mathias_sammer
12.01.06, 15:57
Kobiety sa rozne i chwala im za to, ale mam pewne pytanie. Oto mam znajoma,
ktora jest tak chudziutenka, a wlasciwie tak cienka jak wafelek... i ilekroc
na nia patrze boje sie, ze z samego na nia patrzenia zlamie sie w pol.
Bardzo bym nie chcial, ale naprawde martwie sie o nia. Rzecz w tym, ze ona
jest anorektyczka. Potrafi postawic jedzenie na stol zwlaszcza dla goscia,
patrzac w nie jak sroka w kosc , ale nie tknie, bo mowi, ze nie jada, a
gosciowi od ust nie odbierze ani kruszyny. Gosciowi glupio tak jesc przy tej
chudzinie, wiec je niewiele, by nie obrazic wafelka i wychodzi do domu z
troska o jej zdrowie. Gdy jest sama to wtedy tak wpier.dala zarcie, ze nie
zostawi nic, zje nawet suchy chleb (dla konia), cukierki, nawet obierki.Potem
cala noc wymiotuje, wymiocin nie sprzata bo nie ma sily ten moj watluszek i
slabinka. Moglaby pod ciezarem wlasnych wymiocin sie przewrocic i zlamac w
pol, a tego chcialbym stanowczo uniknac. Potem placze, cierpi i tak w kolko.
Juz szosty rok.
Do lekarza nie pojdzie, bo twierdzi, ze zaden jej nie rozumie, ona jest
wyjatkowa.
Juz sam nie wiem co robic.
Moze Wy wiecie? Przepraszam za drastyczne opisy, ale tak to wyglada.
M.S.