Dodaj do ulubionych

jak długo?

IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 09.10.02, 15:05
mam kochanka już ponad półtora roku. Było lepiej lub gorzej ale ciągle nie
możemy i nie chcemy odchodzić od siebie, chociaż oczywiście czasem mamy
wyrzuty sumienia. Jednocześnie nie chcemy odchodzic od swoich partnerów, bo
wtedy wszystko to co teraz jest miedzy nami straciłoby swoj urok... A tak
ciągle jest miedzy nami chemia, namiętność. W łóżku - rewelacja. A jednak
jest mi z tym źle że ciągle oszukuje i zdradzam. Mój kochanek mówi że
bedziemy tak miec siebe do konca swiata, ze zestarzejemy sie tak razem. Ale
jak długo można ciągnąc taki związek? czy są tu jacyś kochankowie? jak długo
wy wytzymujecie w takich zwiazkach?
Obserwuj wątek
    • gero1 Re: jak długo? 09.10.02, 15:16
      . Mój kochanek mówi że
      > bedziemy tak miec siebe do konca swiata, ze zestarzejemy sie tak razem.

      hłe hłe hłe hłe hłe
    • kwik Re: jak długo? 09.10.02, 15:28

      > jak długo można ciągnąc taki związek? czy są tu jacyś kochankowie? jak długo
      > wy wytzymujecie w takich zwiazkach?

      maksymalnie tydzien.
      no chyba, ze horoskop zawiera pomyslne rokowania. wtedy nawet dwa. tygodnie.

      • gero1 Re: jak długo? 09.10.02, 15:35
        To ze mną kwiku na forum masz dłuzszy staż, niz ze swoimi kochankami.
        • kwik Re: jak długo? 09.10.02, 15:42
          dlatego, ze nie wiem, spod jakiego znaku zodiaku jestes. gdybym wiedziala -
          moze wcale nie rozmawialibysmy.
          • gero1 Re: jak długo? 09.10.02, 15:48
            a jakiby ci pasował?
            • kwik Re: jak długo? 09.10.02, 15:56
              baran/lew/strzelec w ascendencie koziorozca lub byka (ewentualnie wodnika);
              trygon panny, blizniaka lub wagi. najlepiej urodzony miedzy 9.15. a 9.17 w
              sobote.

              :))))
              • gero1 Re: jak długo? 09.10.02, 16:01
                Musisz kwiku pójśc na bolesny kompromis, z całego opisu zgadza sie tylko
                sobota.
                • kwik Re: jak długo? 09.10.02, 16:06
                  ja_nic_nie_musze

                  :)))
                  • gero1 Re: jak długo? 09.10.02, 16:14
                    Nie bierz starego misia na sztuczny miód, skad bys wziela drugiego fana?
                    • kwik Re: jak długo? 09.10.02, 16:18
                      z postu ponizej :)
                      • gero1 Re: jak długo? 09.10.02, 16:24
                        to co bedzie z ta sobotą?
                        • kwik Re: jak długo? 09.10.02, 16:30

                          a co ma byc? chyba bedzie. tak jak niedziela, poniedzialek, wtorek itp.
                  • gerry Re: jak długo? 09.10.02, 16:14
                    To ja. Wszystko pasuje jak ulał.
                    • gero1 Re: jak długo? 09.10.02, 16:16
                      a to to skad wypełzło?
    • Gość: Lena Re: jak długo? IP: 213.216.82.* 09.10.02, 16:23
      Jeśli pytasz poważnie - odpowiem, można długo albo i bardzo długo. Moja
      przyjaciółka żyje z tym problemem od ponad 9-ciu lat. Popatrzyli sobie w oczy i
      zakochali się tak, że właściwie chyba powinni byli rozbić swoje rodziny. Ale
      wtedy a nie czekać. Ona miał już kryzys w małżeństwie on ponoć nie ale kryzys
      nastał. 3 lata wariowali za sobą - jak to romans. Jej mąż, wcześniej dołujący
      ją, krytykujący na kazdym kroku chyba nie domyślał się romansu ale zobaczył,że
      jej już na nim nie zależy i starał się ratować związek. Po trzech latach ona
      trochę ochłonęła, niby mówili,że będą razem ale na razie małe dzieci, jak on
      żonę zostawi... oczywiście on twiedził, że z żoną nie sypia w co ona
      przestawała wierzyć. A mąz - jak nie ten sam. Raz mówiła mi,że kocha męża a raz
      kochanka. Zerwała z kochankiem, wróciła do męża ale po roku znów się spotykali,
      znów z nim zrywała i znów wracała. Jaka jest teraz jej sytuacja ? Od roku
      kochanek naciska na nią by od męża odeszła, kiedy wyjechała z mężem na wczasy
      facet trafił do szpitala w stanie przedzawałowym. Ona jest u kresu
      wytrzymałości, znerwicowana ale ...decyzji nie umie podjąć. Ma niby dobre
      małżeństwo, niezłą sytuację materialną, dziecko w wieku dojrzewania ze swoimi
      problemami i kochanka-nie kochanka /ponoć od 2 lat ze sobą nie sypiają/
      którego ...chyba kocha ale już mu nie ufa. Co ma ten facet ... nawet nie chcę
      myśleć.
      Mogłabym na podstawie przeżyć mojej przyjaciółki napisać romans ale to wszystko
      jest tak niewiarygodne,że nie wiem czy znalazłaby się jakaś kucharka chcąca to
      czytać.A ja tego wysłuchuję i wysłuchuję bo przyjaźń do czegoś zobowiązuje.
    • melinek D grobowej deski. 09.10.02, 19:07
      Przypomina mi sie film "Co sie wydarzyło sie Madinson County" z Meryl Streep i
      Clinem Eastwoodem. Byli ze sobą tyko kilka szczesliwych dni, ale po rozsaniu
      ich milosc trwala do końca zycia. I chyba jest to odpowiedz na twoje pytanie.
      • Gość: Gromiś Re: D grobowej deski. IP: *.chello.pl 09.10.02, 19:37
        Moim zdaniem to nie ma sensu po co się tak robi ???
        Kłamstwo to po prostu KUR....!!!
        I nigdy tego nie będę tolerował, związek powinien się opierać na szczerośći i wierze w drugą osobę oraz kompromisie !!!
        Jeśli się kogoś kocha to się nie robi takich rzeczy.
        A tu chyba jeszcze w chodzi w grę strach przed tym co by było gdybyście się rozstali z partnerami i zostali z sobą???
        Mimo wszystko co o tym sądzę życzę powodzenia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka