waw74
11.01.06, 13:15
Witam i o zdanie pytam...
Zostałam wczoraj (nie pierwszy już raz) "poinstruowana", że "od niepamiętnych
czasów kobieta zajmuje się domem a mężczyzna...jego utrzymaniem i ewent.
wbijaniem gwoździ".
Jako kobieta pracująca na etacie, mam jeszcze dodatkowe w domu j/n:
- gotowanie - bo mój łowca nie potrafi (czasem pozmywa ale i tak najczęścej
muszę po nim poprawiać)
- zakupy - bo łowca nie lubi tłoku w supermarketach i kolejek do kasy
- sprzątanie - bo łowca nie widzi kurzu więc nie ma potrzeby sprzątania
- pranie - bo jak łowca nie daj Boże się za nie zabierze to połowa rzeczy
jest do wyrzucenia (czasem rozwiesi ale najczęściej zapomni i pranko leży
sobie cały dzień w pralce i się kisi)
- łowca jest Bogiem bo wyrzuca śmieci (kranu nie naprawi bo nie potrafi)
Dodam, że moim kolejnym obowiązkiem jest być kobietą luksusową !
Tak się zastanawiam...czy to jest standard, czy ja po prostu daję się robić w
jajo ?
Jacy są Wasi "Myśliwi" ?
Pozdr, A