        > ryzę papieru weźmie......
        > Tyle lat nic nie ginęło. Chyba nie będziecie wszystkiego zamykać w biurkach?
        >
        > PS. Było coś kiedyś na Forum - Forum Humorum -Dilbert- "Przedmioty wynoszone
        z
        > biura" poczytaj sobie. Pozdr.

        Poszukam ale to pewnie takie humorystyczne.
        Najwiekszym problemem jest to, ze takie zachowania podwazaja zaufanie do
        innych ludzi. Nigdy w calej "karierze zawodowej" nie zdarzylo mi sie cos
        takiego. Teraz ludzie zastanawiaja sie co komu w ciagu tych kilku miesiecy
        zginelo. Jeden zapodział gdzie s klucze od mieszkania z miesiac temu, mial
        zapasowe wiec nie robil problemu a teraz pobiegl czym predzej wymieniac zamki w
        drzwiach.
        A poza tym nie moge pojac zachowania tej pani.Chyba mogla przewidziec ze bedzie
        pierwsza podejrzana jak znikna 2 apartaty telefoniczne .
        • lyche1 Re: Brak wyobraźni.... 04.10.02, 16:05
          Gość portalu: Lena napisał(a):

          > A poza tym nie moge pojac zachowania tej pani.Chyba mogla przewidziec ze
          bedziepierwsza podejrzana jak znikna 2 apartaty telefoniczne .

          ....jak pisał mój "ulubiony" Nienacki w "Skiroławkach". Pewnie sądziła, że
          pójdzie to na karb np. sprzątaczki. Ludziom nieuczciwym trudno wyobrazić sobie
          że można być uczciwym. Pewnie też myślała, że jej zachowanie jest "normalne" i
          w zwyczaju Waszego biura(?)

          • fe_male Re: Brak wyobraźni.... 04.10.02, 16:08
            Jeżeli jest chora to i świadomość tego, jest pierwszą czy nawet jedyną
            podejrzaną w niczym jej nie przeszkodzi.

            Pa
    • Gość: pajdeczka Re: Co zrobić z kleptomanką? IP: *.pl 04.10.02, 15:47
      Wywalić na zbity pysk, przecież jak by nikt nie zauważył zniknięcia rzeczy i
      nie wiązano by tego z jej osobą, to by nigdy nie oddała. A tak to co, moż jej
      jeszcze nagrodę dać? Tępić złodziejstwo trzeba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja