Dodaj do ulubionych

mój mąż mnie szantażuje

05.01.06, 10:10
juz nie wiem co mam robić...może iść z tym na policje, bo teściowa mówi ze to
ja zwariowałam...mam trzydzieści parę lat i 9-cio letni staz małżeński. I
szczęśliwie tylko jedno dziecko.mam męża, który pracuje zawodowo, mnie
niestety nie pozwala,mówi ze miejsce kobiety jest w domu.Owszem całkiem
niezle zarabia i w zasadzie mamy wszystko...tylko...mie nie wolno wychodzic z
domu, spotykać sie ze znajomymi,dzwonic( bo za drogo) i najlepiej żebym
siedziała zamknieta w pokoju.Przy czym nie dostaję żadnych pieniedzy, nawet
najdrobniejszych, żebym ciągle musiała go o cos błagac i spełniac wszystkie
jego zachcianki,za kilka złotych. szantazuje mnie przy każdej okazji, kiedy
nie chcę zrobic tego co on sobie życzy. Albo nie odzywa sie do mnie, obraza,
albo wrzeszczy, albo straszy mnie ze poszuka sobie kogoś innego,
bardziej ,,normalnego,, , kto bedzie spełniał jego życzenia.Czasami daję za
wygraną i dla świetego spokoju, robie to co on chce. Ale, ponieważ z natury
jestem osobą która ma do siebie ( i do innych) szacunek, jak sobie uświadomię
co robie, to mnie szlag trafia...czy na taki szantaż nie ma kary??? a jak
jest ,to jaka? jak sobie z tym poradzic??? Czy zostaje tylko odejść i rozbić
rodzinę???
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:14
      ech
      albo jest trochę inaczej niż piszesz, albo, też jednak nie masz dla siebie
      szacunku, ze przez 9 lat nic z tym nie zrobiłaś.
    • malgosia99222 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:16
      W takie historie nigdy mi się nie chce wierzyć, mam wrażenie,ze to jakies
      podpuchy- może ich niedorzeczność mnie zatyka.
      Ale- jesli tak jest , to tak , rozbic rodzine, wziąc Dziecko i zmykać .S0rry,
      ale za jakie grzechy masz dowartosciowywać jakiegoś palanta ? Wiem, to Twój
      mąż, ale są granice i rzeczywiście niedługo stracisz szacunek do siebie. A kupa
      zycia jeszcze przed Toba i może sie okazać,ze radosnegoi ciekawego, nawet jesli
      będą jakieś problemy finansowe- bo z tego, co czytam - to jestes jakoś
      uzależniona o d niego finansowo, tak ?dasz radę :)Albo oszalejesz.Zawsze tak
      było ????
      • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:23
        nie ,nie zawsze...jak jeszcze ja pracowałam, a on słabiej zarabiał ( duzo mniej
        ode mnie) to było ok.Siedział cicho i czekał na odpowiedni moment Dopiero jak
        dostał dobra pracę...zrobił sie PANEM I WŁADCĄ...w tej chwili jestem od niego
        uzależniona fiannsowo, bo nie pozwala mi pracowac, mamy też małe dziecko...jak
        jednak zdecydowałam sie nie brac jego zdania pod uwagę i iść do pracy, on
        zrobił nam ( i mojemu dziecku tez) piekło w domu...Prawde mówić jakby mi ktoś
        opowiedział ze ma tak w domu, to tez nie uwierzyłabym i poradziłabym
        uciekac...tylko ze to nie takie proste...raz juz spróbowałam...wpadłam w takie
        długi ze jeszcze nie moge z nich wyjść...
        • trzydziecha1 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:28
          co to znaczy nie pozwala?
          A w ogóle jesteś z nim szczęśliwa? nie. więc znajdź pracę i odejdź, bo dziecko
          też nie będzie szczęśliwe w takiej rodzinie.
        • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:30
          wydaje mi sie ,ze mogą zrozumieć to tylko ci ,którzy przeżyli coś
          podobnego...mamy taką znajomą parę, (sa małzenstwem od 2 lat) gdzie dziewczyna
          zaczyna miec podobne do moich objawy choroby małżeństwa...tez radzę jej zeby
          uciekała póki czas, póki jeszcze nie mają dzieci...ale ona nie chce mnie
          słuchać , mówi ze go bardzo kocha...a ja ją rozumiem...
          • trzydziecha1 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:34
            no i co, będziesz to ciągnęła??
            bez sensu. moze jak zobaczy, że umiesz sobie dac radę, nabierze szacunku do
            ciebie?
            • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:39
              taaa....narazie musiałam wrócić...odeszłam od niego na kilka
              miesięcy...wynajęłam mieszkanie, znalazłam prace ...ale opłaty zeżarły
              całkowicie moje dochody,byłam sama z malutkim dzieckiem...mieszkanie w
              krakowie, przedszkole,dojazdy,jedzenie... wpadłam w długi, a on napawał sie
              zwycięstwem , ze on ma wszystko a ja musze żebrać po rodzinie i najomych...w
              końcu musiałam skapitulować...nie dałam już rady, nie miałam skąd wziaśc kasy...
              Czy ktoś mnie zrozumie? czy ktoś był juz w takiej sytuacji? cieszę sie ze są
              sami szcześliwi ludzie :) moze i mnie się to w końcu przytrafi...
              • kowianeczka Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:48
                Czy ktoś mnie zrozumie?"

                Nie.

                kowianeczka
              • babe007 A alimenty? 05.01.06, 12:21
                Istnieje jeszcze instytucja alimentów (na dziecko). I nie trzeba do tego
                rozwodu. Lepiej uciekaj. Pomyśl, że Twoje dziecko zacznie widzieć jak mąż Cię
                traktuje. Jeżeli ty nie zrobisz nic, ono w końcu uzna, że taka jest norma.
                Fajna perspektywa na przyszłość?
              • cantaloupe Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 17:17
                kurka, cofam post o wyprowadzce,choc podtrzymuje to jako jedyny mozliwy sposob
                na skonczenie tej makabrycznie chorej sytuacji

                szukaj pracy i ucikaj gdzie pieprz rosnie,tyle...ten twoj maz to jakis potwor
                zakompleksiony. moze rodzice ci troche finansowo pomoga, a potem jakos staniesz
                na nogi?przytlaczajacy post:|
              • nikosik Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:49
                > taaa....narazie musiałam wrócić...odeszłam od niego na kilka
                > miesięcy...wynajęłam mieszkanie, znalazłam prace ...ale opłaty zeżarły
                > całkowicie moje dochody,byłam sama z malutkim dzieckiem...mieszkanie w
                > krakowie, przedszkole,dojazdy,jedzenie... wpadłam w długi,
                nie rozumiem tego., to ile kosztowąło to mieszkanie? Wieszwynjmuje siecos na co
                człeka stac. No chyab ze długo nie miałas pracy a wczesniej zaciagnełas kredyt
                na auto czy mieszkanie i tu cie pogrzebało. To wiem, bo cos takiego tez miałam.
                • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:52
                  własnie dokładnie tak...kredyt był tylko na mnie, za samochód,kupiony w Polsce,
                  który teraz kosztuje tyle samo co pozostały kredyt...nawet gdybym sprzedała nie
                  wystarczyłoby na spłacenie... straszna kicha...a mieszkanie jak to w duzym
                  miescie - 1000 z opłatami za jeden pokój (umeblowany, bo skad miałam wziąść
                  łóżko?)
        • starawyjadaczka Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 19:08
          alexis11 napisała:

          > nie ,nie zawsze...jak jeszcze ja pracowałam, a on słabiej zarabiał ( duzo
          mniej
          >
          > ode mnie) to było ok.Siedział cicho i czekał na odpowiedni moment Dopiero jak
          > dostał dobra pracę...zrobił sie PANEM I WŁADCĄ...

          no tak, najgorzej to, jak z dziada - pan....
    • kowianeczka Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:37
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3090771.html
    • hymen Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 10:42
      alexis11 napisała:

      > Czy zostaje tylko odejść i rozbić rodzinę???

      Jeśli wszystko to co napisałaś jest prawdą, to odejść nie oznacza rozbicia
      rodziny a wręcz jej ratowanie. To jedyne wyjście, pod warunkiem
      natychmiastowego działania. Ratuj życie swojego dziecka, jeśli o sobie nie
      myślisz.
    • lady284 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 12:24
      >albo straszy mnie ze poszuka sobie kogoś innego,
      bardziej ,,normalnego,, , kto bedzie spełniał jego życzenia

      Współczuję, że nie jesteś w stanie sama o sobie myśleć i robisz dokładnie to
      czego on sobie życzy, gdzie twoje życie kobieto? A teraz wyobraź sobie że nagle
      on znika z twojego życia? Gdzie znajdziesz pracę bez doświadczenia? chyba tylko
      sprzątaczki... Masz dziecko więc czuj się za nie odpowiedzialna (!) skoro za
      siebie nie potrafisz. Później takie "udręczone" wyłudzają zasiłki, bo leniem
      leżały przez lata.
    • mathias_sammer Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 12:25
      Sorry, ze tak obcesowo- ale zapytam. Czy podpisaliscie akcyze, czy macie
      wpsolnote majatkowa- w razie rozwodu?

      Jakies papiery chyba macie, nie?

      M.S.
      • trzydziecha1 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 12:46
        hyhyhy masz pewnie na myśli intercyzę?
        Bo akcyza to taki podatek ....
        • mathias_sammer Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 12:49
          Nie, mam na mysli akcyze jak prawdziwy Filip po konopiach.

          M.S.
          • trzydziecha1 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 13:06
            aaaa to ja nie podpisałam. ale wkurza mnie intercyza w wódce.
    • jolgru Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 15:36
      Alexsis, rozumiem Cię. ja również mam trzydzieści parę lat, dwójkę dzieci,
      pracuję. I to ja zarabiam więcej niż mój mąż. Ja również jestem szantażowana
      psychicznie.Nie mam koleżanki, nigdzie nie wychodzę, oprócz wyjścia do pracy,
      no i w międzyczasie skończyłam studia. Mój mąż jest b. zaborczy.
      Właśnie zastanawiam się co mnie czeka po powrocie z pracy do domu. firma, w
      której pracuję organizuje wyjazd integracyjny. Zapisałam się. Usłyszałam, że to
      na pewno nie mój pomysł, i że on wie co się dzieje na takich wyjazdach.
      Powiedział, że mogę jechać jak chcę. Ale ja wiem co się z tym wiąże. Po
      powrocie do domu awantura,żeby wzbudzić we mnie poczucie winy. W rezultacie
      pewnie nie pojadę, tak jak zawsze, dla świętego spokoju. Dodam, że sam w zamian
      nigdy nie zorganizuje wyjazdu rodzinnego. Powiedział, że po powrocie też ma dla
      mnie parę niespodzianek.
      Jesteśmy małżeństwem od 11 lat. Często myślałam o rozwodzie, ale to naprawdę
      nie jest takie proste.Ja chcę tylko, żeby nie był taki zazdrosny, zaborczy. Nie
      można być razem nie majac do siebie zaufania. Czasem wolałabym, żeby to on
      podjął decyzję o rozstaniu, ale nie zrobi tego. Będzie mnie dręczył do końca
      życia. Od tego typu ludzi nie można się odczepić nawet po rozwodzie.
      Pozdrawiam
      • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 19:02
        Jolgru, a jak Ty sobie z tym radzisz? jestem bardzo ciekawa, bo skoro
        wytrzymałaś wiecej ode mnie to moze znasz sekret ,,jak to zmienić, albo
        wytrzymać,,...chociaż dopóki dziecko dorośnie... a moze jakaś terapia u
        specjalisty...
      • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 19:05
        boję sie własnie tego ze nie da mi spokoju nawet po rozwodzie...juz tak było
        kiedy z nim nie mieszkałam ...dreczył nas cały czas, nachodził i straszył, albo
        odwrotnie, przepraszał i mówił ze sie poprawi...ale niestety...nie poprawił
        sie...
      • trzydziecha1 Re: mój mąż mnie szantażuje 06.01.06, 08:32
        Mam podobny staż, moj mąż parę lat temu też miał problem z moimi wyjazdami. Ale
        ja sie uparam a po powrocie zachowywałam się, jakbym nie zauważała jego
        humorów. Nie wdawałam sie w dyskusję, olałam głupie pretensje a wyjazd
        traktowałam jako moj "obowiazek pracowniczy". I co? przeszło mu. teraz ani mu
        do głowy nie przyjdzie coś powiedzieć. I tak ze wszystkim na co mam ochotę.
        Moje pierwsze wyjście na wieczór panieński koleżanki to była burza z piorunami.
        przetrwałam, przyzwyczaił sie teraz że gdzieś wychodzę jak mam czas i ochotę.
    • cantaloupe Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 17:10
      dlugi masz staz,nie potrafisz sama odpowiedziec na pytanie, czy jedyna
      mozliwoscia jest odejsc? jako kobieta szanujaca siebie i innych? ja-malolata w
      stosunku do ciebie i bez tak dlugiego stazu powiem,jak dla mnie wyglada wyjscie:
      zostawic chlopa, mowiac dlaczego oczywiscie, przynajmniej na jakis czas,niech
      sie opamieta. wyprowadzic sie chocby do rodzicow (chociaz takie miejsce dla mnie
      byloby nie do zniesienia:/) na dwa/trzy miesiace i dac mu odczuc samotnosc.
      jezeli cie kocha (o ile w takiej sytuacji mozna mowic o milosci....ale moze ma
      jakas spaczona wersje tego uczucia), poczuje sie samotny, steskni sie, przemysli
      to i owo i moze sie zmieni, jak nie, decyzja o czasowej wyprowadzce okaze sie
      podwojnie sluszna, bo przygotuje grunt pod definitywna zmiane partnera. a tak
      swoja droga: JAK KTOS MOZE DRuGA OSOBE W ten SPOSOB traktowac?! i to jeszcze
      zone,kobiete swoja,partnerka, moze najblizsza dusze!!

    • charlie_x ..bo mu pozwalasz. 05.01.06, 17:43
      ..traktuje cie przedmiotowo,bo mu pozwolilas.Odkrecic ten
      stan rzeczy bedzie ci bardzo trudno.Nic gorszego jak despota w domu..wyjsc jest
      kilka i Ty je znasz.Glowa do gory i nie daj sie.Tu nie obowiazuje prawo
      szariatu.pozdr..8)
      • mamba30 Witaj Charlie 05.01.06, 17:44
        my teraz jesteśmy na analityczno-umoralniającym... na górze masz wejście do
        forum :)))
        • charlie_x Re: Witaj Charlie 05.01.06, 17:47
          mamba30 napisała:

          > my teraz jesteśmy na analityczno-umoralniającym... na górze masz wejście do
          > forum :)))
          __

          ..witam,witam i pozdrawiam noworocznie.Dziekuje za drogowskaz..8)
          • mamba30 Re: Witaj Charlie 05.01.06, 17:53
            no to zawijaj czasami do nas :))

            PS. najmocniej przepraszam, że się wcięłam w ten poważny wątek...
            ale jak już tu jestem, to dodam.... spierniczaj od kolesia, gdzie pieprz
            rośnie... ja tkwiłam w takich chorym związku kilkanaście lat i wiem, że to było
            strasznie głupie... u mnie jeszcze były rękoczyny, co nie jest z czasem
            wykluczone u Ciebie... teraz mam innego męża, wspaniałego człowieka i jestem
            zajeb.iście szczęśliwa.... Ciebie też na to stać. Powodzenia.
            • alexis11 Re: Witaj Charlie 05.01.06, 19:00
              dzieki za rady, ale ja juz naprawde próbowałam odejść...nie bylo
              dobrze...rodzice mi nie pomogą, sami żądają pomocy ode mnie...a z
              tym ,,leniem,, to tez nieprawda...całe zycie ciężko pracowałam i mam
              doswiadczenie, ale pomimo to nie wyrabiałam z kasą...sami spróbujcie wynajmowac
              mieszkanie, płacic za przedszkole, jedzenie, ubrania..i kredyt...wychodziło
              jakieś 2000 ...ciezko jak cholera...wiem ze wiele osób jest tez w takiej
              sytuacji i mnie rozumieją...
              • no1teresa Re: Witaj Charlie 05.01.06, 20:38
                nie odchodz, ale zachowuj sie jak na osobe z godnoscia przystalo;
                ja bym oswiadczyla, ze nie jestem jego wlasnoscia, mam swoje prawa i ze
                takich-a-takich rzeczy/zachowan sobie nie zycze i tolerowac juz wiecej nie zamierzam
                -po pierwsze domagaj sie okreslonej sumy pieniedzy na prowadzenie domu, dziecko
                i siebie (Twoja praca w domu ma tez swoja wymierna wartosc), jezeli nie, to
                wystap o alimenty i okreslenie przez sad sposobu korzystania z mieszkania, wtedy
                placisz czynsz za swoja czesc tylko
                -po drugie szukaj pracy, jezeli dziecko juz dojrzalo do przedszkola
                -po trzecie i setne badz konsekwentna, wychodz, kiedy masz ochote, zapraszaj,
                miej swoje sprawy, nie pozwol sie obrazac ani nekac - istnieje juz pomoc dla
                ofiar przemocy w rodzinie, kazdy-bezwzglednie kazdy przypadek takiej przemocy
                nalezy zglaszac, bo inaczej facet czuje sie bezkarny, a zawsze nalezy sie liczyc
                z eskalacja taich zachowan
                ale szczerze mowiac, Ty chyba nie chcesz nic zrobic w tej sprawie, tylko sie tu
                wyzalic
    • raar2 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 19:50
      serdecznie wspołczuje takiego mezusia - ja bym jednak na twym miejscu
      conajmniej porozmawial, a jak nie to wyjechal na kilka dni - przeciez zycie
      jest tylko jedno, szkoda go tracic z takim wynalazkiem
      • tingavinga Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:00
        myślę,że no1teresa dała ci swietna rade:)
        • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:36
          tak teresa, bardzo dziekuje Ci za rade...naprawde spróbuje...bo naprawde mam
          juz dosc tej sytuacji...wiesz...jak zarabiałam duzo, on nie był taki pewny
          siebie..ale teraz ja straciłam ta pewność, albo on mi ją odebrał.kiedys
          naprawde nie dawałam sie zastraszyc...nie wiem co sie stało, ale zrobię jak
          mówisz. Wniosek o alimenty juz pisze.
      • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:38
        raar2, jestes facetem ,jak sądze po Twojej wypowiedzi...może powiedz jak to
        jest ze strony faceta,....czy to normalne? czy to coś daje? dlaczego on tak
        robi? a moze sie czegos boi???
        • tingavinga Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:42
          Ja myślę ze to wynika z jego charakteru.Po prostu.Normalne to nie jest,powiem to
          jest wręcz chore.Musisz mu się postawic i basta.
    • nikosik Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:47
      tyranizm skądsię bierze.
      A wynika zawsze zprzewaginad drugą osobą!

      I oto skutej tego to on był panem bo miał kase, Ty nie pracowałaś. I to jest
      błąd. Już dawno kobiey mówiły, że jak jest praca to mężowie mają do nich inne
      podejście.

      > szczęśliwie tylko jedno dziecko.mam męża, który pracuje zawodowo, mnie
      > niestety nie pozwala,mówi ze miejsce kobiety jest w domu.Owszem całkiem
      > niezle zarabia i w zasadzie mamy wszystko...tylko...mie nie wolno wychodzic z
      > domu, spotykać sie ze znajomymi,dzwonic( bo za drogo) i najlepiej żebym
      > siedziała zamknieta w pokoju.
      kto ma kase ten rządzi. Poczuł sie panem tym bardziej.

      Przy czym nie dostaję żadnych pieniedzy, nawet
      > najdrobniejszych, żebym ciągle musiała go o cos błagac i spełniac wszystkie
      > jego zachcianki,za kilka złotych. szantazuje mnie przy każdej okazji, kiedy
      > nie chcę zrobic tego co on sobie życzy. Albo nie odzywa sie do mnie, obraza,
      > albo wrzeszczy, albo straszy mnie ze poszuka sobie kogoś innego,
      > bardziej ,,normalnego,, , kto bedzie spełniał jego życzenia.Czasami daję za
      > wygraną i dla świetego spokoju, robie to co on chce
      kobieta będąca tylko domową i bez pasji denerwuje. A jeszcze jakmiłsc sie
      zaguiał lub jej nie było.
      Kasa zmienia ludzi. A nie ma nic gorszego jak byc zaleznym od kogos finansowo.
      • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 21:49
        on mówi to samo: ,,kto ma kasę ten rzadzi,, ale ja nie bede miala tyle co
        on....on zarabia 12 tys miesięcznie...ciązko bedzie to przebic...
        • no1teresa Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 22:01
          ale za to alimenty beda odpowiednio duze
    • wzr1 Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 23:06

