elutka_111
14.11.05, 19:19
Nie chciałam tego pisać, bo nie przepadam za pisaniem i mówieniem o sobie
samej:( Niestety, nie mam nikogo, komu mogłabym to napisać, więc pisze Wam.
Sprawa jest niby błaha, ale jednak ... już 2 rok siedzę w domu, szukam pracy,
ale wiecie jak jest, studiuję zaocznie i żeby od rodziców nie ciągnąć cały
czas pieniędzy dorabiam na promocjach, ale to niestety też tylko w weekendy,
bo nieczęsto jest akcja w ciągu tygodnia. Już mnie szlag trafia, bo ileż
można nic nie robić? Widzę, jak rodzice się miotają z powodu braku kasy a ja
nie mogę im pomóc:( Wszystko co zarobię na promocjach idzie na moją szkołę.
Jeszcze jest mi gorzej, kiedy pomyślę, że były pracodawca nie chce mi
zapłacić wynagrodzenia i nic nie robi sobie z wyroku sądowego; komornik też
nic nie może i takie błędne koło się kręci:-(
Nie mam do kogo wyjść, bo nikogo takiego nie mam!Żadnej koleżanki,
przyjaciółki. Kiedyś myślałam, że mam ich pełno, ale teraz widzę, że jednak
nie. Darek pojechał do wojska, będziemy mogli się zobaczyć około przysięgi -
z tym, że nie na pewno, bo ja idę do Poznania do szpitala (mieszkamy 100 km
od Poznania).
Sprawa tego szpitala też mnie bardzo wykańcza, bo wszystko się wyjaśni
właśnie w najbliższym czasie, czy będę mogła miec w przyszłości dzieci, czy
też nie.
Widzę, że jestem coraz bardziej sfrustrowana, zmęczona tym wszystkim i
zestresowana, coraz więcej rzeczy mnie denerwuje, staję się niemiła dla ludzi
(również tych na FK za co przepraszam).
Ogólnie nie radzę sobie z nicnierobieniem, samotnością, złością.