maai
10.02.06, 20:43
I tak naprawde nie chce, a zdaje sie, ze powinnam...
Jestem z facetem juz pare lat, ale to zwiazek na odleglosc, widujemy sie co
dwa miesiace mniej wiecej. Dla mnie ten zwiazek jest wazny, ale o ile przez
telefon mozna zostac dobrymi przyjaciolmi, tak zwiazku to naprzod nie posuwa.
Mam wrazenie, ze przez te trzy lata stalismy sie sobie naprawde bliscy, jako
przyjaciele. Ale jako partnerzy jestesmy dopiero na samym poczatku zwiazku.
Ale tak uwazam ja... On zaczyna mowic o malzenstwie, dzieciach, przyszlosci.
Ja zupelnie nie jestem do tego gotowa. On mowi, ze mnie kocha. Ja tylko wiem,
ze kocham przyjaciela, ale czy kocham go jak kobieta kocha mezczyzne?
Do tego czasami, a ostatnio coraz czesciej, czuje sie tak, jakby nasz zwiazek
dopiero sie rozwijal, byl w takim poczatkowym stadium. W takim, w ktorym
jeszcze zauwazam innych facetow, i w ktorym inny facet jest w stanie zawrocic
mi w glowie.
Nie chce niszczyc swojego zwiazku, ale nie wiem juz jak delikatnie mowic mu,
ze ja jeszcze na ZADNE dlugoterminowe decyzje nie jestem gotowa. Nie potrafie
jeszcze decydowac o tym, czy chce z tym facetem spedzic reszte zycia.