      > Iszczęśliwie tylko jedno dziecko

      A może nieszczęśliwie tylko jedno
      • caprissa Re: mój mąż mnie szantażuje 05.01.06, 23:38
        Tak dzieci powinny miec rodzenstwo, aby nie uczestniczyc w swiecie złych
        dorosłych.
        • jolgru Re: mój mąż mnie szantażuje 06.01.06, 07:57
          alexis11: Ja dopiero teraz zobaczyłam,że to wszystko mnie przerasta.Pierwsze
          lata małżeństwa przeminęły na wychowaniu dziecka,czekaniu, że coś się zmnieni.
          Pracował tylko on. Później ja znalazłam pracę i urodziłam drugie
          dziecko.Wiadomość o drugim dziecku była szokiem dlaniego.Dla mnie też. Tylko,
          że zostałam sama z problemem.On zaczął się upijać. Ja martwiłam się, czy
          utrzymam pracę. Później jakoś się układało. Skończyłam studia, to zajmowało
          moją uwagę przez 5lat.Zamiast mi pogratulować usłyszałam, że to dzięki niemu
          skończyłam, dzięki jego pieniadzom.Teraz uczę się języka obcego.O wszysto muszę
          się go pytać. Czy mogę studiować, uczyć się języka, wyjechać na wyjazd
          integracyjny z pracy, iść do koleżanki, choć te wyjścia mogę policzyć na
          palcach jednej ręki przez te 11 lat. Jestem jak koń praca-dom. Teraz nie
          rozmawia ze mną bo uparłam się,że jednak pojadę na ten wyjazd z pracy. Myślę,
          że to będzie decydujący dla nas moment.Za zaistniała sytuację obarcz mnie. Ja
          źle wychowuję dzieci, jestem złą kobietą.
          DO wszystkich, którzy radzą odejść. Ja to wiem,że to jest najle[sze wyjście.
          Tylko,że to nie jest takie proste, be pomocy innej osoby.
          To tak jak ze złożeniem wypowiedzenia w pracy, nie mając podpisanej umowy w
          innej firmie.
          Odejście w moim przypadku wiąże się ze sporem o dzieci, bo oczywiście on będzie
          je chciał zabrać.Ponieważ nie będzie chciał rozstać się kulturalnie, więc
          odbije się to na dzieciach.
          Tak jak pisze Alexsis, problemem dla mnie też są pieniądze.
          Może jestem tchórzem, ale boję się myśleć, o rozpoczynaniu życia od początku.
          Dzięki niemu nie mam przyjaciół,którzy wspieraliby mnie i pomogli w podjęciu
          tej decyzji. Sama jej nie podejmę, przynajmniej jeszcze nie teraz. Wolałabym,
          zeby on to zrobił.
    • magnusg Czy twoj maz jest Arabem?? 06.01.06, 08:48
      Bo to co opisalas na 100% pasuje do ich mentalnosci i tak wyglada z reguly
      zycie kobiet wchodzacych w zwiazek z Arabami.Ale jezeli jest Polakiem i tez sie
      tak prymitywnie zachowuje,to musisz probowac odejsc,bo na dluzszy dystans sie
      psychicznie wykonczysz.I jedno jest pewne-jesli odejdziesz,to nie rozbijesz
      zadnej rodziny,bo tak jak zachowuje sie twoj stary,to juz dawno rodzina nie
      jestescie.Mi sie wydaje,ze on probuje odreagowac kompleksy,ktorych sie nabawil
      w czasie kiedy ty lepiej zarabialas od niego.Powiem ci szczerze,ze to godzi w
      meskie ego,kiedy kobieta zarabia wiecej niz facet.Ale normalny kochajacy cie
      maz nie dal by ci nigdy tego tak odczuc i napewno nie zabranial by ci kontaktow
      socjalnych czy wlasnej pracy.
      • alexis11 Re: Czy twoj maz jest Arabem?? 06.01.06, 15:44
        :( nie mam nic do Arabów, nawet nie znam żadnego ,ale z tego co słyszałam to
        oni własnie w ten sposób traktuja swoje kobiety...mój mąż stwierdził ze
        chciałby tam życ, dla niego to byłby raj....to nie znaczy że chodzi o mnie? On
        po prostu w taki sposob chyba sie dowartosciowuje...nie wiem...
        Jolgru...czy Ty to ja??? współczuję Ci tak samo jak sobie...ale ja sie nie
        poddam! juz dosyć tego! nie taka jest moja natura!!! Dzisiaj złozyłam ( dzieki
        Wam) wniosek o alimenty...poczułam wielką ulgę!!! tak sie cieszę ze to
        zrobiłam! Jolgru, nie martw sie, spróbuj, to piękne uczucie!!! Boję sie tylko
        rozprawy, bo on nie da za wygraną...kiedys stwierdził ze jego dochody zmniejszy
        sobie do minimum, bo jego szef też bierze rozwód i doskonale go
        zrozumie...dramat!
        • alexis11 Re: Czy twoj maz jest Arabem?? 06.01.06, 15:55
          tylko nie wiem jak zareaguje jak przyjdzie wniosek o alimenty...zabije mnie, a
          napewno wywali z domu...a ja nie mam dokąd isc..bez grosza i z dzieckiem... czy
          takie rzeczy sie naprawde zdarzają?...nie mówie o tym nikomu ,bo i tak nie
          uwierzą...bedzie piekło na ziemi...ale mam nadzieję ze je przetrwam
          • no1teresa Re: Czy twoj maz jest Arabem?? 06.01.06, 16:04
            gratuluje, ze wzielas sprawy w swoje rece
            przestan sobie wyobrazac wszystko, co najgorsze, spokojnie, jakim prawem mialby
            Cie wyrzucic? nie masz pieniedzy na adwokata, ale zawsze mozesz porozmawiac o
            swoich obawach z jakims rozsadnym policjantem z dzielnicy
    • gusia40 Re: mój mąż mnie szantażuje 07.01.06, 02:57
      Spotkałam się już z podobnymi przypadkami jak twój mąż.To jest zwichrowany
      charakter.Pracuje nad tobą w znanym schemacie:1- ograniczyć wolność 2.odciąć od
      wszystkich znajomych i rodziny 3. uzależnić od siebie finansowo4.zacząć
      udowadniać ,że nie jesteś nic warta,że coś nie tak z twoją
      urodą,mądrością,gustem,porządkiem w domu.5 kiedy będziesz odpowiednio zdołowana
      i odcięta od bliskich zacznie się bicie.6 po pewnym czasie nawet będziesz
      przekonana,że zasługujesz na takie traktowanie.8 CO CIEKAWE W OCZACH RODZINY
      MAŁŻONEK BĘDZIE UCHODZOŁ ZA IDEAŁ-TAKĄ SOBIE WYROBI OPINIĘ.9Jak coś z tym nie
      zrobisz to twoje dziecko też zacznie Tobą pogardzać.Twoje odejście nie rozbije
      rodziny , ty już jej nie masz.
      • alexis11 Re: mój mąż mnie szantażuje 09.01.06, 13:46
        dzieki za słowa otuchy...czasem myśle ze to sie jeszcze zmieni, ale innym razem
        nie mogę juz wytrzymac i mam ochote zrobić cos złego...dlatego najlepiej bedzie
        odejsc...spróbuje.
    • roman_tyczka moze juz byc tylko gorzej 09.01.06, 13:47
      zastanawia mnie, dlaczego tyle lat godzilas sie na cos takiego? z
      wygodnictwa,ze strachu, z nieswiadomosci? dla mnie sredniowiecze.
    • florencja29 do jolgru 09.01.06, 16:26
      Czy na pewno chciałabyś by to on podjął ta decyzję? Wyobraź sobie on znajduje
      sobie kochankę. Wyobraź sobie te wszystkie uczucia towarzyszące takiej sytuacji,
      nie chce Ci się żyć, pytania np. co ona ma takiego czego ja nie mam itd.
      Czy nie lepiej zamiast to przeżywać odejść z podniesioną głową i jego zadziwić?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka